Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2026

„To ja, umarły”

 

Kazimierz Korkozowicz „To ja, umarły”

 

Pierwsza połowa lat 70. Do schroniska położonego nieopodal miasteczka Jodłów w Bieszczadach, dociera informacja o wykonaniu wyroku śmierci na niejakim Cezarym Komasie. Mieszkający kilka miesięcy wcześniej w tym samym schronisku mężczyzna został skazany za szpiegostwo oraz dokonanie zabójstwa strażnika znajdującej się w pobliżu Wojskowej Bazy Remontowej. Co ciekawe, Komasa stanowczo twierdził, że to nie on zastrzelił ścigającego go strażnika. Mimo upływu czasu sprawa ta jest głównym tematem rozmów gości. Nic dziwnego, w schronisku dochodzi do całego szeregu trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. Pokojówka przekonuje wszystkich, po każdej nocy krzesło przy stole, zajmowane niegdyś przez Komasę, jest odsunięte a na talerzach i sztućcach widoczne są wyraźne ślady używania.

 


Po pewnym czasie zostaje zamordowany jeden z gości a do schroniska przybywa major Szeruda. Celem oficera MO jest nie tylko wyjaśnienie zagadki tej zbrodni. Szeruda interesuje się również sprawą szpiegostwa i jest pewien, że ostatnie zabójstwo ma z nią ścisły związek. Śledztwo prowadzone przez majora Szerudę przypomina nieco poczynania przedwojennych detektywów. Mianowicie oficer gromadzi pensjonariuszy schroniska w jednym pomieszczeniu, rozmawia z nimi i zadaje pytania.

 


Przedstawiając sylwetki gości schroniska, Kazimierz Korkozowicz dba o to, aby na obrazie każdego pozostawić jakąś rysę. Dzięki temu zabiegowi czytelnik do ostatnich stron może podejrzewać każdego z pensjonariuszy o udział w szajce szpiegowskiej. Nie brakuje na kartach powieści bardziej widowiskowych scen. Ginie kolejna osoba, mieszkańcy schroniska spoglądają na siebie z coraz większą podejrzliwością. Kobiety zamykają się w pokojach na klucz, a nawet barykadują drzwi. Powieść Kazimierza Korkozowicza ukazała się po raz pierwszy w 1974 roku w bardzo popularnej wówczas serii „Labirynt”. Polecam.

 


Kryminał na stronie wydawcy:

https://www.wydawnictwocm.pl/kazimierz-korkozowicz-to-ja-umarly-p-967.html

 

Wydawnictwo: CM

Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL

ISBN: 978-83-68018-82-0

Rok wydania: 2025

Liczba stron: 212



sobota, 10 stycznia 2026

„Legenda za 10 mln dolarów”

 

Kazimierz Korkozowicz „Legenda za 10 mln dolarów”

 

Warszawa, początek lat 90. ubiegłego wieku. W domu Łukasza Czernicy, zamożnego właściciela warsztatu samochodowego pojawia się niejaki Artur Morena. Mężczyzna przedstawia się jako przedstawiciel amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego General Motors i proponuje Czernicy stanowisko kierownika salonu samochodowego, który wkrótce ma zostać otworzony w stolicy. Niebawem w życiu Łukasza dochodzi do kilku dziwnych i niepokojących wydarzeń. W pobliżu domu przez dłuższy czas pojawia się tajemniczy samochód, a  dziewczyna Czernicy, Sylwia otrzymuje makabryczną przesyłkę. W pudełku znajdują się głowa i skrzydła wrony. Czyżby ktoś usiłował ją zastraszyć? Sprawy komplikują się znacznie kiedy Sylwia zostaje porwana.

 


Śledztwo w sprawie uprowadzenia dziewczyny prowadzi inspektor Deresz. W sprawę aktywnie angażuje się oczywiście partner zaginionej, jego siostra oraz mieszkający w tym samym domu przyjaciel właściciela warsztatu, lekarz Kamil Płoński. Niebawem okazuje się, że porwanie Sylwii ma związek z zawartością tajemniczej paczki, którą dziewczyna przed porwaniem miała przekazać Czernicy. Szkopuł w tym, że mężczyzna nie ma o tejże paczce zielonego pojęcia. W jaki sposób zatem doprowadzić do wymiany zakładniczki na żądany przez porywaczy przedmiot?

