Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 listopada 2019

„Byłem gorylem Gomułki i Gierka”



Stanisław Sątowicz „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”


Gomułka i Gierek z perspektywy „cienia”
Jak żona zwracała się do Gomułki i kto nosił po nim ubrania? Co lubił jadać Władysław Gomułka, a co Edward Gierek? Jakie relacje pierwsi sekretarze KC PZPR mieli ze swoimi dziećmi? Odpowiedzi na te pytania (oraz wiele innych ciekawostek!) zdradza Stanisław Sątowicz w książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”. Publikacja, która trafi na rynek 27 września nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza, przedstawia prywatne oblicze najważniejszych polityków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, między innymi pierwszych sekretarzy KC PZPR Władysława Gomułki i Edwarda Gierka oraz premiera Józefa Cyrankiewicza.

Stanisław Sątowicz, osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, rysuje „prywatne” portrety pierwszych sekretarzy oraz innych istotnych polityków, za bezpieczeństwo których odpowiadał. Pisze o tym, co lubili, czego nie lubili, co było dla nich ważne, czym się różnili. „Człowiek z cienia”, przywołując grad anegdot ze spotkań na najwyższym szczeblu, rzuca nowe światło na Polską Rzeczpospolitą Ludową. Przedstawia przy tym realia rzeczywistości, z którą przyszło mu się zmierzyć w młodości, wady i zalety minionego systemu. Do tych pierwszych zalicza niewątpliwie „szczerość PRL-u”. „PRL był pozbawiony hipokryzji. Uczciwy w swojej nieuczciwości” twierdzi Sątowicz, który z równą szczerością opowiada o swoim życiu zawodowym.

Wiesław, nawet dla żony
Gomułka zawsze był „towarzyszem”. Bez względu, czy przebywał akurat w domu, w siedzibie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej czy na wakacjach. „Wiesław” był nie tylko jego pseudonimem, była to też treść jego tożsamości. „Nikt nie używał jego prawdziwego imienia. Nawet żona zwracała się do niego Wiesław. Nie słyszałem, by kiedykolwiek zwróciła się do niego inaczej” – wspomina Sątowicz, częsty gość mieszkania Gomułków. „Miałem wrażenie, że Pani Zofia albo Wiesław zwrócą się w końcu do swoich wnucząt towarzyszko wnuczko, a one odpowiedzą słuchamy, towarzyszko babciu” opowiada „Goryl”.

Mieszkanie przy ulicy Na Skarpie było bardzo oszczędnie wyposażone, można by rzecz minimalistyczne. „Miało się wrażenie, że gospodarzom zależy, by było skromnie. Jeden pokój z telewizorem, dwie sypialnie (spali oddzielnie), kuchnia, mała łazienka. Na półkach z książkami tylko polityka i historia, żadnej beletrystyki. Tylko Marks, Lenin i Kultura Paryska” opowiada Sątowicz.

Ze swojej skromności Gomułka wręcz słynął – nie lubił, gdy podawano mu coś, co nie było dostępne dla zwykłych obywateli. Jego przeciwieństwem był premier Józef Cyrankiewicz, który wręcz uwielbiał pławić się w luksusie. „Kiedyś w Łańsku przy kolacji Cyrankiewicz dostał informację, że ma przyjechać Gomułka. Na stole wystawny posiłek – kawiory, przepiórki. Natychmiast kazał to zdjąć i postawić chleb, dżem oraz twaróg” przywołuje Sątowicz.

Wigilia (nie) przy stole
W mieszkaniu Gomułków „Goryl” spędził nie jedną Wigilię, jednak nigdy nie został zaproszony do świątecznego stołu, u Gierków było inaczej. „Ryba, pierogi, kompot z suszu, ciasto, ale bez opłatka. Jedzenie przywiózł ktoś rano. Siedzimy przy stole trochę skrępowani, bo Gomułka nigdy nas do stołu nie zaprosił, tym bardziej w Wigilię. Jest wódka, wino. Gierek pyta nas o rodziny, zachęca do jedzenia” wspomina kapitan Sątowicz.

Ochroniarz miał też okazję poznać synów Edwarda Gierka. Starszy – Adam – małomówny, typ naukowca. Jurek, młodszy, zupełnie inny – narwaniec. „Mimo że byli zupełnie inni, to byli sobie bardzo bliscy – do tego stopnia, że ożenili się z rodzonymi siostrami” zdradza Sątowicz. „Kiedyś Jurek wyciągnął mnie na motorówkę. O mały włos go wtedy nie zabiłem! Nauczył się diabeł jeździć na nartach wodnych. Założyłem deski, Jurek mnie pociągnął, ja niechcący puściłem hol, który z dużą siłą walnął w burtę, tuż obok głowy Jurka. Młodszy syn Gierka specjalnie się tym nie przejął, wręcz przeciwnie. Bardzo go ta sytuacja rozbawiła” mówi Sątowicz.

Takie buty
„Goryl” obserwował polityków i ich rodziny w wielu codziennych, niedostępnych dla publiki sytuacjach. Ciepło wspomina między innymi żonę Gomułki, która nadawała ubraniom „Wiesława” drugie życie, przekazując je innym. Choć Gomułka, zdaniem Sątowicza, był pozbawiony empatii i stronił od innych ludzi, Pani Zofia lubiła pomagać. „Tadzio Mikuła, kapitan starszy ode mnie, nosił po Gomułce spodnie i marynarki, czasem nawet koszule. Pani Zofia sama mu zaproponowała, żeby brał po mężu. Gdy Tadzio miał wesele w rodzinie, zaproponowała Wiesławowi, by oddał mu stary garnitur” przywołuje autor.

Choć Gomułka nie przywiązywał uwagi do ubrań i żył skromnie, buty robił mu szewc. Natomiast premier Józef Cyrankiewicz wolał za to, zaopatrywać się w obuwie „tam, gdzie inni obywatele noszący numer 43”. Podczas jednych z obrad, dotyczących zaopatrzenia w obuwie, zapytał raportującego ministra: „A kiedy w Płońsku będą buty o numerze 43? Wczoraj przejeżdżałem przez miasto, zatrzymałem się przy sklepie obuwniczym, okazało się, że tego rozmiaru już nie ma, zawsze najszybciej schodzi. Problem ten występuje w całej Polsce. Czy mógłby to towarzysz wytłumaczyć” cytuje Sątowicz, który zna tę opowieść „z drugiej ręki”. „Oczywiście Cyrankiewicz, znany z dystansu do siebie i poczucia humoru, żartował. Mógł się przecież zaopatrywać inaczej niż reszta obywateli. Utrzymywał jednak, że reprezentuje nie siebie, ale miliony obywateli, posiadaczy numeru 43. Podobno minister nie do końca był przekonany, co do tego, czy Cyrankiewicz żartuje czy nie” wspomina Sątowicz. Stanisław Sątowicz wielokrotnie odmawiał wypowiedzi dotyczących czasów służby w PRL-owskim Biurze Ochrony Rządu. Dopiero 43 lata po przejściu w stan spoczynku zdecydował podzielić się wspomnieniami. Opowiada, jacy byli politycy, którym towarzyszył zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym – spędzał z nimi i ich rodzinami święta, jeździł na wakacje. W książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka” odkrywa przed czytelnikami to, co do tej pory było pilnie strzeżoną tajemnicą, odsłania kulisy życia Gomułki, Gierka czy Cyrankiewicza.


