Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 września 2021

„Dziwne jest serce kobiece...” t. 2

 

Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska „Dziwne jest serce kobiece...” t. 2

Wspomnienia z Pomorza i Hebdowa

 

Dziwne jest serce kobiece… tom 2 Wspomnienia z Pomorza i Hebdowa  Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej to kontynuacja wydanego w 2019 tomu Dziwne jest serce kobiece…Wspomnienia galicyjskie. Autorka przenosi nas teraz na Pomorze, gdzie w odrodzonej Polsce toczą się dalsze losy jej i najbliższych. Tłem są zarówno ważne wydarzenia o randze narodowej, jak i drobne, lecz barwne przypadki życia spędzanego na prowincji. Druga część tomu to zapis dramatycznych przeżyć rodziny podczas II wojny światowej i okupacji. W tym czasie autorka żyje w podkrakowskim majątku Hebdów. Dziwne jest serce kobiecie… tom 2 jest wciągającą lekturą nie tylko dla miłośników wspomnień i rodzinnych sag, w której pojawia się wiele historycznych postaci.

 


Pisarstwo Zofii Skąpskiej nabiera w tym tomie dodatkowych rumieńców, a historia Jej życia i życia Jej rodziny to niemal gotowy scenariusz na film czy serial obyczajowo-przygodowy. Barwne, soczyste postaci, zaskakujące losy bohaterów, a życie Autorki bogate w dramatyczne i zaskakujące zdarzenia... Warto przeczytać. Wiesław Myśliwski

Po drugi tom wspomnień Zofii Skąpskiej sięgnąłem pełen uznania dla wartkości narracji i zdolności obserwacji Autorki, co zapamiętałem z tomu pierwszego. Historia jednej rodziny osnuta wokół historycznych przeżyć całego kraju to opowieść niemal uniwersalna o losie Polski i Polaków pierwszej połowy XX wieku. Bogate, ociekające faktami i zaskakującymi koligacjami przypisy stanowią dodatkowe tło opowieści, układają się w osobną, równoległą narrację o Polsce, której już nie ma. Józef Hen

Nostalgia za rodzinną Sądecczyzną konfrontuje się w drugim tomie wspomnień Zofii Skąpskiej z trudem rozpoczynania nowego życia na Pomorzu, w którym wszystko jest inne: pejzaże, ziemia, zapachy, ludzie, obyczaje. Drugi tom wspomnień Zofii Skąpskiej jest fascynującym zapisem niełatwej akceptacji tej inności i stworzenia w nowym miejscu swojej małej ojczyzny na dwie międzywojenne dekady. Polecam. Eustachy Rylski

Matkę mego Ojca widziałem nie więcej niż dwa, trzy razy w życiu. Miałem wówczas lat kilka, Babcia odpowiednio więcej... Była więc osobą mało mi znaną i emocjonalnie dość odległą; tak poukładały się rodzinne losy. Ale wszystko się odmieniło, gdy okazało się, iż w zasadzie bez większego trudu potrafię odczytać dość specyficzny, zawiły charakter Jej pisma. A było co czytać i przepisywać; pozostawiła dwadzieścia jeden stukartkowych zeszytów zapisanych gęsto, trudno czytelnym pismem. Wspomnień obejmujących osiemdziesiąt lat życia, niemal dzień po dniu notowanych. Przepisując rękopis poznawałem nieznaną mi wcześniej Babcię, lepiej niż gdybym spędził z nią dzieciństwo. Poznawałem Jej myśli, marzenia i poglądy. Stawała mi się coraz bliższa z każdą przeczytaną i przepisaną stronicą. Dowiadywałem się o Jej dniu powszednim, o zajęciach domowych, dzieciństwie mego Ojca i jego rodzeństwa, o Jej pasjach społecznych, zamiłowaniach artystycznych, współpracy z prasą początkowo lwowską, później sądecką, krakowską, pomorską... Rafał Skąpski



Zofia Skąpska urodziła się 24 maja 1881 r. w Kaliszu, zmarła 14 sierpnia 1961 r. w Krakowie. Dzieciństwo spędziła w majątku Goszczynno i Krakowie, gdzie odebrała staranne wykształcenie. W roku 1900 wyszła za mąż za Jana Skąpskiego. W panieńskich czasach krakowskich i przez pierwszych kilka lat małżeństwa pisała często i dużo. Snuła różne opowieści inspirowane szkolną lekturą, marzeniami, rozwijającą się uczuciowością. Na pierwszą publikację zdecydowała się w 1903 r. w piśmie "Przełom". Jej teksty znalazły uznanie wśród czytelników, a także w redakcji, która zamówiła u niej kolejne utwory. Zofia Skąpska równolegle pisała również wspomnienia, których, być może niezamierzonym przez Autorkę walorem, jest przedstawienie, poprzez koleje życia swojej rodziny, historii kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i kilku pokoleń inteligencji polskiej.

Źródło:


Wydawca: Czytelnik

ISBN: 978-83-07-03512-3

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 664 (130 zdjęć)



sobota, 14 sierpnia 2021

„Pokonać strach”

 

Monika Kicman „Pokonać strach”

Niemieckie zbrodnie w relacji naocznego świadka

 

Wojna zdawała się wisieć w powietrzu. I rzeczywiście rozpoczęła się i września 1939 r. Od tego też dnia rozpoczęła swoją wojenną opowieść Monika Kicman, młoda żona i matka, której przyszło wraz z najbliższymi przeżywać okupację przede wszystkim w Warszawie. Wojenna rzeczywistość codziennie przynosiła nowe wyzwania, a jej wszechobecnym towarzyszem był lęk. O siebie i najbliższych. Ale mimo aresztowań, szykan i ulicznych łapanek bohaterowie, podjęli walkę nie tylko o swoje przetrwanie, ale i aktywnie włączyli się do konspiracji. Co nimi kierowało? Jak zrozumieć to – w gruncie rzeczy – codzienne igranie ze śmiercią? Książka jest absolutnie porywająca. Mimo wszystkich potworności, jakie niesie za sobą wojna, ta historia nimi nie epatuje, pozbawiona jest podkolorowanych faktów czy patosu. Bo to w istocie książka o wielkiej i prawdziwej miłości, która wszystko przetrzyma.

 


Monika Kicman z domu Formińska (1912-1997) – warszawianka, pochodziła z rodziny o tradycjach patriotycznych. W 1936 r. wyszła za mąż za Czesława Kicmana, a rok później przyszedł na świat ich syn Stanisław Maciej. Przed II wojną światową oboje małżonkowie pracowali w warszawskim urzędzie telekomunikacyjnym, podczas okupacji włączyli się w działania konspiracyjne, Monika została łączniczką, a jej mąż działał w oddziałach bojowych AK. Wybuch Powstania Warszawskiego zamiast długo oczekiwanej wolności przyniósł niewyobrażalne barbarzyństwo, jakim była rzeź Woli, a potem aresztowanie całej rodziny i wywózkę do obozów koncentracyjnych w Niemczech. Monika wraz z synem trafili do Bergen-Belsen (w Dolnej Saksonii), a Czesław – do Sachsenhausen (w Brandenburgii), później do Flossenburga (w Bawarii). Już po wyzwoleniu Kicmanowie długo nie mogli się odnaleźć, a kiedy to nastąpiło, zamieszkali z racji otrzymanej pracy w Jeleniej Górze, ale ostatecznie w 1949 r. wrócili do ukochanej stolicy, gdzie żyli, ciesząc się wnukami i prawnukami.

