czwartek, 8 grudnia 2016

„Wojciech Kossak. Opowieść biograficzna”



Maja i Jan Łozińscy „Wojciech Kossak. Opowieść biograficzna”


Wojciech Kossak, słynny malarz batalista, zdobył popularność, jakiej rzadko doświadczają mistrzowie pędzla. Syn Juliusza Kossaka, ojciec Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec, żył i malował z niekłamaną pasją. Pracował na dworze cesarzy: Wilhelma II i Franciszka Józefa, a w II Rzeczypospolitej portretował Józefa Piłsudskiego, polskich kawalerzystów i polityków. Jego Olszynka Grochowska, Panorama Racławicka, Szarża pod Rokitną weszły do kanonu polskiego malarstwa historycznego. Podziwiano jego efektowne portrety dam z towarzystwa i obrazy koni.

Malarz obracał się wśród polskiej i europejskiej arystokracji, dużo podróżował po świecie. Uchodził za wzór zawsze wytwornego dżentelmena. Ogromnie podobał się kobietom, a sam nie wyobrażał sobie życia bez romansów i flirtów. Uwielbiał luksus, dobre samochody, polowania, a nawet hazard. Ogromna korespondencja, którą po sobie zostawił, pozwala wizerunek Kossaka – „malarza polskiej chwały” – nieco odbrązowić…

O autorze: Jan Łoziński od lat bada obyczajowość Polaków w minionych wiekach. Ostatnie swoje prace poświęcił (wspólnie z żoną, Mają Łozińską) tematom związanym przede wszystkim z dwudziestoleciem międzywojennym. Opublikował m.in. W przedwojennej Polsce, W kurortach przedwojennej Polski. Teraz postanowił przyjrzeć się dziejom polskiej kuchni i stołu od średniowiecza po wiek XX.

Źródło:

Wydawca: PWN
ISBN: 9788301185725
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 240


poniedziałek, 5 grudnia 2016

„Zapiski Hansa Heinricha”



Michał Młotek „Zapiski Hansa Heinricha”

Patronat medialny: ZAPOMNIANA BIBLIOTEKA


Wkrótce po ukazaniu się zbierającej bardzo pochlebne recenzje książki „Noc patagonów”, na forach internetowych zaczęły gościć pytania, kiedy Michał Młotek spełni swe obietnice i w księgarniach pojawi się jego kolejna powieść adresowana do szerokiego kręgu miłośników historii i poszukiwaczy pamiątek przeszłości[1]. Upłynął ponad rok i do drzwi wielu z nich, do moich również, zapukał listonosz wręczając przesyłkę z „Zapiskami Hansa Heinricha”. Obietnica autora została zatem zrealizowana, i to z nawiązką.

Tym razem bohaterowie powieści będą zmagać się z rozwiązaniem aż dwóch zagadek historycznych. Korzenie pierwszej z nich sięgają początków drugiej dekady XIX stulecia, kiedy to przez tereny Warmii i Mazur powracały niedobitki Wielkiej Armii Napoleona po zakończonej klęską wyprawie na Moskwę. Na ślad wędrówki jednego z takich rozbitych oddziałów napoleońskich natrafia pewien poszukiwacz skarbów. Odszukując krok po kroku kolejne pamiątki sprzed wieków, pragnie aby jego odkrycia „rzuciły nowe światło” na dzieje tak bliskiego mu regionu. Z szeregu mglistych hipotez zaczynają wyłaniać się historie i dramaty żywych ludzi - żołnierzy, który walczyli nie tylko z wrogiem, lecz także z głodem i dokuczliwym mrozem. 

Druga historia związana jest ze schyłkową fazą innego konfliktu zbrojnego. W styczniu 1945 r. przez te same tereny przedzierali żołnierze w niemieckich mundurach. Po kilkudziesięciu latach bohater powieści nawiązuje kontakt z bratem jednego z nich. Sędziwy staruszek zwraca się z prośbą o pomoc w odszukaniu rodzinnych pamiątek ukrytych na zalesionym wzgórzu. Trójka poszukiwaczy, do bohatera dołączają bowiem dwaj koledzy, sprawdzając za pomocą wykrywaczy metali różne miejsca i odnajdując rozmaite artefakty przenosi się myślami do mroźnych zimowych dni, kiedy osaczeni hitlerowcy marzyli tylko o tym aby nie wpaść w ręce czerwonoarmistów. Wyobrażają sobie przy tym jak zmienił się przez te kilka dziesięcioleci od zakończenia wojny obszar objęty ich poszukiwaniami.