Stanisław Sątowicz – rocznik 1939. Warszawiak od urodzenia. Oficer Biura Ochrony rządu w latach 1961-1976, kapitan w stanie spoczynku. Osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, pierwszych sekretarzy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz Stanisława Kowalczyka, ministra spraw wewnętrznych.

Źródło:

Rozmowa z autorem:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-32-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 206



czwartek, 7 listopada 2019

„Dziwne jest serce kobiece...”



Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska „Dziwne jest serce kobiece...”
Wspomnienia galicyjskie


Dziwne jest serce kobiece. Wspomnienia z Galicji to lektura dla czytelnika, który skądinąd znając dzieje polityczne Polski, odnajdzie tu zapis emocji, marzeń, nadziei, radości i smutków dziesiątków barwnych postaci z krwi i kości, których wielowątkowe losy wpisane są w kontekst ledwo co zarysowanych wydarzeń wielkiej historii.

Autorka tego pamiętnika to postać niezwykła, wyrastająca nie tylko ponad miarę swoich czasów. Tuż po maturze, w wieku osiemnastu lat wychodzi za mąż za Jana Skąpskiego i przez siedemnaście lat (od 1903 do 1920) dzierżawią z mężem dworskie majątki na Sądecczyźnie. Jeszcze młódka, a szybko przeobraża się w światłą, nowoczesną gospodynię, dzięki czemu dzierżawione majątki zaczynają kwitnąć. Studiuje podręczniki zarówno dotyczące wychowania dzieci, jak i wszelkich upraw, także hodowli zwierząt gospodarskich. Obarczona siedmiorgiem potomstwa, znajduje czas na systematyczne czytanie, interesuje się nawet psychologią i filozofią (Freud, Platon). Zbiera pieśni ludowe, zajmuje się działalnością społeczną (m.in. zakłada Szkołę Gospodyń Wiejskich). A przy tym jest utalentowaną pianistką, występuje nawet z publicznymi recitalami. Wiodą z mężem niby prowincjonalne życie, lecz przegląda się w nim niemal cała epoka. Nie brak w jej życiu i zdarzeń tragicznych. Z godnością jednak znosi śmierć dwojga dzieci, jak i lata wojny, która na terenie Sądecczyzny przebiegała wyjątkowo okrutnie. Pisze o tym wszystkim w sposób rzeczowy, konkretny, niekiedy drobiazgowy, wciągając nas w swój świat, że mamy wrażenie, jakbyśmy w tamtych czasach żyli. Wiesław Myśliwski

Wspomnienia Zofii Skąpskiej z dwóch pierwszych dekad XX wieku to bardzo interesująca historia rodzinna rozprawiająca się z uporczywą opinią o polskim ziemiaństwie jako klasie próżniaczej. To książka o patriotyzmie rozumianym jako norwidowski obowiązek, odporności na razy zadawane nam przez życie, mądrej odpowiedzialności za bliskich wraz z ambicją bycia nie tylko żoną i matką, a także ciężkiej pracy od świtu do nocy jakiej większość z nas by nie sprostała. A w tle zachwyt nad pięknem Nowosądecczyzny, który dzielę wraz z autorką nie tylko dlatego, że się tam urodziłem. Eustachy Rylski




Ta książka mnie zaskoczyła. Obawiałem się pamiętnikarskiego narcyzmu, pretensjonalności stylistycznej, zamierzchłej bigoterii. Nudziarstwa. A oto czytam i nie mogę się oderwać. Wiele się od Zofii Skąpskiej dowiedziałem. Nie tylko, że „dziwne jest serce kobiece” – to nic nowego – ale i obfitujące w tajemnice, które lekkomyślnie ujawnia. Autorkę, u progu kariery pianistki, już z sukcesami literackimi – charakteryzuje pasja; towarzyszy jej ta pasja cokolwiek robi, o czymkolwiek pisze – czy o tym, jak doszło do małżeństwa z ukochanym, czy o nowym kapeluszu, o kolorze bluzki, o uprawie warzyw i kwiatów (dla siebie i na sprzedaż), czy o dramatycznych latach wojny. Wiele regularnie sporządzanych dzienników spłonęło, niektóre szczęśliwie, bo mogły grozić jej życiu. Wiele odtworzyła z pamięci. Dar dla nas, czytelników. Józef Hen

Matkę mego Ojca widziałem nie więcej niż dwa, trzy razy w życiu. Miałem wówczas lat kilka, Babcia odpowiednio więcej... Była więc osobą mało mi znaną i emocjonalnie dość odległą; tak poukładały się rodzinne losy. Ale wszystko się odmieniło, gdy okazało się, iż w zasadzie bez większego trudu potrafię odczytać dość specyficzny, zawiły charakter Jej pisma. A było co czytać i przepisywać; pozostawiła dwadzieścia jeden stukartkowych zeszytów zapisanych gęsto, trudno czytelnym pismem. Wspomnień obejmujących osiemdziesiąt lat życia, niemal dzień po dniu notowanych. Przepisując rękopis poznawałem nieznaną mi wcześniej Babcię, lepiej niż gdybym spędził z nią dzieciństwo. Poznawałem Jej myśli, marzenia i poglądy. Stawała mi się coraz bliższa z każdą przeczytaną i przepisaną stronicą. Dowiadywałem się o Jej dniu powszednim, o zajęciach domowych, dzieciństwie mego Ojca i jego rodzeństwa, o Jej pasjach społecznych, zamiłowaniach artystycznych, współpracy z prasą początkowo lwowską, później sądecką, krakowską, pomorską... Rafał Skąpski

---

Zofia Skąpska urodziła się 24 maja 1881 r. w Kaliszu, zmarła 14 sierpnia 1961 r. w Krakowie. Dzieciństwo spędziła w majątku Goszczynno i Krakowie, gdzie odebrała staranne wykształcenie. W roku 1900 wyszła za mąż za Jana Skąpskiego. W panieńskich czasach krakowskich i przez pierwszych kilka lat małżeństwa pisała często i dużo. Snuła różne opowieści inspirowane szkolną lekturą, marzeniami, rozwijającą się uczuciowością. Na pierwszą publikację zdecydowała się w 1903 r. w piśmie "Przełom". Jej teksty znalazły uznanie wśród czytelników, a także w redakcji, która zamówiła u niej kolejne utwory. Zofia Skąpska równolegle pisała również wspomnienia, których, być może niezamierzonym przez Autorkę walorem, jest przedstawienie, poprzez koleje życia swojej rodziny, historii kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i kilku pokoleń inteligencji polskiej.

Źródło:


Wydawca: Czytelnik
ISBN: 978-83-07-03451-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 476 (120 zdjęć)



wtorek, 10 września 2019

„Klara”



Wojciech Stankowski „Klara”
O dziewczynce, która śpiewała po francusku


Fascynująca historia dzieciństwa i młodości Klary Stankowskiej, absolwentki Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, cenionej pedagog, która przez wiele lat zarażała dorosłych i dzieci swoją pasją do muzyki. Urodzona w 1930 roku, żyła w burzliwych czasach, gdy ustroje polityczne, rządy, normy społeczne i obyczajowe zmieniały się w zawrotnym tempie. W swoich wspomnieniach opisuje m.in. ucieczkę przed Niemcami, śmierć ojca, pobyt w sierocińcach, pracę u bauera czy nadejście siermiężnego PRL-u i próby odnalezienia swojego miejsca w życiu... Przez wszystkie te lata jedną z niewielu stałych rzeczy w życiu Klary była muzyka, postrzegana przez nią jako panaceum na wszelkie cierpienia, swoista modlitwa o przetrwanie i skuteczny oręż w walce o lepsze jutro.

