Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazury. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lipca 2018

„Zapomniane miejsca. Warmińsko-Mazurskie. Część zachodnia”



Emilia Jaroszewska „Zapomniane miejsca. Warmińsko-Mazurskie. Część zachodnia”
Przewodnik


Województwo warmińsko-mazurskie bywa częstym celem urlopów i wakacyjnych wyjazdów. Zazwyczaj jednak turyści, którzy decydują się na przyjazd w ten usiany jeziorami region poprzestają na odwiedzeniu najbardziej znanych zabytków i to nie wiekowe mury, lecz brzegi Śniardw i innych akwenów działają na nich jak magnes. Położone w północno-wschodniej części Polski tereny mają również bardzo wiele do zaproponowania tym, którzy uwielbiają poznawać dzieje zabytkowych budowli, często zasłoniętych przed wzrokiem spacerowiczów, czy niedzielnych turystów. W przewodniku Emilii Jaroszewskiej „Zapomniane miejsca. Warmińsko-Mazurskie. Część zachodnia” przedstawiono aż 133 takie obiekty, leżące w zachodniej części tego pełnego tajemnic i zagadek historycznych regionu.




Przewodnik powiedzie nas do zrujnowanych zamków i pałaców, opuszczonych dworów, zakładów przemysłowych i świątyń różnych wyznań. Z przewodnikiem w ręku dotrzemy do położonych z dala od uczęszczanych tras turystycznych, ukrytych pośród drzew i krzewów, cmentarzy ewangelickich, odnajdziemy pamiętające czasy zimnej wojny bunkry i pomniki, zwiedzimy wiekowe fortyfikacje i nadgryzione zębem czasu różnorakie zabytki techniki. Większość obiektów, do których dotarła autorka znajduje się w złym stanie technicznym, niektóre zapewne w ciągu kilku lat znikną z krajobrazu regionu, stąd też nie należy odkładać na zbyt odległy termin wyprawy szlakiem zapomnianych miejsc Warmii i Mazur. W bogato ilustrowanym przewodniku zamieszczono również kilka mapek oraz szereg wskazówek ułatwiających odnalezienie opisywanych zabytków. Emilia Jaroszewska w trakcie pracy nad przewodnikiem wiele czasu spędziła na wertowaniu źródeł historycznych. Należy pochwalić autorkę także za to, że zamieściła w nim liczne ciekawostki zaczerpnięte od mieszkańców miejscowości, w pobliżu znajdują się opisywane zabytki.

Tereny, które odwiedzała autorka wielu czytelnikom kojarzą się nieodparcie ze Zbigniewem Nienackim. W skromnym, zbudowanym z czerwonej cegły domku nad urokliwym Jeziorakiem znalazł bowiem swą życiową przystań autor przygód Pana Samochodzika. W Jerzwałdzie organizowane są zloty fanów twórczości pisarza, a jego dom często odwiedzają osoby, dla których przygody Tomasza NN wiążą się z najpiękniejszymi latami dzieciństwa. Komplet dzieł Zbigniewa Nienackiego od lat zajmuje poczesne miejsce w biblioteczce Emilii Jaroszewskiej. Nic zatem dziwnego, że w przewodniku również nie mogło zabraknąć miejsc związanych z pisarzem bądź jego utworami. Warto dodać, że autorka wiele podróży i wycieczek odbyła w towarzystwie przyjaciół skupionych wokół Forum Miłośników Pana Samochodzika[1]. Podziękowania dla nich zostały zamieszczone na kartach przewodnika. Forum objęło również patronat medialny nad książką. Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Zapomniane miejsca
ISBN: 978-83-66022-07-2
Liczba stron: 183
Rok wydania: 2018




[1] Forum Miłośników Pana Samochodzika: http://pansamochodzik.net.pl

sobota, 21 kwietnia 2018

"Zapomniane miejsca Warmińsko-mazurskie. Część zachodnia"



"Zapomniane miejsca Warmińsko-mazurskie. Część zachodnia" 


133 opuszczone miejsca województwa warmińsko-mazurskiego: część zachodnia. Jeden z najbardziej oczekiwanych tomów serii: wreszcie opisujemy zrujnowane zabytki z krainy jezior. Przewodnik poprowadzi Ciebie do miejsc, których „się nie zwiedza” i „się nie opisuje”. Zrujnowane pałace, zamki i dwory, budynki fabryczne, opuszczone kościoły, cmentarze ewangelickie, fortyfikacje, bunkry Armii Radzieckiej, dziwne pomniki, zabytki techniki.

Przewodnik prezentuje obraz zapomnianych miejsc i ginących zabytków zachodniej części województwa warmińsko-mazurskiego. Za linię podziału przyjęto granicę Warmii, obejmując opisem wszystkie krainy położone na zachód od niej, czyli Wysoczyznę Elbląską, Żuławy i cechujący się pagórkowatym ukształtowaniem terenu Oberland (używa się także określenia Prusy Górne, Kraj Górny czy Pogórze, ale nazwa Oberland jest preferowana przez związanych z tymi ziemiami regionalistów). Do zbioru odwiedzanych miejsc dodano również położone w zachodniej części województwa tereny pogranicza, czyli Ziemię Lubawską oraz okolice Nidzicy i Działdowa.

W przewodniku zaprezentowano różnego typu miejsca i obiekty. Znajdują się tu opuszczone lub przerobione świątynie, młyny, wiatraki i inne zabytki techniczne, szczególnie ciekawe pomniki, pozostałości zamków czy ślady wymarłych wsi. Gros stanowią jednak dawne siedziby arystokracji, bo taki był charakter mało zindustrializowanego terenu Prus Wschodnich. (Ze wstępu)

Patronat medialny: 
Forum Miłośników Pana Samochodzika, Zapomniana Biblioteka 

Źródło:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Zapomniane miejsca
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 200




poniedziałek, 4 września 2017

„Mataszkowie i mazurska przygoda”



Tomasz Stochmal „Mataszkowie i mazurska przygoda”


„Mataszkowie i mazurska przygoda” to już trzecia powieść Tomasza Stochmala, na kartach której spotykamy się z sympatycznymi bohaterami: trójką rozmiłowanych w historii chłopców Mataszkiem, Kasztankiem, Grzybciem oraz ich rodzicami i wujkiem. W poprzednich dwóch tomach serii Mataszkowie rozwiązywali zagadki historyczne związane z Helem i Toruniem[1]. Przemierzali uliczki miast wypatrując tajemniczych znaków i napisów, które mogłyby ich naprowadzić na tropy umożliwiające odkrycie skarbów. Kolejne wakacje chłopcy postanawiają spędzić z dala od gwaru i cywilizacji. Ich wybór pada na Mazury. Jak przed każdą wyprawą, także i do tej skrupulatnie się przygotowują. Wertując przewodniki, mapy i atlasy zamierzają zdobyć jak najwięcej informacji o miejscowościach, które znajdą się na trasie ich wędrówek i o zabytkowych obiektach, które warto odwiedzić.