 


Akcja książki rozgrywa się głównie w stolicy, w pewnym momencie przenosimy się jednak nad polskie morze. Kazimierz Korkozowicz nie stroni od wczasowo-plażowych klimatów. Nieco podobne przygody nad Bałtykiem przeżywają między innymi bohaterowie innej powieści tego autora „Będę zamordowana”[1]. Na kartach powieści nie brakuje brutalnych przedstawicieli przestępczego półświatka i warszawskiej palestry. Mamy również całą galerię postaci związanych w mniejszym bądź większym stopniu z głównymi bohaterami. Od czasu do czasu ktoś rozstaje się z życiem, pojawiają się wątki romansowe, a funkcjonariusze policji organizują nie zawsze udane zasadzki. Polecam.

 


Kryminał na stronie wydawcy:

https://www.wydawnictwocm.pl/kazimierz-korkozowicz-legenda-za-10-mln-dolarow-p-986.html

 

Wydawnictwo: CM

Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL

ISBN: 978-83-68508-00-0

Rok wydania: 2025

Liczba stron: 240




[1] Kazimierz Korkozowicz „Będę zamordowana”: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2025/02/bede-zamordowana.html


niedziela, 2 lutego 2025

„Będę zamordowana”

 

Kazimierz Korkozowicz „Będę zamordowana”

Trzeci tom kryminalnego cyklu autorskiego Kazimierza Korkozowicza

 

Druga połowa lat 60. Do niewielkiej osady rybackiej, leżącej gdzieś nad Bałtykiem, przyjeżdża młoda chemiczka Justyna Skoroń. Kobieta melduje się w jednym z pensjonatów. Nad morzem zamierza powrócić do równowagi psychicznej po tragicznej śmierci ojca. Zatrudniony na Politechnice Warszawskiej profesor Skoroń prowadził niezwykle ważne badania, córka była natomiast jego asystentką. Po jego śmierci to właśnie ona jest jedyną osobą mogącą doprowadzić do końca pracę profesora. Nic więc dziwnego, że władze przewidując, iż może ona podzielić los naukowca, i także zostać zamordowana, postanawiają otoczyć ja dyskretną opieką. Chcą przy tym doprowadzić do ujawnienia i ujęcia osób stojących za zabójstwem profesora. Urządzają w tym celu coś w rodzaju prowokacji. Rolę „przynęty” powierzona zostaje oczywiście córce Skoronia.

 


Pierwsza część powieści Kazimierza Korkozowicza wyróżnia się oryginalną konstrukcją, została bowiem napisana w formie pamiętnika Justyny Skoroń. Chemiczka dzieli się w niej swoimi spostrzeżeniami z pobytu w pensjonacie, notuje podejrzane zachowania współmieszkańców, a także wraca wspomnieniami do czasów kiedy wraz z ojcem prowadziła badania naukowe w Warszawie. Urodziwą pannę Skoroń niemal zawsze otacza wianuszek mężczyzn. Kobieta zdaje siebie jednak sprawę, że pośród nich może znajdować się ten, który dybie na jej życie.

 


Kazimierz Korkozowicz umiejętnie stopniuje napięcie i buduje atmosferę narastającego zagrożenia wokół głównej bohaterki. Akcja rozgrywa się ostatnich, słonecznych dniach wakacji, a bohaterowie większość czasu spędzają na plaży oraz w pensjonacie. W intrygę kryminalną wpleciony został również wątek romansowy. Swoje do odegrania mają także funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej. Ich udział, choć bardzo dyskretny, jest niezwykle istotny dla rozwoju fabuły. Pierwsze wydanie powieści Kazimierza Korkozowicza ukazało się w 1970 roku, w niezwykle cenionej przez miłośników starych kryminałów serii „Z jamnikiem”. Polecam.

 


Powieść na stronie wydawcy:

https://www.wydawnictwocm.pl/kazimierz-korkozowicz-bede-zamordowana-p-958.html


Wydawnictwo: CM

Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL

ISBN: 978-83-68018-73-8

Rok wydania: 2024

Liczba stron: 246


sobota, 26 lipca 2014

"Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza"


Dariusz Jędrzejewski "Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza"


„Piękna nasza Polska cała” śpiewał przed laty zespół Mazowsze. Jednak to północne tereny naszego kraju w okresie wakacyjnym są najchętniej odwiedzane przez turystów. Bliskość morza, malownicze jeziora i lasy sprawiają, że latem drogi i nieliczne autostrady prowadzące na wybrzeże zapełniają się tysiącami samochodów. Wystarczy jednak zjechać z głównej drogi aby odnaleźć dziesiątki innych, nie mniej wartych odwiedzenia miejsc na turystycznej mapie regionu. Pomoże nam w tym przewodnik „Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza” autorstwa fotografa i podróżnika Dariusza Jędrzejewskiego.