Ta emocjonująca opowieść przybliża czytelnikowi realia przedwojnia, emigracji za chlebem i życia Polonii francuskiej, a także Polski przed i krótko po II wojnie światowej. To historia pełna szczerości, pasji i wiary w to, że piękno świata można odkrywać każdego dnia.


Klara Stankowska (1930–2013), magister sztuki, absolwentka i wykładowca Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, autorka unikatowej pozycji Chór w szkole (1988) a także wielu innych publikacji o muzyce. W szkolnictwie zajmowała stanowisko kuratora przedmiotów artystycznych na terenie Dolnego Śląska. Powołała do życia uwielbiane przez młodzież cykle koncertów „Filharmonia dla młodych” i „Opera dla młodych”. Wielokrotnie odznaczana Krzyżami Zasługi przez ministrów kultury i sztuki za jej działalność pedagogiczną oraz krzewienie kultury muzycznej w Polsce.


Wojciech Stankowski – Urodzony w 1959 roku, absolwent Politechniki Wrocławskiej, Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, biznesmen i muzyk jazzowy. Niniejsza książka powstała na podstawie materiałów i relacji ustnych jego zmarłej mamy, Klary Stankowskiej.

Źródło:

Recenzja powieści:


Wydawca: Novae Res
ISBN: 978-83-8147-082-7
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 300



piątek, 26 lipca 2019

Świętokrzyskie regionalia (cz. 68)



Dziennik „Staszka”
Zapiski st. strz. z cenz. Stanisława Wolffa,
żołnierza Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”
(15 czerwca – 11 października 1943 r.)

Wstęp i opracowanie Marek jedynak


Starszy strzelec Stanisław Wolff ps. „Staszek” był żołnierzem Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”. Zapiski młodego partyzanta to prawdziwa skarbnica informacji o potyczkach i bitwach, w których brali udział żołnierze Armii Krajowej w 1943 r. Wartość publikacji podnosi fakt, że wiele relacji zostało spisanych niemal kilka chwil po zakończeniu walk. Dziennik „Staszka” to również zbiór wspomnień związanych z codziennym życiem partyzantów, ich zmartwieniami, rozczarowaniami i marzeniami. Znajdziemy w książce sprawozdania z przebiegu zapomnianych już często starć, poznamy szereg pseudonimów i nazwisk kolegów, z którymi „Staszek” dzielił trudy wojennej tułaczki w rejonie Gór Świętokrzyskich.




Główną część książki poprzedza rozdział, w którym przedstawiono sylwetkę tragicznie zmarłego 14 października 1943 r. pod Wielką Wsią autora. Tragicznego dnia będący członkiem obstawy podporucznika Waldemara Szwieca ps. „Robot” starszy strzelec Wolff wraz z dowódcą i trzema kolegami zginął w zasadzce zastawionej przez Niemców. Przy zwłokach partyzanta odnaleziono m.in. prowadzony przez niego dziennik. Zapiski zostały przetłumaczone przez hitlerowców, a oryginalny polski tekst zaginął. Treść niemieckiego przekładu została odnaleziona po wielu latach i powtórnie przetłumaczona, tym razem na język polski. Szczegółowe, skomplikowane losy dziennika zostały zrekonstruowane w kolejnym rozdziale książki.

W publikacji zamieszczono również kilka listów pisanych przez partyzanta do najbliższych. Ostatni z nich został wysłany niemal tuż przed śmiercią młodego żołnierza. Stanisław Wolff był jednym z kilkunastu partyzantów Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”, którzy spisywali swoje wojenne przeżycia. Niestety większość z nich nie zachowała się, lub też została wydana w okrojonej formie. Niektórzy żołnierze „Ponurego” zdecydowali się przelać wspomnienia na papier już po 1945 r.




„Dziennik Staszka” jest już trzecim tomem Serii Świętokrzyskiej „Dzienniki. Wspomnienia. Pamiętniki. Listy”. Dotychczas ukazały się w niej dwie pozycje: „Listy z frontu i na front. Korespondencja rodziny Massalskich (1914-1921)”[1] oraz „Wielka Wojna nad Nidą. Kronika parafii Imielno (1912–1917)”[2]. Publikacja powstała dzięki zaangażowaniu Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach, Archiwum Państwowego w Kielcach, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Muzeum Historii Kielc, Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Kielcach, oraz Archiwum Diecezjalnego w Kielcach. Książkę uzupełniają liczne, często wcześniej nigdy nie publikowane, reprodukcje dokumentów i fotografii znalezionych przez Niemców przy zabitych żołnierzach, zdjęcia z lat młodości Stanisława Wolffa, zdjęcia z archiwum Ośrodka „Karta” oraz kilka fotografii powojennych związanych z upamiętnieniem poległych żołnierzy AK. Polecam.

Więcej o publikacji:


Wydawcy: 
Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Witolda Gombrowicza w Kielcach, 
Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, 
Muzeum Narodowe w Kielcach
ISBN: 978-83-60108-59-8
ISBN: 978-83-8098-616-9
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 200


wtorek, 13 listopada 2018

„Kronika córki obszarnika”



Ewa Ostoja-Solecka „Kronika córki obszarnika”
Podole - Kazachstan - Afryka - PRL - USA


Książka jest autobiografią autorki przedstawiającą jej życie obfitujące w dramatyczne wydarzenia. Sielankowe dzieciństwo trzylatki na przedwojennym Podolu zostaje przerwane wraz z wybuchem wojny. Najpierw rodzinny majątek opuścił zagrożony aresztowaniem ojciec, później nastąpiła ucieczka z matką i bratem do Lwowa do rodziny matki, a niedługo potem wywózka całej rodziny do Kazachstanu, gdzie umarł dziadek autorki.

Z ZSRR udaje się im wydostać wraz z Armią Andersa i trafiają do Afryki, do Ugandy, gdzie brat autorki ciężko choruje na malarię. Dzięki pomocy polskiej delegatury oraz znajomości języków obcych (francuskiego i angielskiego) matce udaje się załatwić pracę i wyjazd do Kenii zapewniającej zdrowszy klimat. Tam w angielskich szkołach, w tropikalnym klimacie autorka zaznaje wytchnienia po piekle zesłania.



Po przybyciu do Ugandy, 1943 r.


W 1946 r. autorka wraz z rodziną wraca do Polski. Tam następuje zderzenie z brutalną rzeczywistością PRL-u. W 1950 r. UB aresztuje ojca i wiąże się to z zasądzonym przepadkiem mienia, co prowadzi do bardzo trudnej sytuacji życiowej całej rodziny. Również po wyjściu ojca z więzienia po 4 latach nie jest łatwo, ponieważ dalej znajduje się on pod lupą SB.

Autorce mimo trudności czynionych przez władze udaje się skończyć studia geologiczne i zacząć pracę w firmie mającej kontakty zagraniczne. Jednak po pewnym czasie sama staje się obiektem zainteresowania SB, a w końcu zaczyna jej również grozić prześladowanie ze strony SB. Wtedy wraz z 3-letnim synem decyduje się na desperacką ucieczkę do USA, do których w dramatycznych okolicznościach udaje jej się dotrzeć. Jednak SB nie przestaje się nią interesować i kiedy w stanie wojennym po raz pierwszy po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża do Polski esbecy opracowują plan jej rozpracowania. Dzięki swojej pracowitości i wytrwałości udało jej się w USA zrobić karierę w banku i na giełdzie. Obecnie jest na emeryturze.