Źródło:

https://www.aa.com.pl/pokonac-strach-niemieckie-zbrodnie-w-relacji-naocznego-swiadka

 

Wydawca: Wydawnictwo AA

ISBN: 978-83-7864-326-5

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 384



środa, 28 lipca 2021

„Dzwoniąc Zygmuntem”

 

Marcin Biborski „Dzwoniąc Zygmuntem”

Ze wspomnień wawelskiego dzwonnika

 

W książce „Dzwoniąc Zygmuntem…” Marcin Biborski, archeolog, konserwator zabytków i jeden z dzwonników Zygmunta, przyjął za cel ukazanie związków legendarnego dzwonu z Krakowem i ojczyzną, więzi łączącej rodaków bez względu na pochodzenie i miejsce zamieszkania. Nie jest to jednak oschła historia powstania dzwonu i jego losów wplecionych w dzieje Polski i Polaków, ale emocjonalna opowieść o wyjątkowym zabytku, instrumencie-symbolu. Znajdziemy tu szereg anegdot, znanych i nieznanych tradycji oraz opisów niezwykłych dzwonień. Poznamy ludzi, którzy uruchamiają dzwon i dbają o jego kondycję, dowiemy się, kiedy to robią i za ile. Poznamy historię awarii dzwonu, jego napraw i fenomenu długiego trwania. Z wartkiej narracji wyłoni się kolorowy obraz bogatego materialnego i niematerialnego dziedzictwa pięćsetletniego Zygmunta.

 


Zygmunt to dziś jedyny tak potężny dzwon w Europie poruszany siłą ludzkich mięśni.
Wprawiany w ruch przez dzwonników, kołysze się i bije tak samo, jak przed pół tysiącem
lat. W 2021 roku Zygmunt obchodzi kolejne święto – 13 lipca mija dokładnie 500 lat,
odkąd dał się po raz pierwszy słyszeć krakowianom. I bardzo się cieszę, że z tej właśnie
okazji ukaże się wydawnictwo będące solidnym, merytorycznym dopełnieniem i trwałą
pamiątką jubileuszowych obchodów. Jest to publikacja o tyle ważna, że o Zygmuncie
opowiada jego wybitny znawca – archeolog i konserwator, a jednocześnie dzwonnik,
który sam współtworzy najnowszy rozdział z życia króla polskich dzwonów.
[ze wstępu prof. dr. hab. Jacka Majchrowskiego, prezydenta Miasta Krakowa]

 


Projekt współfinansowany ze środków Miasta Krakowa

 

Źródło:

http://www.profil-archeo.pl/dzwoniac-zygmuntem

 

Wydawca: Profil-Archeo

ISBN: 978-83-66579-05-7

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 266



wtorek, 6 lipca 2021

„Moje pierwsze boje”

 

Józef Piłsudski „Moje pierwsze boje”

 

Moje pierwsze boje to spisane przez Józefa Piłsudskiego w czasie niewoli magdeburskiej wspomnienia wydarzeń z początków Legionów Polskich. Bezcenne świadectwo pierwszych wojennych szlifów Komendanta Piłsudskiego i Legionów Polskich-żołnierzy, którzy wywalczyli Niepodległość dla Polski. Naczelnik Państwa, Marszałek Piłsudski opowiada tu o swoich wojennych doświadczeniach, pierwszych potyczkach, trafnych i błędnych decyzjach, rozterkach, taktyce, trudach, znoju, odwadze i bohaterstwie żołnierzy. Dzięki tym wspomnieniom możemy poznać, jak kształtował się bojowy hart ducha człowieka, pod którego dowództwem polska armia w sierpniu 1920 roku ocaliła Polskę i Europę przed bolszewickim barbarzyństwem.

 


Znajdziemy tu również anegdoty z życia Legionów, zdjęcia Komendanta i jego żołnierzy z kampanii 1914 r. oraz wiele przemyśleń Piłsudskiego, który już wówczas zasłynął jako sprawny dowódca i strateg. Spotkamy bliżej i niemalże osobiście tego niezwykłego człowieka, za którym legioniści gotowi byli pójść w ogień, rzucając na stos swoje życie w nadziei na odrodzenie się Polski.

Źródło:

https://www.aromatslowa.pl/moje-pierwsze-boje-jozef-pilsudski

 

Wydawca: Wydawnictwo AA

ISBN: 978-83-7864-322-7

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 272



środa, 26 maja 2021

„Nieźle się zapowiadało”

 

Jan Suzin „Nieźle się zapowiadało”

 

Kto wie jak potoczyłaby się kariera zawodowa młodego i zdolnego architekta Jana Suzina, gdyby pewnego nie natrafił przypadkiem w jednej ze stołecznych gazet na ogłoszenie o konkursie na spikera telewizyjnego? Kto wie, czy Jan Suzin zdecydowałby się przystąpić do tego konkursu, gdyby kilka dni później nie spotkał przypadkiem dawnej znajomej, pracującej już w telewizji, Olgi Lipińskiej? Jak sam przyznał autor niniejszych wspomnień na jednej z pierwszych stron książki: „O wszystkim w życiu decydują przypadki”.

Książka Jana Suzina jest kopalnią wiadomości o pracownikach, którzy kształtowali Telewizję Polską w pierwszym okresie jej istnienia. Mimo wszechobecnej wówczas szarzyzny, lata 50. i 60. w opowieściach pana Jana wydają się najbarwniejsze i wspominane są przez niego z ogromnym sentymentem. Wiele znaczących postaci telewizji zostało dziś niemal zupełnie zapominanych. Niektórzy, jak Elżbieta Sommer (Chmurka) zapisali się trwale we wspomnieniach starszych telewidzów. Suzin rozpoczął pracę w telewizji w 1955 roku. Nie była to oczywiście telewizja taka jaką dziś znamy. Wszystko było inne. Począwszy od sprzętu, a skończywszy na ludziach. Legendarny prezenter zaprzyjaźniony był z dziesiątkami twórców, którzy przewinęli się przez studia telewizyjne. O każdej z osób, której wkład uważał za istotny w rozwój tej instytucji starał się napisać kilka słów, lub przypomnieć związaną z nią anegdotę.

 


W pierwszych latach telewizji programy emitowano na żywo. Powodowało to często rozmaite wpadki. O takich ciekawostkach również przeczytamy w książce. Jan Suzin w trakcie długiej, trwającej ponad 40 lat kariery przeczytał kilka tysięcy list dialogowych do filmów. Na kartach książki zdradził jaki tytuł nosił pierwszy przeczytany przez niego film i kogo uważał za najlepszego polskiego lektora. Odkrył też nieco tajników związanych tą gałęzią swojej pracy. W trakcie lektury wspomnień, mamy przed sobą obraz ciepłego, pełnego humoru człowieka. Jan Suzin okazał się bystrym obserwatorem. Dostrzegł, zapamiętał i zanotował w pamięci setki drobnych epizodów. Gdyby nie pomysł przeniesienia tych okruchów wspomnień na papier, większość przepadłaby bezpowrotnie. 