Zamek w Malborku. Źródło: Dariusz Jędrzejewski 
„Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza,” s. 173.


Przewodnik podzielony jest na dwie obszerne części. W pierwszej, zatytułowanej „Wybrzeże Morza Bałtyckiego. Wakacyjne eldorado” znajdziemy garść niezbędnych wiadomości o największych atrakcjach turystycznych głównych miast północnej Polski: Szczecina, Kołobrzegu, Koszalina, Słupska, Trójmiasta a także miasteczek znajdujących się nad Zalewem Szczecińskim, wybrzeżu środkowym, kaszubskim i Mierzei Wiślanej. Część  druga, „W krainie jezior północnej Polski” zawiera dane o najpiękniejszych miejscach kilkunastu pojezierzy, m.in. Pojezierza Myśliborskiego, Drawskiego, Kaszubskiego, Iławskiego, Mazurskiego oraz Borów Tucholskich i terenów wzdłuż doliny dolnej Wisły.

Przewodnik jest uniwersalnym kompendium wiedzy zarówno dla turysty lubującego się w leniuchowaniu na plaży, wędkowaniu, jak też dla bardziej aktywnych amatorów spędzania wolnego czasu, wakacji, czy urlopów. Wypełniony jest tysiącami informacji o miastach, kurortach, uzdrowiskach, plażach, parkach narodowych i krajobrazowych.  Nie pominął autor również obiektów, które mnie najbardziej interesują: starych kościołów i katedr, fortyfikacji, muzeów, dworów, pałaców i zamków. Jeśli zmęczymy się zaglądaniem do zabytkowych podziemi i zapragniemy nieco zwolnić tempo podróży znajdziemy tu także wiadomości o lokalizacji najbliższego kina, teatru, czy filharmonii.

Z przewodnikiem pod ręką bez trudu odnajdziemy także punkty informacji turystycznej, dowiemy się o organizowanych w okolicy rejsach wycieczkowych, festiwalach i innych cyklicznych imprezach rozrywkowych. Przewodnik uzupełniają setki zdjęć. Fotografie to mocny punkt niniejszej publikacji, dlatego trochę szkoda, że ze względu na format wydawnictwa większość z nich jest zamieszczona w dość niewielkich rozmiarach. Na wewnętrznej stronie okładki znalazłem zapowiedź wydania kolejnych części przewodnika: „Góry i pogórza południowej Polski” oraz „Niziny i wyżyny. Między Odrą a Bugiem.”


Wydawnictwo: Burda NG Polska
ISBN: 978-83-7596-469-1
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 400

poniedziałek, 20 stycznia 2014

"Zatoka Żarłocznego Szczupaka"

"Zatoka Żarłocznego Szczupaka"


Eugeniusz Paukszta "Zatoka Żarłocznego Szczupaka"


„Zatoka Żarłocznego Szczupaka” to trzecia powieść Eugeniusza Paukszty, z którą miałem przyjemność spędzić w ostatnim czasie kilka wieczorów i jednocześnie pierwsza książka przeczytana przeze mnie w nowym 2014 r. Kto wie, czy nie jedna z najlepszych…

Na przedniej stronie okładki rysunek białej łódki z żaglem wkomponowanym w wielkie, pomarańczowe słońce, plama falującej wody a później ponad czterysta pożółkłych, wyglądających jak przypalone słońcem stron. Wszystko to zwiastuje spotkanie z literaturą przygodową najwyższej klasy, która choć powstała blisko 60 lat temu nadal wciąga, bawi i wzrusza.

Powieść rozpoczyna się podobnie jak „Znak Żółwia” oraz „Młodość i gwiazdy” tegoż autora. Grupka młodzieży studenckiej przyjeżdża na wakacje nad malownicze jezioro. Tym razem jest to jezioro Gardyńskie na Mazurach. Poznajemy braci Kostka i Pietrka, Zośkę, Mirkę i Julka. Rozbijają oni obóz w niewielkiej zatoczce. Pływają, łowią ryby. Mamy połowę lat 50-tych XX wieku, ryb w jeziorach nie brakuje.