Książka objęta patronatem medialnym TVP Historia.

Rozmowa z autorką:


Wydawnictwo: Kubajak
ISBN: 978-83-62501-43-4
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 200



piątek, 21 września 2018

„Po co nam to było”



Joanna Rawik „Po co nam to było”


Po co nam to było
po co nam to było
jeszcze nic się nie zaczęło
a już się skończyło
ledwie zapłonęło
jedną krótką nocą
po co nam to było
po co?

(autor tekstu: Jan Zalewski, kompozytor: Adam Skorupka)       

"Joanna Rawik potrafi śpiewać, czego dowiodła w amfiteatrze opolskim i paryskiej Olympii, ale też potrafi pisać i mówić, co artystom sceny dane jest w niewielu przypadkach. W dodatku śpiewa, pisze i mówi  w swym drugim języku, jest bowiem poliglotką, co artystom zdarza się dopiero w Hollywood. Ciekaw jestem, jak Po co nam to było czytałoby się w ojczystym języku Joanny, języku Eliadego i Ionesco, to jest w języku rumuńskim. Zwłaszcza zaś, jak zabrzmiałby przyimek „po”.




Piosenka tytułowa książki napisana jest tak, że mogłaby ją śpiewać Edith Piaf. To też pseudonim artystyczny, który przekształcony został w nazwisko. Joanna śpiewa podobnym głosem i z podobną wrażliwością. Ale po swojemu. Tak jak Edith Piaf wie o miłości wszystko.

Książkę Po co nam to było skomponowała według reguł recitalu. Recital śpiewa się tak, jak się chce, a nie jak się musi. W recitalu pisanym Joanny zostało trochę miejsca na dwa, trzy akapity - na tajemnice, których lepiej nie dotykać. Tak jest z dobrym koncertem – coś jeszcze pozostaje, coś nie zostało jeszcze  wygrane do końca". Krzysztof Mroziewicz

Joanna Rawik w Po co nam to było przywołuje polską kulturę czasu minionego: niezapomniane dokonania artystyczne, znakomitych ludzi teatru, sceny, filmu i estrady. Wielkich artystów, niezapomnianych twórców, swoich przyjaciół i znajomych i siebie wśród nich. Książka napisana z dużą erudycją, świetnym językiem.

O autorce: Z  ojczystej Rumunii przyjechała do  Polski trzynastoletnia. Porzuca naukę skrzypiec, nie kończy studiów aktorskich. Po  dwóch sezonach teatralnych zajmuje się wyłącznie estradą. Zdobywa nagrody na  kilku festiwalach w  Opolu, reprezentuje Polskę trzykrotnie na  międzynarodowych Festiwalach Piosenki w Sopocie. Koncertuje we wszystkich krajach europejskich; w USA i Australii dla publiczności polonijnej. Prezentuje kilkakrotnie Polskę na międzynarodowych koncertach radiowych Musique aux Champs Elysées. 

Od lat 70. prowadzi autorskie audycje radiowe oraz programy telewizyjne. Rozpoczyna w  latach 90. publicystykę prasową począwszy od  miesięcznika Twój Styl, potem miesięcznik Dziś oraz Aneks Trybuny. Debiutuje książką o Edith Piaf, której ostateczną wersją jest Ptak smutnego stulecia (w dodrukach od 2003 roku).  Koncertuje najchętniej w  recitalach i  monodramie Edith Piaf, również z orkiestrami kameralnymi. W roku 2009 odznaczona Złotym Medalem Gloria Artis.

Źródło:


Wydawca: Studio Emka
ISBN: 978-83-65068-37-8
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 280



środa, 11 lipca 2018

„Wracając do Wilna”



Tadeusz Tomaszewski „Wracając do Wilna”


Tadeusz Tomaszewski urodził się w 1957 r. na Wileńszczyźnie, ukończył studia aktorskie w Mińsku na Białorusi oraz reżyserskie w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Pracował następnie w Instytucie Polskim w Wilnie jako koordynator przedsięwzięć kulturalnych, a od ponad 10 lat jest redaktorem audycji polskich w wileńskim Radiu Litewskim. Od wielu lat śledzi losy dawnych wilnian – głównie Polaków, którzy albo urodzili się w Wilnie w okresie Dwudziestolecia międzywojennego, albo spędzili w mieście nad Wilią ważne lata swego życia. Książka Wracając do Wilna jest efektem licznych rozmów z tymi osobami, prowadzonych już na początku XXI wieku. Zawiera 21 wywiadów; wśród rozmówców Autora znaleźli się wybitni przedstawiciele polskiej kultury, sztuki i nauki, między innymi Barbara Skarga, Hanna Świda-Ziemba, Danuta Szaflarska, Emil Karewicz, Jadwiga Pietraszkiewicz, Romuald Twardowski, Franciszek Walicki, mieszkający po wojnie w Polsce w jej nowych granicach; a także osoby, które w Wilnie pozostały: Polka Janina Gieczewska i Litwinka Birutė Mackonytė.

„Jest to książka nie tyle napisana, co «nagadana», zbiór wspomnień sięgających czasów polskiego Wilna i okresu wojny oraz lat powojennych, przez większość moich rozmówców spędzonych w nowej Polsce, tej bez Wilna, do którego jednak każdy z nich tak czy inaczej wracał. Ci natomiast, którzy Wilna nie opuścili, sięgali we wspomnieniach do lat swojego dzieciństwa i młodości, przywołując obrazy miasta sprzed epoki powszechnego dostępu do techniki fotograficznej i filmowej. Jest zgrabne litewskie słowo: pakeleivis, znaczące tyle, co towarzysz podróży. Słuchając opowieści o powrotach do niegdysiejszego i współczesnego Wilna, czułem się takim cichym pakeleivisem, zasłuchanym w głosy ludzi na zawsze z tym miastem związanych i ich niepowtarzalne historie. Zebrane razem składają się one na portret zbiorowy wilnian XX wieku i historię miasta, do którego się wraca”. (Ze wstępu Tadeusza Tomaszewskiego do książki).

Teksty uzupełnia zbiór kilkudziesięciu fotografii; większość z nich pochodzi z archiwów rodzinnych rozmówców autora książki (wiele zdjęć nie było dotąd publikowanych), a część to fotografie Wilna i Wileńszczyzny z okresu Dwudziestolecia. Ponadto w książce zamieszczono dwie oryginalne, historyczne mapy: Wileńszczyzny oraz śródmieścia Wilna w latach 30. XX wieku.


