Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galicja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galicja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2018

„W cieniu prawa”



Remigiusz Mróz „W cieniu prawa”


Galicja, 1909 rok. Mimo złej opinii i niejasnej przeszłości Erik Landecki zostaje przyjęty na czyścibuta w austriackim dworku. Jest przekonany, że los się do niego uśmiechnął. Pierwszej nocy ginie jednak dziedzic rodu, a cień podejrzeń pada na Polaka. Szybko pojawiają się spreparowane dowody, a Erik staje się głównym podejrzanym. Musi walczyć nie tylko o swoją wolność, lecz także o życie – w zaborze austriackim karą za morderstwo jest bowiem śmierć przez powieszenie.

Źródło:

Recenzje powieści:


Wydawca: Czwarta Strona
ISBN: 978-83-7976-451-8
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 536



niedziela, 27 sierpnia 2017

„Dwie noce”



Walery Łoziński „Dwie noce”


Zmarły w 1861 r. w wieku 24 lat Walery Łoziński pozostawił po sobie kilka utworów, które cieszyły się popularnością czytelników oraz uznaniem krytyków. Najpopularniejszym, wielokrotnie wznawianym dziełem tego niezwykle pracowitego autora i dziennikarza jest niewątpliwie „Zaklęty dwór”[1]. Powieść ta po wielu, wielu latach trafiła nawet na szklane ekrany. Była to pierwsza część planowanej przez Łozińskiego trylogii. Pan Walery rozstał się z życiem w wyniku ran odniesionych w pojedynku i spoczął na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Trylogii nie zdążył ukończyć, powstał jedynie jej drugi tom „Dwie noce”.

Warto odświeżyć sobie „Zaklęty dwór”, warto także przeczytać „Dwie noce”. Można po nią sięgnąć nawet bez znajomości pierwszego z tytułów. W drugiej książce Łozińskiego mimo oczywistych nawiązań do „Zaklętego dworu” pojawia się zaledwie jeden ze znanych nam bohaterów, i to prawdę mówiąc w roli drugoplanowej. Główną rolę odgrywa tu natomiast bohater zbiorowy -  mieszkańcy niewielkiego, leżącego nieopodal Sambora, miasteczka Oltenice. Wśród nich prym wiodą piękną dziewczyna zwana Rybitwą oraz zakochany w niej młodzieniec Tadeusz. Niezwykle ważna dla rozwoju fabuły jest tajemnicza historia zabójstwa pewnego policjanta oraz związana z tym sprawa obrabowania kasy miejskiej.



Walery Łoziński „Zaklęty dwór”


Walery Łoziński był znakomitym obserwatorem, mistrzem w odmalowywaniu sylwetek przedstawicieli drobnomieszczaństwa oraz szlachty zaściankowej. W „Dwóch nocach” znajdziemy jeszcze bardziej krwiste i przerysowane portrety bohaterów niż w „Zaklętym dworze”. Postacie przez niego wykreowane wyposażone są potężny bagaż przywar i niedoskonałości, który wystarczyłby do obdarowania bohaterów nie jednego lecz kilku  opasłych tomów. Łoziński operuje przepiękną polszczyzną, potrafi przy tym wytworzyć nastrój grozy i tajemniczości.

„Dwie noce” to utwór pełen humoru, utwór w którym krzyżują się wątki miłosny i awanturniczy. Bardzo wyraźnie brakuje jednak dopełniających całość, wyciętych przez gorliwych urzędników treści patriotycznych nawiązujących zapewne do Wiosny Ludów. Kto wie, być może gdyby nie austriacka cenzura, która wykreśliła obszerne fragmenty powieści, otrzymalibyśmy dzieło równie znakomite jak „Zaklęty dwór”. Mimo to autorowi udało się od czasu do czasu przemycić jakąś aluzję, która umożliwiała spojrzenie na poczynania bohaterów pod właściwym kątem. Polecam.