Upalny początek wakacji nie zapowiada wielu dramatycznych wydarzeń, w centrum których już niebawem znajdą się bohaterowie. Młodzi zaprzyjaźniają się z mieszkającym nieopodal leśniczym. Od niego dowiadują się o zatopionych w 1944 r. niemieckich ciężarówkach, które spoczęły na dnie jeziora. Mimo iż wielu śmiałków próbowało wydobyć samochody, dotychczas nikomu się ta sztuka nie udała. Chłopcy postanawiają spróbować szczęścia, wyobrażają sobie, że właśnie oni zostaną odkrywcami tajemnicy i wydobędą skrzynie z tajemniczą zawartością.

Powieścią nie rozczarują się miłośnicy leśnych wędrówek, żeglarze i wędkarze. Eugeniusz Paukszta znacznie swobodniej porusza się w tej tematyce niż mieszkający wiele lat nad Jeziorakiem Zbigniew Nienacki. Nie da się ukryć, że autor przygód Pana Samochodzika mocno inspirował się utworem Paukszty przy tworzeniu kolejnych tomów swego słynnego cyklu powieściowego. Na kartach jego książek czytaliśmy przecież o zatopionych ciężarówkach, przeżywaliśmy dramatyczny rejs po mazurskim jeziorze (o niebo lepiej przedstawiony w powieści Paukszty niż w „Pan Samochodzik i Winnetou.”). Mamy tu także czarny charakter. Młody człowiek, mieszkaniec pobliskiej mazurskiej wioski, Michał Wittle pod wpływem poznanych podczas wakacji przyjaciół zmienia swoje postępowanie niczym Czarny Franek z „Nowych przygód Pana Samochodzika.” Takich inspiracji można znaleźć o wiele więcej.

W „Zatoce Żarłocznego Szczupaka” autor poruszył również poważniejszy temat: echa II wojny światowej, problem polskości na ziemiach, które znów znalazły się w granicach naszej ojczyzny. Bohaterowie, którzy przyjechali na wakacje są świadkami niechętnego stosunku części okolicznych mieszkańców do nowej, powojennej rzeczywistości. Swoim postępowaniem Julek wraz z przyjaciółmi zjednują sobie jednak miejscową młodzież. Wraz z nimi zakładają koło LZS, budują boisko, organizują ogniska. Ta postawa sprawia, że również starsi zaczynają inaczej patrzeć na Polskę. Część Mazurów zaczyna wracać do języka swoich przodków.  

Oczywiście działalność młodzieży nie wszystkim jest na rękę. „Ukryta opcja niemiecka” stara się pozbyć niewygodnych gości. Chłopcy znajdują w lesie spadochron, ktoś strzela do leśniczego, podpala las. Chłopcy trafiają na trop szpiega, zostają ofiarami porwania.

Przyzwyczaiłem się już, że Eugeniusz Paukszta wprowadza do swoich powieści dziesiątki osób. Również w „Zatoce” mamy okazję poznać całą galerię wyrazistych postaci drugoplanowych. Dobroduszny i jednocześnie sprytny leśniczy Grapsza, wspomniany już młodzieniec Michał Wittle  - przywódca miejscowych chłopaków, Edward Fajfer – nauczyciel wiejski, Czarna Erna, piękna pracownica PGR-u. Wspomnę tu jeszcze o doktorze i jego małżonce, którzy również przyjechali nad jezioro i rozbili namioty w pobliżu Zatoki Żarłocznego Szczupaka. Wdzięki pani Mery kusiły kochliwego Pietrka, który często wymykał się dyskretnie aby poflirtować z piękną doktorową.

Mógłbym długo jeszcze pisać o tej zapomnianej dziś już książce, tak dużo się w niej dzieje. Wielu jest fanów powieści o przygodach Pana Samochodzika, którzy pytają jakie książki o zbliżonej tematyce można im polecić. Moim zdaniem powinni zacząć właśnie od lektury powieści Eugeniusza Paukszty. Powinni spędzić kilka wieczorów nad „Zatoką Żarłocznego Szczupaka.” Jestem pewien, że gdyby Zbigniew Nienacki nie przeczytał tej książki, kilka przygód Tomasza NN wyglądałoby zupełnie inaczej.