Rozmówcami p. Tadeusza Tomaszewskiego są:

1. Stanisław Morelowski (ur. w 1931 r. w Wilnie), architekt, syn Mariana Morelowskiego, historyka sztuki, profesora Uniwersytetu Stefana Batorego.
2. Zofia Jamontt (ur. w 1928 r. w Wilnie, zm. w 2013 r. w Poznaniu), córka Macieja Jamontta, wileńskiego adwokata (aresztowany w październiku 1939 r. przez Sowietów, zmarł rok później w więzieniu w Mińsku).
3. Józefa Hennelowa (ur. w 1925 r. w Wilnie), od 1948 r. związana przez wiele lat z redakcją „Tygodnika Powszechnego” w Krakowie.
4. Janina Gieczewska (ur. w 1924 r. w Wilnie), mieszkająca w Wilnie do dziś, polonistka, była redaktorka podręczników w języku polskim na Litwie, obecna prezes Polskiej Sekcji Wileńskiej Wspólnoty Więźniów Politycznych i Zesłańców.
5. Stefan Burczyk (ur. w 1924, mieszkał w Wilnie w l. 1925–1945, zm. w 2014 r. w Olsztynie), aktor teatralny i filmowy (m.in. Aktorzy prowincjonalni, Jeszcze nie wieczór).
6. Danuta Szaflarska (ur. w 1915 r., zm. w 2017 r.), w Wilnie przebywała od sierpnia 1939 r. do lata 1941 r.; grała na polskiej scenie teatralnej w Wilnie w okresie rządów litewskich (1939–1940) i sowieckich (1940–1941), później przedostała się do Warszawy; powszechnie znana i lubiana aktorka filmowa (Zakazane piosenki, Skarb, Pora umierać), także teatralna.
7. Emil Karewicz (ur. w 1923 r. w Wilnie), aktor teatralny i filmowy, debiutował w 1941 r. w wileńskim Teatrze Małym; w l. 1944–1947 żołnierz „ludowego” Wojska Polskiego; szeroko później znany i popularny dzięki rolom w Krzyżakach i serialu Stawka większa niż życie.
8. Maciej Musa Konopacki (ur. w 1926 r. w Wilnie), Tatar, muzułmanin, syn Hassana Konopackiego, oficera armii carskiej, później działacza społeczności tatarskiej i białoruskiej w Wilnie.
9. Maria Janina Michejda (ur. w 1924 r. w Wilnie, zm. w 2010 r.), pochodziła z rodziny Kiełczewskich, a po matce z Wańkowiczów (krewna Melchiora); w czasie wojny łączniczka i sanitariuszka w Armii Krajowej; potem więziona w sowieckim łagrze; tłumaczka z języka angielskiego.
10. Wacław Dziewulski (ur. w 1924 r. w Wilnie), syn Władysława Dziewulskiego, astronoma, profesora i rektora Uniwersytetu Stefana Batorego, twórcy Obserwatorium Astronomicznego w Wilnie w latach 30.
11. Barbara Skarga (ur. w 1919 r., zm. w 2009 r.), studentka Uniwersytetu Stefana Batorego, w czasie wojny żołnierz Okręgu Wileńskiego ZWZ i AK, uczestniczka operacji „Ostra Brama”, potem do końca 1955 r. więziona przez Sowietów; filozof, etyk, profesor Polskiej Akademii Nauk, członek Polskiej Akademii Umiejętności.
12. Leszek Jan Malinowski (ur. w 1925 r. w Wilnie, zm. w 2010 r.), uczestnik konspiracji Armii Krajowej, po wojnie kurier podziemia między Polską a Zachodem; później historyk literatury; niezwykle zasłużony dla dokumentowania historii i kultury polskiego Wilna i Wileńszczyzny: inicjator i redaktor „Wileńskich Rozmaitości” (1990–2010), współtwórca serii książek Biblioteka Wileńskich Rozmaitości oraz Encyklopedii Ziemi Wileńskiej.
13. Birutė Mackonytė (ur. w 1928 r., zm. w 2017 r.), wilnianka, Litwinka, dziennikarka, autorka powieści kryminalnych; córka Rapolasa Mackonisa (Rafała Mackiewicza), litewskiego działacza narodowego w Wilnie w okresie Dwudziestolecia międzywojennego i w latach wojny, w l. 1952–1956 więźnia łagru.
14. Tadeusz Bujnicki (ur. w 1933 r. w Wilnie), historyk literatury, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego; syn Teodora Bujnickiego, przedwojennego literata, poety, członka grupy Żagary.
15. Andrzej Zgorzelski (ur. w 1934 r. w Wilnie, zm. w 2017 r.), filolog anglista, profesor Uniwersytetu Gdańskiego; syn Czesława Zgorzelskiego, polonisty, po wojnie profesora na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
16. Irena Totwen-Nowakowska (ur. w 1924 r., w Wilnie mieszkała w l. 1925–1945), wraz z matką Olgą i siostrą Ewą tworzyła Wileński Teatr Łątek (czyli marionetek), działający najpierw w Wilnie, a po wojnie kolejno w Białymstoku, Łodzi i Gdańsku.
17. Hanna Świda-Ziemba (ur. w 1930 r. w Wilnie, zm. w 2012 r.), córka wileńskiego adwokata (Witold Świda, późniejszy profesor Uniwersytetu Wrocławskiego) i lekarki; socjolog, w czasach PRL-u aktywna w opozycji, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
18. Romuald Twardowski (ur. w 1930 r. w Wilnie), kompozytor i pedagog, wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej, potem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w warszawie.
19. Jadwiga Pietraszkiewicz (ur. w 1919 r. w Nalibokach w województwie nowogródzkim, zm. w 2013 r.), córka organisty w Chorzowie pod Mołodecznem; śpiewaczka operowa (sopran) i pedagog; po wojnie solistka Litewskiego Teatru Opery i Baletu, występowała też w Moskwie i Leningradzie, a od w 1959 r. w Polsce.
20. Franciszek Walicki (ur. w 1920 r., zm. w 2015), w Wilnie mieszkał w l. 1922–1942; po wojnie organizator życia muzycznego, promotor w Polsce jazzu, potem bigbitu i rocka, opiekun artystyczny zespołów (Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni, Breakout, SBB), autor tekstów przebojów Czesława Niemena, Miry Kubasińskiej, Ady Rusowicz, Piotra Szczepanika…
21. Lidia Zonn (ur. w 1934 r. w Wilnie), córka astronoma Włodzimierza Zonna, przed wojną studenta i pracownika Uniwersytetu Stefana Batorego, po wojnie profesora Uniwersytetu Warszawskiego; montażystka filmowa, wykładowca PWSFTviT w Łodzi.

Źródło:

Wydawca: Czytelnik
ISBN:  978-83-07-03430-0
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 428



niedziela, 10 czerwca 2018

„Wołyńskie echa”



Kamil De Pourbaix „Wołyńskie echa”
Historia mojego życia piórem ujęta


Pamiętnik ten, pełen blasków i cieni z lat mojego życia na tak bliskim mojemu sercu Wołyniu, pisałem z myślą o moich dzieciach, wnukach, wnuczkach i ich potomnych, z nadzieją, że przeczytawszy jego stronice, łatwiej im będzie zrozumieć sens swojego istnienia. Chciałbym, by odnaleźli dla siebie swoją najszczęśliwszą ścieżkę życiową i mogli kroczyć nią niezłomnie z honorem, bez lęku, zawsze z podniesionym czołem. Omijali przeszkody, kochali świat i ludzi. Umieli szanować i wybaczać.

