Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2020

„Małżeństwo Neili Forster”



Marek Romański „Małżeństwo Neili Forster”


Stany Zjednoczone, lata 20. ubiegłego wieku. Do gabinetu doktora Piotra Vulpiusa zgłasza się niejaki Józef Scat, marynarz pływający przez lata po morzach i oceanach. Vulpius, mimo że nadal bywa tytułowany doktorem, od dawna nie przyjmuje już chorych. Kiedy odkrył  w sobie talent detektywistyczny, postanowił nie czekać więcej na pacjentów, lecz zająć się rozwikływaniem pasjonujących zagadek kryminalnych. Mógł sobie na to pozwolić, gdyż pochodził z dobrze sytuowanej kupieckiej rodziny. Nie przyjmował więc Vulpius zleceń, które wydawały mu się mało ciekawe. Kręcił nosem kiedy do drzwi jego gabinetu pukał klient proszący o pomoc w rozwiązaniu sprawy, z którą poradziłby sobie pierwszy z brzegu policjant z najbliższego posterunku.




Również sprawa z jaką przyszedł marynarz, w pierwszej chwili wydawała się doktorowi banalna i nie warta zachodu. Scat zgłosił bowiem zaginięcie przyjaciela, także byłego wilka morskiego, Martina Forstera. Zniecierpliwiony detektyw zadał jednak Scatowi kilka pytań. Odpowiedzi marynarza sprawiły, że mimo wszystko postanowił mu pomóc. W trakcie rozmowy wychodzi bowiem na jaw, że Forster nie tak dawno ożenił się z piękną, młodszą o kilka lat kobietą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, okazało się jednak, że pani Forster nie zgłosiła się jeszcze na policję mimo, że od czasu zniknięcia męża upłynęło już kilka dni. W trakcie śledztwa Vulpius odkrywa cały szereg mrocznych tajemnic związanych z rodziną Forsterów. Gdyby nie dociekliwość doktora tajemnice te nigdy nie ujrzałyby światła dziennego.




Na kartach powieści pojawia się cała galeria postaci, spośród których na plan pierwszy wybija się zaprzyjaźniony z Vulpiusem redaktor miejscowej gazety Jan Otmar. Detektywa wspiera oczywiście kilku funkcjonariuszy policji. Wydana po raz pierwszy w 1934 r. powieść Marka Romańskiego to napisana zgodnie z wszelkimi regułami gatunku klasyczna historia kryminalna. Mamy tu również do czynienia z niemal melodramatyczną historią miłosną. Zapewne przed laty, w trakcie lektury opowieści, w jaką uwikłała się małżonka zaginionego marynarza, niejedna łza spłynęła po policzku czytelniczki niniejszej książki. Autor postarał się na szczęście o rozjaśnienie fabuły bardziej humorystycznymi akcentami. Polecam.

Powieść na stronie wydawcy:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Stary polski kryminał
ISBN: 978-83-66371-27-9
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 193


sobota, 25 stycznia 2020

„Nietoperze”



Anna Kłodzińska „Nietoperze”


Pierwsza połowa lat 80. Sierżant sztabowy Strzałkowski wykorzystuje dzień wolny od pracy i wybiera się z psem na spacer do lasu. Niestety, nie jest mu dane zbyt długo rozkoszować się świeżym powietrzem i malowniczymi widokami. Owczarek alzacki o wdzięcznym imieniu „Trax” daje znać opiekunowi, że w pobliżu wydarzyło się coś, na co należy koniecznie zwrócić uwagę. Kilkanaście kroków dalej milicjant dostrzega stojący pośród drzew samochód marki Audi z zachodnioniemiecką rejestracją. W kabinie pojazdu znajduje się ciało zastrzelonego mężczyzny. Strzałkowski stara się jak najszybciej zaalarmować odpowiednie służby. Po godzinie, do lasu znajdującego kilkanaście kilometrów od Warszawy, dociera ekipa specjalistów z Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej MO.




Pierwsze dni śledztwa nie przynoszą istotnych postępów. Milicjanci nie przybliżają się nawet o krok do wykrycia sprawcy zabójstwa. Jedynym punktem zaczepienia wydaje się być znaleziona pod podszewką ubrania ofiary wizytówka oprawiona w metalową ramkę. Oficerów intryguje zamieszczony na karteczce angielski tekst dotyczący nietoperzy. Zaczynają podejrzewać, że mają do czynienia z szyfrem, zwracają się więc o pomoc do kolegów z kontrwywiadu. Ważną rolę w śledztwie odgrywa także etatowy bohater niemal wszystkich powieści Anny Kłodzińskiej, major Szczęsny. Lata wyczerpującej służby odcisnęły piętno na twarzy tego zdolnego i pracowitego oficera. Wokół jego oczu i ust pojawiły się pierwsze zmarszczki.




