Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasztor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasztor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 września 2017

„Mataszkowie i mazurska przygoda”



Tomasz Stochmal „Mataszkowie i mazurska przygoda”


„Mataszkowie i mazurska przygoda” to już trzecia powieść Tomasza Stochmala, na kartach której spotykamy się z sympatycznymi bohaterami: trójką rozmiłowanych w historii chłopców Mataszkiem, Kasztankiem, Grzybciem oraz ich rodzicami i wujkiem. W poprzednich dwóch tomach serii Mataszkowie rozwiązywali zagadki historyczne związane z Helem i Toruniem[1]. Przemierzali uliczki miast wypatrując tajemniczych znaków i napisów, które mogłyby ich naprowadzić na tropy umożliwiające odkrycie skarbów. Kolejne wakacje chłopcy postanawiają spędzić z dala od gwaru i cywilizacji. Ich wybór pada na Mazury. Jak przed każdą wyprawą, także i do tej skrupulatnie się przygotowują. Wertując przewodniki, mapy i atlasy zamierzają zdobyć jak najwięcej informacji o miejscowościach, które znajdą się na trasie ich wędrówek i o zabytkowych obiektach, które warto odwiedzić.




Rodzina Mataszków zatrzymuje się na kwaterę we wsi Wojnowo. To miejscowość o wspaniałej historii. Znajduje się tutaj dawny klasztor staroobrzędowców. W klasztornej kaplicy pośród wielu zabytkowych przedmiotów zachowały się cenne, stare ikony. Pierwotnie w kaplicy wiekowych malowideł było znacznie więcej. Niestety ich los jest nieznany. Nie wiadomo czy zostały skradzione, zniszczone lub ukryte w jakimś tajemniczym miejscu. Mataszek wraz pozostałymi chłopcami postanawiają rozwikłać tajemnicę zniknięcia ikon. Pragną je odnaleźć i sprawić aby ponownie przyozdobiły ściany kaplicy.




Młodzi czytelnicy, którzy sięgną po nową książkę Tomasza Stochmala, mogą zaczerpnąć z niej garść ciekawostek o społeczności staroobrzędowców, którzy w pierwszej połowie XIX stulecia osiedlili się na Mazurach. Bohaterowie odwiedzają miejsca związane z życiem i działalnością wyznawców tej doktryny. Przed Mataszkami trudne zadanie, dlatego kiedy poznają mieszkającą w okolicy dziewczynkę Olę, szybko się z nią zaprzyjaźniają. Chętnie korzystają z jej wiedzy i znajomości terenu. Jej pomoc okazuje się niezwykle wartościowa, gdyż dziewczynka także należy do staroobrzędowców.




Na końcowych stronach powieści autor zamieścił słowniczek wyjaśniający trudniejsze pojęcia zawarte w tekście. Na szczęście nie ma ich zbyt dużo, wszak książka, tak jak poprzednie tomiki serii adresowana jest przede wszystkim do młodych czytelników. W książce znajduje się także mapka Doliny Krutyni z zaznaczonymi miejscami, do których docierają młodzi odkrywcy. Dzieciaki, które miały już okazję poznać przygody Mataszków na Helu i w Toruniu, z pewnością nie rozczarują się kolejnym spotkaniem z rezolutną trójką chłopców i z przyjemnością wraz z nimi przemierzać będą urokliwe zakątki Mazur odsłaniając tajemnice w jakie obfituje ten malowniczy i nadal nie do końca poznany region naszego kraju. Polecam.


Wydawca: Stotom
Ilustracje: Paulina Lewandowska
ISBN: 978-83-943175-4-6
Liczba stron: 88
Rok wydania: 2017




[1] Recenzje powieści „Mataszkowie i tajemnice Helu” oraz „Mataszkowie i skarby Torunia”: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/search/label/Tomasz%20Stochmal

środa, 17 lutego 2016

„Lubiąż. Klasztor mrocznych tajemnic”




Tomasz Bonek, Marta Ringart-Orłowska „Lubiąż. Klasztor mrocznych tajemnic”


Przenieś się do największego opactwa w Polsce, by poznać jego mroczne sekrety! Lubiąż - prawie trzy razy większy od Wawelu, piękniejszy od Malborka, to drugi co do wielkości obiekt sakralny w Europie. Ta perła baroku nie jest usytuowana gdzieś na końcu świata lecz na Dolnym Śląsku, tuż pod Wrocławiem. Jednak klasztor, który powinien stać się atrakcją porównywalną z Wersalem, stoi wciąż pusty, zapomniany, z dala od turystycznych szlaków, bo od stuleci ciąży nad nim fatum.