Rodzina Mataszków zatrzymuje się na kwaterę we wsi Wojnowo. To miejscowość o wspaniałej historii. Znajduje się tutaj dawny klasztor staroobrzędowców. W klasztornej kaplicy pośród wielu zabytkowych przedmiotów zachowały się cenne, stare ikony. Pierwotnie w kaplicy wiekowych malowideł było znacznie więcej. Niestety ich los jest nieznany. Nie wiadomo czy zostały skradzione, zniszczone lub ukryte w jakimś tajemniczym miejscu. Mataszek wraz pozostałymi chłopcami postanawiają rozwikłać tajemnicę zniknięcia ikon. Pragną je odnaleźć i sprawić aby ponownie przyozdobiły ściany kaplicy.




Młodzi czytelnicy, którzy sięgną po nową książkę Tomasza Stochmala, mogą zaczerpnąć z niej garść ciekawostek o społeczności staroobrzędowców, którzy w pierwszej połowie XIX stulecia osiedlili się na Mazurach. Bohaterowie odwiedzają miejsca związane z życiem i działalnością wyznawców tej doktryny. Przed Mataszkami trudne zadanie, dlatego kiedy poznają mieszkającą w okolicy dziewczynkę Olę, szybko się z nią zaprzyjaźniają. Chętnie korzystają z jej wiedzy i znajomości terenu. Jej pomoc okazuje się niezwykle wartościowa, gdyż dziewczynka także należy do staroobrzędowców.




Na końcowych stronach powieści autor zamieścił słowniczek wyjaśniający trudniejsze pojęcia zawarte w tekście. Na szczęście nie ma ich zbyt dużo, wszak książka, tak jak poprzednie tomiki serii adresowana jest przede wszystkim do młodych czytelników. W książce znajduje się także mapka Doliny Krutyni z zaznaczonymi miejscami, do których docierają młodzi odkrywcy. Dzieciaki, które miały już okazję poznać przygody Mataszków na Helu i w Toruniu, z pewnością nie rozczarują się kolejnym spotkaniem z rezolutną trójką chłopców i z przyjemnością wraz z nimi przemierzać będą urokliwe zakątki Mazur odsłaniając tajemnice w jakie obfituje ten malowniczy i nadal nie do końca poznany region naszego kraju. Polecam.


Wydawca: Stotom
Ilustracje: Paulina Lewandowska
ISBN: 978-83-943175-4-6
Liczba stron: 88
Rok wydania: 2017




[1] Recenzje powieści „Mataszkowie i tajemnice Helu” oraz „Mataszkowie i skarby Torunia”: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/search/label/Tomasz%20Stochmal

wtorek, 4 lipca 2017

„Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich”



Małgorzata Jackiewicz-Garniec, Mirosław Garniec 
„Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich”
Dobra utracone czy ocalone?


Pierwszy tak szeroki katalog zachowanych pałaców i dworów z obszaru południowych dawnych Prus Wschodnich (Warmia i Mazury), od 1945 roku leżącego w granicach Polski. Opisuje 329 rezydencji. Najciekawsze z nich przedstawione zostały w Albumie, bogato ilustrowanym, z szerokimi opisami. Część druga - Katalog - mieści w układzie alfabetycznym wszystkie zachowane pałace i dwory, z opisem i czarno-białą fotografią (obiekty przedstawione wcześniej w Albumiemają stosowne odnośniki). Książka zawiera m.in. prawie 470 fotografii (w tym 229 barwnych), materiały archiwalne, rzuty parterów oraz 56 specjalnie opracowanych - na podstawie przedwojennych map - planów założeń zespołów pałacowo- i dworsko-parkowych. Schematyczna mapa regionu pokazuje usytuowanie poszczególnych obiektów i umożliwia wykorzystanie książki jako przewodnika. Na początku zamieszczone zostały teksty dawnych mieszkanek Prus Wschodnich: dr Marion Gräfin Dönhoff i Adelheid Gräfin Eulenburg oraz historyka sztuki, dr Kamili Wróblewskiej.



Zespół pałacowo-parkowy, Kwitajny.


W obecnym, III wydaniu opisy pałaców i dworów zostały uzupełnione nowymi informacjami uzyskanymi m.in. od przedstawicieli rodów szlachty pruskiej. Ujęto 26 nowych obiektów oraz powiększono liczbę fotografii. W kilku wypadkach, gdzie - w wyniku remontu - wygląd zabytku uległ zmianie, fotografie zostały uaktualnione. Prawie przy wszystkich obiektach zamieszczono informację o stanie własności.



Zespół pałacowo-parkowy, Prosna.


Źródło:

Recenzje publikacji:


Wydawca: Studio Wydawnicze ARTA  Mirosław Garniec
 tel./fax: 89 526 55 07, tel. 603 937 317 
ISBN: 978-83-91-28402-5
Rok wydania: 2001
Liczba stron: 400



wtorek, 27 czerwca 2017

”Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach”



Małgorzata Jackiewicz-Garniec, Mirosław Garniec

”Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach”
Powiśle, Górne Prusy, Warmia, Mazury


"Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach" to kolejna książka z serii zapoczątkowanej doskonale przyjętymi przez recenzentów i Czytelników "Pałacami i dworami dawnych Prus Wschodnich". Tym razem autorzy oprowadzają nas po pięknych i tajemniczych zamczyskach Warmii i Mazur, Powiśla i historycznych Górnych Prus - śladami ich twórców, rycerzy-mnichów.



Zamek krzyżacki komornicki, Bezławki 


Książka łączy zalety albumu, publikacji popularnonaukowej i bedekera. Zawiera 475 fotografii i, absolutne novum, 21 malarskich rekonstrukcji gotyckich zamków w formie średniowiecznych malowideł oraz mapy, plany, rysunki i panoramy starych mistrzów, dzięki którym poznajemy pejzaż dawnych Prus. Ciekawie i szczegółowo opisuje 47 warowni krzyżackich, biskupich i kapitulnych wraz z dziejami powstających wokół nich miast. Historię i architekturę regionu przybliżają artykuły pióra wybitnych uczonych - prof. Mariana Arszyńskiego i dr Janusza Trupindy, a dokładna mapa historyczno-turystyczna ułatwia wykorzystanie książki jako przewodnika.



Zamek kapituły pomezańskiej, Szymbark


Gratką dla pasjonatów historii architektury będzie opis systemu warowni krzyżackich z dokonanym po raz pierwszy wyodrębnieniem modeli zamków, według których wznoszono siedziby niższych urzędników (wójtów, prokuratorów i komorników) - do tej pory znany był jedynie model najważniejszego zamku - komturskiego. (Kajetan Wróblewski)


Źródło:


Wydawca: Studio Wydawnicze ARTA  Mirosław Garniec

tel./fax: 89 526 55 07, tel. 603 937 317 
ISBN: 978-83-912840-5-6
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 456



poniedziałek, 5 grudnia 2016

„Zapiski Hansa Heinricha”



Michał Młotek „Zapiski Hansa Heinricha”

Patronat medialny: ZAPOMNIANA BIBLIOTEKA


Wkrótce po ukazaniu się zbierającej bardzo pochlebne recenzje książki „Noc patagonów”, na forach internetowych zaczęły gościć pytania, kiedy Michał Młotek spełni swe obietnice i w księgarniach pojawi się jego kolejna powieść adresowana do szerokiego kręgu miłośników historii i poszukiwaczy pamiątek przeszłości[1]. Upłynął ponad rok i do drzwi wielu z nich, do moich również, zapukał listonosz wręczając przesyłkę z „Zapiskami Hansa Heinricha”. Obietnica autora została zatem zrealizowana, i to z nawiązką.