Wydana w 1985 r. powieść „Nietoperze” to kolejna książka Anny Kłodzińskiej, której akcja rozgrywa się w znacznym stopniu poza granicami Polski. Tłem akcji jest tu także Turcja oraz RFN. Pośród bohaterów również nie brakuje obcokrajowców. Zamordowany mężczyzna to niemiecki inżynier, pracujący w firmie ANB. Autorka stara się przedstawić najnowsze zdobycze techniki wykorzystywane przez dzielnych milicjantów. Widzimy więc funkcjonariuszy obsługujących wyprodukowany w Szwecji termowizor z kolorowym monitorem. Do akcji wkracza także dowodzona przez Jerzego (Dziewulskiego) jednostka antyterrorystyczna. Jak się okazuje Szczęsny zna się doskonale z „Gwiazdorem” i po zakończeniu brawurowej i niebezpiecznej akcji serdecznie ściska mu dłoń. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-22-4
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 201



niedziela, 19 stycznia 2020

„Szpieg z Falklandów”



Marek Romański „Szpieg z Falklandów”


Bywa tak czasami, że jedna niezbyt roztropnie podjęta decyzja potrafi zaważyć na całym dalszym życiu. Często decyzja taka podjęta zostaje pod wpływem nagłego impulsu czy niespodziewanego porywu serca. Tak było w przypadku Freda Crutchera, młodego kasjera pracującego przed ponad wiekiem w jednym z australijskich banków w Melbourne. Gdyby pewnego popołudnia Fred nie posłuchał rady swojego bliskiego kolegi, jego kariera zawodowa rozwijała by się powoli i harmonijnie. Kto wie, może za 10 czy 15 lat zostałby awansowany na kierownika działu, poślubiłby którąś z panien z sąsiedztwa, doczekałby się gromadki dzieci a później wnuków. Niestety, feralnego dnia Crutcher wraz z kolegą wybrał się do położonego w jednej z peryferyjnych dzielnic Melbourne podrzędnego lokalu „Pod trzema lampionami”.




Największą atrakcją tej spelunki są występy młodej i pięknej tancerki, Lucy Benamor. Kiedy w pełnym podejrzanych typków lokalu dochodzi do awantury, Fred bez wahania staje w obronie dziewczyny, czym zaskarbia sobie jej względy. Od tej chwili, mimo ryzyka, coraz częściej odwiedza jej miejsce pracy. Po pewnym czasie pomiędzy młodymi ludźmi rodzi się uczucie, a Lucy postanawia zamieszkać razem z Crutcherem. Nie wychodzi to młodzieńcowi na dobre. Lubiąca pieniądze tancerka nakłania partnera do zdefraudowania dużych sum. Kiedy Crutcher zaczyna zdawać sobie sprawę, że jego nadużycia w banku mogą zostać wykryte, postanawia razem z dziewczyną uciec z Australii.




Marek Romański z wprawą doświadczonego żonglera, przerzuca swoich bohaterów z kontynentu na kontynent, z wyspy na wyspę i z miasta do miasta. Rozpoczęta po opuszczeniu Australii tułaczka dwójki kochanków trwa bardzo długo. Jednak wkrótce po dotarciu do portu w San Francisco, uczucie Lucy do Freda wypala się, a każdy ze zbiegów zaczyna życie na własny rachunek. Na kartach powieści melodramatyczny wątek miłosny osnuty jest wartką sensacyjną akcją. Gdzieś na dalszym planie pobrzmiewają echa wielkiej wojny. Jest już bowiem rok 1914. Służby wywiadowcze pracują z najwyższym zaangażowaniem, a z okrętów wojennych rozlega się donośny huk armat. Pośród tej dziejowej zawieruchy o przeżycie walczy samotny Fred Crutcher. Czy jego drogi skrzyżują się jeszcze kiedyś z piękną, lecz egoistyczną tancerką, która przed laty wywróciła jego życie do góry nogami? Polecam.

Powieść na stronie wydawcy:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Stary polski kryminał
ISBN: 978-83-66371-26-2
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 182


sobota, 18 stycznia 2020

Siedem pytań do Grzegorza Skorupskiego



Grzegorz Skorupski, autor powieści kryminalnych


1. ZAPOMNIANA BIBLIOTEKA: Jakie elementy uważa Pan za najistotniejsze w czasie pracy nad powieścią kryminalną, której akcja przenosi czytelnika o kilkadziesiąt lat wstecz? W jaki sposób stworzyć lub odtworzyć klimat dawnego miasta, tak aby czytelnik zagłębiając się w lekturze zapomniał choć na chwilę o tym, że żyje w XXI stuleciu?

GRZEGORZ SKORUPSKI: Dla mnie nastrój powieści jest przynajmniej tak samo istotny jak fabuła. Staram się przekazać pewien klimat miasta wpisany w określoną epokę. Składa się na to wiele czynników. Ważna jest przestrzeń miejska, charakterystyczna dla danego okresu. Ale to nie wszystko. Przecież dziś pewne jej elementy nadal funkcjonują. Trzeba spojrzeć na nią z perspektywy człowieka tamtych czasów. I nie jest to proste. Jestem historykiem, szczególnie zafascynowanym okresem międzywojennym. To bardzo interesujące czasy, nie tylko ze względu na wydarzenia polityczne czy militarne. Najciekawsi są jednak ludzie, którzy mimo, że doświadczyli ogromnej traumy Wielkiej Wojny, to po zaledwie 20 latach pakują się w kolejny kataklizm. Staram się wejść w ich sposób odczuwania, myślenia, pojmowania świata. To właśnie człowiek i jego wzajemne relacje charakterystyczne dla epoki mogą w powieści kryminalnej tworzyć klimat dawnego miasta.

2. W jednym z wywiadów przyznał Pan, że główne wątki swych książek wymyśla Pan sam. A czy jakieś wydarzenia z tła powieści lub postacie drugoplanowe są inspirowane rzeczywistymi historiami sprzed lat?

Moje zbrodnie :), o ile oczywiście mogę tak mówić, są całkowicie wymyślone. Ale, aby tło powieści było jak najbardziej rzeczywiste, wplatam realne sytuacje. Na przykład w „Dłoniach śmierci” niektóre wspomnienia bohaterów, dotyczące makabrycznych wydarzeń z czasów wojny, oparłem na wspomnieniach żołnierzy niemieckich i angielskich. Krzyżostaniak i jego specyficzny styl  bycia, wzorowany jest na moim zmarłym przyjacielu.

