Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2019

„Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza”



Tomasz M. Lerski „Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza”
Portret miasta w zwierciadle literatury


„Nie mogę myśleć o tym, że Warszawy już nie ma. Taki olbrzymi rozdział odchodzi z nią razem, taka masa przeżyć!” pisał Jarosław Iwaszkiewicz w Notatkach poświęconych Powstaniu Warszawskiemu w listopadzie 1944 roku. Przez ponad 80 lat bacznie śledził zmiany zachodzące w stolicy, krytykował ją, ale również angażował się w jej odbudowę. W roku 125. rocznicy urodzin pisarza, varsavianista dr Tomasz M. Lerski w książce Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza bierze pod lupę teksty jego autorstwa.

„Iwaszkiewicz, jako jeden z nielicznych świadków rozkwitu, dramatycznego upadku i odbudowy stolicy, jest doskonałym przewodnikiem po znanych i nieznanych zaułkach miasta, oddaje atmosferę metropolii i nastroje panujące wśród jej mieszkańców” uważa Tomasz M. Lerski, autor tryptyku Portret miasta w zwierciadle literatury, w ramach którego, oprócz Warszawy Jarosława Iwaszkiewicza, ukazały się pozycje Warszawa Marii Dąbrowskiej i Warszawa Antoniego Słonimskiego (nakładem PIW). „Iwaszkiewicz, Dąbrowska i Słonimski ujrzeli Warszawę w momentach największej wielkości i chwały, widzieli ją w trzech odsłonach – przed, w trakcie i po hekatombie. Ale to Iwaszkiewicz był najlepszym psychologiem społecznym spośród tej trójki. W swoich tekstach najlepiej oddał ewolucję charakteru miasta i jego mieszkańców” – zaznacza Lerski.

Urodzony 20 lutego 1894 roku w Warszawie Iwaszkiewicz, już w dzieciństwie szukał miejsc, które mogą przenieść go do „innego świata”. W dzieciństwie tym miejscem była Pijalnia Czekolad Wedla, zaś czekolada była dla niego luksusem, na który oszczędzał przez cały tydzień. „W (…) tajemnicy przed matką zachodziłem zawsze do Wedla, aby kupić sobie tabliczkę czekolady. Codziennie dostawałem, prócz pokaźnej paczki śniadaniowej, jeszcze trzy kopiejki na herbatę w szkole. Herbaty tej często nie piłem – i zaoszczędzone w ten sposób w ciągu tygodnia pieniądze co sobotę lokowałem w słodyczach Wedla. (…) lubiłem się zanurzyć w atmosferze świata, który poza sklepem Wedla był mi niedostępny” pisał w jednym ze swoich opowiadań, Staroświeckim sklepie.




Iwaszkiewicz dzieli Warszawę na „światy” nie tylko w okresie dzieciństwa. O wiadomościach „jakby z tamtego świata” wspomina również przy okazji opisu swojego pierwszego zderzenia z gettem 23 lutego 1941 roku. „(…) Zauważam, że na ulicy, na trotuarach leżą żebracy o strasznych, białych twarzach. Jest kilku nakrytych gazetami: to są trupy. (…) Motorniczy tramwajowy ma parę paczek przy sobie, zwalniając na zakrętach, wyrzuca je, wypatrując sobie tylko wiadomych ludzi. (...) Dreszcz mnie przechodzi, że tutaj mieszkają moi przyjaciele, rodzice przyjaciół. Miewam zresztą od nich wiadomości, ale są one pisane jakby z tamtego świata” relacjonował w Notatkach (1939-1945).

„Warszawa nie była piękna, (…) Warszawa miała swój charakter”. „…A jednak! Kiedy się szło Alejami Jerozolimskimi ku trzeciemu mostowi, kiedy widziało się tam w głębi zasłony niebieskich wiosennych mgieł (…), kiedy kolejowym mostem przemykał pociąg, (…) – to było bardzo piękne!” wspominał Iwaszkiewicz w Notatkach już po upadku Powstania Warszawskiego. Pisarz łączył uwielbienie z krytyką, ale jak uważa Tomasz M. Lerski, to zupełnie uzasadnione: „Krytykował tak naprawdę warszawską codzienność, realia życia, z którym przyszło mu się zmierzyć. Miał do tego prawo, tak ja my mamy prawo krytykować to, co nam doskwiera, żyjąc we współczesnej stolicy. Choć zakładam, że jednak ją kochamy i dostrzegamy jej piękno”.