Tym razem bohaterowie powieści będą zmagać się z rozwiązaniem aż dwóch zagadek historycznych. Korzenie pierwszej z nich sięgają początków drugiej dekady XIX stulecia, kiedy to przez tereny Warmii i Mazur powracały niedobitki Wielkiej Armii Napoleona po zakończonej klęską wyprawie na Moskwę. Na ślad wędrówki jednego z takich rozbitych oddziałów napoleońskich natrafia pewien poszukiwacz skarbów. Odszukując krok po kroku kolejne pamiątki sprzed wieków, pragnie aby jego odkrycia „rzuciły nowe światło” na dzieje tak bliskiego mu regionu. Z szeregu mglistych hipotez zaczynają wyłaniać się historie i dramaty żywych ludzi - żołnierzy, który walczyli nie tylko z wrogiem, lecz także z głodem i dokuczliwym mrozem. 

Druga historia związana jest ze schyłkową fazą innego konfliktu zbrojnego. W styczniu 1945 r. przez te same tereny przedzierali żołnierze w niemieckich mundurach. Po kilkudziesięciu latach bohater powieści nawiązuje kontakt z bratem jednego z nich. Sędziwy staruszek zwraca się z prośbą o pomoc w odszukaniu rodzinnych pamiątek ukrytych na zalesionym wzgórzu. Trójka poszukiwaczy, do bohatera dołączają bowiem dwaj koledzy, sprawdzając za pomocą wykrywaczy metali różne miejsca i odnajdując rozmaite artefakty przenosi się myślami do mroźnych zimowych dni, kiedy osaczeni hitlerowcy marzyli tylko o tym aby nie wpaść w ręce czerwonoarmistów. Wyobrażają sobie przy tym jak zmienił się przez te kilka dziesięcioleci od zakończenia wojny obszar objęty ich poszukiwaniami.




Powieść jest bardzo pomysłowo skonstruowana. Michał Młotek opisując przygody poszukiwaczy wplata w treść liczne nawiązania do historii związanych z odkryciami depozytów dokonanych na ziemiach polskich przed wybuchem II wojny światowej. Jest to bez wątpienia podpowiedź dla mniej doświadczonych pasjonatów eksploracji gdzie warto szukać informacji o miejscach, w które należy wybrać się z wykrywaczem metali. Takich wskazówek na kartach książki jest oczywiście o wiele więcej. Są one dawkowane przez autora bardzo subtelnie. Co kilka, lub kilkanaście stron niby mimochodem znajdziemy jedną, dwie sugestie dotyczące np. wykorzystania nowych technologii w poszukiwaniach skarbów, niezbędnego ekwipunku jaki należy zabrać na wyprawę, konserwacji i ewidencjonowania znalezisk czy bezpieczeństwa w czasie eksploracji. Dzięki takim zabiegom nie ulega zaburzeniu dynamika akcji a książkę z napięciem czytamy aż do ostatnich stron.

Doszedłem do miejsca, w którym muszę pochwalić autora za umiejętność stworzenia klimatu, który tak dobrze znany jest licznym rzeszom pasjonatów wykorzystujących każdą wolną chwilę aby udać się w teren i przeczesać go swoim Minelabem, Rutusem, czy popularnym „kanarkiem”[2] w nadziei na dokonanie niezwykłych odkryć. Każda z takich osób niejednokrotnie przeżyła ten niezwykły moment nadziei i niepewności, gdy po usłyszeniu sygnału wykrywacza i wbicia saperki w ziemię lokalizowała artefakt a późnej dokonywała pierwszej identyfikacji znaleziska. Każdy poszukiwacz zmęczony i zniechęcony wielogodzinnym spacerem połączonym z brakiem interesujących znalezisk wie dobrze, że gdy dotrze do miejsca, w którym dźwięczny sygnał wykrywacza oznajmi mu zaleganie cennego numizmatu, odzyska animusz i poczuje nagły przypływ sił, pozwalający na dalszą, długą jeszcze wędrówkę. Takich relacji nie poskąpił oczywiście autor na kartach swej powieści.

Po „Zapiski Hansa Heinricha” warto sięgnąć szczególnie w zimowe dni, kiedy nieprzyjazna poszukiwaczom temperatura nie pozwala na wbicie saperki w zmrożoną ziemię. To idealny czas na lekturę książek, słuchanie wspomnień odchodzących świadków przełomowych wydarzeń w dziejach naszego kraju i na analizy starych map. To czas na pochylenie się nad przedmiotami, które wydarliśmy ziemi w czasie wiosennych, letnich i jesiennych eskapad. Każdy z nich ma swoją historię, o czym zapomina wielu młodych poszukiwaczy zaślepionych znalezieniem odznaki, rzadkiego guzika, medalika czy monety. Za wieloma znaleziskami w naszych zbiorach kryją się bowiem ludzkie dramaty. O poruszeniu i tego aspektu poszukiwań nie zapomniał oczywiście autor w swojej nowej książce. Polecam.


Wydawca: Księgarnia Poszukiwacza
Patronat medialny: Zapomniana Biblioteka
ISBN: 978-83-942534-2-4
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 167

Książkę nabyć można tutaj: http://bit.ly/2gcwhob




[1] Recenzja powieści „Noc patagonów”: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2015/07/noc-patagonow.html
[2] Popularne marki i zwyczajowa nazwa wykrywaczy metali.

środa, 20 lipca 2016

„Na tropie srebrnego kura”



Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura”

Patronat medialny: Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomniana Biblioteka


Bractwa kurkowe były organizacjami chroniącymi dawne miasta przed najazdami nieprzyjacielskich wojsk. Pierwsze bractwa na ziemiach polskich zostały założone już w XIII wieku. Ich kilkusetletnią działalność przerwał wybuch II wojny światowej. Członkowie wielu z nich starali się ukryć przed niemieckim okupantem ważne dokumenty, ordery a także inne przedmioty związane z funkcjonowaniem organizacji. Ukrycia zabytkowej figurki srebrnego kura oraz historycznych dokumentów dokonał we wrześniu 1939 r. jeden z ówczesnych królów kurkowych, niejaki Alojzy Bratek.

W czasach PRL-u Bratek przechowywał insygnia w różnych miejscach, obawiając się, że mogą zostać przejęte przez Skarb Państwa. Niestety, pan Alojzy przed śmiercią nie zdążył nikomu przekazać informacji o miejscu ukrycia ważnych nie tylko dla bractwa zabytkowych obiektów. Cztery lata po jego odejściu w zaświaty, próbę odnalezienia cennego depozytu podejmuje Mat, świeżo upieczony konserwator zabytków. Pierwotnie zadanie miało spocząć na barkach jego siostry bliźniaczki, studentki historii sztuki i pasjonatki powieści o Panu Samochodziku, którą o pomoc poprosił były członek jednego z bractw kurkowych. Plany dziewczyny uległy jednak zmianie, zakochała się w przystojnym rzeźbiarzu i nie w głowie jej było spędzanie wakacji z daleka od obiektu westchnień.