3. Jak dużo czasu w trakcie pracy nad powieściami pochłaniało Panu wertowanie materiałów archiwalnych, przeglądanie starych gazet, pamiętników?

Przeważnie jest to od kilku miesięcy do pół roku. Jestem autorem trzech książek dotyczących historii Gostynia, więc jest mi dużo łatwiej, część pracy już mam za sobą. Ale czasami akcja przenosi się na przykład do Poznania i wówczas muszę szukać innych materiałów: zdjęć czy pocztówek przedstawiających dane ulice, ogłoszeń handlowych, rozkładów jazdy tramwajów czy repertuaru kin. Czasami sprawdzam na przykład nazwy  firm produkujących gramofony czy znanych szewców. Oczywiście w powieści kryminalnej takie drobiazgowe odzwierciedlanie rzeczywistości historycznej nie jest konieczne, ale odzywa się we mnie niestety dusza historyka, która dąży do maksymalnej realności przedstawionych sytuacji. :). To zdecydowanie opóźnia pracę nad książką. Teraz bezskutecznie szukam, gdzie mieściła się siedziba BBWR w Poznaniu. Najwięcej czasu jednak zajmuje czytanie prasy z danego okresu. Czytam wszelkie gazety wychodzące w Wielkopolsce i kilka centralnych. Nie tylko w celu uzyskania informacji, ale by przenieść się w tamten świat, zacząć myśleć, czuć, bać się i śmiać jak ludzie z epoki, którą opisuję.




4. Czy może Pani odsłonić przed czytelnikami trochę z tajników swojego warsztatu pisarskiego? 

Temat sam mnie znajduje. Zawsze oprócz zbrodni, jest coś, co chciałbym poruszyć, przedstawić czytelnikowi jakiś problem. W „Smaku błękitu” była to kwestia człowieka przełomu epok, ze swoimi niepokojami, upoetycznieniem rzeczywistości i podświadomym strachem przed nadchodzącym kataklizmem wojny. „Dłonie śmierci” to nastrój strachu i niepewności jutra wkomponowany w poranione okrucieństwem wojny umysły ludzi początku lat 20-tych.  I wtedy przychodzi czas, by wpleść w to zbrodnię :). Zdarza się, że obmyślam ją nawet kilka tygodni. Kiedy już wszystko jest ułożone, dzielę rozdziały, by stopniowo dozować czytelnikowi informację i zaczynam pisać. I tu często, wszystko co pierwotnie wymyśliłem, ewoluuje w niewiadomym kierunku. Piszę przeważnie wieczorami, ze słuchawkami na uszach. Nie potrafię pisać w ciszy! Rozprasza mnie! A muzyka ma dla mnie ogromne znaczenie. Mam ulubione płyty, właściwie przypisane do konkretnych książek. Nie wiem jaki nastrój będzie miała najnowsza, ale na razie wałkuję Mars Red Sky przeplatając KEN Mode. Mieszanina wybuchowa :).
 
5. Jakich autorów polskich kryminałów historycznych ceni Pan najwyżej? Kto jest Pana ulubionym powieściowym detektywem?

Obecnie mamy w Polsce tak wielu wspaniałych autorów kryminałów, że wymieniając nawet kilkunastu, mógłbym kogoś pominąć. Wspomnę może tylko Macieja Słomczyńskiego, którego Joe Alex zaskakiwał inteligencją dedukcji i z innej beczki, już zagranicznej: Philipa Marlowa, którego z kolei uwielbiam za cynizm i soczystość porównań. Chciałbym, aby mój Adam Karski był wypadkową obu postaci.




6. W październiku 2020 r. Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy w Gostyniu organizuje Gostyński Festiwal Kryminału Retro "Kryminalny Magiel". Czy pomysł aby festiwal ten odbywał się właśnie w Gostyniu, ma jakiś związek z Panem lub Pana powieściami kryminalnymi?

Podczas premiery „Dłoni śmierci” doszło do spotkania mojej wydawcy, Joli Świetlikowskiej (Oficynka) i dyrektora Biblioteki Miejskiej Przemka Pawlaka. Ponieważ dyrektor jest otwarty na różne innowacyjne, a nawet ryzykowne przedsięwzięcia, szybko zapalił się do tego pomysłu. W Polsce jest wiele festiwali kryminału, że wymienię choćby Wrocław, Poznań, Warszawę, Gdańsk czy Piłę. Ale gostyński „Kryminalny Magiel” ograniczać się będzie tylko do nurtu „retro”, myślę zresztą, że i tak szerokiego. Liczymy, że trwale wpisze się w cykl imprez fanów kryminału.

7. Kiedy będziemy mogli przeczytać kolejny tom przygód Adama Karskiego? Czy areną kolejnych zbrodni i śledztw ponownie będzie Gostyń?

Jeszcze w tym roku, prawdopodobnie jesienią ukaże się kolejna część z Adamem Karskim, czyli oczywiście akcja będzie się dziać w Gostyniu. Tym razem śmierć polityka w określonej przestrzeni, gdzie podejrzanych można ograniczyć do kilkoro osób. A tło wydarzeń to wrzesień 1930 roku, rządy autorytarne, łamanie konstytucji przez partię rządzącą, walka rządu z samorządami, czystki w administracji i niepewność wobec aresztowania posłów opozycji i coraz większej brutalności politycznej. Oczywiście jest też potężne nagromadzenie emocji, które zawsze pchają do zbrodni. Nawet tych misternie obmyślonych. „Dom pod czerwonym dębem” nie jest trzecią częścią serii z Adamem Karskim, być może wrócę jeszcze do lat 20tych (mam kilka pomysłów), jednak czułem potrzebę tym razem przenieść akcję właśnie do roku 1930.