Do bogato ilustrowanej materiałami archiwalnymi książki słowo wstępne napisała twórczyni licznych programów telewizyjnych Olga Lipińska. Swoimi wspomnieniami podzieliły się również dziennikarka i reporterka Halszka Wasilewska oraz żona spikera, aktorka Alicja Pawlicka. To właśnie żona Jana Suzina porządkując domowe archiwum natrafiła na nieznany jej maszynopis. Jak się okazało były to wspomnienia zmarłego męża. W książce zamieszczono także kilka felietonów napisanych przez Jana Suzina oraz krótkie biogramy ponad stu osób, które zostały wspomniane przez autora. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:

https://arkady.eu/nowosci/niezle-sie-zapowiadalo

 

Wydawca: Arkady

ISBN: 978-83-213-5116-2

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 184



środa, 16 grudnia 2020

„Spitfire stanął na ogonie”

 

Paweł Reising „Spitfire stanął na ogonie”

Wspomnienia Johna Benetta-Książczyka – pilota Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie,

a po zakończeniu wojny czynnego oficera Królewskich Sił Powietrznych RAF.

 

Poznajemy dzieciństwo bohatera, szkołę lotniczą, epopeję wojny 1939 roku, ucieczkę przez granicę i „ścieżkę szczurów” prowadzącą do jednostek tworzonych przez Sikorskiego na Zachodzie. Nowa szkoła lotnicza i nowe przyjaźnie. Walki i wypadki lotnicze, fascynacje i miłości. Dzięki małżeństwu z Angielką polski pilot mógł pozostać na Wyspach Brytyjskich, w przeciwieństwie do tysięcy polskich żołnierzy, których lewicowy rząd Bevina nie chciał widzieć nawet w koloniach Korony. Zaproponowano mu kontynuowanie kariery wojskowej w służbie brytyjskiego króla.

Ponieważ Polacy przestali być mile widziani w Albionie, nazwisko „Książczyk” było niemożliwe do wymówienia dla tubylców,  swojski Jan Książczyk musiał zmienić się w Johna Benetta, mile brzmiącego w angielskich uszach. Oddajemy do rąk Czytelnika wspomnienia 101-letniego weterana, oddając hołd jego odwadze, uporowi i konsekwencji.

 


Próbuję odpalić silnik raz, drugi, trzeci, lecz śmigło ani drgnie. Spitfire traci prędkość i zaczyna spadać. Spoglądam na wysokościomierz – wskazuje 12 tysięcy stóp, czyli prawie 4 tysiące metrów. Zagłębiam się znów w czarnej chmurze. Jeszcze raz próbuję odpalić silnik i nic, zupełnie nic, więc już wiem, że muszę przymusowo lądować! Zgodnie z instrukcją wyłączam iskrownik. Aby utrzymać prędkość i nie wpaść w korkociąg, szybuję w dół, lecz mimo to samolot szybko traci wysokość. Gdy wreszcie znalazłem się pod chmurami patrzę,  poniżej rozpościera się pagórkowaty, miejscami zalesiony teren. W przeważającej części pokryty polami, lecz one zasłane są licznymi szarymi, granitowymi głazami. Wiem, że jest już za nisko na skok ze spadochronem…

 

Książka na stronie wydawcy:

https://wydawnictwofronda.pl/ksiazki/spitfire-stanal-na-ogonie

 

Wydawca: Fronda

ISBN: 978-83-8079-575-4

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 240



wtorek, 15 grudnia 2020

Świętokrzyskie regionalia (cz. 98)

 

Wybór i opracowanie: Paweł Wolańczyk

Korespondencja rodziny Artwińskich (1889-1983) Kielce - Kraków - Lwów

 

Korespondencja rodziny Artwińskich (1889–1983) jest unikalnym źródłem opisującym trzy pokolenia jednej rodziny. Życie prywatne i zawodowe Stefana Artwińskiego – ostatniego prezydenta Kielc w II Rzeczpospolitej, jego rodziców, żony oraz dzieci. Na kartach książki czytelnik może odnaleźć nieznane dotąd szczegóły dotyczące ich wzajemnych relacji oraz motywów działań, ponadto przesyłane wiadomości zawierają cały wachlarz emocji: troskę o drugą osobę, szacunek dla najbliższych, ale czasem też irytację i wzajemne oskarżenia.

 


Jest to również ciekawe źródło ukazujące dwudziestowieczną burzliwą historię Polski. Okres ten przyniósł wiele zmian. Można dzięki listom zapoznać się z funkcjonowaniem i sposobem myślenia drobnej szlachty zamieszkującej gubernię kielecką końca XIX i początku XX w., następnie zobaczyć dzień powszedni inteligencji kieleckiej, krakowskiej oraz lwowskiej w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Szczególnie przejmujące teksty zachowały się z lat II wojny światowej. Korespondencja oddaje realia okupacji: rozpacz związaną ze stratą najbliższych, rozłąkę z rodziną, osłabienie więzi międzyludzkich i pogorszenie jakości życia. Z kolei treść powojennych materiałów to przede wszystkim zmagania z „władzą ludową”, ale także z przemijającym życiem. W tym kontekście publikowana korespondencja ma walory uniwersalne, ponieważ podobną drogę w XX w. przechodziło wiele innych inteligenckich polskich rodzin.

 


Stefan Artwiński, druga połowa lat trzydziestych XX w.


Książka na stronie wydawcy:

http://www.mhki.kielce.eu/zawartosc/korespondencja-rodziny-artwinskich-1889-1983-kielce-krakow-lwow

 

Wydawcy: 

Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Witolda Gombrowicza w Kielcach, 

Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, 

Muzeum Historii Kielc

ISBN: 978-83-60108-58-1

ISBN: 978-83-8098-616-3

ISBN: 978-83-63477-27-1

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 335



środa, 9 grudnia 2020

„Próchnica i fermentacja”

 

Czesław Gawarecki „Próchnica i fermentacja”

 

Jakie choroby chłopi leczyli moczem i kałem?

W jaki sposób leczono raka?

Jak przebiegała rentgenoterapia?

Jak sprawdzano, czy rak jest samcem, czy samicą?

Co przyprawiało mężczyzn o słabość?

Jakie wizytówki zostawiały dzieci w czasie badania?

 

Czesław Gawarecki błyskotliwie, czasem nostalgicznie, a czasem z humorem opowiada o przedwojennej pracy rentgenologa. Opowiada o pracy w czasach, gdy uważano, że naświetlania są dobre na wszystko, gdy ludzie musieli decydować, co jest ważniejsze: człowiek czy krowa, gdy kobiety oddawały się za kromkę chleba, a później pozostawione same sobie rodziły zimą w rowie.