Powinniśmy pamiętać o tych, co życie i miłość nam dali. Myślą łączyć się z tymi, co nas na ziemskim padole zostawić musieli. Nie wstydzić się łzy tęsknoty po nich uronić. Ich dusze są z nami, aby zawsze nas chronić. (Kamil de Pourbaix)

Źródło:


Wydawca: Poligraf
ISBN: 978-83-7856-734-9
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 234


piątek, 11 maja 2018

Świętokrzyskie regionalia (cz. 53)



Elżbieta Drozd „Dziewczyna z Korczyna”


Elżbieta Drozd urodziła się w 1960 r. w małej miejscowości w woj. kieleckim Nowy Korczyn. W książce, która jest narracją jej osobistych wspomnień, Autorka najpierw ukazuje blaski i cienie swego rodzinnego środowiska, aby następnie przejść do przeżyć z okresu emigracji, aż do chwili obecnej. Do Australii emigrowała w 1982 roku. Od pierwszych dni emigracyjnego życia podjęła trudną drogę wspinania się po szczeblach kariery zawodowej i społecznej. W swojej książce dzieli się własnymi doświadczeniami, obserwacjami, przeżyciami, opisuje sukcesy ale i porażki. Jej głównym celem jest przekonanie innych, że dzięki własnej pracy i wytrwałości można osiągnąć wiele, nawet to, co wydawało się niemożliwe. Obecnie jest dyrektorem ważnej instytucji australijskiej, dużo pracuje społecznie, wiele podróżuje. Jest specjalistą w dziedzinie wielokulturowości. (Monika Wienc)


Źródło:

Więcej o książce:



Wydawca: Oficyna Wydawnicza Kucharski
ISBN: 978-83-64232-19-0
Rok wydania: 2017
Liczba stron:  224




środa, 6 września 2017

„Moje przeżycia w Festung Breslau”



Walter Lassmann „Moje przeżycia w Festung Breslau”
Z zapisków kapłana



"Moje przeżycia w Festung Breslau. Z zapisków kapłana" to nieznane, pierwszy raz publikowane poruszające wspomnienia i dziennik katolickiego księdza Waltera Lassmanna.

Z mało znanej w Polsce niemieckiej literatury diarystyczno-wspomnieniowej poświęconej obronie Festung Breslau trafia do nas nowe świadectwo czasów „wrocławskiej apokalipsy”. W odróżnieniu od znanej nam już „Kroniki dni oblężenia” Paula Peikerta, także katolickiego księdza i przez jakiś czas nawet przełożonego Waltera Laßmanna, jego dzienniki-wspomnienia mają zdecydowanie prywatny charakter. Pisane bez myśli o publikacji, a jedynie dla przekazania jednostkowej pamięci tamtego czasu gronu najbliższych i znajomych, są relacją z przedmiotowej perspektywy ofiary dziejącej się Historii. Laßmann nie byłby oczywiście chrześcijaninem i księdzem, gdyby czuł się jedynie jej igraszką. Apokaliptyczna rzeczywistość dni oblężenia wpisana jest dla niego jednoznacznie w Boski plan wieków. Stąd autora nie interesuje zasadnicze pytanie DLACZEGO, choć przed nim nie ucieka. Ale skupia się przede wszystkim na tym, JAK poddani temu ekstremalnemu doświadczeniu mieszkańcy miasta zdają egzamin jako ludzie i chrześcijanie. Przejmująca to i miejscami wręcz wzruszająca lektura. (…) Walorami książki są jej bardzo dobry przekład, rzetelny komentarz i bogata oprawa ilustracyjna. Nie może jej zabraknąć w biblioteczce żadnego, interesującego się historią swojego miasta wrocławianina. (z recenzji prof. dr hab. Grzegorza Straucholda)



Kolumna wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich 
przechodzi przez wrocławski Rynek


Źródło:


Opracowanie: Marek Zybura, 
Tłumaczenie: Anna Wziątek


Wydawca: Via Nova
ISBN: 978-83-64025-00-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 270




czwartek, 25 maja 2017

„Mój ojciec i dęby”



Arkady Fiedler „Mój ojciec i dęby”


Tym razem Arkady Fiedler zaprasza nas w podróż do krainy swojego dzieciństwa i młodości. Wędrujemy po terenach położonych nad Wartą, spędzamy czas wśród rogalińskich dębów, uczestniczymy w polowaniach i wyprawach na ryby, jesteśmy świadkami snucia marzeń o egzotycznych eskapadach. Książka jest hołdem złożonym rodzicom autora, zwłaszcza ojcu, który nauczył Arkadego kochać świat, ludzi, zwierzęta i rośliny. Wspólnie przeżyte chwile ukształtowały osobowość młodego Fiedlera – dzięki ojcu został pisarzem-podróżnikiem.

Źródło:


Wydawca: Bernardinum
ISBN: 978-83-7823-268-1
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 276


piątek, 24 marca 2017

„Randka z wrogiem”



Ludwika Zachariasiewicz „Randka z wrogiem”


Książka stanowi zapis wspomnień Ludwiki Zachariasiewicz, kobiety, która podczas wojny była damą do towarzystwa dla Niemców, a później Rosjan. Jej świadectwo dotyczące zarówno walki podziemnej podczas II wojny, jak i czasów tuż po jej zakończeniu, ukazuje niejednoznaczne postawy oraz trudności w odnalezieniu się w nowej Polsce.

Wyjątkowa bezpośredniość i szczerość relacji pozwala na odkrycie przed czytelnikami takich aspektów mechanizmów wojennych i totalitarnych, o których mówi się rzadko lub nie wspomina się o nich wcale. Dziś nie sposób oceniać takich decyzji, jak polecanie przez dowódców AK młodziutkim dziewczynom, by pełniły dwuznaczne role u boku wroga. W obliczu takiego wyzwania, musiały radzić sobie za pomocą sprytu i kokieterii, ale nie wiadomo jakim kosztem.

Wspomnienie Ludwiki Zachariasiewicz pomaga uzmysłowić, że „nie święci garnki lepią”, a aktorami doniosłych historycznych wydarzeń bywają zwykli ludzie. Jest w tej opowieści wiele momentów, w których autorka jawi się jako bohaterka. Jeśli byśmy w jednym z tych momentów przerwali narrację, trafiłaby do panteonu chwały, pozostając na zawsze heroiną. Są jednak też takie fragmenty, które odsłaniają jej ludzkie słabości i wówczas z bohaterki staje się negatywną postacią lub przynajmniej nie-niezłomną. Na tym jednak nie koniec, bo za moment ponownie pokazuje swoje bohaterskie oblicze, wymykając się jednoznacznym ocenom.

Ludwika Zacharasiewicz – urodzona w 1922 r. w Wilnie w rodzinie oficerskiej. Podczas wojny działała w podziemiu. Uczestniczka konspiracji AK. Skierowana z zadaniami specjalnymi do NKWD, a później – UB, więziona od lutego 1946 r. Wolność odzyskała w 1951 r. Wyszła za mąż za funkcjonariusza UB.


Źródło:


Wydawnictwo: PWN
ISBN: 978-83-01-19203-7
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 136


sobota, 18 marca 2017

Wydawnictwo Rebis poleca (cz. 4)



Dagmara Dworak „Kromka chleba”


Poruszające wspomnienia z syberyjskiego zesłania. Wyjątkowy powrót po 70 latach na miejsce zsyłki. Przejmująca opowieść.-Wiesław Adamczyk, autor bestsellera „Kiedy Bóg odwrócił wzrok”

Ta historia towarzyszyła mi od zawsze, z nią dorastałam i szłam przez życie (…). Nigdy nie była moją własną historią, lecz historią przeżyć mojej rodziny z lat 1940-1946 i dziejów syberyjskiego zesłania moich dziadków. Po latach wyrywkowego obcowania z nią przyszedł czas, żeby wszystko uporządkować, zapisać, przekazać dalej.- Dagmara Dworak



Kromka Chleba - trailer 


W ten sposób powstał unikatowy zapis wspomnień dwojga żyjących uczestników tamtych wydarzeń – Danuty i Bogusława. Ich przeplatające się wypowiedzi malują całościowy obraz najpierw przedwojennego rodzinnego życia w Hajnówce, potem tragedię wywózki, dramat syberyjskiej tułaczki, powrót do Polski, a wreszcie podjętą po dziesięcioleciach próbę odtworzenia trasy dawnej tułaczki i odwiedzenia miejsc zesłania. Do książki jest dołączony jedyny w swoim rodzaju film: dokument z wyprawy Bogusława na Syberię szlakiem dawnej zsyłki, wzbogacony wypowiedziami obojga rodzeństwa oraz archiwalnymi materiałami z epoki.