Dziękuję za rozmowę.


Strona Grzegorza Skorupskiego:

Powieści Grzegorza Skorupskiego na stronach Zapomnianej Biblioteki:


 

piątek, 17 stycznia 2020

„Zdrajca”



Anna Kłodzińska „Zdrajca”


Czytelnicy kryminałów Anny Kłodzińskiej przywykli do tego, że akcja jej powieści rozgrywa się zazwyczaj w socjalistycznej ojczyźnie. Zdarzały się oczywiście od czasu wzmianki lub krótkie rozdziały, w których bohater, najczęściej czarny charakter, starał się przekroczyć zachodnią granicę. Na ogół zamiary takie przejawiali osobnicy, którzy mieli na sumieniu najcięższe zbrodnie oraz zdrajcy, którzy wysługiwali się służbom wywiadowczym krajów kapitalistycznych. Takim zdrajcą był również Leopold Owiczak, absolwent Szkoły Głównej Służby Zagranicznej i pracownik centrali handlowej „Pantex”. Pan Leopold to główny bohater niniejszej powieści i jednocześnie ów wspomniany wcześniej czarny charakter.




Anna Kłodzińska już na pierwszych stronach powieści przenosi czytelnika do dusznego Bangkoku. Jest początek lat 80. ubiegłego wieku. Owiczak od kilku miesięcy pracuje w wielomilionowej azjatyckiej metropolii. Nie narzeka na wynagrodzenie, lecz nie miałby nic przeciwko temu, aby do jego portfela wpływały dodatkowe fundusze. Najchętniej dolary. Od czasu do czasu mężczyzna odwiedza piękną Tajkę Amarę. Niebawem przekonuje się boleśnie, że dziewczyna została podstawiona przez agentów CIA. Szantażowany ujawnieniem fotografii wykonanych w czasie intymnych schadzek, Owiczak decyduje się na współpracę z obcym wywiadem. Po pewnym czasie wszelkie skrupuły i moralne dylematy odchodzą na plan dalszy. Zostają zasłonięte zieloną barwą banknotów dolarowych. Pracownik „Pantexu” udziela agentom wszelkich informacji jakich ci od niego zażądają. Staje się tak chciwy, gorliwy i pewny siebie, że przekazuje Amerykanom dodatkowe materiały, nawet takie o jakie nie był wcześniej proszony.




„Zdrajca” to powieść sensacyjna z wartką akcją. Egzotyczne miejsca i brak majora Szczęsnego na kartach książki sprawiają, że od czasu do czasu możemy zapomnieć o tym, kto jest jej autorem. Co prawda pojawia się tu także trup, lecz śledztwo odbywa się gdzieś w tle. Tym razem to Służby Bezpieczeństwa a nie oficerowie MO grają pierwsze skrzypce. Od poświęcenia i zaangażowania funkcjonariuszy SB zależy jak długo Leopold Owiczak będzie się wysługiwał imperialistom i sprzedawał im bezcenne dla rozwoju socjalistycznej gospodarki informacje. Anna Kłodzińska oczywiście krytykuje postawę moralną urzędnika „Pantexu”. Co pewien czas wyraźnie przestrzega także ewentualnych naśladowców Owiczaka, przed pójściem jego śladem. Kto raz ulegnie pokusie zdrady ojczyzny, zostanie za swój czyn przykładnie i surowo ukarany. Powieść ukazała się w 1984 r. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-32-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 199



środa, 15 stycznia 2020

„Znak zapytania”



Marek Romański „Znak zapytania”


Międzywojenną Europą wstrząsają wiadomości o atakach terrorystycznych dokonywanych przez tajemniczą organizację nazywaną „Znakiem Zapytania”. Co pewien czas wykonujący rozkazy centrali szalony zamachowiec doprowadza do katastrof kolejowych, w których giną dziesiątki osób. Przywódca stojący na czele szpiegowskiej organizacji terrorystycznej wymaga bezwzględnego posłuszeństwa. Organizacja ma rozbudowane struktury. Jej ludzie są zakamuflowani w zarządach wielu ważnych przedsiębiorstw, w sztabach armii i urzędach różnych szczebli. Nowi członkowie werbowani są szantażem i pieniędzmi. Kto przeciwstawia się woli organizacji, lub próbuje zakończyć współpracę ze „Znakiem Zapytania” ryzykuje pewną śmierć.




Pewnej deszczowej nocy do bramy kamienicy, w której mieszka naczelnik warszawskiej policji Adam Gorzycki wchodzi mężczyzna w kapeluszu. Już w mieszkaniu urzędnika dowiadujemy się, że to niejaki Roger Crandall, agent Intelligence Service. Mężczyzna zwierza się Gorzyckiemu, że natrafił na istotny ślad mogący doprowadzić do zdemaskowania i likwidacji „Znaku Zapytania”. Zdaje sobie jednak sprawę, że terroryści także wiedzą o jego odkryciu i nie pozwolą aby zbyt długo przebywał pośród żywych. Crandall zamierza przekazać swą wiedzę o organizacji naczelnikowi policji. Przed rozpoczęciem opowieści  sięga do kieszeni po gumę do żucia. Niestety, guma do żucia została wcześniej zatruta, a agent TH-113 umiera nim zdąży wypowiedzieć choć jedno słowo  o wszechmocnej organizacji.