 


Książka na stronie wydawcy:

http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2020/11/wcierki-rteciowe-i-obcegi.html

 

Więcej o publikacji:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4945024/prochnica-i-fermentacja-pamietnik

 

Wydawca: Wydawnictwo Nawias

Seria: Klisze lekarskie

ISBN: 978-83-958520-2-2

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 120



poniedziałek, 30 listopada 2020

„Wcierki rtęciowe i obcęgi”

 

Zofia Karaś „Wcierki rtęciowe i obcęgi”

Pamiętnik

 

Czym było oberwanie i jak należało je leczyć?

Jakie były najczęściej wykorzystywane metody przerywania ciąży?

Jak chłopi stosowali czopki?

 

Zofia Karaś w porywający i pełen humoru sposób opisuje swoje zmagania z praktyki lekarskiej prowadzonej na początku XX wieku. Przenosi nas do świata pełnego zabobonów, chorób wenerycznych, zabójczych zastrzyków, a także biedy i zbierającej bogate żniwo śmierci.

 


Książka na stronie wydawcy:

http://nawias.com.pl/pl/wcierki-rteciowe-i-obcegi.html

 

Więcej o publikacji:

https://bardziejlubieksiazki.pl/ksiazki/literatura-popularnonaukowa/wcierki-rteciowe-i-obcegi

 

Wydawca: Wydawnictwo Nawias

Seria: Klisze lekarskie

ISBN: 978-83-958520-0-8

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 144



wtorek, 10 listopada 2020

„Żganie w boku i krople dziewięciorakie”

 

Sabina Skopińska „Żganie w boku i krople dziewięciorakie”

Pamiętnik

 

Co w swoim składzie miały krople dziewięciorakie?

Co znaczyło w gwarze kucanie?

Jaka forma leczenia skracała życie o rok lub dwa?

Kim były „lwy kasowe”?

Dlaczego pacjenci nie chcieli przyjmować leków w proszku?

 


Wspomnienia nieprzyzwoitej lekarki, która kazała pacjentom rozbierać się do badania. Sabina Skopińska opowiada o pracy w czasach przepisywania leków na oko i dobrych w smaku, o biedzie, szerzącym się na wsiach kazirodztwie, bójkach, próbach samobójczych, symulantach i szantażystach.

 

Książka na stronie wydawcy:

http://nawias.com.pl/pl/zganie-w-boku-i-krople-dziewieciorakie.html

Więcej o publikacji:

https://bardziejlubieksiazki.pl/ksiazki/literatura-popularnonaukowa/zganie-w-boku-i-krople-dziewieciorakie

https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=1199631

 

Wydawca: Wydawnictwo Nawias

Seria: Klisze lekarskie

ISBN: 978-83-958520-1-5

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 232



piątek, 13 marca 2020

„Darowane kreski”



Joanna Papuzińska „Darowane kreski”


Długo wyczekiwane wznowienie! Darowane kreski to wspomnienia z dzieciństwa popularnej autorki książek dla dzieci (Agnieszka opowiada bajkę, Nasza mama czarodziejka, Czarna łapa, Gawęda o Macierzanku i innych), krytyka literackiego, profesora na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka w sposób niezwykle ciepły prezentuje obraz dzieciństwa szczęśliwego, mimo dramatycznych wydarzeń, w jakich przyszło je przeżyć (lata wojny w Warszawie i pierwsze lata powojenne), podbudowanego miłością i uczącego otwarcia na świat i ludzi. Książka ukazuje świat dzieciństwa pełen rodzinnego ciepła, a w jego centralnym punkcie dom – ostoję i schronienie dla wszystkich.


Joanna Papuzińska - profesor zwyczajny nauk humanistycznych, wykładowca i pracownik naukowy UW, krytyk literacki, autorka wielu rozpraw dotyczących literatury dziecięcej. Ukończyła Wydział Dziennikarski na UW. Członek Zarządu Polskiej Sekcji IBBY. W 1996 otrzymała Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki za działalność w dziedzinie upowszechniania kultury. Jest także laureatką  Nagrody Pary Prezydenckiej Anny i Bronisława Komorowskich za wybitne osiągnięcia w twórczości dla dzieci i młodzieży w 25-leciu polskiej wolności.

Prozaik i poetka. Jej twórczość dla dzieci charakteryzuje się łączeniem baśniowości z realizmem współczesnego życia. Humor towarzyszący czytelnikowi podczas lektury jej utworów rozładowuje nieuświadomione lęki, pozwala dziecku postrzegać świat jako miejsce przyjazne i wszystkim życzliwe. Jej wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w okupowanej Warszawie pt. Darowane kreski zostały wyróżnione Międzynarodową Nagrodą Literacką im. Janusza Korczaka.

Źródło:

Więcej o publikacji:


Wydawca: Literatura
ISBN: 978-83-7672-719-6
Rok wydania 2019
Liczba stron: 240




piątek, 7 lutego 2020

Świętokrzyskie regionalia (cz. 77)



Bolesław Halik „Kielce mojej młodości”
1902-1913


Rodzina Halików od XIX wieku była bardzo związana z Kielecczyzną i Kielcami. Wacław Halik, ojciec autora, uczęszczał do Gimnazjum Miejskiego w Kielcach, gdzie zaprzyjaźnił się ze Stefanem Żeromskim. Później, już jako prawnik, pracował w Sądzie Okręgowym w Kielcach.

Jego brat Mieczysław, który był dziadkiem znanego podróżnika Tony’ego Halika, również mieszkał w Kielcach. Był rejentem, a także właścicielem Oblęgorka, który od niego został odkupiony i ofiarowany w darze od narodu Henrykowi Sienkiewiczowi. Grobowiec rodziny Halików, w którym został on pochowany, znajduje się na warszawskich Powązkach.




Życie mego ojca Bolesława w młodości również związane było z Kielcami, gdzie uczęszczał do Szkoły Handlowej, co stało się przedmiotem niniejszej książki. Oprócz wspomnień z tego okresu znajdziemy tu wierny obraz Kielc z początków XX wieku, co sprawia, że ma ona dużą wartość historyczną. Liczne anegdoty pokazują też życie Polaków w zaborze rosyjskim. Podczas lektury czytelnik ma możliwość poznania wielu postaci, które autor zapamiętał z imienia i nazwiska mimo tak długiego upływu czasu. Może ktoś odnajdzie wśród nich swoich krewnych lub znajomych? Z Przedmowy Mirosławy Halik, córki Autora.

Źródło:


Wydawca: Sorus
ISBN: 978-83-66024-41-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 146



wtorek, 3 grudnia 2019

Nowości wydawnictwa Fabuła Fraza



Karolina Prawęcka „Mela Muter. Gorączka życia”


Niezależna, konkretna, uparta. Kochanka Leopolda Staffa, przyjaciółka Władysława Reymonta, niedoszła żona młodszego o kilkanaście lat Raymonda Lefebvre’a. „Burzliwe życie osobiste malarki było usłane tragediami, ale to ono było gwarantem, źródłem inspiracji, postawy twórczej” uważa Karolina Prewęcka, która przez ostatnie dwa lata „przyglądała się” niewątpliwie elektryzującej egzystencji Meli Muter. Opisała ją w książce „Mela Muter. Gorączka życia”. Pierwsza biografia malarki przełomu XIX i XX wieku trafiła na rynek 17 października nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza.