Powieść jest bardzo pomysłowo skonstruowana. Michał Młotek opisując przygody poszukiwaczy wplata w treść liczne nawiązania do historii związanych z odkryciami depozytów dokonanych na ziemiach polskich przed wybuchem II wojny światowej. Jest to bez wątpienia podpowiedź dla mniej doświadczonych pasjonatów eksploracji gdzie warto szukać informacji o miejscach, w które należy wybrać się z wykrywaczem metali. Takich wskazówek na kartach książki jest oczywiście o wiele więcej. Są one dawkowane przez autora bardzo subtelnie. Co kilka, lub kilkanaście stron niby mimochodem znajdziemy jedną, dwie sugestie dotyczące np. wykorzystania nowych technologii w poszukiwaniach skarbów, niezbędnego ekwipunku jaki należy zabrać na wyprawę, konserwacji i ewidencjonowania znalezisk czy bezpieczeństwa w czasie eksploracji. Dzięki takim zabiegom nie ulega zaburzeniu dynamika akcji a książkę z napięciem czytamy aż do ostatnich stron.

Doszedłem do miejsca, w którym muszę pochwalić autora za umiejętność stworzenia klimatu, który tak dobrze znany jest licznym rzeszom pasjonatów wykorzystujących każdą wolną chwilę aby udać się w teren i przeczesać go swoim Minelabem, Rutusem, czy popularnym „kanarkiem”[2] w nadziei na dokonanie niezwykłych odkryć. Każda z takich osób niejednokrotnie przeżyła ten niezwykły moment nadziei i niepewności, gdy po usłyszeniu sygnału wykrywacza i wbicia saperki w ziemię lokalizowała artefakt a późnej dokonywała pierwszej identyfikacji znaleziska. Każdy poszukiwacz zmęczony i zniechęcony wielogodzinnym spacerem połączonym z brakiem interesujących znalezisk wie dobrze, że gdy dotrze do miejsca, w którym dźwięczny sygnał wykrywacza oznajmi mu zaleganie cennego numizmatu, odzyska animusz i poczuje nagły przypływ sił, pozwalający na dalszą, długą jeszcze wędrówkę. Takich relacji nie poskąpił oczywiście autor na kartach swej powieści.

Po „Zapiski Hansa Heinricha” warto sięgnąć szczególnie w zimowe dni, kiedy nieprzyjazna poszukiwaczom temperatura nie pozwala na wbicie saperki w zmrożoną ziemię. To idealny czas na lekturę książek, słuchanie wspomnień odchodzących świadków przełomowych wydarzeń w dziejach naszego kraju i na analizy starych map. To czas na pochylenie się nad przedmiotami, które wydarliśmy ziemi w czasie wiosennych, letnich i jesiennych eskapad. Każdy z nich ma swoją historię, o czym zapomina wielu młodych poszukiwaczy zaślepionych znalezieniem odznaki, rzadkiego guzika, medalika czy monety. Za wieloma znaleziskami w naszych zbiorach kryją się bowiem ludzkie dramaty. O poruszeniu i tego aspektu poszukiwań nie zapomniał oczywiście autor w swojej nowej książce. Polecam.


Wydawca: Księgarnia Poszukiwacza
Patronat medialny: Zapomniana Biblioteka
ISBN: 978-83-942534-2-4
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 167

Książkę nabyć można tutaj: http://bit.ly/2gcwhob



[1] Recenzja powieści „Noc patagonów”: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2015/07/noc-patagonow.html
[2] Popularne marki i zwyczajowa nazwa popularnych wykrywaczy metali.

czwartek, 1 grudnia 2016

„Szajka Biedronki”



Marek Romański, Mirko Borkowicz „Szajka Biedronki”