Wydawca: Książka i Wiedza
Rok wydania: 1950
Liczba stron: 196

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Publikacje Towarzystwa Wydawniczego „Historia Iagellonica” (część 5)



Kargol T., Petryszak B., Ślusarek K. (red.) 
„Studia z dziejów wsi polskiej na przełomie XVIII i XIX wieku”


Publikacja Studia z dziejów wsi polskiej na przełomie XVIII i XIX wieku poświęcona została szeroko rozumianym dziejom wsi na ziemiach polskich na przełomie XVIII i XIX stulecia. Wydawnictwo zawiera kilkanaście artykułów autorstwa historyków reprezentujących uczelnie Krakowa, Katowic, Rzeszowa, Pragi oraz lwowskich archiwistów. Taki dobór autorów sprawił, iż teksty z jednej strony poświęcone zostały wybranych problemom wsi polskiej między I rozbiorem a kongresem wiedeńskim, z drugiej zaś oscylują wokół źródeł do dziejów wsi. Zbiór studiów otwiera artykuł Krzysztofa Karola Daszyka poświęcony okresowi 1772–1815 w twórczości wybitnego historyka, a zarazem świadka tamtych wydarzeń – Joachima Lelewela. Burzliwy czas wojen znalazł odbicie w dwóch tekstach: Michała Baczkowskiego o służbie chłopów galicyjskich w armii austriackiej i Dariusza Nawrota o skutkach wyprawy moskiewskiej Napoleona I dla wsi litewskiej. Życiu społeczności chłopskiej poświęcone zostały artykuły Łukasza Jewuły (konflikty z właścicielami dóbr ziemskich o szkody w uprawach i lasach w Małopolsce), Rafała Obetkona (zwyczaje związane z przekazywaniem gospodarstw następcom na Śląsku) i Jacka Szpaka (sytuacja poddanych w dobrach klasztoru paulinów na Jasnej Górze). Odrębnym zagadnieniem omówionym przez ks. Stanisława Nabywańca i Tomasz Kargola to funkcjonowanie wiejskich plebani katolickich obu obrządków w Galicji na przełomie XVIII i XIX stulecia.  Krzysztof Ślusarek scharakteryzował natomiast dobra państwowe w zachodniej części Galicji pod koniec XVIII w. Torsten Lorenz przedstawił zaś losy wielkopolskiego miasteczka Międzychód w pierwszej połowie XIX w. Grzegorz Zamoyski omówił ceny zbóż w Galicji i Austrii w pierwszej połowie XIX w. Źródłom do dziejów wsi z zasobów Centralnego Państwowego Archiwum Historycznym Ukrainy we Lwowie poświęcone zostały trzy artykuły. Bogdana Petryshak omówiła dokumenty samorządu wiejskiego w Galicji,  Ivanna Stadnyk rzymskokatolickie księgi metrykalne z obszaru zaboru austriackiego, zaś Volodymyr Dolinovskyi źródła z zespołu (fondu) rodziny Lanckorońskich.


Źródło:
  
Wydawca: Towarzystwo Wydawnicze „Historia Iagellonica”


Miejsce wydania: Kraków-Lwów
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-65080-08-0
Liczba stron: 323


sobota, 9 kwietnia 2016

Publikacje Towarzystwa Wydawniczego „Historia Iagellonica” (część 4)



Michał Baczkowski "Szarży podobnej dawno nie widziały dzieje!"
Ułani galicyjscy 1778-1918

Po 1918 roku pamięć o galicyjskich regimentach ulanów została bardzo szybko wyparta ze swiadomości Polaków. Ich miejsce zajęły pułki szwoleżerów, ułanów i strzelców konnych odrodzonej Rzeczpospolitej. Mitem założycielskim II Rzeczpospolitej stała się wojna polsko-bolszewicka 1920 r. Koleje losów dawnych regimentów cesarskich nie budziły już zainteresowania. Dla nowych pokoleń Polaków stały się fragmentem obcej, a często wrogiej historii. (z Podsumowania)