W powieści pojawiają się oczywiście postacie zwerbowane do współpracy przez terrorystów. Autor dokładnie opisuje jak przebiega proces pozyskiwania agentów. Widzimy jak zaciska się pętla wokół szyi jednego z bohaterów, wysokiego polskiego oficera i do jakich chwytów posuwają się agenci „Znaku Zapytania”, aby mieć na swoich usługach pewną piękną tancerkę kabaretową. Warszawa to nie jedyny kraj, w którym rozgrywają się ważne dla rozwoju fabuły wydarzenia. Odwiedzamy także Wiedeń oraz mroźne i odludne tereny nad Morzem Białym. Nie sposób nie wspomnieć o najbardziej dramatycznych scenach w powieści, czyli o katastrofach kolejowych spowodowanych przez opętanego szaleńczą wizją zbrodniarza Sylwestra Matuszkę. Ta postać, oraz opisy rozpędzonych pociągów, dźwięki wydawane przez poskręcane szyny i miażdżone wagony są jakby żywcem wyjęte z tomu opowiadań „Demon ruchu” Stefana Grabińskiego[1]. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-66022-92-8
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 337


niedziela, 12 stycznia 2020

„Malwina przegrała milion”



Anna Kłodzińska „Malwina przegrała milion”


Wiosna, lato 1983 r. W niewielkiej miejscowości Golewice powstaje zakład produkujący nawozy sztuczne. Ważny rolę w budowie przedsiębiorstwa odgrywa pomoc strony francuskiej. Niestety, na ostatniej prostej, partnerzy znad Sekwany wycofują się z dalszej współpracy. W okresie głębokiego kryzysu gospodarczego rodzime kombinaty nie nadążają z produkcją nawozów, dlatego tak istotne jest uruchomienie produkcji w Golewicach. Trzech zdolnych miejscowych chemików podejmuje nadludzkie wysiłki aby wyprodukować katalizator niezbędny do wytworzenia nawozów. Jest jednak ktoś, kto za wszelką cenę pragnie nie dopuścić aby ambitne próby pracowitych naukowców zostały uwieńczone sukcesem. Życie chemików staje się poważnie zagrożone. Jeden z nich zostaje pobity, w mieszkaniu drugiego ktoś odkręca gaz, a trzeci cudem unika śmierci w wypadku samochodowym. Mężczyźni zdają sobie sprawę, że w nadchodzących tygodniach muszą zdwoić czujność. Po pewnym czasie informują o sytuacji kapitana Jerzego Skierkę z miejscowej komendy MO. Funkcjonariusze nie wiedzą jeszcze, że za utrudnianie pracy w zakładzie odpowiedzialni są członkowie grupy terrorystycznej GET.




Wydana w 1984 r. książka jest pierwszym kryminałem Anny Kłodzińskiej, w którym nie pojawia się nawet na chwilę dotychczasowy bohater wszystkich jej powieści kryminalnych, kapitan (a później) major Szczęsny. Być może zaawansowany już wiekowo jasnowłosy as służby śledczej, po występie w poprzednim, naszpikowanym propagandą kryminale („W pogardzie prawa”) postanowił udać się na zasłużony dłuższy urlop. Nieco mniejsza dawka polityki wyszła książce Kłodzińskiej na dobre. Mamy na jej kartach sporo sensacyjnych scen, napadów, nocnych schadzek i zasadzek. Jak zawsze są też migawki z dyrektorskich gabinetów. Funkcjonariusze milicji łamią sobie głowy jakby tu nie dopuścić, by cele wrogów ustroju nie zostały przez nich zrealizowane.




Bohaterami powieści „Malwina przegrała milion” są krystalicznie uczciwi milicjanci i oczywiście przedstawiciele świata przestępczego. Ci ostatni zostali tu jednak dość interesująco przedstawieni. Jest pośród nich nawet pewien pirotechnik-piroman. Każdy wrogów ustroju marzy tylko o tym, aby po wykonaniu zadania zleconego przez zachodnich mocodawców, zgarnąć pokaźną sumkę dolarów i przy pomocy organizacji uciec do USA, RFN lub Francji. Młody kapitan Skierko i jego ludzie muszą wznieść się na wyżyny swoich umiejętności aby przekreślić plany i marzenia przestępczej szajki. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-21-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 202



środa, 8 stycznia 2020

„Tajemnica Kanału La Manche”



Marek Romański „Tajemnica Kanału La Manche”


Francja, lata 20. ubiegłego wieku. Wszystkie gazety w kraju nad Sekwaną żyją sprawą tajemniczego zniknięcia jednego z najbogatszych ludzi na kontynencie, barona Alfreda van Lövenstama. Zamożny przedsiębiorca zaginął z trakcie podróży lotniczej pomiędzy Anglią a Francją. Wraz z nim na pokładzie samolotu znajdowali się jedynie dwaj zaufani sekretarze oraz pilot. Po wylądowaniu okazało się, że z maszyny nie wysiadł jedynie baron. Przesłuchania uczestników lotu nie przyczyniają się w najmniejszym stopniu do rozwikłania zagadki. Smaczku sprawie dodaje natomiast fakt, że van Lövenstam był ubezpieczony na wypadek śmierci w czasie lotu samolotem na bardzo pokaźną sumę.