Pocysterskie opactwo dewastowała Armia Czerwona i naziści, którzy nie wiadomo, co tak naprawdę tutaj robili. Agenci SB i oficerowie WSW szukali tu skarbów i niszczyli go koparkami. Nieprofesjonalni naukowcy dopuścili się zaniedbań. Tuż po upadku komuny, władze państwowe oddały zabytek w podejrzane ręce.

Poszukiwania złota nazistów i podziemnej fabryki. Tajne operacje SB oraz afera ART-B. Skarb wart miliony sprzedany przez bezpiekę na Zachód. Nieodkryte skrytki z dziełami sztuki. Drugie życie mnichów oraz sekrety Willmanna, śląskiego Rembrandta. To tylko kilka tajemnic, jakie odkrywają autorzy książki Lubiąż. Klasztor mrocznych tajemnic.
Patronaty: Odkrywca, TVP Historia.


Więcej o książce:


Wydawca:  Replika
ISBN: 978-83-7674-456-8
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 237 + zdjęcia



wtorek, 5 sierpnia 2014

"Bunt w więzieniu na Świętym Krzyżu"


Bartosz Grzegorz Kułan "Bunt w więzieniu na Świętym Krzyżu w dniu 20 września 1925 roku"


Szczególne miejsce w moim księgozbiorze zajmują pozycje poświęcone historii ziemi świętokrzyskiej. Tereny od Iłży i Lipska na północy po Staszów na południu, Wisłę na wschodzie i Nową Słupię na zachodzie wielokrotnie przemierzałem w moich wędrówkach. Właśnie nad Nową Słupią wznosi się Łysa Góra, na której zlokalizowany jest kilkusetni klasztor.  W okresie międzywojennym miejsce to było domem nie tylko dla zakonników. Mieściło się tu także Więzienie Ciężkie, do którego trafili m.in. przywódca nacjonalistów ukraińskich Stefan Bandera a także skazany za napady na karę śmierci (zamienioną przez prezydenta na 15 lat więzienia) późniejszy pisarz Sergiusz Piasecki.




Widok ogólny zakładu karnego na Świętym Krzyżu od strony bramy głównej. 
Zdjęcie wykonane w dn. 25 września 1925 r. Źródło: Bartosz Grzegorz Kułan 
„Bunt w więzieniu na Świętym Krzyżu w dniu 20 września 1925 roku,” s. 170.


Trudne warunki klimatyczne i zaostrzony rygor sprawiły, że więzienie to było uważane za najsurowsze w II RP. Osadzano w nim osoby skazane za najcięższe przestępstwa, często z karami dożywocia. Nic więc dziwnego, że więźniowie, którzy nie mieli nic do stracenia podejmowali próby ucieczek. I właśnie dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce u schyłku kalendarzowego lata 1925 r. w tymże zakładzie karnym przedstawił w swojej pracy Bartosz Grzegorz Kułan. Wtedy to kilku więźniów, którym przewodził były wojskowy Jan Kowalski próbowało sforsować więzienne mury.




W czasie II wojny światowej na Świętym Krzyżu Niemcy utworzyli obóz zagłady jeńców radzieckich.
Szacuje się, że zmarło w nim 7-8 tysięcy żołnierzy. Fot. Autor Bloga


Książka składa się z czterech rozdziałów. Pierwszy o charakterze wprowadzającym dotyczy zagadnień definicyjnych i metodologicznych. W drugim rozdziale autor opisał dzieje świętokrzyskiego więzienia od roku 1886 r.  aż do wybuchu II wojny światowej. W rozdziale tym znajdziemy także charakterystykę zakładu karnego: informacje o warunkach życia więźniów oraz stosowanych środkach ochrony. Rozdział trzeci poświecił autor na analizę przyczyn buntu oraz na rekonstrukcję wydarzeń, mających miejsce 20 września za murami wiezienia na Świętym Krzyżu. O skutkach buntu oraz procesach uczestników przeczytamy w rozdziale czwartym.

Autor w jednym z wywiadów przyznaje, że buntem zainteresował się w liceum, po przeczytaniu popularnonaukowej publikacji redaktora Zbigniewa Nosala "Piekło na świętej górze."[1] Praca Bartosza Grzegorza Kułana to pierwsza próba całościowego opracowania zagadnienia jakim było zbuntowanie się więźniów we wrześniu 1925 r. Próba bardzo udana, biorąc pod uwagę na trudności w dostępie do materiałów archiwalnych, które w znacznym stopniu uległy zniszczeniu lub zaginęły w okresie okupacji.[2] Mimo to autor postarał się nawet o przedstawienie charakterystyki oraz odtworzenie dalszych losów więźniów biorących udział nieudanej ucieczce.