Źródło:
  
Wydawca: Towarzystwo Wydawnicze „Historia Iagellonica”


Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-62261-43-7
Liczba stron: 238


piątek, 1 kwietnia 2016

Publikacje Towarzystwa Wydawniczego „Historia Iagellonica” (część 3)




Łukasz Jewuła „Galicyjskie miasta i miasteczka oraz ich mieszkańcy w latach 1772-1848”

W czasach panowania Józefa II rząd austriacki, mając na względzie własne korzyści, podjął działania zmierzające do pobudzenia rozwoju miast galicyjskich , ale trwały one zbyt krótko, aby mogły w sposób istotny poprawić ich położenie. Rychło zrezygnowano z wspierania rozwoju przemysłu i rzemiosła galicyjskiego, traktując Galicję jako rynek zbytu dla bardziej rozwiniętego przemysłu innych krajów wchodzących w skłąd monarchii. W tych niełatwych warunkach miasta rozwijały się jednak, będąc w II połowie XVIII wieku i na początku XIX, miejscem życia i pracy około 16 do 17% ludności Galicji.

Źródło:

Wydawca: Towarzystwo Wydawnicze „Historia Iagellonica”


Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-62261-75-8
Liczba stron: 271


sobota, 12 marca 2016

„Zaklęty dwór”




Walery Łoziński „Zaklęty dwór”


Walery Łoziński, pisarz, historyk i awanturnik, kiedy zmarł w 1861 r. we Lwowie, liczył zaledwie 24 lata. Mimo młodego wieku, pozostawił po sobie dość pokaźny dorobek literacki. Jego najbardziej znaną powieścią jest ukończony dwa lata przed śmiercią „Zaklęty dwór”. Książka uważana za jedną z pierwszych polskich powieści sensacyjno przygodowych, miała stanowić pierwszą część trylogii osnutej wokół wydarzeń związanych z powstaniem krakowskim w 1846 r. Gdyby nie porywczy charakter, Łozińskiemu zapewne udałoby się zamiar zrealizować. Niestety, pośród licznych namiętności młodego pana Walerego były również biesiady i pojedynki. I właśnie w wyniku obrażeń odniesionych w pojedynku, autor „Zaklętego dworu” rozstał ze światem doczesnym. Po wielu, wielu latach ukazał się jedynie ocenzurowany, drugi tom zapowiadanej trylogii – „Dwie noce.”

„Zaklęty dwór”, podobnie jak wiele wydawanych wówczas utworów miał premierę na łamach prasy. Był to „Dziennik Literacki”, którego jednym z redaktorów był młodszy brat Walerego - Władysław Łoziński.[1] Akcja powieści rozgrywa się w niewielkich galicyjskich wioskach w 1845 r. W tajemniczym dworze w Żwirowie straszy duch zmarłego starościca Mikołaja Żwirskiego. Na mocy testamentu, rozległe dobra dziedzica przypadają jego dalekiemu krewnemu, ubogiemu Juliuszowi. Testament zabrania zbliżania się komukolwiek do starego dworu. Na straży ostatniej woli Mikołaja, a tym samym sekretu Żwirowa stoi klucznik Kost` Bulij. Kiedy wspomnianego Juliusza odwiedza dawny przyjaciel ze szkolnej ławy Damazy Czorgut, zakłóceniu ulega ustabilizowane życie głównych bohaterów. Klucznik niemal wychodzi ze skóry, aby tajemnica dworu w Żwirowie nie ujrzała światła dziennego.




Powieść „Zaklęty dwór” została w 1976 r. zekranizowana przez Antoniego Krauze.