Warszawa, lata dwudzieste ubiegłego wieku. Do drzwi dyrektora jednego z największych stołecznych banków puka młody mężczyzna – doktor Jerzy Czarski. Prosi finansistę o rękę jego pięknej córki – Marty. Niestety spotyka się z odmową. Bankier bez ogródek tłumaczy zakochanemu młodzieńcowi, że o jego córce, pierwszej partii w Warszawie, marzy wielu utytułowanych i majętnych kandydatów. W rzeczywistości sytuacja finansowa domu bankowego jest krytyczna. Ryzykownymi operacjami finansowymi Hubryna doprowadził go do skraju bankructwa. To nie koniec tragedii jakie doświadczają tę rodzinę. Niebawem bank zostaje okradziony przez bandę „Pijanej Biedronki” dowodzoną przez groźnego bandytę zwanego „Czarnym”. Podczas włamania z bankowych sejfów skradziono przypadkowo cenne papiery wartościowe. Odzyskanie akcji mogłoby pozwolić na spłatę zobowiązań wobec licznej rzeszy osób, które zawierzyły bankowi oszczędności całego życia. Zdruzgotany Hubryna doznaje pomieszania zmysłów, jego żona a matka Marty zapada na ciężką chorobę, dziewczyna musi natomiast strzec się na każdym kroku, na jej cnotę dybie bowiem właściciel pałacu w Płazowie, obleśny arystokrata Janusz Płaza-Wierchoński.



„Akcje ATN” - kontynuacja powieści erotyczno-kryminalnej „Szajka Biedronki”


Na kartach powieści przewija się cała galeria barwnych postaci o niezwykle oryginalnych nazwiskach bądź pseudonimach. Zachariasz Żaba to obdarzony dość wątłą posturą sprytny detektyw, wierny sługa hrabiego Janusza to dwojga imion Jan Kanty Kapeć a właścicielem składu trumien jest nie kto inny jak pan Alojzy Piszczel. Bohaterowie przemieszczając się ulicami dawnej Warszawy odwiedzają najrozmaitsze miejsca, m.in. urząd śledczy, meliny, kawiarnie, pałac, bank, szpital wariatów, mieszkanie tajemniczej wróżki czy szpital wariatów. Akcja ogniskuje się wokół „pojedynku” detektywa Żaby z hersztem „Pijanych Biedronek”. Detektyw za wszelka cenę stara się pokrzyżować plany „Czarnemu”. Nie jest to takie proste. Przestępca okazuje się przebiegłym i nieustępliwym przeciwnikiem.

W książce krzyżuje się kilka wątków miłosnych i kryminalnych. Autorzy wykazali się też pewną dozą odwagi, znajdziemy bowiem  w powieści kilka odważnych jak na tamte czasy scen erotycznych. Zapewne więc nasi przodkowie pochłaniali niektóre fragmenty z wypiekami na twarzach, a panie ze łzami w oczach. Nie brak w niej bowiem również dramatów i miłosnych uniesień. Pułapki, zasadzki, szantaże, bójki, pościgi, napady, porwania, pijackie imprezy, bale, romantyczne schadzki i wyznania, rodzinne tajemnice… W trakcie lektury powieści Marka Romańskiego i Mirko Borkowicza czytelnik nie nudzi się nawet przez chwilę. Powieść „Szajka Biedronki” i jej kontynuacja „Akcje ATN” liczą w sumie niemal 700 stron, jest to więc tak jak napisano na okładce: najgrubszy kryminał II RP.[1] Najgrubszy i jeden z ciekawszych jakie ukazały się w serii Kryminały przedwojennej Warszawy[2]. Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-65499-18-9
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 325




[1] Recenzja powieści „Akcje ATN” pojawi się wkrótce na stronach Zapomnianej Biblioteki.
[2] Kolejny ranking Kryminałów przedwojennej Warszawy zostanie zamieszczony w Zapomnianej Bibliotece po ukazaniu się czterdziestego tomu serii.

wtorek, 29 listopada 2016

„Co nam zostało z tamtych lat Dziedzictwo PRL”



 Jerzy Eisler „Co nam zostało z tamtych lat Dziedzictwo PRL”


Czym była Polska Rzeczpospolita Ludowa i co nam po niej pozostało w III Rzeczpospolitej? Jaki był rzeczywisty klimat społeczny panujący w kraju w okresie stalinowskim? Kim byli, gdzie pracowali, w jakich warunkach mieszkali, co jedli i jak się ubierali mieszkańcy Warszawy w okresie odbudowy ze zniszczeń wojennych? Które peerelowskie mity i stereotypy przetrwały zmiany ustrojowe w Polsce? Czy homo sovieticus jest w każdym z nas?