Książka Bartosza Grzegorza Kułana została wyróżniona w Konkursie im. W. Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny 2012 r., organizowanym corocznie przez Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk oraz Instytut Pamięci Narodowej.



Wydawnictwo: ECE, Adam Marszałek
ISBN: 978-83-62363-82-7
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 181



[2] Czytelników zainteresowanych dziejami więzienia na Świętym Krzyżu w okresie II wojny światowej zachęcam do lektury wydanych w 1997 r. wspomnień Aleksandry Polanowskiej-Libner „A jak tutaj była wojna.”


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

"Strażnik skarbu"


Aneta Ponomarenko "Strażnik skarbu"



W moich podróżach po coraz dłuższej półce z kryminałami retro sięgnąłem jakiś czas temu po powieść Anety Ponomarenko, której akcja rozgrywa się w Kaliszu w 1888 r. Najstarsze polskie miasto jest areną szeregu zbrodni. Ginie pomocnik aptekarza oraz wdowa po radcy prawnym. Policjanci uważają, że mają do czynienia z samobójstwami. Na miejsca przestępstw przybywają Walery Konstantynowicz Jezierski, agent do specjalnych poruczeń w randze radcy stanu oraz młody żydowski lekarz Jakub Zaif, z którymi przez ponad 300 stron powieści będziemy wędrować kaliskimi ulicami usiłując trafić na ślad osobnika, który zburzył spokój stolicy guberni. W trakcie prowadzenia śledztwa polski Żyd zaprzyjaźnia się z szefem rosyjskiej policji.

To właśnie Zaif odkrywa, że ktoś upozorował samobójstwa a w rzeczywistości dokonano morderstw. Wkrótce potem w bibliotece klasztornej zostają odkryte ciała dwóch zakonników, którzy przed śmiercią byli torturowani. Nasi dwaj bohaterowie są przekonani, że wszystkie zabójstwa łączy wspólna nić, która ma związek z kolekcjonerami masońskich pamiątek. Jak się bowiem okazuje Kalisz był niegdyś ważnym ośrodkiem wolnomularskim a gdzieś w mieście znajduje się ukryty przez nich skarb. Giną kolejne osoby, ktoś usiłuje zabić doktora Zaifa…

Aneta Ponomarenko z dużą pieczołowitością przedstawiła Kalisz u schyłku XIX wieku. Gościmy w pałacu dobrodusznego, dbającego o miasto gubernatora Michała Piotrowicza Daragana.[1] W tymże pałacu Jakub Zaif zapałał uczuciem do jego pięknej córki. Zdawał sobie jednocześnie sprawę, że ta miłość nie ma zbyt wielkiej przyszłości. Tak wiele dzieliło przecież córkę prawosławnego urzędnika i syna żydowskiego bankiera.

Od ojca doktora Zaifa przyjmujemy zaproszenie na wystawną ucztę w jego tajemniczym domu. Zaglądamy za klasztorne mury, do piwnic, cel zakonników i biblioteki. Odwiedzamy mieszkania kaliszan, sklepy i księgarnie. Wraz z mieszkańcami miasta uczestniczymy w balu dobroczynnym zorganizowanym przez życzliwego Polakom gubernatora.

Z uśmiechem czytamy, jaką atrakcją dla mieszkańców XIX-wiecznego miasta był telefon, odkurzacz, czy też inne wynalazki. Nie bez wpływu  na rozwój śledztwa są także eksperymenty z daktyloskopią prowadzone przez dr Zaifa.

W jednym z wywiadów Aneta Ponomarenko zdradziła, że cykl powieści o przygodach agenta Jezierskiego i doktora Zaifa zamknie się na trzech tomach. Drugiej książki „Dom śmierci” nie miałem jeszcze okazji przeczytać, ale autorka uważa, że jest znacznie lepsza od „Strażnika skarbu,”[2] więc pewnie niebawem będę miał okazję do ponownych odwiedzin dawnego Kalisza. Polecam.