Czytałem powieść niespiesznie, delektując się każdą stroną. Po zakończeniu lektury jestem niemal przekonany, że podobnie czynił przed napisaniem swych najbardziej znanych utworów Kornel Makuszyński. Mimo, że obydwaj klasycy żyli w jakże odmiennych epokach, nie da się nie zauważyć, jak bardzo zbliżony do „Zaklętego dworu” klimat mają jego dzieła „Szatan z siódmej klasy” czy nieco mniej znane powieści „Złamany miecz”[2] i „List z tamtego świata”[3]. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że urodzony kilkadziesiąt lat później Makuszyński, zauroczony książką Łozińskiego wpadł w pewnego rodzaju pułapkę, z której nie umiał się wyzwolić i stworzył całą serię powieści opartych na podobnym schemacie: dworek, lato, przygoda, tajemnica.[4]

Musimy pamiętać, że powieść została napisana ponad 150 lat temu, stąd też wiele zwrotów, wyrazów i wyrażeń od dawna już nie funkcjonuje w naszym języku. Mimo, iż pisownia i interpunkcja została w pewnym stopniu uaktualniona, nadal w treści znajdziemy wiele archaicznych sformułowań. Niektórym zapewne będzie to przeszkadzać, ale znajdą się też czytelnicy, którzy docenią możliwość obcowania urokliwym, staroświeckim językiem naszych przodków. Podobne uwagi można mieć względem fabuły, która dziś może wydawać się rozwlekła i przewidywalna. Ale to co dla wielu jest wadą książki, dla mnie jest jej największym plusem. Przecież pokolenie Łozińskiego żyło, czuło, myślało i zachowywało się inaczej my. Warto o tym pamiętać, nim skrytykujemy jakąkolwiek powieść powstałą kilkadziesiąt lat temu. Upływowi czasu oparły się natomiast barwne, mocną kreską rysowane postacie bohaterów. Tu na plan pierwszy wysuwa się pan Damazy. Kto wie, czy tworząc postać tego zawadiaki, Łoziński nie czerpał z własnych młodzieńczych przeżyć. O ile jednak Czorgut wychodził z opresji obronna ręką, Łozińskiego szczęście opuściło już na początku drogi życiowej.

Znajdziemy w „Zaklętym dworze” wątek romansowy, nie zabraknie także intryg. Warto nadmienić, że autor stara się w powieści przedstawić problem bratania się szlachty z ludem oraz nawiązuje do działań konspiratorów sprzed okresu Wiosny Ludów. Lektura „Zaklętego dworu” dostarcza ponadto czytelnikowi wielu wyobrażeń o życiu ówczesnych mieszkańców Galicji. Z najbardziej znanej książki Łozińskiego warto wynotować pewien fragment: „My, powieściopisarze, bez dyplomów i patentów, szczególnych używamy praw i przywilejów. Nie masz dla nas ni murów, ni zamków, ni stróżów, ni krat, nie troszczymy się o żadne zakazy i przeszkody, nie szanujemy niczyjej woli i tajemnicy, nie przebaczamy nikomu żadnej słabostki i śmieszności, wściubiamy nos, gdzie chcemy, zaglądamy, gdzie się nam podoba, podsłuchujemy, co nam potrzeba, a pochwyciwszy raz czytelnika w swoją władzę przerzucamy go jak piłkę z miejsca na miejsce.”[5] Polecam.


Wydawca: Książka i Wiedza
Rok wydania: 1952
Liczba stron: 462




[1] Autor powieści „Oko proroka” oraz „Skarb watażki”.
[4] Na Forum Miłośników Pana Samochodzika pojawiła się dyskusja, której niektórzy uczestnicy uważają, że utwór Walerego Łozińskiego mógł również zainspirować Zbigniewa Nienackiego do napisania powieści „Pan Samochodzik i niesamowity dwór”:
[5] Walery Łoziński „Zaklęty dwór”, s. 356.

sobota, 3 maja 2014

"Przypadek Ritterów"


Adam Węgłowski "Przypadek Ritterów"