Źródło:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-654-1143-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 240




Tomasz M. Lerski „Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza”
Portret miasta w zwierciadle literatury


„Nie mogę myśleć o tym, że Warszawy już nie ma. Taki olbrzymi rozdział odchodzi z nią razem, taka masa przeżyć!” pisał Jarosław Iwaszkiewicz w Notatkach poświęconych Powstaniu Warszawskiemu w listopadzie 1944 roku. Przez ponad 80 lat bacznie śledził zmiany zachodzące w stolicy, krytykował ją, ale również angażował się w jej odbudowę. W roku 125. rocznicy urodzin pisarza, varsavianista dr Tomasz M. Lerski w książce Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza bierze pod lupę teksty jego autorstwa.

Źródło:



Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-28-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 472 (w tym 126 zdjęć)




Stanisław Sątowicz „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”


Jak żona zwracała się do Gomułki i kto nosił po nim ubrania? Co lubił jadać Władysław Gomułka, a co Edward Gierek? Jakie relacje pierwsi sekretarze KC PZPR mieli ze swoimi dziećmi? Odpowiedzi na te pytania (oraz wiele innych ciekawostek!) zdradza Stanisław Sątowicz w książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”. Publikacja, która trafi na rynek 27 września nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza, przedstawia prywatne oblicze najważniejszych polityków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, między innymi pierwszych sekretarzy KC PZPR Władysława Gomułki i Edwarda Gierka oraz premiera Józefa Cyrankiewicza.

Źródło:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-32-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 206



poniedziałek, 2 grudnia 2019

„Dziwne jest serce kobiece...”



Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska „Dziwne jest serce kobiece...”
Wspomnienia galicyjskie


Dziwne jest serce kobiece. Wspomnienia z Galicji to lektura dla czytelnika, który skądinąd znając dzieje polityczne Polski, odnajdzie tu zapis emocji, marzeń, nadziei, radości i smutków dziesiątków barwnych postaci z krwi i kości, których wielowątkowe losy wpisane są w kontekst ledwo co zarysowanych wydarzeń wielkiej historii.

Autorka tego pamiętnika to postać niezwykła, wyrastająca nie tylko ponad miarę swoich czasów. Tuż po maturze, w wieku osiemnastu lat wychodzi za mąż za Jana Skąpskiego i przez siedemnaście lat (od 1903 do 1920) dzierżawią z mężem dworskie majątki na Sądecczyźnie. Jeszcze młódka, a szybko przeobraża się w światłą, nowoczesną gospodynię, dzięki czemu dzierżawione majątki zaczynają kwitnąć. Studiuje podręczniki zarówno dotyczące wychowania dzieci, jak i wszelkich upraw, także hodowli zwierząt gospodarskich. Obarczona siedmiorgiem potomstwa, znajduje czas na systematyczne czytanie, interesuje się nawet psychologią i filozofią (Freud, Platon). Zbiera pieśni ludowe, zajmuje się działalnością społeczną (m.in. zakłada Szkołę Gospodyń Wiejskich). A przy tym jest utalentowaną pianistką, występuje nawet z publicznymi recitalami. Wiodą z mężem niby prowincjonalne życie, lecz przegląda się w nim niemal cała epoka. Nie brak w jej życiu i zdarzeń tragicznych. Z godnością jednak znosi śmierć dwojga dzieci, jak i lata wojny, która na terenie Sądecczyzny przebiegała wyjątkowo okrutnie. Pisze o tym wszystkim w sposób rzeczowy, konkretny, niekiedy drobiazgowy, wciągając nas w swój świat, że mamy wrażenie, jakbyśmy w tamtych czasach żyli. Wiesław Myśliwski

Wspomnienia Zofii Skąpskiej z dwóch pierwszych dekad XX wieku to bardzo interesująca historia rodzinna rozprawiająca się z uporczywą opinią o polskim ziemiaństwie jako klasie próżniaczej. To książka o patriotyzmie rozumianym jako norwidowski obowiązek, odporności na razy zadawane nam przez życie, mądrej odpowiedzialności za bliskich wraz z ambicją bycia nie tylko żoną i matką, a także ciężkiej pracy od świtu do nocy jakiej większość z nas by nie sprostała. A w tle zachwyt nad pięknem Nowosądecczyzny, który dzielę wraz z autorką nie tylko dlatego, że się tam urodziłem. Eustachy Rylski

Ta książka mnie zaskoczyła. Obawiałem się pamiętnikarskiego narcyzmu, pretensjonalności stylistycznej, zamierzchłej bigoterii. Nudziarstwa. A oto czytam i nie mogę się oderwać. Wiele się od Zofii Skąpskiej dowiedziałem. Nie tylko, że „dziwne jest serce kobiece” – to nic nowego – ale i obfitujące w tajemnice, które lekkomyślnie ujawnia. Autorkę, u progu kariery pianistki, już z sukcesami literackimi – charakteryzuje pasja; towarzyszy jej ta pasja cokolwiek robi, o czymkolwiek pisze – czy o tym, jak doszło do małżeństwa z ukochanym, czy o nowym kapeluszu, o kolorze bluzki, o uprawie warzyw i kwiatów (dla siebie i na sprzedaż), czy o dramatycznych latach wojny. Wiele regularnie sporządzanych dzienników spłonęło, niektóre szczęśliwie, bo mogły grozić jej życiu. Wiele odtworzyła z pamięci. Dar dla nas, czytelników. Józef Hen

Matkę mego Ojca widziałem nie więcej niż dwa, trzy razy w życiu. Miałem wówczas lat kilka, Babcia odpowiednio więcej... Była więc osobą mało mi znaną i emocjonalnie dość odległą; tak poukładały się rodzinne losy. Ale wszystko się odmieniło, gdy okazało się, iż w zasadzie bez większego trudu potrafię odczytać dość specyficzny, zawiły charakter Jej pisma. A było co czytać i przepisywać; pozostawiła dwadzieścia jeden stukartkowych zeszytów zapisanych gęsto, trudno czytelnym pismem. Wspomnień obejmujących osiemdziesiąt lat życia, niemal dzień po dniu notowanych. Przepisując rękopis poznawałem nieznaną mi wcześniej Babcię, lepiej niż gdybym spędził z nią dzieciństwo. Poznawałem Jej myśli, marzenia i poglądy. Stawała mi się coraz bliższa z każdą przeczytaną i przepisaną stronicą. Dowiadywałem się o Jej dniu powszednim, o zajęciach domowych, dzieciństwie mego Ojca i jego rodzeństwa, o Jej pasjach społecznych, zamiłowaniach artystycznych, współpracy z prasą początkowo lwowską, później sądecką, krakowską, pomorską... Rafał Skąpski


---


Zofia Skąpska urodziła się 24 maja 1881 r. w Kaliszu, zmarła 14 sierpnia 1961 r. w Krakowie. Dzieciństwo spędziła w majątku Goszczynno i Krakowie, gdzie odebrała staranne wykształcenie. W roku 1900 wyszła za mąż za Jana Skąpskiego. W panieńskich czasach krakowskich i przez pierwszych kilka lat małżeństwa pisała często i dużo. Snuła różne opowieści inspirowane szkolną lekturą, marzeniami, rozwijającą się uczuciowością. Na pierwszą publikację zdecydowała się w 1903 r. w piśmie "Przełom". Jej teksty znalazły uznanie wśród czytelników, a także w redakcji, która zamówiła u niej kolejne utwory. Zofia Skąpska równolegle pisała również wspomnienia, których, być może niezamierzonym przez Autorkę walorem, jest przedstawienie, poprzez koleje życia swojej rodziny, historii kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i kilku pokoleń inteligencji polskiej.