Obóz w Tockoje


Ta historia jest mi szczególnie bliska. Też straciłem na Wschodzie w mrokach totalitaryzmu rodzinę, a z nią ważną część tożsamości. Wiem, jak obsesyjna może być potrzeba powrotu. Dlatego rozumiem, ale i podziwiam bohatera, że po siedemdziesięciu latach wraca do dziecięcej traumy. Przemierza szlaki rodzinnej tułaczki, szuka grobu matki, decyduje się spojrzeć w oczy historii. Podziwiam i zazdroszczę, że tyle udało się odnaleźć. Polecam Kromkę chleba, książkę i film.- Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”

Dagmara Dworak- córka Bogusława Żukowskiego, współbohatera książki. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, kilkanaście lat pracowała jako makler i bankowiec oraz prowadziła agencję reklamową. Zapalona fotografka, autorka zdjęć publikowanych w przewodnikach. Od lat odwiedza nietypowe miejsca, z dala od głównych szlaków. Odbyła dwie wyprawy na Syberię w poszukiwaniu grobu Babci. W pierwszą zabrała także Ojca, umożliwiając mu wzruszający powrót do przeszłości i spotkania ze znajomymi z czasów zesłania. Nakręciła wtedy fascynujący film o gehennie rodziny i jej dramatycznej podróży z Hajnówki do dalekiej Gramatuchy. Pasją historyczną zaraziła całą rodzinę, czego dowodem są wieloletnie rozmowy z Ojcem i jego siostrą, dzięki którym mogła powstać Kromka chleba.

Źródło:


Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 978-83-8062-120-6
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 376 


czwartek, 16 marca 2017

„Ostatni pilot myśliwca”



Jerzy Główczewski „Ostatni pilot myśliwca”
Wspomnienia


Burzliwe dzieje Jerzego Główczewskiego, przedwojennego polskiego inteligenta, ostatniego żyjącego pilota myśliwca, jego rodziny, przyjaciół oraz kolegów składają się na barwną, napiętnowaną dramatami sagę, obejmującą czas od dwudziestolecia międzywojennego do współczesności. Wartka, nasycona szczegółem i humorem narracja sprawia, że książkę czyta się jak powieść przygodową.



Wrak niemieckiego Junkersa 88 na pustyni


Książka przypomina między innymi historię polskich pilotów w lotnictwie na Zachodzie. Relacjonuje wydarzenia, które coraz bardziej zacierają się w świadomości Polaków, a tym młodszym są zupełnie nieznane.

Cała nasza współczesność jest wynikiem naszej wspólnej przeszłości, osobistej i zbiorowej. Żyję od ponad pół wieku za granicą, na stałe mieszkam w Nowym Jorku, na Manhattanie. W sercu miasta, które jest wielkim zbiorem ludzi różnych narodowości i kultur. Pasjonuje mnie ich obserwowanie. Pochodzą z różnych środowisk etnicznych, religijnych i kulturowych. Widzę w ich życiu wspaniały wynik tego wymieszania, widoczny we wspólnej kulturze, w osiągnięciach technicznych, nauce, sztuce. Obie Ameryki są przykładem krajów stworzonych przez emigrantów, ale również przez rdzenną ludność obu kontynentów, która wniosła dużo do obecnej wspólnoty dziejów. Pojawia się w tym miejscu porównanie z Polską. (Fragment tekstu)


Źródło:


Wydawnictwo: PWN
ISBN: 978-83-01-19199-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 792


sobota, 14 stycznia 2017

„Męty”



Antoni Starzewski „Męty”
Opowiadana kryminalne ze znalezionych rękopisów


Antoni Starzewski był oficerem policji tropiących przestępców na ulicach Warszawy w pierwszych latach ubiegłego wieku. Swe wspomnienia postanowił przelać na papier, czego owocem jest tom zawierający aż dziewięć opowiadań kryminalnych. Ich bohaterami są postacie reprezentujące różne środowiska: chłopi, handlarze, aktorzy, oszuści, złodzieje różnych specjalności oraz osoby z marginesu społecznego. Zaledwie w jednej z historii, której zresztą akcja rozgrywa się poza ziemiami polskimi, w Wiedniu, pojawiają się postacie z kręgów arystokratycznych. W opowiadaniu „Racja staniu” Starzewski wykorzystując swe policyjne doświadczenie ratuje bowiem z niebywałej opresji księżniczkę z pewnego maleńkiego państewka. Jest to jedna z dwóch najbardziej rozbudowanych a zarazem najciekawszych historii opisanych przez rutynowanego policjanta. W opowiadaniu tym znajdziemy dewizę jaką kierował się w pracy śledczej warszawski funkcjonariusz, który przyznaje, że daleko mu do Sherlocka Holmesa, a dobrymi wynikami może się pochwalić dzięki żmudnej, mozolnej pracy.

Na wyróżnienie zasługuje także dość obszerne opowiadanie „Pierwszy zamach na mnie”. Tu Starzewski prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży bielizny. Tym pospolitym w tamtych czasach przestępstwem, jakim trudnili się tzw. „pajęczarze” zajął się ze względu na fakt, że pokrzywdzoną była uboga praczka mająca na utrzymaniu kilkoro dzieci. W opowiadaniu tym autor niezwykle barwnie przedstawił życie warszawskiego półświatka, ujawnił w nim też nieco ciekawostek ze swojego policyjnego warsztatu pracy.



Ludwik M. Kurnatowski „Samochodowa banda Kłaka”
 – kolejny tom Kryminałów przedwojennej Warszawy


W trakcie lektury wszystkich opowiadań zaskoczyło mnie znakomite jak na policjanta operowanie słowem, dramaturgia, plastyczne opisy i dobre dialogi. W pewnym momencie nabrałem podejrzeń, że może Starzewski opowiedział swe przygody któremuś z zaprzyjaźnionych dziennikarzy, a ten spisał jego relacje. W każdym z opowiadań możemy odnaleźć rozmaite detale z biografii autora a także szereg informacji o jego stosunku do spraw jakimi się zajmował.