Powieść Emila Roszewskiego „Na tropie srebrnego kura” 
zdobyła pierwsze miejsce w Konkursie na Najlepszą Samochodzikową Książkę 2015 r. 


Mat zaopatruje się w literaturę dotyczącą historii bractw kurkowych, by zapoznać się z nieznaną mu wcześniej tematyką i w piękny lipcowy dzień wyrusza do Lidzbarka Welskiego, pierwszego przystanku na trasie nowej wakacyjnej przygody. W miasteczku tym zamieszkiwał po wojnie Alojzy Bratek, Mat ma więc nadzieję, że uda mu się natrafić tam na jakiś trop prowadzący do rozwiązania zagadki. Bohater będzie musiał się wykazać nie tylko talentami detektywistycznymi, lecz także nie lada sprytem, chrapkę na odnalezienie własności dawnego bractwa ma bowiem jeszcze kilka innych osób.

Powieść Emila Roszewskiego „Na tropie srebrnego kura” dedykowana jest pamięci Zbigniewa Nienackiego. Na jej kartach znajdziemy wiele inspiracji twórczością autora przygód Pana Samochodzika. Bohater porusza się pojazdem będącym repliką wehikułu, jakim Tomasz NN przed laty przemierzał mazurskie bezdroża, a w trakcie prowadzenia „prywatnego śledztwa” korzysta ze wsparcia młodocianych pomocników. Podobnie jak Tomasz, również sentymentalny i łatwowierny Mat traci głowę, gdy tylko w pobliżu pojawia się piękna dziewczyna, a także od czasu do czasu moralizuje, kiedy otaczają go młodsi współtowarzysze przygody. Pasjonujący się dziejami naszego kraju bohater, potrafi zaszczepić młodzieży historycznego bakcyla, sprawiając że nastolatkowie z zapałem angażują się w poszukiwania ukrytych insygniów bractwa kurkowego.

Jak widzimy, bez trudu można odnaleźć bardzo wiele analogii między bohaterem stworzonym przez Emila Roszewskiego a Tomaszem wykreowanym przez klasyka powieści przygodowej Zbigniewa Nienackiego. Emila z panem Zbigniewem łączy jeszcze jedno bardzo ważne i mocne ogniwo. Siłą powieści Nienackiego była wiarygodność w oddawaniu klimatu miejsc, w których gościli bohaterowie jego książek. To samo można powiedzieć o powieści Emila Roszewskiego. Ze stuprocentową pewnością mogę napisać, że autor wielokrotnie przebywał na opisywanych w swej pierwszej książce przygodowej malowniczych terenach Warmii i Mazur. Dałbym sobie rękę uciąć, że Jerzwałd i podwórko ze skromnym murowanym domem z czerwonej cegły nie mają przed nim tajemnic, a wakacje spędzone na leśnych wędrówkach i pogawędkach przy ognisku, ceni wyżej niż szukanie cienia pod Koloseum czy Akropolem.

Fabuła powieści obfituje w nocne wyprawy, podchody i wspomniane wcześniej w narady przy ognisku. Mamy także okazję przekonać się, czy samochód naszego bohatera potrafi dorównać swemu słynnemu poprzednikowi z silnikiem Ferrari. Słoneczny ciepły, wakacyjny klimat mazurskich lasów i jezior, wartka akcja oraz cała plejada fajnych i nieco mniej sympatycznych bohaterów sprawiają, że  „Na tropie srebrnego kura” można zarekomendować wszystkim fanom Zbigniewa Nienackiego a w szczególności tym, którzy podobnie jak ja, na pierwszym miejscu w swych rankingach umieszczają te jego powieści, których akcja rozgrywa się nad mazurskimi akwenami. Powieść Emila Roszewskiego „Na tropie srebrnego kura” została objęta patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika[1] oraz Zapomnianej Biblioteki. Polecam.


Wydawca: Novae Res
ISBN: 978-83-7942-958
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 359


Wywiad z autorem powieści:



[1] Zapraszam do dyskusji o książce na Forum Miłośników Pana Samochodzika: http://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=3498

sobota, 27 lutego 2016

„Krypta Hindenburga”




Krzysztof Beśka „Krypta Hindenburga”


„Krypta Hindenburga” jest drugą powieścią Krzysztofa Beśki, w trakcie lektury której mamy okazję spotkać się z dziennikarzem Tomaszem Hornem. I tym razem, bohater zmaga się z rozwiązaniem zagadki historycznej, której korzeni należy poszukiwać na Warmii i Mazurach w ostatnich miesiącach II wojny światowej. Nim zimą 1945 r. wycofujące się oddziały niemieckie wysadziły mauzoleum marszałka Hindenburga, wywieziono stamtąd nie tylko trumny ze szczątkami dowódcy zwycięskiej armii spod Tannenbergu i jego żony lecz także tajemniczą skrzynię. Po kilkudziesięciu latach zza Odry do Polski przybywają ludzie, którzy nie cofną się przed niczym, aby znaleźć się w posiadaniu ukrytego przed nadciągającą Armią Czerwoną depozytu.

Hornowi w jego poczynaniach sekunduje piękna kobieta, młoda i seksowna niemiecka policjantka polskiego pochodzenia, Joanna Klose. Na kartach książki pojawia się także znajoma Horna z powieści „Ornat w Krwi” – pani archeolog Ewa Rimmel, lecz tym razem jej wkład w rozwikłanie tajemnicy sprzed lat jest jedynie epizodyczny. Dziennikarz jak zwykle kilkukrotnie zostaje solidnie poturbowany, na domiar złego traci pracę, a jego przyjaciel zostaje uwikłany w morderstwo ukraińskiej prostytutki.





Znacznie bardziej pasjonujące od przygód Tomasza Horna, są jednak dramatyczne, mroczne i pełne napięcia historie rozgrywające się  przed niemal siedemdziesięciu laty w Tannenberg-Denkmal i okolicach. Karkołomna podroż ciężarówką z bezcennym ładunkiem przez pokryte śniegiem mazurskie bezdroża, na których zaczynają się już pojawiać czołgi z wymalowaną czerwoną gwiazdą na wieżyczce, czy oczekiwanie niemieckich mieszkańców Prus Wschodnich na ostatni pociąg, który może uchronić ich przed nieuchronnie zbliżającymi się sołdatami…  Trochę szkoda, że autor nie powędrował tym tropem i nie stworzył stricte wojennej powieści przygodowej.

Podobnie jak w przypadku pierwszej z książek Krzysztofa Beśki o przygodach Tomasza Horna pt. „Ornat z krwi”[1], również na ponad czterystu stronach niniejszej powieści nie brakuje niespodziewanych zwrotów akcji, pełnych niebezpieczeństw eskapad ciemnymi korytarzami dawnych pruskich budowli, pościgów i strzelanin. Sceneria mazurskich miasteczek, dynamiczna fabuła, kilka splatających się wątków, wszystko to sprawia, że książkę która choć ukazała się w sezonie zimowym, można polecić jako całkiem niezłą lekturę na kilka wakacyjnych wieczorów.


Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-64307-76-8
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 444

czwartek, 18 lutego 2016

Siedem pytań do Emila Roszewskiego (część 2)




Emil Roszewski - autor powieści przygodowej „Na tropie srebrnego kura”, objętej patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomnianej Biblioteki.


8. Po jakie powieści przygodowe prócz książek Zbigniewa Nienackiego sięgasz z największą przyjemnością?

Lubię wracać do dawnych młodzieżowych przygodówek. Na początku listy najchętniej odgrzewanych na bank by się znalazły: Wakacje z Duchami” i „Podróż za jeden uśmiech” Bahdaja, „Szatan z siódmej klasy” Makuszyńskiego, „Wakacje” Putramenta,  „Niezwykłe wakacje ABC” Platówny, „Cień dłuższego ramienia” i „Renesansowa przygoda” Popławskiej,  „Większy kawałek świata”  i „Duch” Chmielewskiej. Nie wracam jakoś do Szklarskiego.

9. Czy trudno jest dziś wydać powieść przygodową dla młodzieży? Czy wydawnictwa wykazują zainteresowanie takimi projektami?

Nie wiem, czy wykazują, bo znam opinię tylko 3 wydawnictw. Pierwsze  uważało, że młodzież dziś nie czyta przygodówek. Drugie było zdania, że owszem, ale powinny być bardziej współczesne z jakimś nowoczesnym sprzętem i szybkim tempem akcji (przysłano mi szczegółową recenzję ze wskazówkami, co należałoby zmienić, ale to szło w kierunku zbliżonym do „dańcowego”). Trzecie wydało książkę, więc można uznać, że było zainteresowane. Ogólnie mam wrażenie, że na rynku zaczęło się pojawiać nieco więcej przygodówek, chociaż magia i wampiry nadal przeważają.

10. Czy postacie bohaterów powieści „Na tropie srebrnego kura” były inspirowane osobami z Twojego otoczenia, czy też wszyscy powstali jedynie w Twojej wyobraźni?

Chyba każdy tworząc postaci czerpie wzory z obserwacji. W tym sensie można mówić o inspiracji otoczeniem. Ale nie ma u mnie w książce żadnych zakonspirowanych konkretnych osób, jedynie pewne typy, sytuacje i zachowania. Na przykład scenka z porcelanową rybą i dziećmi pochodzi z pewnego baru w Białowieży, ale postaci Ostańca i Pożyczki (tudzież ich rodzin) zostały złożone z różnych osób i sytuacji.




O powieści „Na tropie srebrnego kura” można porozmawiać na forum:



11. W książce są Twoje ilustracje. Zajmujesz się też grafiką?

Pracujemy z kolegą, który jest terapeutą, nad komiksem edukacyjnym na temat zaburzeń psychicznych nastolatków. Ale nie wiem, czy coś z tego wyjdzie. Na jakieś poważniejsze rysowanie brakuje niestety czasu. Albo motywacji. :(

12. Jakimi słowami możnaby zachęcić czytelników do sięgnięcia po powieść „Na tropie srebrnego kura”?

To zdecydowanie najtrudniejsze pytanie! Może coś w tym stylu: Jeśli lubisz: zagadki, przygody, tajemnice, letnie biwaki, leśne ostępy, szum fal jeziora, poszukiwanie śladów historii, włóczęgę bocznymi drogami, zwyciężających pozytywnych bohaterów… i masz poczucie humoru - to przeczytaj „Na tropie srebrnego kura”, bo jest szansa, że Ci się spodoba. Gwarancji oczywiście nie ma.

13. A jaki jest oddźwięk na książkę? Masz już jakieś opinie?

Mam trochę pochwał od rodziny i znajomych, ale wiadomo, że nie są obiektywni. Stąd właśnie publikacja pod pseudonimem, żeby przynajmniej część znajomych nie wiedziała, kto jest autorem. W Internecie można znaleźć trzy recenzje (poza recenzją Zapomnianej Biblioteki, za którą oczywiście bardzo dziękuję!). Jedna raczej słaba (3.5/6 – autora zaintrygował wątek bractw kurkowych, ale krytykuje, że postaci mają za mało złożone osobowości i za dużo jest w książce szczęśliwych przypadków, przez co akcja robi się niewiarygodna) i dwie dobre (7/10, 5/5 – w których jest mowa o barwnych postaciach, fajnie uchwyconym opisie miejsc, nastroju starych polskich przygodówek, oraz wciągającej akcji i klimacie wakacyjnej przygody). Na razie więc (odpukać!) proporcje są pozytywne.

14. Czy możesz zdradzić swe dalsze plany pisarskie? Czy czytelnicy będą mieli okazję do ponownego spotkania z Matem?

Trochę mnie kusi wypróbowanie innych kierunków, ale miło mi się podróżowało z Matem, więc jeszcze zobaczymy. W każdym razie na pewno coś nowego napiszę.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych literackich sukcesów.



Recenzja powieści Emila Roszewskiego:


piątek, 29 stycznia 2016

Siedem pytań do Emila Roszewskiego (część 1)




 
Emil Roszewski - autor powieści przygodowej „Na tropie srebrnego kura”, objętej patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomnianej Biblioteki.


1. Skąd pomysł na to, aby skarbem poszukiwanym przez bohaterów Twej powieści były insygnia bractwa kurkowego?

Podczas poszukiwań jakiegoś ciekawego tematu wpadła mi w oko informacja o zaginionych insygniach pewnego bractwa kurkowego, które przed wojną zostały ukryte w obawie przed konfiskatą. Wcześniej chodziło mi po głowie kilka wątków, ale ta krótka notatka jakoś je wyparła uruchamiając  wyobraźnię. Od razu pojawiło się uczucie, że to jest TEN temat.

2. Z lektury powieści wynika, że tereny opisane na jej kartach autor wielokrotnie przemierzał wcześniej w trakcie wakacyjnych wędrówek. Czy to jest Twój ulubiony sposób spędzania letnich miesięcy?

Wakacje spędzone na wędrówce to moja ulubiona opcja. Chociaż fajne są też podróże po okolicy z noclegiem w jednym miejscu. Jeśli takie wyprawy mają jakiś motyw przewodni (poszukiwanie konkretnych osób czy historycznie osadzonych miejsc), to tym lepiej. Przy czym nasze rodzime lasy, jeziora i (często niestety zaniedbane…) zabytki nęcą mnie dużo bardziej niż zagraniczne atrakcje.