Wiosną 1882 r. w małej wiosce Lutcza leżącej nieopodal Rzeszowa zostają znalezione okaleczone zwłoki kobiety. 35-letniej Franciszce Mnich poderżnięto gardło oraz wycięto narządy płciowe. Lekarze orzekli ponadto, że ze zmasakrowanego ciała został usunięty kilkumiesięczny płód. Jak ustalono w czasie śledztwa, Mnichówna tamtego dnia udała się do Żydów Ritterów po mleko. Później nikt z sąsiadów jej nie widział. Próbowano ustalić kto był ojcem nienarodzonego dziecka, brano pod uwagę m.in. miejscowych księży. Jedna z sąsiadek złośliwie opowiadała, „że musiało to być niepokalane poczęcie, bo przecie Franki brzyduli żaden facet i kijem by nie tknął.”[1] W końcu ustalono, że sprawca musiał być Izraelitą a mord ma charakter rytualny.

Sprawą zainteresował się bogaty panicz o antysemickich poglądach  Kamil Kord. Pisze on artykuły na temat procesu Ritterów do rodzinnej gazety.  Z czasem nabiera coraz większych wątpliwości co do tego czy faktycznie Żydzi są sprawcami zbrodni i próbuje dociec prawdy. Pomaga mu w tym oficer policji z Lutczy - Ponar oraz przyjaciel ojca - Ernest Ochorowicz. Okazuje się także, że nie wszystkim zależy aby to prawdziwy morderca został skazany. Kord z Ponarem wplątują się niebezpieczną grę.

Powieść oparta jest na wydarzeniach, które ponad sto lat temu rozegrały się w Lutczy, Rzeszowie i Krakowie. Sprawa Ritterów odbiła się wtedy głośnym echem na ziemiach Cesarstwa Austrowęgierskiego. Jedynie główni bohaterowie powstali w wyobraźni autora.  Adam Węgłowski na kartach książki wspomniał także o innej głośnej sprawie, która przed laty rozpalała wyobraźnię i bulwersowała mieszkańców podwawelskiego grodu. Chodzi o sprawę uwięzienia w ciemnej celi klasztoru karmelitanek bosych zakonnicy Barbary Ubryk.[2] Przeczytamy też o antysemickich poglądach sławnego mistrza pędzla Jana Matejki a miłośnicy XIX-wiecznego Krakowa również znajdą dla siebie kilka ciekawostek.

Nieco w tle poprowadzony jest wątek romansowy, który jednak nie pozostaje bez wpływu na przemianę wewnętrzną młodego dziennikarza. Mamy okazję zapoznać się również z dawnymi metodami śledczymi, które nie są jeszcze wolne od zabobonów i uprzedzeń. Ciekawość czytelnika rozbudzają pierwsze, niemal gotyckie fragmenty książki rozgrywające się na starym paryskim cmentarzu. Warta podkreślenia jest również zimowa scena zaatakowania przez wilki powozu, którym podróżował Kamil Kord. Trochę szkoda, że autor nie wykorzystał do końca atutów jakie daje magiczny, stary Kraków, czy też malownicza galicyjska wioska. Przesunięcie środka ciężkości książki w stronę bardziej plastycznego oddania realiów takich miejsc mogłoby niewątpliwie wzbogacić klimat powieści.

Adam Węgłowski jak sam pisze w notce zamieszczonej na ostatnich stronach, jest od dzieciństwa miłośnikiem powieści kryminalnych. Ponadto w „Przypadku Ritterów” autor pozostawił sobie kilka furtek, przez które nasz bohater Kamil Kord będzie mógł przedostać się na karty kolejnych tomów. A my pewnie znów za jakiś czas będziemy wraz z nim rozwiązywali następną kryminalną zagadkę.


Wydawnictwo: Szara Godzina
ISBN: 978-83-933462-3-3
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 239

Moja ocena: 4/6


[1] Adam Węgłowski „Przypadek Ritterów, „ s. 32.
[2] O sprawie Barbary Ubryk przeczytacie m.in. w „Pitawalu Krakowskim”: http://ksiazkiprzygodowe.blogspot.com/2013/12/pitaval-krakowski-stanisaw-salmonowicz.html