Źródło:


Wydawca: Czytelnik
ISBN: 978-83-07-03451-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 476 (120 zdjęć)



czwartek, 21 listopada 2019

„Byłem gorylem Gomułki i Gierka”



Stanisław Sątowicz „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”


Gomułka i Gierek z perspektywy „cienia”
Jak żona zwracała się do Gomułki i kto nosił po nim ubrania? Co lubił jadać Władysław Gomułka, a co Edward Gierek? Jakie relacje pierwsi sekretarze KC PZPR mieli ze swoimi dziećmi? Odpowiedzi na te pytania (oraz wiele innych ciekawostek!) zdradza Stanisław Sątowicz w książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”. Publikacja, która trafi na rynek 27 września nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza, przedstawia prywatne oblicze najważniejszych polityków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, między innymi pierwszych sekretarzy KC PZPR Władysława Gomułki i Edwarda Gierka oraz premiera Józefa Cyrankiewicza.

Stanisław Sątowicz, osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, rysuje „prywatne” portrety pierwszych sekretarzy oraz innych istotnych polityków, za bezpieczeństwo których odpowiadał. Pisze o tym, co lubili, czego nie lubili, co było dla nich ważne, czym się różnili. „Człowiek z cienia”, przywołując grad anegdot ze spotkań na najwyższym szczeblu, rzuca nowe światło na Polską Rzeczpospolitą Ludową. Przedstawia przy tym realia rzeczywistości, z którą przyszło mu się zmierzyć w młodości, wady i zalety minionego systemu. Do tych pierwszych zalicza niewątpliwie „szczerość PRL-u”. „PRL był pozbawiony hipokryzji. Uczciwy w swojej nieuczciwości” twierdzi Sątowicz, który z równą szczerością opowiada o swoim życiu zawodowym.

Wiesław, nawet dla żony
Gomułka zawsze był „towarzyszem”. Bez względu, czy przebywał akurat w domu, w siedzibie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej czy na wakacjach. „Wiesław” był nie tylko jego pseudonimem, była to też treść jego tożsamości. „Nikt nie używał jego prawdziwego imienia. Nawet żona zwracała się do niego Wiesław. Nie słyszałem, by kiedykolwiek zwróciła się do niego inaczej” – wspomina Sątowicz, częsty gość mieszkania Gomułków. „Miałem wrażenie, że Pani Zofia albo Wiesław zwrócą się w końcu do swoich wnucząt towarzyszko wnuczko, a one odpowiedzą słuchamy, towarzyszko babciu” opowiada „Goryl”.

Mieszkanie przy ulicy Na Skarpie było bardzo oszczędnie wyposażone, można by rzecz minimalistyczne. „Miało się wrażenie, że gospodarzom zależy, by było skromnie. Jeden pokój z telewizorem, dwie sypialnie (spali oddzielnie), kuchnia, mała łazienka. Na półkach z książkami tylko polityka i historia, żadnej beletrystyki. Tylko Marks, Lenin i Kultura Paryska” opowiada Sątowicz.

Ze swojej skromności Gomułka wręcz słynął – nie lubił, gdy podawano mu coś, co nie było dostępne dla zwykłych obywateli. Jego przeciwieństwem był premier Józef Cyrankiewicz, który wręcz uwielbiał pławić się w luksusie. „Kiedyś w Łańsku przy kolacji Cyrankiewicz dostał informację, że ma przyjechać Gomułka. Na stole wystawny posiłek – kawiory, przepiórki. Natychmiast kazał to zdjąć i postawić chleb, dżem oraz twaróg” przywołuje Sątowicz.

Wigilia (nie) przy stole
W mieszkaniu Gomułków „Goryl” spędził nie jedną Wigilię, jednak nigdy nie został zaproszony do świątecznego stołu, u Gierków było inaczej. „Ryba, pierogi, kompot z suszu, ciasto, ale bez opłatka. Jedzenie przywiózł ktoś rano. Siedzimy przy stole trochę skrępowani, bo Gomułka nigdy nas do stołu nie zaprosił, tym bardziej w Wigilię. Jest wódka, wino. Gierek pyta nas o rodziny, zachęca do jedzenia” wspomina kapitan Sątowicz.

Ochroniarz miał też okazję poznać synów Edwarda Gierka. Starszy – Adam – małomówny, typ naukowca. Jurek, młodszy, zupełnie inny – narwaniec. „Mimo że byli zupełnie inni, to byli sobie bardzo bliscy – do tego stopnia, że ożenili się z rodzonymi siostrami” zdradza Sątowicz. „Kiedyś Jurek wyciągnął mnie na motorówkę. O mały włos go wtedy nie zabiłem! Nauczył się diabeł jeździć na nartach wodnych. Założyłem deski, Jurek mnie pociągnął, ja niechcący puściłem hol, który z dużą siłą walnął w burtę, tuż obok głowy Jurka. Młodszy syn Gierka specjalnie się tym nie przejął, wręcz przeciwnie. Bardzo go ta sytuacja rozbawiła” mówi Sątowicz.

Takie buty
„Goryl” obserwował polityków i ich rodziny w wielu codziennych, niedostępnych dla publiki sytuacjach. Ciepło wspomina między innymi żonę Gomułki, która nadawała ubraniom „Wiesława” drugie życie, przekazując je innym. Choć Gomułka, zdaniem Sątowicza, był pozbawiony empatii i stronił od innych ludzi, Pani Zofia lubiła pomagać. „Tadzio Mikuła, kapitan starszy ode mnie, nosił po Gomułce spodnie i marynarki, czasem nawet koszule. Pani Zofia sama mu zaproponowała, żeby brał po mężu. Gdy Tadzio miał wesele w rodzinie, zaproponowała Wiesławowi, by oddał mu stary garnitur” przywołuje autor.