Iwaszkiewicz wnikliwie analizował i opisywał niepowstrzymane zmiany zachodzące w mieszkańcach Warszawy. W Alei Przyjaciół, zwracał uwagę na to, jak wielki wpływ wywarły na społeczność stolicy wydarzenia z końca lat 30. i 40. XX wieku. „Przeszliśmy przez okupację, powstanie warszawskie, miesiące popowstaniowe, miesiące pustej Warszawy – to się położyło na naszych usposobieniach, charakterach, na tym, co się nazywa duszą – ciężarem nie do obalenia”. „Przed wojną określał lud Warszawy jako dziwny, ale również dowcipny. Natomiast W Rozmowach o książkach. Nowy wybór z lat 1954-1979 Iwaszkiewicz mówił: Unikam śmiania się, opowiadania wesołych anegdotek na ulicach Warszawy. (…) Niebezpiecznie jest żartować. Ostrożnie z żartami” podkreśla Lerski.

Dr Tomasz M. Lerski zauważa, że z zapisków Jarosława Iwaszkiewicza wynika, że po II wojnie światowej Warszawa została zbudowana od nowa, nie zaś odbudowana. Z gruzów zniszczonego doszczętnie miasta zbudowano zupełnie nowe, które nie jest i już nigdy nie będzie starą Warszawą. Wraz z nową architekturą, pojawili się „nowi mieszkańcy”. „Iwaszkiewicz obserwował upadek obyczajów, wymieszanie ludności, zanikanie dawnego warszawskiego stylu życia, konwenansów, dobrych manier, umiaru. Był zdegustowany nowym stylem życia miasta” opowiada.

Mimo zaangażowania w transformację stolicy pisarz nie zatracił obiektywizmu. „Nie bał się wytykać błędów i dzielić swoimi – nie zawsze pochlebnymi – obserwacjami. Dzięki temu zostawił dla potomnych rzeczywisty obraz tamtej Warszawy” uważa varsavianista. Lerski podkreśla, że spuścizna, którą pozostawił po sobie Iwaszkiewicz to jeden z niewielu sposobów na pielęgnowanie pamięci o dawnej Warszawie. Teraz, gdy pamiętających tamte tragiczne czasy warszawiaków jest coraz mniej, wspomnienia te są tym bardziej cenne. „Żaden z polskich pisarzy nie doświadczył – ani nawet nie mógł sobie wyobrazić – tak radykalnej metamorfozy swego miasta” uważa varsavianista. „Trzeba docenić nie tylko jego walkę o odzyskanie dzieł, które przetrwały okupację, ale również to, co zanotowane dawniej, ale na bieżąco – warszawskie wspomnienia, zapiski i notatki” – mówi dr Tomasz M. Lerski.

Źródło:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-28-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 472 (w tym 126 zdjęć)



sobota, 9 listopada 2019

"Spotkania z Zabytkami" numer 9-10/2019



W najnowszym numerze czasopisma "Spotkania z Zabytkami":


Przeglądy, poglądy
Roman Jankowski – Mój wrzesień. Z pamiętnika gimnazjalisty
Ewa Podgórska – Mój wrzesień. Ze wspomnień studentki drugiego roku medycyny
Zygmunt Czerwionko – mój wrzesień. Z raportu podporucznika artylerii w czynnej służbie
Spotkanie z książką: Gliwice 1939
Wojciech Przybyszewski – Zlekceważona przestroga
Jan Książek – Wieluń 1 września 1939 – przerwana historia
Jerzy T. Petrus – Wojenne losy wawelskich zabytków – 
powrót Skarbów Narodowych w 1959 r.
Arkadiusz Wagner – Srebrny skarb Hohenzollernów w powojennej Polsce
Spotkanie z książką: Książki, które zmieniły świat
Spotkania na wschodzie
Jarosław Komorowski – 17 września roku pamiętnego
Zabytki w krajobrazie
Anna Jagielak – Ślady zniszczeń wojennych na Starym Mieście w Warszawie
Paulina Świątek – Postrzeliny – niemi świadkowie okrucieństwa wojny
Piotr Kordek – Szkoła, która pamięta
Zbiory i zbieracze
Joanna Paprocka-Gajek – Wojenne losy zbiorów wilanowskich
Spotkanie z książką: Polskie kolekcjonerstwo rzemiosła artystycznego
Mariusz Pilus – Utracone dzieła sztuki z kolekcji Stanisława Augusta 
na aukcjach i w zbiorach za granicą
Odzyskany obraz powrócił do Wrocławia
Mariusz Pilus – Polska strata wojenna
Spotkanie z książką: Słownik terminów złotniczych
Z wizytą w muzeum
Jan Barchan – Wojenne banknoty na wystawie w Muzeum Papiernictwa 
w Dusznikach-Zdroju
Dorota Gabryś – Porcelana miśnieńska w zbiorach wawelskich
Spotkanie z książką: Wieluńska hekatomba


Strona wydawcy:

"Spotkania z Zabytkami" na Facebooku:



czwartek, 7 listopada 2019

„Dziwne jest serce kobiece...”



Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska „Dziwne jest serce kobiece...”
Wspomnienia galicyjskie


Dziwne jest serce kobiece. Wspomnienia z Galicji to lektura dla czytelnika, który skądinąd znając dzieje polityczne Polski, odnajdzie tu zapis emocji, marzeń, nadziei, radości i smutków dziesiątków barwnych postaci z krwi i kości, których wielowątkowe losy wpisane są w kontekst ledwo co zarysowanych wydarzeń wielkiej historii.

Autorka tego pamiętnika to postać niezwykła, wyrastająca nie tylko ponad miarę swoich czasów. Tuż po maturze, w wieku osiemnastu lat wychodzi za mąż za Jana Skąpskiego i przez siedemnaście lat (od 1903 do 1920) dzierżawią z mężem dworskie majątki na Sądecczyźnie. Jeszcze młódka, a szybko przeobraża się w światłą, nowoczesną gospodynię, dzięki czemu dzierżawione majątki zaczynają kwitnąć. Studiuje podręczniki zarówno dotyczące wychowania dzieci, jak i wszelkich upraw, także hodowli zwierząt gospodarskich. Obarczona siedmiorgiem potomstwa, znajduje czas na systematyczne czytanie, interesuje się nawet psychologią i filozofią (Freud, Platon). Zbiera pieśni ludowe, zajmuje się działalnością społeczną (m.in. zakłada Szkołę Gospodyń Wiejskich). A przy tym jest utalentowaną pianistką, występuje nawet z publicznymi recitalami. Wiodą z mężem niby prowincjonalne życie, lecz przegląda się w nim niemal cała epoka. Nie brak w jej życiu i zdarzeń tragicznych. Z godnością jednak znosi śmierć dwojga dzieci, jak i lata wojny, która na terenie Sądecczyzny przebiegała wyjątkowo okrutnie. Pisze o tym wszystkim w sposób rzeczowy, konkretny, niekiedy drobiazgowy, wciągając nas w swój świat, że mamy wrażenie, jakbyśmy w tamtych czasach żyli. Wiesław Myśliwski

Wspomnienia Zofii Skąpskiej z dwóch pierwszych dekad XX wieku to bardzo interesująca historia rodzinna rozprawiająca się z uporczywą opinią o polskim ziemiaństwie jako klasie próżniaczej. To książka o patriotyzmie rozumianym jako norwidowski obowiązek, odporności na razy zadawane nam przez życie, mądrej odpowiedzialności za bliskich wraz z ambicją bycia nie tylko żoną i matką, a także ciężkiej pracy od świtu do nocy jakiej większość z nas by nie sprostała. A w tle zachwyt nad pięknem Nowosądecczyzny, który dzielę wraz z autorką nie tylko dlatego, że się tam urodziłem. Eustachy Rylski




Ta książka mnie zaskoczyła. Obawiałem się pamiętnikarskiego narcyzmu, pretensjonalności stylistycznej, zamierzchłej bigoterii. Nudziarstwa. A oto czytam i nie mogę się oderwać. Wiele się od Zofii Skąpskiej dowiedziałem. Nie tylko, że „dziwne jest serce kobiece” – to nic nowego – ale i obfitujące w tajemnice, które lekkomyślnie ujawnia. Autorkę, u progu kariery pianistki, już z sukcesami literackimi – charakteryzuje pasja; towarzyszy jej ta pasja cokolwiek robi, o czymkolwiek pisze – czy o tym, jak doszło do małżeństwa z ukochanym, czy o nowym kapeluszu, o kolorze bluzki, o uprawie warzyw i kwiatów (dla siebie i na sprzedaż), czy o dramatycznych latach wojny. Wiele regularnie sporządzanych dzienników spłonęło, niektóre szczęśliwie, bo mogły grozić jej życiu. Wiele odtworzyła z pamięci. Dar dla nas, czytelników. Józef Hen

Matkę mego Ojca widziałem nie więcej niż dwa, trzy razy w życiu. Miałem wówczas lat kilka, Babcia odpowiednio więcej... Była więc osobą mało mi znaną i emocjonalnie dość odległą; tak poukładały się rodzinne losy. Ale wszystko się odmieniło, gdy okazało się, iż w zasadzie bez większego trudu potrafię odczytać dość specyficzny, zawiły charakter Jej pisma. A było co czytać i przepisywać; pozostawiła dwadzieścia jeden stukartkowych zeszytów zapisanych gęsto, trudno czytelnym pismem. Wspomnień obejmujących osiemdziesiąt lat życia, niemal dzień po dniu notowanych. Przepisując rękopis poznawałem nieznaną mi wcześniej Babcię, lepiej niż gdybym spędził z nią dzieciństwo. Poznawałem Jej myśli, marzenia i poglądy. Stawała mi się coraz bliższa z każdą przeczytaną i przepisaną stronicą. Dowiadywałem się o Jej dniu powszednim, o zajęciach domowych, dzieciństwie mego Ojca i jego rodzeństwa, o Jej pasjach społecznych, zamiłowaniach artystycznych, współpracy z prasą początkowo lwowską, później sądecką, krakowską, pomorską... Rafał Skąpski