Książka opowiada zarówno o życiu codziennym Polaków w okresie PRL, jak i o ówczesnych wydarzeniach politycznych, kulturalnych, obyczajowych, a także o fenomenach społecznych. Autor nie stroni od refleksji wokół różnic i podobieństw tamtego czterdziestopięciolecia i III Rzeczpospolitej – głównie w sferze mentalności, polskich kompleksów, lęków i fobii. Do dziedzictwa minionego okresu zalicza między innymi roszczeniową postawę wobec państwa, silny syndrom autorytarny, niezachwianą wiarę w moc nakazów i zakazów, niezrozumienie procedur i zasad typowych dla państwa demokratycznego. Jako inne elementy odziedziczonego bagażu wskazuje zjawisko nadmiernej ostrożności w mówieniu o niektórych sprawach, strach przed braniem odpowiedzialności za podejmowane decyzje czy wreszcie brak szacunku dla prawdy jako wartości w życiu publicznym. Refleksje te prowadzą autora do zadania sobie pytania: „Dziedzictwo mentalne PRL jest tak wielkie, że podjąłem kiedyś nawet rozważania na temat tego, czy w ciągu tych czterdziestu pięciu lat powstał lub przynajmniej zaczął powstawać naród peerelowski?”.

W początku lat dziewięćdziesiątych Zbigniew Brzeziński stwierdził, że wychodzenie Polski z systemu komunistycznego potrwa mniej więcej tak długo, jak długo system ten istniał, to znaczy około czterdziestu pięciu lat. Wyznać muszę, że pomyślałem wtedy, iż autor tych słów nie bardzo wie, co mówi, a my na pewno z peerelowskim dziedzictwem poradzimy sobie w ciągu 10, no, najwyżej 15 lat. Z dzisiejszej perspektywy nie ulega już najmniejszej wątpliwości, że prof. Brzeziński miał rację. On okazał się być chłodnym realistą, a ja – w najlepszym razie – naiwnym idealistą. Nie można bowiem w tak krótkim czasie zerwać z dziedzictwem komunizmu, który miał ambicję być jednocześnie i światopoglądem, i ideologią, i doktryną polityczną, i prądem filozoficznym, i systemem ekonomicznym, i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Nie powinno to zresztą nikogo dziwić, skoro nawet Mojżesz przez czterdzieści lat prowadził Żydów przez pustynię nim dotarli do Ziemi Obiecanej. Okres PRL to nie była wprawdzie egipska niewola, ale jednak doświadczenie Polaków na tyle dotkliwe, że nie sposób przejść nad nim do porządku i bez problemów zerwać z jego dziedzictwem.

Źródło:

Wydawca: PWN
ISBN: 9788301188504
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 464


środa, 23 listopada 2016

Nowości Pracowni Wydawniczej ElSet



Sebastian Mierzyńki „Muza Krasickiego”


„Muza Krasickiego to kolejna powieść przygodowa, opowiadająca o poszukiwaniu skarbów. Tym razem zapraszam do poznania historii lidzbarskiego zamku oraz okolic tego urokliwego miasteczka. Zachęcam do wędrówki szlakiem wyznaczonym przez przygody głównego bohatera. Czy odnajdziecie skarb? Nie wiem. Ja go znalazłem. Dla mnie jest nim odkrywanie świata, w którym żyli ludzie przed wiekami. Oddaję w Państwa ręce książkę, która powstała z potrzeby przeżycia przygody. W lidzbarskim Hotelu Krasicki gościłem kilka dni na początku pewnej zimy. Odkrywałem na nowo znane mi miejsce i szukałem Muzy. Ona przyszła niespodziewanie. Najpierw wychynęła zza półek hotelowej biblioteki, nawiedzała mnie wieczorem z każdą bajką Krasickiego, pojawiającą się na poduszce w hotelowym pokoju w starannie zwiniętym ruloniku. W końcu dopadła mnie w podziemiach lidzbarskiego zamku. Spojrzała na mnie z fresków na krużgankach. Kim jest ta Muza? Czy jest nią św. Katarzyna, której pomnik stoi na przedzamczu? Czy skrywa się w innej tajemnicy? 