Choć Gomułka nie przywiązywał uwagi do ubrań i żył skromnie, buty robił mu szewc. Natomiast premier Józef Cyrankiewicz wolał za to, zaopatrywać się w obuwie „tam, gdzie inni obywatele noszący numer 43”. Podczas jednych z obrad, dotyczących zaopatrzenia w obuwie, zapytał raportującego ministra: „A kiedy w Płońsku będą buty o numerze 43? Wczoraj przejeżdżałem przez miasto, zatrzymałem się przy sklepie obuwniczym, okazało się, że tego rozmiaru już nie ma, zawsze najszybciej schodzi. Problem ten występuje w całej Polsce. Czy mógłby to towarzysz wytłumaczyć” cytuje Sątowicz, który zna tę opowieść „z drugiej ręki”. „Oczywiście Cyrankiewicz, znany z dystansu do siebie i poczucia humoru, żartował. Mógł się przecież zaopatrywać inaczej niż reszta obywateli. Utrzymywał jednak, że reprezentuje nie siebie, ale miliony obywateli, posiadaczy numeru 43. Podobno minister nie do końca był przekonany, co do tego, czy Cyrankiewicz żartuje czy nie” wspomina Sątowicz. Stanisław Sątowicz wielokrotnie odmawiał wypowiedzi dotyczących czasów służby w PRL-owskim Biurze Ochrony Rządu. Dopiero 43 lata po przejściu w stan spoczynku zdecydował podzielić się wspomnieniami. Opowiada, jacy byli politycy, którym towarzyszył zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym – spędzał z nimi i ich rodzinami święta, jeździł na wakacje. W książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka” odkrywa przed czytelnikami to, co do tej pory było pilnie strzeżoną tajemnicą, odsłania kulisy życia Gomułki, Gierka czy Cyrankiewicza.


Stanisław Sątowicz – rocznik 1939. Warszawiak od urodzenia. Oficer Biura Ochrony rządu w latach 1961-1976, kapitan w stanie spoczynku. Osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, pierwszych sekretarzy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz Stanisława Kowalczyka, ministra spraw wewnętrznych.

Źródło:

Rozmowa z autorem:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-32-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 206



czwartek, 7 listopada 2019

„Dziwne jest serce kobiece...”



Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska „Dziwne jest serce kobiece...”
Wspomnienia galicyjskie


Dziwne jest serce kobiece. Wspomnienia z Galicji to lektura dla czytelnika, który skądinąd znając dzieje polityczne Polski, odnajdzie tu zapis emocji, marzeń, nadziei, radości i smutków dziesiątków barwnych postaci z krwi i kości, których wielowątkowe losy wpisane są w kontekst ledwo co zarysowanych wydarzeń wielkiej historii.

Autorka tego pamiętnika to postać niezwykła, wyrastająca nie tylko ponad miarę swoich czasów. Tuż po maturze, w wieku osiemnastu lat wychodzi za mąż za Jana Skąpskiego i przez siedemnaście lat (od 1903 do 1920) dzierżawią z mężem dworskie majątki na Sądecczyźnie. Jeszcze młódka, a szybko przeobraża się w światłą, nowoczesną gospodynię, dzięki czemu dzierżawione majątki zaczynają kwitnąć. Studiuje podręczniki zarówno dotyczące wychowania dzieci, jak i wszelkich upraw, także hodowli zwierząt gospodarskich. Obarczona siedmiorgiem potomstwa, znajduje czas na systematyczne czytanie, interesuje się nawet psychologią i filozofią (Freud, Platon). Zbiera pieśni ludowe, zajmuje się działalnością społeczną (m.in. zakłada Szkołę Gospodyń Wiejskich). A przy tym jest utalentowaną pianistką, występuje nawet z publicznymi recitalami. Wiodą z mężem niby prowincjonalne życie, lecz przegląda się w nim niemal cała epoka. Nie brak w jej życiu i zdarzeń tragicznych. Z godnością jednak znosi śmierć dwojga dzieci, jak i lata wojny, która na terenie Sądecczyzny przebiegała wyjątkowo okrutnie. Pisze o tym wszystkim w sposób rzeczowy, konkretny, niekiedy drobiazgowy, wciągając nas w swój świat, że mamy wrażenie, jakbyśmy w tamtych czasach żyli. Wiesław Myśliwski

Wspomnienia Zofii Skąpskiej z dwóch pierwszych dekad XX wieku to bardzo interesująca historia rodzinna rozprawiająca się z uporczywą opinią o polskim ziemiaństwie jako klasie próżniaczej. To książka o patriotyzmie rozumianym jako norwidowski obowiązek, odporności na razy zadawane nam przez życie, mądrej odpowiedzialności za bliskich wraz z ambicją bycia nie tylko żoną i matką, a także ciężkiej pracy od świtu do nocy jakiej większość z nas by nie sprostała. A w tle zachwyt nad pięknem Nowosądecczyzny, który dzielę wraz z autorką nie tylko dlatego, że się tam urodziłem. Eustachy Rylski




Ta książka mnie zaskoczyła. Obawiałem się pamiętnikarskiego narcyzmu, pretensjonalności stylistycznej, zamierzchłej bigoterii. Nudziarstwa. A oto czytam i nie mogę się oderwać. Wiele się od Zofii Skąpskiej dowiedziałem. Nie tylko, że „dziwne jest serce kobiece” – to nic nowego – ale i obfitujące w tajemnice, które lekkomyślnie ujawnia. Autorkę, u progu kariery pianistki, już z sukcesami literackimi – charakteryzuje pasja; towarzyszy jej ta pasja cokolwiek robi, o czymkolwiek pisze – czy o tym, jak doszło do małżeństwa z ukochanym, czy o nowym kapeluszu, o kolorze bluzki, o uprawie warzyw i kwiatów (dla siebie i na sprzedaż), czy o dramatycznych latach wojny. Wiele regularnie sporządzanych dzienników spłonęło, niektóre szczęśliwie, bo mogły grozić jej życiu. Wiele odtworzyła z pamięci. Dar dla nas, czytelników. Józef Hen

Matkę mego Ojca widziałem nie więcej niż dwa, trzy razy w życiu. Miałem wówczas lat kilka, Babcia odpowiednio więcej... Była więc osobą mało mi znaną i emocjonalnie dość odległą; tak poukładały się rodzinne losy. Ale wszystko się odmieniło, gdy okazało się, iż w zasadzie bez większego trudu potrafię odczytać dość specyficzny, zawiły charakter Jej pisma. A było co czytać i przepisywać; pozostawiła dwadzieścia jeden stukartkowych zeszytów zapisanych gęsto, trudno czytelnym pismem. Wspomnień obejmujących osiemdziesiąt lat życia, niemal dzień po dniu notowanych. Przepisując rękopis poznawałem nieznaną mi wcześniej Babcię, lepiej niż gdybym spędził z nią dzieciństwo. Poznawałem Jej myśli, marzenia i poglądy. Stawała mi się coraz bliższa z każdą przeczytaną i przepisaną stronicą. Dowiadywałem się o Jej dniu powszednim, o zajęciach domowych, dzieciństwie mego Ojca i jego rodzeństwa, o Jej pasjach społecznych, zamiłowaniach artystycznych, współpracy z prasą początkowo lwowską, później sądecką, krakowską, pomorską... Rafał Skąpski

---

Zofia Skąpska urodziła się 24 maja 1881 r. w Kaliszu, zmarła 14 sierpnia 1961 r. w Krakowie. Dzieciństwo spędziła w majątku Goszczynno i Krakowie, gdzie odebrała staranne wykształcenie. W roku 1900 wyszła za mąż za Jana Skąpskiego. W panieńskich czasach krakowskich i przez pierwszych kilka lat małżeństwa pisała często i dużo. Snuła różne opowieści inspirowane szkolną lekturą, marzeniami, rozwijającą się uczuciowością. Na pierwszą publikację zdecydowała się w 1903 r. w piśmie "Przełom". Jej teksty znalazły uznanie wśród czytelników, a także w redakcji, która zamówiła u niej kolejne utwory. Zofia Skąpska równolegle pisała również wspomnienia, których, być może niezamierzonym przez Autorkę walorem, jest przedstawienie, poprzez koleje życia swojej rodziny, historii kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i kilku pokoleń inteligencji polskiej.