3. Jak długo trwała praca nad powieścią? Co sprawiło Ci najwięcej trudności?

Trochę wstyd się przyznać... Pięć lat. Choć z dużymi przerwami. Kilka miesięcy trwało wymyślanie wątku, zbieranie materiałów oraz analizowanie samochodzikowych elementów, no i mobilizowanie się do startu. Potem było kilka miesięcy pisania. Potem prototyp poszedł w świat (czyli był konsultowany ze znawcami serii). Potem była roczna przerwa. Potem były autorskie poprawki. Potem blisko dwuletnia przerwa. Potem znowu autorskie poprawki. i.t.d. Odliczając przerwy można powiedzieć, że dwa lata. Czyli i tak długo - przy takim tempie żaden autor by się raczej z pisania nie utrzymał. ;) A co do trudności to najcięższym wyzwaniem było wysłanie powieści do wydawnictwa. 






4. Tak wolne tempo zbliża jednak Twoje pisanie do tempa samego Nienackiego, to chyba dobry znak?

Nie mi o tym sądzić. Ludzie mają różne tempo pisania, a od oceniania rezultatu są czytelnicy.

5. Które z powieści Zbigniewa Nienackiego cenisz najwyżej?

Trudne pytanie. Ranking nie jest stały i zmienia się nieco zależnie od pory roku (na przykład jesienią bardzo zyskuje Niesamowity Dwór). Ale zawsze wysoko cenię te części, w których pojawia się motyw jeziora. Na podium na pewno znajdą się "Nowe przygody" i "Księga strachów". Trzecie miejsce jest ruchome.

6. A który z autorów kontynuacji przygód Pana Samochodzika najbardziej w swej twórczości oddaje klimat i ducha dzieł Zbigniewa Nienackiego?

Jeśli chodzi o język, opis otoczenia, umiejętność oddania piękna przyrody, ale także uchwycenie klimatu wędrówki i biwaku na łonie natury - zdecydowanie najlepszy jest Andrzej Irski. Z kolei Luiza Frosz ma bardzo dobre fragmenty retrospektywne i potrafi zbudować trzymającą w napięciu akcję. Ci kontynuatorzy są moim zdaniem najbliżej pierwowzoru. Chociaż z góry zastrzegam, że nie znam wszystkich (muszę np. wreszcie przeczytać coś Ajchel'a). Największym rozczarowaniem byli dla mnie Olszakowski i Miernicki, kompletnie nie czuli Samochodzika.

7.  Dlaczego "Na tropie srebrnego kura" nie zostało wydane przez Warmię? Wydaje się, że po dokonaniu niezbędnych przeróbek powieść doskonale spełnia kryteria tzw. "kontynuacji".

Nie pasuje mi kierunek, w którym poszła duża część powieści Warmii - za dużo nowoczesnego sprzętu i komandosów, a za mało nastroju i dedukcji. Zniknął w tym gdzieś kluczowy dla Nienackiego schemat brzydkiego kaczątka. Niektórym nowszym kontynuatorom udało się uniknąć tego kierunku, ale w jakimś sensie rzuca on negatywne światło na całą serię. Poza tym chyba dość trudne musi być pisanie na przemian kolejnych odcinków serii "w zespole", nie każdy tak potrafi. No i terminy dla mnie zdecydowanie za krótkie.  A wreszcie (last but not least) strasznie nie podobają mi się warmińskie okładki. ;)



Recenzja powieści Emila Roszewskiego:






sobota, 19 grudnia 2015

„Na tropie srebrnego kura”





Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura”

Patronat medialny: Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomniana Biblioteka


Bractwa kurkowe były organizacjami chroniącymi dawne miasta przed najazdami nieprzyjacielskich wojsk. Pierwsze bractwa na ziemiach polskich zostały założone już w XIII wieku. Ich kilkusetletnią działalność przerwał wybuch II wojny światowej. Członkowie wielu z nich starali się ukryć przed niemieckim okupantem ważne dokumenty, ordery a także inne przedmioty związane z funkcjonowaniem organizacji. Ukrycia zabytkowej figurki srebrnego kura oraz historycznych dokumentów dokonał we wrześniu 1939 r. jeden z ówczesnych królów kurkowych, niejaki Alojzy Bratek.

W czasach PRL-u Bratek przechowywał insygnia w różnych miejscach, obawiając się, że mogą zostać przejęte przez Skarb Państwa. Niestety, pan Alojzy przed śmiercią nie zdążył nikomu przekazać informacji o miejscu ukrycia ważnych nie tylko dla bractwa zabytkowych obiektów. Cztery lata po jego odejściu w zaświaty, próbę odnalezienia cennego depozytu podejmuje Mat, świeżo upieczony konserwator zabytków. Pierwotnie zadanie miało spocząć na barkach jego siostry bliźniaczki, studentki historii sztuki i pasjonatki powieści o Panu Samochodziku, którą o pomoc poprosił były członek jednego z bractw kurkowych. Plany dziewczyny uległy jednak zmianie, zakochała się w przystojnym rzeźbiarzu i nie w głowie jej było spędzanie wakacji z daleka od obiektu westchnień.

Mat zaopatruje się w literaturę dotyczącą historii bractw kurkowych, by zapoznać się z nieznaną mu wcześniej tematyką i w piękny lipcowy dzień wyrusza do Lidzbarka Welskiego, pierwszego przystanku na trasie nowej wakacyjnej przygody. W miasteczku tym zamieszkiwał po wojnie Alojzy Bratek, Mat ma więc nadzieję, że uda mu się natrafić tam na jakiś trop prowadzący do rozwiązania zagadki. Bohater będzie musiał się wykazać nie tylko talentami detektywistycznymi, lecz także nie lada sprytem, chrapkę na odnalezienie własności dawnego bractwa ma bowiem jeszcze kilka innych osób.




Źródło: Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura”, s. 236.



Powieść Emila Roszewskiego „Na tropie srebrnego kura” dedykowana jest pamięci Zbigniewa Nienackiego. Na jej kartach znajdziemy wiele inspiracji twórczością autora przygód Pana Samochodzika. Bohater porusza się pojazdem będącym repliką wehikułu, jakim Tomasz NN przed laty przemierzał mazurskie bezdroża, a w trakcie prowadzenia „prywatnego śledztwa” korzysta ze wsparcia młodocianych pomocników. Podobnie jak Tomasz, również sentymentalny i łatwowierny Mat traci głowę, gdy tylko w pobliżu pojawia się piękna dziewczyna, a także od czasu do czasu moralizuje, kiedy otaczają go młodsi współtowarzysze przygody. Pasjonujący się dziejami naszego kraju bohater, potrafi zaszczepić młodzieży historycznego bakcyla, sprawiając że nastolatkowie z zapałem angażują się w poszukiwania ukrytych insygniów bractwa kurkowego.

Jak widzimy, bez trudu można odnaleźć bardzo wiele analogii między bohaterem stworzonym przez Emila Roszewskiego a Tomaszem wykreowanym przez klasyka powieści przygodowej Zbigniewa Nienackiego. Emila z panem Zbigniewem łączy jeszcze jedno bardzo ważne i mocne ogniwo. Siłą powieści Nienackiego była wiarygodność w oddawaniu klimatu miejsc, w których gościli bohaterowie jego książek. To samo można powiedzieć o powieści Emila Roszewskiego. Ze stuprocentową pewnością mogę napisać, że autor wielokrotnie przebywał na opisywanych w swej pierwszej książce przygodowej malowniczych terenach Warmii i Mazur. Dałbym sobie rękę uciąć, że Jerzwałd i podwórko ze skromnym murowanym domem z czerwonej cegły nie mają przed nim tajemnic, a wakacje spędzone na leśnych wędrówkach i pogawędkach przy ognisku, ceni wyżej niż szukanie cienia pod Koloseum czy Akropolem.