Opowiadana kryminalne ze znalezionych rękopisów były opublikowane w 1913. r. Antoni Starzewski w krótkim słowie od autora zamieszczonym na początku książki, wyznaje, że celem jaki skłonił go do wydania niniejszego tomu było przybliżenie społeczeństwu środowiska, w którym zmuszeni są pracować funkcjonariusze policji. Jak słusznie autor przypuszcza, publikacji poruszających tego typu sprawy nie wydawano wówczas zbyt wiele. Starzewski oświadcza, że wszystkie przedstawione w książce historie wydarzyły się naprawdę, zmienił jedynie nazwiska pojawiających się w opowieściach osób oraz nazwy miejscowości. Policjant podkreśla także, że starał się zachować obiektywizm i nie potępia bohaterów swoich opowiadań, a za okoliczności łagodzące ich niecne postępki uznaje m.in. niepomyślny los, głód i nędzę z jaką muszą zmagać się na co dzień. Po „Opowiadaniach kryminalnych” nadkomisarza Ludwika Kurnatowskiego „Męty” są kolejną niezwykle interesującą pozycją wspomnieniową napisaną przez policjanta i wydaną po wielu latach w serii Kryminały przedwojennej Warszawy. Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-65499-23-3
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 209


czwartek, 8 września 2016

„Wołyń. Wspomnienia ocalałych. Tom I”



Marek A. Koprowski „Wołyń. Wspomnienia ocalałych. Tom I”


Wspomnienia ludzi, którzy przeszli przez piekło. Utworzone w 1921 roku województwo wołyńskie miało stać się Ziemią Obiecaną dla osiedlających się tam Polaków. Wielu spośród nich było legionistami Józefa Piłsudskiego i bohaterami wojny polsko-bolszewickiej. Jednak II wojna światowa wymazała ten obszar z mapy Polski. Przedtem jednak jego mieszkańcy przeszli katorgę okupacji sowieckiej i niemieckiej oraz piekło ukraińskich rzezi. Ale przecież życie na Wołyniu to nie tylko lata okupacji i bestialskie ludobójstwo, świadomie zaplanowane i przeprowadzone przez Ukraińców w 1943 roku.

Zgromadzone w niniejszym tomie relacje mówią także wiele o życiu na Wołyniu przed II wojną światową, o świecie, który przestał istnieć. Dopowiadają również dalsze, powojenne losy ich bohaterów. To unikatowe, bezpośrednie wspomnienia Polaków, którzy osobiście doświadczyli na Wołyniu gehenny ze strony trzech wrogów. Niektórzy podjęli z nimi walkę. Niemniej jednak po wygranej ponoć wojnie musieli opuścić swoje domy i na nowo zapuścić brutalnie wyrwane korzenie w nowych granicach Polski. Z trudem znosili swój los i spadające na nich prześladowania ze strony niechętnej im władzy ludowej.

Wszystkie zgromadzone tu relacje pieczołowicie opracował Marek A. Koprowski – pisarz, dziennikarz i reporter, niestrudzony tropiciel wciąż istniejących śladów polskości na dawnych Kresach II Rzeczpospolitej. Marek Koprowski jest jednym z najciekawszych polskich popularyzatorów historii. 


Źródło:

Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-7674-533-6
Data wydania: 2016
Liczba stron: 448

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

„Wołyń. Wspomnienia ocalałych. Tom I”



Marek A. Koprowski „Wołyń. Wspomnienia ocalałych. Tom I”


Wspomnienia ludzi, którzy przeszli przez piekło. Utworzone w 1921 roku województwo wołyńskie miało stać się Ziemią Obiecaną dla osiedlających się tam Polaków. Wielu spośród nich było legionistami Józefa Piłsudskiego i bohaterami wojny polsko-bolszewickiej. Jednak II wojna światowa wymazała ten obszar z mapy Polski. Przedtem jednak jego mieszkańcy przeszli katorgę okupacji sowieckiej i niemieckiej oraz piekło ukraińskich rzezi. Ale przecież życie na Wołyniu to nie tylko lata okupacji i bestialskie ludobójstwo, świadomie zaplanowane i przeprowadzone przez Ukraińców w 1943 roku.

Zgromadzone w niniejszym tomie relacje mówią także wiele o życiu na Wołyniu przed II wojną światową, o świecie, który przestał istnieć. Dopowiadają również dalsze, powojenne losy ich bohaterów. To unikatowe, bezpośrednie wspomnienia Polaków, którzy osobiście doświadczyli na Wołyniu gehenny ze strony trzech wrogów. Niektórzy podjęli z nimi walkę. Niemniej jednak po wygranej ponoć wojnie musieli opuścić swoje domy i na nowo zapuścić brutalnie wyrwane korzenie w nowych granicach Polski. Z trudem znosili swój los i spadające na nich prześladowania ze strony niechętnej im władzy ludowej.
Wszystkie zgromadzone tu relacje pieczołowicie opracował Marek A. Koprowski – pisarz, dziennikarz i reporter, niestrudzony tropiciel wciąż istniejących śladów polskości na dawnych Kresach II Rzeczpospolitej. Marek Koprowski jest jednym z najciekawszych polskich popularyzatorów historii. 

Źródło:

Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-7674-533-6
Data wydania: 2016
Liczba stron: 448

piątek, 22 lipca 2016

„Łemkowie. Losy zaginionego narodu”



Marek A. Koprowski „Łemkowie. Losy zaginionego narodu”


Łemkowie. Losy zaginionego narodu Marka Koprowskiego to książka przybliżająca historię Łemków-Rusinów. Naród ten, żyjący od wieków w Karpatach, po przesiedleniu do ZSRR i na polskie Ziemie Odzyskane, utracił swoją ojczyznę. Owe „góry” są dla nich tym, czym dla Polaków Kresy − utraconą „Arkadią”, gdzie wszystko było lepsze, bo swoje. Choć nadal istnieje szansa na renesans tej narodowości, wciąż napotyka ona liczne przeszkody. Ukraińcy starają się zukrainizować wszystko, co zawsze kojarzyło się z Łemkami. Uważają bowiem, że jest to co najwyżej grupa etnograficzna i miano narodu jej nie przysługuje. W swych staraniach osiągają jednak tylko częściowy sukces.

Książkę otwiera obszerny szkic historyczny dotyczący dziejów Łemków-Rusinów od połowy XIX w. do chwili obecnej. W odróżnieniu od dotychczasowych opracowań, opisujących temat Łemkowszyzny w sposób hermetyczny, naukowy, szkic ten napisany został niezwykle przystępnie. Nie traktuje Łemków i ich kultury wyłącznie jako folkloru, ciekawostki czy „resztki po wielonarodowej Rzeczypospolitej”.

Łemkowie są pełnoprawnym narodem o własnej, odrębnej kulturze i tożsamości. Są także narodem skrzywdzonym. Pomimo wierności Rzeczypospolitej, zastosowano wobec niego surowe reguły Operacji „Wisła” i potraktowano jak Ukraińców, którzy wspierali działania OUN-UPA. Tymczasem na środkowej i zachodniej Łemkowszczyźnie formacja ta żadnych wpływów nie miała. 

Publikacja Koprowskiego zawiera również bezpośrednie relacje rodowitych Łemków − Teodora Gocza i jego żony Marii z Zyndranowej koło Dukli w Beskidzie Niskim. Opowiadają oni o historii swoich rodzin, miejscowości, gdzie przyszło im mieszkać, a także dziele ich życia − Muzeum Kultury Łemkowskiej. Młode pokolenia Łemków są z kolei reprezentowane w książce przez Bogdana Gambala, działacza „Ruskiej Bursy” w Gorlicach − odrodzonej instytucji służącej społeczności łemkowskiej.

Marek A. Koprowski

Pisarz, dziennikarz, historyk zajmujący się tematyką wschodnią i losami Polaków na Wschodzie. Plonem jego wypraw i poszukiwań jest wiele książek, z czego kilkanaście ukazało się nakładem Wydawnictwa Replika. Za serię Wołyń. Epopeja polskich losów 1939–2013 otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”. Jest też laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Bonicki Fundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.


Źródło:

Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-7674-529-9
Data wydania: 2016
Liczba stron: 296