Źródło:


Wydawca: Czytelnik
ISBN: 978-83-07-03451-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 476 (120 zdjęć)



wtorek, 10 września 2019

„Klara”



Wojciech Stankowski „Klara”
O dziewczynce, która śpiewała po francusku


Fascynująca historia dzieciństwa i młodości Klary Stankowskiej, absolwentki Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, cenionej pedagog, która przez wiele lat zarażała dorosłych i dzieci swoją pasją do muzyki. Urodzona w 1930 roku, żyła w burzliwych czasach, gdy ustroje polityczne, rządy, normy społeczne i obyczajowe zmieniały się w zawrotnym tempie. W swoich wspomnieniach opisuje m.in. ucieczkę przed Niemcami, śmierć ojca, pobyt w sierocińcach, pracę u bauera czy nadejście siermiężnego PRL-u i próby odnalezienia swojego miejsca w życiu... Przez wszystkie te lata jedną z niewielu stałych rzeczy w życiu Klary była muzyka, postrzegana przez nią jako panaceum na wszelkie cierpienia, swoista modlitwa o przetrwanie i skuteczny oręż w walce o lepsze jutro.

Ta emocjonująca opowieść przybliża czytelnikowi realia przedwojnia, emigracji za chlebem i życia Polonii francuskiej, a także Polski przed i krótko po II wojnie światowej. To historia pełna szczerości, pasji i wiary w to, że piękno świata można odkrywać każdego dnia.


Klara Stankowska (1930–2013), magister sztuki, absolwentka i wykładowca Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, autorka unikatowej pozycji Chór w szkole (1988) a także wielu innych publikacji o muzyce. W szkolnictwie zajmowała stanowisko kuratora przedmiotów artystycznych na terenie Dolnego Śląska. Powołała do życia uwielbiane przez młodzież cykle koncertów „Filharmonia dla młodych” i „Opera dla młodych”. Wielokrotnie odznaczana Krzyżami Zasługi przez ministrów kultury i sztuki za jej działalność pedagogiczną oraz krzewienie kultury muzycznej w Polsce.


Wojciech Stankowski – Urodzony w 1959 roku, absolwent Politechniki Wrocławskiej, Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, biznesmen i muzyk jazzowy. Niniejsza książka powstała na podstawie materiałów i relacji ustnych jego zmarłej mamy, Klary Stankowskiej.

Źródło:

Recenzja powieści:


Wydawca: Novae Res
ISBN: 978-83-8147-082-7
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 300



piątek, 26 lipca 2019

Świętokrzyskie regionalia (cz. 68)



Dziennik „Staszka”
Zapiski st. strz. z cenz. Stanisława Wolffa,
żołnierza Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”
(15 czerwca – 11 października 1943 r.)

Wstęp i opracowanie Marek jedynak


Starszy strzelec Stanisław Wolff ps. „Staszek” był żołnierzem Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”. Zapiski młodego partyzanta to prawdziwa skarbnica informacji o potyczkach i bitwach, w których brali udział żołnierze Armii Krajowej w 1943 r. Wartość publikacji podnosi fakt, że wiele relacji zostało spisanych niemal kilka chwil po zakończeniu walk. Dziennik „Staszka” to również zbiór wspomnień związanych z codziennym życiem partyzantów, ich zmartwieniami, rozczarowaniami i marzeniami. Znajdziemy w książce sprawozdania z przebiegu zapomnianych już często starć, poznamy szereg pseudonimów i nazwisk kolegów, z którymi „Staszek” dzielił trudy wojennej tułaczki w rejonie Gór Świętokrzyskich.




Główną część książki poprzedza rozdział, w którym przedstawiono sylwetkę tragicznie zmarłego 14 października 1943 r. pod Wielką Wsią autora. Tragicznego dnia będący członkiem obstawy podporucznika Waldemara Szwieca ps. „Robot” starszy strzelec Wolff wraz z dowódcą i trzema kolegami zginął w zasadzce zastawionej przez Niemców. Przy zwłokach partyzanta odnaleziono m.in. prowadzony przez niego dziennik. Zapiski zostały przetłumaczone przez hitlerowców, a oryginalny polski tekst zaginął. Treść niemieckiego przekładu została odnaleziona po wielu latach i powtórnie przetłumaczona, tym razem na język polski. Szczegółowe, skomplikowane losy dziennika zostały zrekonstruowane w kolejnym rozdziale książki.

W publikacji zamieszczono również kilka listów pisanych przez partyzanta do najbliższych. Ostatni z nich został wysłany niemal tuż przed śmiercią młodego żołnierza. Stanisław Wolff był jednym z kilkunastu partyzantów Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”, którzy spisywali swoje wojenne przeżycia. Niestety większość z nich nie zachowała się, lub też została wydana w okrojonej formie. Niektórzy żołnierze „Ponurego” zdecydowali się przelać wspomnienia na papier już po 1945 r.




„Dziennik Staszka” jest już trzecim tomem Serii Świętokrzyskiej „Dzienniki. Wspomnienia. Pamiętniki. Listy”. Dotychczas ukazały się w niej dwie pozycje: „Listy z frontu i na front. Korespondencja rodziny Massalskich (1914-1921)”[1] oraz „Wielka Wojna nad Nidą. Kronika parafii Imielno (1912–1917)”[2]. Publikacja powstała dzięki zaangażowaniu Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach, Archiwum Państwowego w Kielcach, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Muzeum Historii Kielc, Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Kielcach, oraz Archiwum Diecezjalnego w Kielcach. Książkę uzupełniają liczne, często wcześniej nigdy nie publikowane, reprodukcje dokumentów i fotografii znalezionych przez Niemców przy zabitych żołnierzach, zdjęcia z lat młodości Stanisława Wolffa, zdjęcia z archiwum Ośrodka „Karta” oraz kilka fotografii powojennych związanych z upamiętnieniem poległych żołnierzy AK. Polecam.

Więcej o publikacji:


Wydawcy: 
Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Witolda Gombrowicza w Kielcach, 
Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, 
Muzeum Narodowe w Kielcach
ISBN: 978-83-60108-59-8
ISBN: 978-83-8098-616-9
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 200