Fabuła powieści obfituje w nocne wyprawy, podchody i wspomniane wcześniej w narady przy ognisku. Mamy także okazję przekonać się, czy samochód naszego bohatera potrafi dorównać swemu słynnemu poprzednikowi z silnikiem Ferrari. Słoneczny ciepły, wakacyjny klimat mazurskich lasów i jezior, wartka akcja oraz cała plejada fajnych i nieco mniej sympatycznych bohaterów sprawiają, że  „Na tropie srebrnego kura” można zarekomendować wszystkim fanom Zbigniewa Nienackiego a w szczególności tym, którzy podobnie jak ja, na pierwszym miejscu w swych rankingach umieszczają te jego powieści, których akcja rozgrywa się nad mazurskimi akwenami. Powieść Emila Roszewskiego „Na tropie srebrnego kura” została objęta patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika[1] oraz Zapomnianej Biblioteki. Polecam.


Wydawca: Novae Res
ISBN: 978-83-7942-958
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 359






[1] Zapraszam do dyskusji o książce na Forum Miłośników Pana Samochodzika: http://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=3498

piątek, 4 grudnia 2015

„Na tropie srebrnego kura”




Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura”


Długo oczekiwana powieść Emila Roszewskiego „Na tropie srebrnego kura” ujrzała światło dzienne i jest już dostępna w księgarniach. Książka liczy aż 359 stron, zapowiada się więc długa literacka przygoda w „samochodzikowych” klimatach. Powieść objęta jest patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomnianej Biblioteki. Oczywiście już wkrótce zamieścimy recenzję książki oraz wywiad z autorem.


Małe co nieco na zachętę:

„Młody konserwator zabytków zostaje wplątany w poszukiwania zaginionych insygniów bractwa kurkowego. Aby odnaleźć ukryty skarb, musi nie tylko natrafić na ślad tytułowego srebrnego kura, ale również zmierzyć się z przeciwnikiem, który ma w ręku list z tajemniczym szyfrem.

Na szczęście w poszukiwaniach towarzyszą mu nowo poznani sprzymierzeńcy. Rozpoczyna się pojedynek, którego celem jest rozwiązanie zagadki z przeszłości.

Akcja książki rozgrywa się nad mazurskimi jeziorami. Razem z bohaterami podróżujemy leśnymi traktami, poznajemy ukryte w puszczy zakątki i wsłuchujemy się w echa historii. Opowieść utrzymana jest w klimacie wakacyjno-przygodowym.”


O powieści można podyskutować na forum. Zapraszamy:



czwartek, 12 listopada 2015

„Na tropie srebrnego kura” (zapowiedź)



Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura” 


Już niebawem w księgarniach pojawi się powieść przygodowa Emila Roszewskiego "Na tropie srebrnego kura". Książka objęta została patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomnianej Biblioteki. 

Młody konserwator zabytków zostaje wplątany w poszukiwania zaginionych insygniów bractwa kurkowego. Aby odnaleźć ukryty skarb, musi nie tylko natrafić na ślad tytułowego srebrnego kura, ale również zmierzyć się z przeciwnikiem, który ma w ręku list z tajemniczym szyfrem.

Na szczęście w poszukiwaniach towarzyszą mu nowo poznani sprzymierzeńcy. Rozpoczyna się pojedynek, którego celem jest rozwiązanie zagadki z przeszłości.

Akcja książki rozgrywa się nad mazurskimi jeziorami. Razem z bohaterami podróżujemy leśnymi traktami, poznajemy ukryte w puszczy zakątki i wsłuchujemy się w echa historii. Opowieść utrzymana jest w klimacie wakacyjno-przygodowym. (z okładki)


piątek, 30 października 2015

„Na tropie srebrnego kura” (zapowiedź)



Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura” 


Nadchodzi listopad. Już niebawem w księgarniach pojawi się powieść przygodowa Emila Roszewskiego "Na tropie srebrnego kura". Książka objęta została patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomnianej Biblioteki. 

Młody konserwator zabytków zostaje wplątany w poszukiwania zaginionych insygniów bractwa kurkowego. Aby odnaleźć ukryty skarb, musi nie tylko natrafić na ślad tytułowego srebrnego kura, ale również zmierzyć się z przeciwnikiem, który ma w ręku list z tajemniczym szyfrem.

Na szczęście w poszukiwaniach towarzyszą mu nowo poznani sprzymierzeńcy. Rozpoczyna się pojedynek, którego celem jest rozwiązanie zagadki z przeszłości.

Akcja książki rozgrywa się nad mazurskimi jeziorami. Razem z bohaterami podróżujemy leśnymi traktami, poznajemy ukryte w puszczy zakątki i wsłuchujemy się w echa historii. Opowieść utrzymana jest w klimacie wakacyjno-przygodowym. (z okładki)




poniedziałek, 12 października 2015

„Na tropie srebrnego kura” (zapowiedź)




Emil Roszewski „Na tropie srebrnego kura” 


Już w listopadzie w księgarniach pojawi się powieść przygodowa objęta patronatem medialnym Forum Miłośników Pana Samochodzika oraz Zapomnianej Biblioteki. 

Młody konserwator zabytków zostaje wplątany w poszukiwania zaginionych insygniów bractwa kurkowego. Aby odnaleźć ukryty skarb, musi nie tylko natrafić na ślad tytułowego srebrnego kura, ale również zmierzyć się z przeciwnikiem, który ma w ręku list z tajemniczym szyfrem.

Na szczęście w poszukiwaniach towarzyszą mu nowo poznani sprzymierzeńcy. Rozpoczyna się pojedynek, którego celem jest rozwiązanie zagadki z przeszłości.

Akcja książki rozgrywa się nad mazurskimi jeziorami. Razem z bohaterami podróżujemy leśnymi traktami, poznajemy ukryte w puszczy zakątki i wsłuchujemy się w echa historii. Opowieść utrzymana jest w klimacie wakacyjno-przygodowym. (z okładki)


środa, 29 lipca 2015

„North znaczy północ”



Adam Gruda „North znaczy północ”


Warszawa, lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Sierpień wielkimi krokami zbliża się do końca. Niebawem Olek, Zbyszek i Gruby ponownie zasiądą w szkolnych ławach. Ale nim to się stanie, chłopcy zupełnie nieoczekiwanie przeżyją jeszcze jedną wakacyjną przygodę.  Pewnego dnia Zbyszek odwiedza kolegów i oznajmia im, że został poproszony przez brata aby pojechał na Mazury po jacht „North”, który trzeba sprowadzić do Warszawy. Ma nadzieję, że Olek i Gruby będą mu towarzyszyć. Niestety, mimo, że chce im nawet zapłacić, koledzy nie palą się do udziału w wyprawie. Każdy z nich ma swoje plany, obawiają się ponadto, że nie zdążą wrócić do Warszawy przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Po długich negocjacjach Olkowi udaje się jednak skompletować załogę. Dołącza do niej nawet pies. Co prawda jamnik Grubego niezbyt przypomina Szarika, ale chłopiec uparł się, że nigdzie się nie ruszy bez swojego czworonożnego przyjaciela. Trójka kolegów z kłopotami wyrusza autostopem z zamiarem dotarcia do Giżycka. Po przyjeździe czeka na nich bardzo przykra  niespodzianka. Jacht został skradziony. Nie poddają się jednak i rozpoczynają poszukiwania.