Mimo braku wystarczających dowodów, władze francuskie oficjalnie uznały barona za zmarłego. W śmierć potentata nie wierzą jedynie sławny angielski detektyw amator Mac Grady oraz przedstawiciel amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej, prywatny, nieco mniej doświadczony detektyw Cola Flips. W przeciwieństwie do francuskich śledczych, detektywi są przekonani, że van Lövenstam nie wypadł z samolotu, lecz przy pomocy sekretarzy otworzył w czasie lotu drzwi i wyskoczył na spadochronie. W czasie kiedy w Europie trwa zakrojone na szeroką skalę śledztwo, z lotniska w Buenos Aires startuje inny samolot. To będzie pionierski lot. Nigdy wcześniej żaden samolot nie pokonał tak długiej trasy nad Oceanem Atlantyckim.




Samoloty to nie jedyne środki transportu pojawiające się w powieści. Istotne dla rozwoju fabuły wydarzenia rozgrywają się również w przedziale pociągu kursującego pomiędzy Paryżem, Lyonem a Marsylią. Powieść Marka Romańskiego to napisana z przymrużeniem oka, lekka historia kryminalna. Detektyw Mac Grady zawstydza logiką swojego rozumowania doświadczonych zawodowców z Paryża. Jesteśmy świadkami także różnych zabawnych   pomyłek, które są skutkiem działań młodego i pełnego energii, detektywa z Argentyny - Flipsa. „Tajemnica Kanału La Manche” została wydana po raz pierwszy w 1930 r. Polecam.

Powieść na stronie wydawcy:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Stary polski kryminał
ISBN: 978-83-66371-00-2
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 123


niedziela, 5 stycznia 2020

„Biały jacht”



Adam Nasielski „Biały jacht”


Adam Nasielski należał do najbardziej poczytnych i najpłodniejszych autorów powieści kryminalnych w Polsce. Do wybuchu II wojny światowej napisał około 50 książek. Niewątpliwie do najpopularniejszych jego dzieł należy cykl powieści, których bohaterem był detektyw Bernard Żbik. Genialny detektyw rozwiązywał zagadki kryminalne i tropił niebezpiecznych przestępców głównie na terenie Warszawy, ewentualnie gdzieś w jej najbliższych okolicach. Bardzo wiele powieści tego zmarłego w 2009 r. pisarza zostało wydanych przez wydawnictwo CM w serii „Kryminały przedwojennej Warszawy”. Nadal jednak dużo książek tego autora, a także innych jego kolegów po fachu, z Markiem Romańskim na czele, czeka na pierwsze po latach wznowienie. Z myślą o przedwojennych polskich powieściach kryminalnych, których akacja rozgrywa się poza Warszawą, powstała seria „Stary polski kryminał”.




Serię otwiera powieść „Biały jacht” wspomnianego wyżej Adama Nasielskiego. Mamy lata 30. ubiegłego wieku. Młody anglik Lionel Todd wyrusza w rejs z Dakaru do Montevideo na pokładzie niezwykłej jednostki pływającej. Olbrzymi, luksusowo wyposażony „White Yacht” nazywany jest jachtem snobów. Na podróż na jego pokładzie mogą sobie pozwolić jedynie osoby z niezwykle zasobnym portfelem, a rejs należy rezerwować z co najmniej dwuletnim wyprzedzeniem. Już na samym początku wycieczki przystojny bohater ulega zauroczeniu piękną Evelyn Ruth Ashley. To miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety, niebawem Lionel otrzymuje telegram informujący o śmierci jednego z bliskich przyjaciół, a na jachcie dochodzi do kilku dramatycznych wydarzeń, które przerywają sielankę dwojga zakochanych.




Todd zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że ludzie którzy stali za śmiercią jego przyjaciela, mogą i dla niego stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo. Zaczyna dokładniej przypatrywać się towarzyszom podróży i dochodzi do przekonania, że wielu z nich skrywa jakieś tajemnice. Mimo że uczestnicy rejsu mają do dyspozycji ograniczoną przestrzeń, autor zadbał oto aby nie zabrakło im wrażeń i emocji. Tak więc bohaterowie nie tylko spacerują po pokładzie, nawiązują znajomości, flirtują lub spożywają posiłki, lecz również muszą być przygotowani na liczne nieprzewidziane atrakcje. Późną porą Lionel Todd zostaje napadnięty, na szczęście udaje mu się ujść z życiem. Niebawem mężczyzna odkrywa w jednym z pomieszczeń zwłoki radiotelegrafisty.

Akcja wydanej w 1934 r. powieści, od pierwszej aż do ostatniej strony rozgrywa się na pokładzie jachtu. Adam Nasielski uprzedził tym samym Agatę Christie, która kilka lat później wykorzystała podobny środek lokomocji (statek wycieczkowy) w powieści kryminalnej „Śmierć na Nilu”. Powieść brytyjskiej pisarki doczekała się wielu wydań i tłumaczeń, została nawet dwukrotnie zekranizowana. O nigdy nie wznawianej po wojnie książce Nasielskiego niewiele osób pewnie słyszało. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Stary polski kryminał
ISBN: 978-83-66022-86-7
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 155



sobota, 4 stycznia 2020

„W pogardzie prawa”



Anna Kłodzińska „W pogardzie prawa”


Rok 1981. Przez Polskę przetacza się fala strajków i niepokojów społecznych. Wnętrza lodówek świecą pustkami. Aby cokolwiek kupić trzeba swoje odstać w długiej kolejce. Funkcjonariusze Milicji martwią się wzrostem przestępczości i brakiem zrozumienia dla swych działań ze strony zwykłych obywateli. Wszyscy w tej trudnej rzeczywistości starają się jakoś wiązać koniec z końcem. Są nawet i tacy, którzy pragną aby chaos na ulicach trwał jak najdłużej. Zdają sobie sprawę, że im więcej czasu milicjanci będą poświęcać innym sprawom, tym mniej będą mogli przyglądać się ich nie zawsze legalnym postępkom. Pośród takich osobników jest także jeden z głównych bohaterów powieści Anny Kłodzińskiej. To paser mieszkający w obskurnej kamienicy niedaleko ulicy Targowej w Warszawie. Do drzwi jego lokum co pewien czas pukają osobnicy z półświatka i spieniężają zrabowane kosztowności.