Będę szczęśliwy, jeśli ta powieść stanie się przewodnikiem po choćby fragmencie tej minionej rzeczywistości. Może odnajdziecie Państwo tam to, co i ja znalazłem, a będę uradowany, jeśli odkryjecie więcej. Poznajcie historię miejsca, gdzie przebywali m.in. Mikołaj Kopernik, Ignacy Krasicki czy Napoleon Bonaparte." (Sebastian Mierzyński - autor)

Sebastian Mierzyński – ur. 28 października 1972 r. w Biskupcu. Doktor historii, dziennikarz, pracownik Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Autor książki „Tajemnice zamku w Rynie” oraz 28 tytułów z serii „Pan Samochodzik i...”, pisanych pod pseudonimem Sebastian Miernicki. Wykorzystując wiedzę historyczną i pasję podróżniczą, pokazuje Czytelnikom uroki pięknego regionu Warmii i Mazur, jego skomplikowaną i intrygującą historię. W swoich książkach stara się docierać do ludzi o interesujących życiorysach i ciekawych pasjach.

Książkę wydano z inicjatywy Hotelu Krasicki**** w Lidzbarku Warmińskim.

Źródło:


 Wydawca: Pracownia Wydawnicza ElSet
ISBN: 978-83-64736-64-3
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 240



Janusz Jasiński „Niektóre zwyczaje pogrzebowe na Polskiej Warmii 
w ostatnich dziesięcioleciach XIX i pierwszych XX wieku”


Najnowsza publikacja profesora Janusza Jasińskiego „Niektóre zwyczaje pogrzebowe na Polskiej Warmii w ostatnich dziesięcioleciach XIX i pierwszych XX wieku”, jak sam tytuł wskazuje, dotyczy problematyki tradycyjnego dla naszego regionu obrządku chowania zmarłych.  Autor sięgnął do źródeł archiwalnych i pokazał m.in nekrologii zamieszane w olsztyńskiej prasie, przedstawił, jak wyglądał i ile kosztował tradycyjny pogrzeb. Praca zawiera również zdjęcia cennych, historycznych inskrypcji nagrobnych, które „były i są widomym znakiem pamięci o zmarłych”.

Źródło:


Wydawca: Pracownia Wydawnicza ElSet
ISBN: 978-83-64736-61-2
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 76


Pracownia Wydawnicza ElSet na Facebooku:


poniedziałek, 21 listopada 2016

„Warszawa Miłosza”



Marek Zaleski (red.) „Warszawa Miłosza”


Tom Warszawa Miłosza ukazuje powstanie i przemiany mitu miasta w twórczości jednego z najwybitniejszych pisarzy polskich XX wieku. Poetę fascynowały miasta, mit Warszawy współistnieje w jego dziełach z mitem Paryża czy z mitem Wilna. „Warszawa była ogromnie ważnym miejscem formacyjnym dla Miłosza” – czytamy we wstępie Marka Zaleskiego i teza ta znajduje tutaj w pełni uzasadnienie. Książka gromadzi fascynujący materiał varsavianistyczny, gdyż poszczególni badacze sami są nierzadko wytrawnymi historykami cywilizacji warszawskiej czy po prostu wybitnymi warszawiakami, wrośniętymi w krajobraz miasta i współtworzącymi jego klimat. Uwzględnione zostały wszystkie aspekty wątku warszawskiego Miłosza, od jego percepcji przestrzeni miejskiej po stosunek do innych kultur (Rosjan, Żydów), są teksty biograficzne i komparatystyczne. Wreszcie książka jest ważnym dziełem historycznoliterackim, którego nie będzie mógł pominąć żaden humanista studiujący dzieje kultury i literatury polskiej XX wieku.



Budowa muru przy bramie getta na ulicy Solnej


Warszawa jest w biografii Miłosza miejscem tyleż ważnym, co odsuwanym w cień, wręcz pomijanym. Zapewne zaważyła tu postawa samego Poety, który wolał eksponować rodzinne Wilno, Kalifornię (z fascynującą przyrodą) czy wybrany na starość Kraków, a nawet niegościnny Paryż. Jego prywatna Warszawa była bowiem miejscem dramatycznym, naznaczonym okupacją, zagładą getta, powstaniem, powojennym chaosem, grozą stalinizmu. Co więcej, gorzkie wspomnienia wyniósł także z przedwojennej Warszawy („warszawki”), choć właśnie tam przeżył spotkania formujące jego myślenie. W stolicy zetknął się przecież z literacką i artystyczną bohemą, z komunizmem, nacjonalizmem (m.in. poetów Sztuki i Narodu), z chrześcijańskim personalizmem, środowiskiem żydowskim czy rosyjską emigracją porewolucyjną. Tu spotkał mistrzów (Iwaszkiewicz!), przyjaciół, adwersarzy i swą pierwszą żonę Janinę; tu przeżywał duchowe oraz artystyczne przełomy (np. zainteresowanie kulturą anglosaską). Znaczącym wydarzeniem była też jego współpraca z nowoczesnymi mediami – radiem i filmem.