Wydawnictwo: Szara Godzina
Seria wydawnicza: Calisia
ISBN: 978-83-933462-2-6
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 367

Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 16 września 2013

"Ekspedycja Kolitz"



 Katarzyna Rygiel "Ekspedycja Kolitz"


 „Klub Srebrnego Klucza” to jedna z kultowych serii kryminalnych wydawanych w latach PRL-u. Do 1991 r. powieści ukazywały się nakładem wydawnictwa „Iskry.” Po kilkunastoletniej przerwie reanimacji serii podjęło się wydawnictwo Zysk i S-ka. Do 2012 r. wydano około trzydziestu pozycji. Trochę wznowień takich klasyków jak Helena Sekuła czy Krzysztof Kąkolewski oraz kilkanaście premierowych książek. Wśród tych ostatnich są trzy powieści Katarzyny Rygiel. Przeczytałem pierwszą z nich pt. „Ekspedycja Kolitz.”

Muszę się przyznać, że przed sięgnięciem po tę książkę miałem spore wątpliwości. Zerknąłem bowiem na bibliografię Autorki i z nutką niepokoju przeczytałem tytuły dwóch jej debiutanckich powieści „Pod powiekami” oraz „Miłość i samotność.” Moja obawa wzmogła się po znalezieniu informacji, że Katarzyna Rygiel fascynuje m.in. się powieściami współczesnych pisarzy iberyjskich i latynoamerykańskich. To zupełnie obcy dla mnie powieściowy świat, który kojarzy mi się bardziej z romantycznymi wyciskaczami łez niż z powieścią kryminalną.

Mimo tego po przeczytaniu kilku stron książka zaczęła mnie wciągać. Już na początku przenosimy się w schyłkowe lata XIX w. do miejscowości Kolitz (Kolice) w pobliżu Szczecina. Znajduje się tam zrujnowany cysterski klasztor, który usiłują uratować przed kompletną dewastacją fachowcy przysłani z Berlina. Jest wśród nich Otto Kleist, który zamierza odkryć tajemnicę klasztoru. Ponad sto lat później grupa polskich naukowców podczas prac archeologicznych odkrywa w pobliżu klasztoru szkielet Kleista. Wkrótce potem zostaje znaleziony tajemniczy pamiętnik, a antropolog Ewa i archeolog Robert próbują rozwikłać tajemniczą zagadkę sprzed lat. Pomaga im w tym miejscowy ksiądz proboszcz i kierownik grupy archeologów – Piotr.

Ewa jest piękną kobietą, budzącą w mężczyznach silne emocje. Tym bardziej, że kilka lat temu była związana z kierownikiem ekspedycji – Piotrem. Przyjacielskie do tej pory stosunki między Piotrem a Robertem zostają wystawione na ciężką próbę. Pomiędzy Ewą a Robertem szybko zaczyna rodzić się uczucie. W dodatku Ewa ukrywa jeszcze jeden mroczny sekret ze swojej przeszłości. Dla powieści byłoby lepiej, gdyby na jednym wątku miłosnym się skończyło. Niestety okazało się, że nie tylko ziewanie jest zaraźliwe. Miłość także. Mamy więc i drugi wątek romantyczny – Siwego i Doroty, który wg mnie nic nie wnosi do powieści. Rezygnując z niego, książka zyskałaby nieco dynamiki, co w powieści kryminalnej jest jak najbardziej wskazane. Nie mamy tu jednak do czynienia z czystym kryminałem, lecz mezaliansem romansu, kryminału i książki przygodowej. Na kartach powieści okazuje się bowiem, że Ewa została antropologiem pod wpływem słynnej powieści Zbigniewa Nienackiego „Wyspa Złoczyńców.” Duch Pana Samochodzika leniwie unosi się nad kartami powieści aż do ostatniej strony.

Bardzo lubię ksiązki kryminalne, romansów nie czytam. Dlatego też wzdychań, spojrzeń w oczy i wyznań było dla mnie w tej książce odrobinę za dużo. Za to po zakończeniu lektury zrozumiałem zamiłowanie Katarzyny Rygiel do powieści latynoamerykańskich. Urzekła mnie, senna, letnia, niemal lepka atmosfera książki. Docenić też należy skrupulatność autorki przy opisywaniu prac archeologicznych. Niedosyt pozostawia niezbyt skomplikowany wątek sensacyjny, który został okrojony kosztem pogłębionych portretów psychologicznych bohaterów.

„Ekspedycja Kolitz” to dobra powieść na trzy, cztery wakacyjne wieczory. Urocza pani antropolog Ewa jest bohaterką jeszcze dwóch książek Katarzyny Rygiel: „Gra w czerwone” i „Śmiertelne zlecenie.”


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria wydawnicza: Klub Srebrnego klucza
ISBN: 978-83-7506-229-8
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 325

Moja ocena: 4/6