Fabuła powieści osnuta została wokół romansu pewnej mężatki, Moniki Kropińskiej z Kazimierzem Pasowskim. Pewnego dnia pani Monika otwiera list. Z rozdartej koperty wysypują się zdjęcia przedstawiającą kobietę i jej kochanka w intymnej sytuacji. Tajemniczy szantażysta domaga się pokaźnej sumy pieniędzy. W przypadku odmowy, grozi przekazaniem fotografii małżonkowi kobiety. List o podobnej treści otrzymuje również pan Kazimierz. W tym samym czasie w Warszawie dochodzi do kilku napadów na sklepy jubilerskie. Fanty zdobyte w ten sposób trafiają do wspomnianego wcześniej pasera. Milicja ma problem z natrafieniem na jakikolwiek ślad. Przełom następuje dopiero w momencie odkrycia w jeziorze zwłok młodego mężczyzny. Do akcji wkracza etatowy bohater powieści kryminalnych Anny Kłodzińskiej, major Szczęsny.




„W pogardzie prawa” to książka usiana akcentami propagandowymi na niespotykaną dotąd w twórczości tej autorki skalę. Co kilkanaście stron Kłodzińska nawiązuje do tego, że funkcjonariusze MO „ślubowali przestrzegać praworządności socjalistycznej, chronić życie, zdrowie i mienie obywateli. Także tych nienawidzących. I tych ogłupiałych[1].” Bo w mniemaniu pisarki, która debiutowała w roku śmierci Józefa Stalina, w okresie którym rozgrywa się akcja powieści „atakuje się władzę za wszystko, co robi. Z zasady. Za to, że w ogóle istnieje[2].” Pisarka niemalże porównuje głównego aktora stanu wojennego, generała Wojciecha Jaruzelskiego do zwycięzcy spod Wiednia, króla Jana III Sobieskiego. Według niej, po drugiej stronie barykady stoją jedynie złodzieje, gwałciciele, awanturnicy i wszelkiej maści element przestępczy. Kłodzińska głęboko wierzy w słuszność tego co pisze. Podobnie jak major Szczęsny i umundurowani bohaterowie jej książek jest przekonana, że tylko jedna droga może doprowadzić socjalistyczną ojczyznę do wyjścia z głębokiej zapaści.

Jak zawsze w powieściach tej autorki znajdziemy wiele obrazków z życia codziennego. Kłodzińska opisuje życie zwykłych obywateli, również tych potrafiących odnaleźć się w realiach kryzysu gospodarczego, na kartach książki pojawia się także wielu przedstawicieli ówczesnego przestępczego półświatka. Pierwsze wydanie powieści ukazało się w 1983 r. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-23-1
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 194




[1] Anna Kłodzińska „W pogardzie prawa”, s. 25.
[2] Tamże, s. 65.

sobota, 28 grudnia 2019

„Grzęzawisko”



Anna Kłodzińska „Grzęzawisko”


Warszawa, początek lat 80. W gabinecie dyrektora przedsiębiorstwa FIREX odbywa się ważne zebranie. Jego uczestnicy mają podjąć decyzję o wyborze nowego dyrektora filii w Gniewczycach. Dyrektor naczelny firmy forsuje kandydaturę swojego człowieka. To starszy referent w wydziale organizacyjnym Zdzisław Barański. Naczelnemu zależy, aby filią kierowała osoba, którą będzie mógł łatwo manipulować. Ma nadzieje, że kosztem FIREX-u nadal będzie mógł prowadzić nie do końca legalne interesy, dzięki którym przez lata znacznie się wzbogacił. Barański jest zaskoczony informacją o tak znacznym awansie. Ma obawy czy sprosta licznym obowiązkom czekającym na niego na nowym stanowisku. Dyrektor naczelny, o wiele mówiącym nazwisku – Zdzierski, uspokaja go jednak i zapewnia, że zawsze może liczyć na jego życzliwą pomoc i wskazówki.




Po pewnym czasie dyrektor Zdzierski zaczyna odsłaniać przed swoim protegowanym uroki dyrektorskiego życia. Barański otrzymuje nowe lokum, talon na mieszkanie, meble. Wraz z żoną coraz bardziej zaczyna się przyzwyczajać do nowego, życia. Szybko odsuwa na dalszy plan etyczne dylematy związane z racjonalnym zarządzaniem i gospodarką majątkiem powierzonej mu filii zakładu. Wraz ze Zdzierskim angażuje się kolejne przedsięwzięcia powodujące straty firmy FIREX, ale przynoszące mu krociowe zyski. Mijają kolejne miesiące, Barański w niczym już nie przypomina niepewnego siebie, skromnego urzędnika. Wszystko rozwija się po jego myśli do dnia, w którym dyrektor naczelny przedsiębiorstwa FIREX zostaje zamordowany. Policja uważa, że mord miał charakter rabunkowy. Innego zdania jest tylko major Szczęsny z wydziału kryminalnego Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej.