Dlatego zbiorowa próba nakreślenia warszawskiego portretu Poety stanowi cenny wkład w miłoszologię, a z drugiej strony jawi się jako ważne wydarzenie w dziejach varsavianistyki. Zyskujemy przecież nowy, często zaskakujący obraz stolicy oglądanej oczami Noblisty, który pielgrzymuje do tego miasta i przed nim ucieka, podziwia je i przeklina, a przede wszystkim buduje poetyckie obrazy, jakich nie znajdziemy w dokumentach ani w opracowaniach historycznych.

Źródło:

Wydawca: Instytut Badań Literackich PAN
ISBN: 9788361757351
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 393


czwartek, 17 listopada 2016

„Tak się kręciło”



Andrzej Klim „Tak się kręciło”
Na planie 10 kultowych filmów PRL


Zapewne każdy kinoman posiada własną listę polskich filmów, które uważa za kultowe. Z pewnością każda z takich list różni się od siebie znacząco, choć są tytuły, które w takich zestawieniach pojawiają się częściej od innych. Taką listę sporządził niewątpliwie dziennikarz i redaktor Andrzej Klim nim przystąpił do opracowania książki „Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL”. Jestem przekonany, że długo się zastanawiał nim wybrał z niej tytuły, które postanowił przybliżyć czytelnikom na stronach niniejszego wydawnictwa. W rezultacie do dziesiątki filmów trafiły takie produkcje jak: „Popiół i diament”, „Nóż w wodzie”, trylogia Sylwestra Chęcińskiego („Sami swoi”, „Nie ma mocnych”, „Kochaj albo rzuć”), „Rejs”, „Ziemia obiecana”, „Noce i dnie”, „Miś”, „Seksmisja”, „Krótki film o zabijaniu” oraz „Przesłuchanie”.

Lektura książki sprawi niewątpliwą przyjemność każdemu miłośnikowi polskiego filmu. Czytelnik dowie się z niej co decydowało o obsadzie danej produkcji, dlaczego niektóre sceny, czy też kwestie wypowiadane przez aktorów różnią się od tych zapisanych w scenariuszu. Autorowi udało się dotrzeć do wielu gwiazd występujących w opisywanych filmach, dzięki czemu nie brakuje w książce anegdot i wspomnień nie tylko z planu filmowego, ale również np. z pokojów montażystek.



Andrzej Klim o książce "Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL"


Książka Andrzeja Klima jest prawdziwą kopalnią informacji o metodach pracy największych polskich reżyserów i aktorów lat PRL-u. Poważnym problemem, szczególnie dla początkującego reżysera było przeforsowanie swojego pomysłu na film. Już na etapie zatwierdzania scenariusza twórca musiał nieźle się nagłowić aby przekonać do niego decydentów. Jeśli szczęśliwie miał to już za sobą i przystąpił do kręcenia pierwszych scen czekały go kolejne zmagania, tym razem z deficytem taśmy filmowej. Kiedy zaś na planie padł ostatni klaps, a później obraz został zmontowany, przed reżyserem piętrzyły się kolejne chwile stresu i niepewności. Kolaudacja, czyli pokaz filmu przed komisją złożoną z prominentnych towarzyszy, których jedno zdanie mogło decydować o skierowaniu filmu do dystrybucji lub na półkę, tak jak słynne „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego.

Moja lista kultowych filmów różni się istotnie od tej jaką ułożył autor. Nie znaczy to bynajmniej, że książka mnie nie zainteresowała. Przeciwnie, z największym zaciekawieniem chłonąłem ciekawostki o filmach, które oglądam niezbyt często i które rzadko goszczą na szklanym ekranie. Wypada mieć nadzieję, że autor oraz wydawca nie powiedzieli ostatniego słowa i sprawią iż pojawi się wkrótce kolejne wydawnictwo przybliżające czytelnikom nieznane epizody z realizacji innych kultowych filmów rodzimej produkcji. Polecam.


Wydawca: PWN
ISBN: 978-83-01-18778-1
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 287