Wydawnictwo: Iskry
Rok wydania: 1957
Liczba stron: 414

Moja ocena: 6/6

niedziela, 22 września 2013

"Szatan z siódmej klasy"


 Kornel Makuszyński "Szatan z siódmej klasy"


Sam już nie pamiętam, co było pierwsze: książka czy film? W każdym razie, czytając powieść „Szatan z siódmej klasy” miałem przed oczami twarze bohaterów filmu w reżyserii Marii Kaniewskiej z 1960 r. Prawdę mówiąc tylko jedną twarz. Poli Raksy. Podobną wizję miał na początku lat 80-tych Grzegorz Markowski. Ba, on poszedł znacznie dalej. Za jej twarz dałby się nawet zabić. A czy dałby się zabić za fiołkowe oczy panny Wandzi Gąsowskiej? Jeśli nie, Adaś Cisowski z pewnością chętnie by go zastąpił. Chociaż niezupełnie…

Kim był ów tajemniczy Adaś? To główny bohater powieści Kornela Makuszyńskiego, spryciarz kuty na cztery nogi, zdolny uczeń, wrażliwy i uczuciowy chłopiec. Nie, on na pewno nie dał by się zabić. Wychodził cało z wielu opresji, śledził przestępców, rozwiązywał podchwytliwe zagadki, łamał dziewczęce serca, szukał skarbów. Jego pomysły wprowadzały popłoch w szeregach grona pedagogicznego. Mam poważne podejrzenie, że to właśnie z postaci Adasia Cisowskiego garściami czerpał Ian Fleming pisząc bestsellerowe powieści o przygodach agenta Jamesa Bonda.

Zamiast srebrno-szarego Aston Martina Adaś ma do dyspozycji własne nogi oraz starą konną bryczkę. Nie pija wstrząśniętych, nie zmieszanych trunków, przeciwnie delektuje się mlekiem. Przeżywa wstrząsy i zmieszany czerwieni się patrząc na uroczą Wandzię. Tak, Bonda i Adasia łączą tylko kobiety. Bond ma na liczniku tabuny platynowych pań pokrytych warstwą makijażu. Dla Adasia Wandzia będzie pierwszą. Ale on stawia na miłość a Wandzia go nie zdradzi. Przed wojną kobiety były inne…

Bond rozbija się helikopterami nad Londynem, Paryżem, Tokio, Nowym Jorkiem. Adaś w niewielkiej wiosce nieopodal Wilna spaceruje wokół zapadłego dworku, zdmuchuje pył ze starych ksiąg na strychu, przed snem czyta stuletnie pamiętniki. Nawet mu się nie śniło, że 15 lat po wojnie nakręcą o nim film.

Agentowi OO7 pomagają oficerowie brytyjskiego wywiadu. Adaś ma na głowie sympatycznego, zdziecinniałego profesora, jego niezaradnego brata, niedoświadczoną panienkę. Kilku nie przebierających w środkach opryszków jest gotowych na wszystko aby go uprzedzić w poszukiwaniu skarbu z epoki wojen napoleońskich. Ale nie z nim te numery…

Kim jest panna Wandzia Gąsowska? To spiritus movens powieści Kornela Makuszyńskiego Mam pewne wątpliwości czy ten szlachetny młodzieniec zrezygnowałby z wakacji nad morzem na rzecz wyjazdu do malutkiej wioski, gdyby nie poprosiła go o to panienka o fiołkowych oczach. Prawdę mówiąc, w książce pozostałe części ciała Wandzi występują zdecydowanie w roli drugoplanowej, ustępując pola jej narządom wzroku.

Książka napisana jest bardzo ciepłym językiem, pan Makuszyński niezwykle plastycznie opisał podwileńską prowincję. Postacie są wyraźne, z lekka przerysowane, albo czarne, albo białe. Kiedyś świat był chyba nieco prostszy. Wartka akcja sprawia, że nie nudzimy się ani przez moment. Gdy dodamy do tego szczyptę humoru i wakacyjny klimat otrzymamy wspaniałą ucztę literacką przygotowaną w przedwojennej kuchni. Każda strona tego klasycznego już niewątpliwie dzieła smakuje doskonale także i dziś.