Rozpoczyna się żmudne śledztwo. Funkcjonariusze MO muszą działać niezwykle delikatnie, po drugiej stronie barykady stoją bowiem wysoko postawieni urzędnicy. Pośród nich jest m.in. wicewojewoda i kilku dyrektorów ważnych przedsiębiorstw. Wszystkich łączy jedno: znacznie pomnożyli swój majątek wykorzystując do tego celu państwowe pieniądze. Powieść Anny Kłodzińskiej powstała w okresie kiedy polska gospodarka pogrążona była w kryzysie gospodarczym. Autorka pisze o wystawnym stylu życia dygnitarzy, ukazuje ich okazałe wille, których ściany zdobią cenne obrazy, domy letniskowe i auta zachodnich marek. Opisuje wizyty w najdroższych restauracjach i hotelach, wystawne bankiety, w których uczestniczą prominenci. Zestawia świat luksusu ze skromnym mieszkaniem oficera milicji z długoletnim stażem. Zerkamy do niemal pustej lodówki i widzimy jak major Szczęsny częstuje odwiedzającego go kolegę, również funkcjonariusza MO chlebem z pomidorem.

W miarę rozwoju śledztwa Szczęsny odkrywa coraz więcej przekrętów, w które uwikłani byli zdemoralizowani do cna dyrektorzy FIIREX-u. Major badaje sobie pytanie, jak długo jeszcze w socjalistycznej ojczyźnie będzie przyzwolenie na to, aby garstka uprzywilejowanych osób za nic mając sprawiedliwość społeczną żyła ponad stan, podczas gdy inni z trudem wiążą koniec z końcem. Postanawia za wszelką cenę dołożyć swoją cegiełkę do tego, aby przy okazji wyjaśniania sprawy zabójstwa Zdziarskiego, wyszły na jaw wszystkie nieprawidłowości w firmie, z którą związany był zamordowany dyrektor. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-20-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 184


sobota, 21 grudnia 2019

„Niebieskie ptaki Warszawy”



Ludwik M. Kurnatowski „Niebieskie ptaki Warszawy”


Nadkomisarz Urzędu Śledczego w Warszawie Ludwik Marian Kurnatowski pozostawił po sobie kilkadziesiąt opowiadań kryminalnych[1]. Niezwykle barwnie, z gruntowną znajomością rzeczy, opisał w nich mnóstwo przypadków z lat swojej długiej i obfitującej w emocjonujące epizody kariery w Policji Państwowej. We wspomnieniach nadkomisarza pojawia się cała galeria postaci reprezentujących wszystkie warstwy społeczne. Mamy więc upadłych arystokratów, kobiety lekkich obyczajów, urzędników, kupców, malwersantów, przeróżnego rodzaju złodziei, paserów i stręczycieli. Są również zwykłe wydawałoby się osoby z sąsiedztwa, których do wejścia na drogę przestępstwa skłaniają najrozmaitsze pobudki i sytuacje życiowe. Mamy wreszcie wszelkiej maści kombinatorów i oszustów, osobników którzy nie mając zamiaru wziąć się do jakiejkolwiek uczciwej pracy, głowią się w jaki sposób zdobyć fundusze, aby przez najbliższe dni i tygodnie beztrosko bawić się i balować. Takim właśnie niebieskim ptakom poświęcone jest liczące niemal 80 stron tytułowe opowiadanie zamieszczone w niniejszym tomie.




Kurnatowski opisuje w nim hulaszczy żywot kilku sprytnych oszustów-lekkoduchów, którzy wykorzystują naiwność wkraczających dopiero w dorosłe życie młodych ludzi. Kilkuosobowa szajka na swe ofiary wybiera osoby pochodzące z zamożnych rodzin. Wyrafinowani przestępcy zdobywają zaufanie nie spodziewającego się niczego delikwenta, biesiadują na jego koszt w najdroższych lokalach, a gdy wyczerpią się już środki, umiejętnie namawiają naiwniaka do zaciągania kolejnych kredytów i pożyczek. Kiedy zaczyna palić się im grunt pod nogami oszuści starają się niepostrzeżenie zniknąć. Nie zawsze sprzyja im oczywiście szczęście i od czasu do czasu trafiają za kratki. Nawet jednak w więzieniu nie marnują czasu i nawiązują znajomości, które po wyjściu na wolność procentują przy planowaniu kolejnych szachrajstw. Szajka operuje nie tylko na terenie ziem polskich, kiedy zmusza ich do tego sytuacja, jej członkowie doskonale radzą sobie nawet w Moskwie.




W sześćdziesiątym już tomie serii Kryminały przedwojennej Warszawy znajdziemy także opowiadanie „Tragiczny morderca”. Ta nieco krótsza historia związana jest z zabójstwem pewnej prostytutki. Zbrodni dokonano latem 1921 r. w kamienicy przy ulicy Jerozolimskiej w Warszawie. Nadkomisarz Kurnatowski między wierszami swoich opowiadań ostrzega czytelników jak radzić sobie w podobnych sytuacjach. Udziela także rad swoim młodszym kolegom po fachu, na co zwracać uwagę, aby skuteczniej ścigać tego typu niebezpiecznych przestępów. Opowiadania Ludwika Kurnatowskiego drukowane były na łamach „Ostatnich wiadomościach krakowskich” w latach 1931-1935. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-66022-79-9
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 102