Akcja powieści Adama Grudy rozgrywa się niemal w całości w scenerii malowniczych jezior mazurskich. Prawie każdy autor powieści przygodowej, której bohaterowie spędzają wakacje na jachcie ma ambicje aby żeglarze mogli zmierzyć się z nagłym załamaniem pogody, wichrem, falami i piorunami. I tu Adam Gruda nie ustępuje ani Zbigniewowi Nienackiemu ani Jerzemu Putramentowi. Jego opis zmagań załogi „Northa” z wodnym żywiołem jest bardzo realistyczny i niezwykle pasjonujący. Warto zaznaczyć, że bohaterowie zdają ekstremalnie trudny egzamin, mimo tego, że dwaj z nich nie mają żadnego doświadczenia żeglarskiego.

Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron odniosłem wrażenie, że autor znalazł się na rozdrożu i nie bardzo wiedział w którym kierunku rozwinąć akcję. A w momencie kiedy młodzi żeglarze docierają do poniemieckich bunkrów zaczyna się naprawdę robić interesująco. Niestety pan Adam nie wykorzystał możliwości urozmaicenia fabuły, koncentrując się głównie na wodnych przygodach. Zapewne to co dla mnie jest wadą niniejszej powieści, dla miłośników żeglarskich klimatów będzie zaletą. „North znaczy północ” to także powieść o przyjaźni. Chłopcy, którym za wyruszenie w drogę Olek musiał obiecać wynagrodzenie, po kilkunastu dniach wspólnie przeżytych na wodzie, mimo wielu trudności i niewygód rozsmakowują się rejsie i starają się zrobić wszystko, aby zrealizować swe zadanie.

Muszę przyznać, że przed rozpoczęciem lektury miałem cichą nadzieję, że odnajdę w niej choć namiastkę znakomitej powieści Jerzego Putramenta „Wakacje.”[1] I tę namiastkę odnalazłem. Warto sięgnąć po tę zupełnie zapomnianą dziś powieść, mimo że do poziomu „Wakacji” trochę jej brakuje. Utwór jest sprawnie napisany, niestety brak w nim akcentów humorystycznych. Napisany jest zbyt poważnie, jak na książkę adresowaną do młodych czytelników. Klimat powieści przypomina nieco utwory Aleksandra Minkowskiego. Podobnie jak  pan Aleksander, także Adam Gruda stworzył wyraziste sylwetki młodych bohaterów. No i oczywiście występuje w niej (inny co prawda), ale Gruby.

„North znaczy północ” to jedna z tych książek, których zapewne w latach szkolnych nie mieliśmy okazji przeczytać. Autor nie może się równać popularnością z klasykami formatu Bahdaja, Nienackiego czy Szklarskiego. Mimo to warto nadrobić zaległości i w wolnej chwili pożeglować z Adamem Grudą po Śniardwach i innych mazurskich jeziorach.

W tekście recenzji wykorzystałem ilustracje autorstwa Janiny Musiałczyk.


Wydawca: Wydawnictwo Łódzkie
ISBN: 978-83-62329-68-7
Rok wydania: 1969
Liczba stron: 304


sobota, 26 lipca 2014

"Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza"


Dariusz Jędrzejewski "Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza"


„Piękna nasza Polska cała” śpiewał przed laty zespół Mazowsze. Jednak to północne tereny naszego kraju w okresie wakacyjnym są najchętniej odwiedzane przez turystów. Bliskość morza, malownicze jeziora i lasy sprawiają, że latem drogi i nieliczne autostrady prowadzące na wybrzeże zapełniają się tysiącami samochodów. Wystarczy jednak zjechać z głównej drogi aby odnaleźć dziesiątki innych, nie mniej wartych odwiedzenia miejsc na turystycznej mapie regionu. Pomoże nam w tym przewodnik „Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza” autorstwa fotografa i podróżnika Dariusza Jędrzejewskiego.


Zamek w Malborku. Źródło: Dariusz Jędrzejewski 
„Polska wzdłuż i wszerz. Wybrzeże Bałtyku i pojezierza,” s. 173.


Przewodnik podzielony jest na dwie obszerne części. W pierwszej, zatytułowanej „Wybrzeże Morza Bałtyckiego. Wakacyjne eldorado” znajdziemy garść niezbędnych wiadomości o największych atrakcjach turystycznych głównych miast północnej Polski: Szczecina, Kołobrzegu, Koszalina, Słupska, Trójmiasta a także miasteczek znajdujących się nad Zalewem Szczecińskim, wybrzeżu środkowym, kaszubskim i Mierzei Wiślanej. Część  druga, „W krainie jezior północnej Polski” zawiera dane o najpiękniejszych miejscach kilkunastu pojezierzy, m.in. Pojezierza Myśliborskiego, Drawskiego, Kaszubskiego, Iławskiego, Mazurskiego oraz Borów Tucholskich i terenów wzdłuż doliny dolnej Wisły.

Przewodnik jest uniwersalnym kompendium wiedzy zarówno dla turysty lubującego się w leniuchowaniu na plaży, wędkowaniu, jak też dla bardziej aktywnych amatorów spędzania wolnego czasu, wakacji, czy urlopów. Wypełniony jest tysiącami informacji o miastach, kurortach, uzdrowiskach, plażach, parkach narodowych i krajobrazowych.  Nie pominął autor również obiektów, które mnie najbardziej interesują: starych kościołów i katedr, fortyfikacji, muzeów, dworów, pałaców i zamków. Jeśli zmęczymy się zaglądaniem do zabytkowych podziemi i zapragniemy nieco zwolnić tempo podróży znajdziemy tu także wiadomości o lokalizacji najbliższego kina, teatru, czy filharmonii.

Z przewodnikiem pod ręką bez trudu odnajdziemy także punkty informacji turystycznej, dowiemy się o organizowanych w okolicy rejsach wycieczkowych, festiwalach i innych cyklicznych imprezach rozrywkowych. Przewodnik uzupełniają setki zdjęć. Fotografie to mocny punkt niniejszej publikacji, dlatego trochę szkoda, że ze względu na format wydawnictwa większość z nich jest zamieszczona w dość niewielkich rozmiarach. Na wewnętrznej stronie okładki znalazłem zapowiedź wydania kolejnych części przewodnika: „Góry i pogórza południowej Polski” oraz „Niziny i wyżyny. Między Odrą a Bugiem.”


Wydawnictwo: Burda NG Polska
ISBN: 978-83-7596-469-1
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 400