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1961
Liczba stron: 238

Moja ocena: 6/6


O najlepszej ekranizacji tej powieści przeczytacie tutaj:

 


poniedziałek, 16 września 2013

"Ekspedycja Kolitz"



 Katarzyna Rygiel "Ekspedycja Kolitz"


 „Klub Srebrnego Klucza” to jedna z kultowych serii kryminalnych wydawanych w latach PRL-u. Do 1991 r. powieści ukazywały się nakładem wydawnictwa „Iskry.” Po kilkunastoletniej przerwie reanimacji serii podjęło się wydawnictwo Zysk i S-ka. Do 2012 r. wydano około trzydziestu pozycji. Trochę wznowień takich klasyków jak Helena Sekuła czy Krzysztof Kąkolewski oraz kilkanaście premierowych książek. Wśród tych ostatnich są trzy powieści Katarzyny Rygiel. Przeczytałem pierwszą z nich pt. „Ekspedycja Kolitz.”

Muszę się przyznać, że przed sięgnięciem po tę książkę miałem spore wątpliwości. Zerknąłem bowiem na bibliografię Autorki i z nutką niepokoju przeczytałem tytuły dwóch jej debiutanckich powieści „Pod powiekami” oraz „Miłość i samotność.” Moja obawa wzmogła się po znalezieniu informacji, że Katarzyna Rygiel fascynuje m.in. się powieściami współczesnych pisarzy iberyjskich i latynoamerykańskich. To zupełnie obcy dla mnie powieściowy świat, który kojarzy mi się bardziej z romantycznymi wyciskaczami łez niż z powieścią kryminalną.

Mimo tego po przeczytaniu kilku stron książka zaczęła mnie wciągać. Już na początku przenosimy się w schyłkowe lata XIX w. do miejscowości Kolitz (Kolice) w pobliżu Szczecina. Znajduje się tam zrujnowany cysterski klasztor, który usiłują uratować przed kompletną dewastacją fachowcy przysłani z Berlina. Jest wśród nich Otto Kleist, który zamierza odkryć tajemnicę klasztoru. Ponad sto lat później grupa polskich naukowców podczas prac archeologicznych odkrywa w pobliżu klasztoru szkielet Kleista. Wkrótce potem zostaje znaleziony tajemniczy pamiętnik, a antropolog Ewa i archeolog Robert próbują rozwikłać tajemniczą zagadkę sprzed lat. Pomaga im w tym miejscowy ksiądz proboszcz i kierownik grupy archeologów – Piotr.

Ewa jest piękną kobietą, budzącą w mężczyznach silne emocje. Tym bardziej, że kilka lat temu była związana z kierownikiem ekspedycji – Piotrem. Przyjacielskie do tej pory stosunki między Piotrem a Robertem zostają wystawione na ciężką próbę. Pomiędzy Ewą a Robertem szybko zaczyna rodzić się uczucie. W dodatku Ewa ukrywa jeszcze jeden mroczny sekret ze swojej przeszłości. Dla powieści byłoby lepiej, gdyby na jednym wątku miłosnym się skończyło. Niestety okazało się, że nie tylko ziewanie jest zaraźliwe. Miłość także. Mamy więc i drugi wątek romantyczny – Siwego i Doroty, który wg mnie nic nie wnosi do powieści. Rezygnując z niego, książka zyskałaby nieco dynamiki, co w powieści kryminalnej jest jak najbardziej wskazane. Nie mamy tu jednak do czynienia z czystym kryminałem, lecz mezaliansem romansu, kryminału i książki przygodowej. Na kartach powieści okazuje się bowiem, że Ewa została antropologiem pod wpływem słynnej powieści Zbigniewa Nienackiego „Wyspa Złoczyńców.” Duch Pana Samochodzika leniwie unosi się nad kartami powieści aż do ostatniej strony.

Bardzo lubię ksiązki kryminalne, romansów nie czytam. Dlatego też wzdychań, spojrzeń w oczy i wyznań było dla mnie w tej książce odrobinę za dużo. Za to po zakończeniu lektury zrozumiałem zamiłowanie Katarzyny Rygiel do powieści latynoamerykańskich. Urzekła mnie, senna, letnia, niemal lepka atmosfera książki. Docenić też należy skrupulatność autorki przy opisywaniu prac archeologicznych. Niedosyt pozostawia niezbyt skomplikowany wątek sensacyjny, który został okrojony kosztem pogłębionych portretów psychologicznych bohaterów.

„Ekspedycja Kolitz” to dobra powieść na trzy, cztery wakacyjne wieczory. Urocza pani antropolog Ewa jest bohaterką jeszcze dwóch książek Katarzyny Rygiel: „Gra w czerwone” i „Śmiertelne zlecenie.”


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria wydawnicza: Klub Srebrnego klucza
ISBN: 978-83-7506-229-8
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 325

Moja ocena: 4/6