---

Zofia Skąpska urodziła się 24 maja 1881 r. w Kaliszu, zmarła 14 sierpnia 1961 r. w Krakowie. Dzieciństwo spędziła w majątku Goszczynno i Krakowie, gdzie odebrała staranne wykształcenie. W roku 1900 wyszła za mąż za Jana Skąpskiego. W panieńskich czasach krakowskich i przez pierwszych kilka lat małżeństwa pisała często i dużo. Snuła różne opowieści inspirowane szkolną lekturą, marzeniami, rozwijającą się uczuciowością. Na pierwszą publikację zdecydowała się w 1903 r. w piśmie "Przełom". Jej teksty znalazły uznanie wśród czytelników, a także w redakcji, która zamówiła u niej kolejne utwory. Zofia Skąpska równolegle pisała również wspomnienia, których, być może niezamierzonym przez Autorkę walorem, jest przedstawienie, poprzez koleje życia swojej rodziny, historii kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i kilku pokoleń inteligencji polskiej.

Źródło:


Wydawca: Czytelnik
ISBN: 978-83-07-03451-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 476 (120 zdjęć)



środa, 6 listopada 2019

„Mela Muter. Gorączka życia”



Karolina Prawęcka „Mela Muter. Gorączka życia”


Niezależna, konkretna, uparta. Kochanka Leopolda Staffa, przyjaciółka Władysława Reymonta, niedoszła żona młodszego o kilkanaście lat Raymonda Lefebvre’a. „Burzliwe życie osobiste malarki było usłane tragediami, ale to ono było gwarantem, źródłem inspiracji, postawy twórczej” uważa Karolina Prewęcka, która przez ostatnie dwa lata „przyglądała się” niewątpliwie elektryzującej egzystencji Meli Muter. Opisała ją w książce „Mela Muter. Gorączka życia”. Pierwsza biografia malarki przełomu XIX i XX wieku trafiła na rynek 17 października nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza.

Po wywiadach-rzekach z aktorami Stanisławą Celińską i Bohdanem Łazuką Karolina Prewęcka przyjrzała się Marii Melanii Mutermilch z domu Klingsland, czyli Meli Muter. „Malarka żydowskiego pochodzenia opowiadała o sobie w obrazach, nigdy nie stawiając fałszywej kreski. Jej uczucia, przeżycia, troski, przemyślenia zostały zapisane w postaciach, które portretowała. Portretowała nie tylko bohaterów, ale również siebie” mówi Prewęcka. Dla przykładu na obrazie „Gra w szachy” pokazała męża Michała Mutermilcha i ukochanego Leopolda Staffa. Zachwycony dziełem żony Mutermilch nie miał pojęcia, że jego szachowy rywal, to wielka miłość jego wybranki. „Każdy z nas ma emocje, coś w nas buzuje. W Meli Muter buzowało bardzo dużo, ale potrafiła to umiejętnie skrywać”. Miała do tego swoje własne narzędzie – obrazy, które po latach możemy uznać za swoisty pamiętnik malarki.

Gorączka emocji
Książkę Karoliny Prewęckiej można określić mianem „opowieści osobistej”, choć autorka podkreśla, że starała się siebie nie eksponować. „Opisałam drogę prowadzącą mnie do Meli oraz przebytą w jej towarzystwie. Nie rywalizuję z historykami sztuki, czy znawcami szeroko rozumianej epoki, w której żyła i tworzyła. Zdecydowałam się pójść za impulsem, za spojrzeniem Meli, uwiecznionym przez Ignacego Łopieńskiego na obrazie, który widziałam w Muzeum Narodowym” wyjaśnia. Grę oczu i magnetyzm spojrzenia Muter wykorzystywała również w swojej twórczości. W oczach jej bohaterów albo jest wszystko, albo nie ma w nich nic. „Spojrzenia są głębokie lub w ogóle ich nie ma. A przez to, że nie ma nic, to może być wszystko. W oczach zawiera się prawda. To klucz do portretów Meli Muter” podsumowuje Prewęcka.




Malarka ludzkich serc
Prawdopodobnie właśnie „malowaniem prawdy” odstraszała… kobiety. „Wiele osób, choć może kobiety szczególnie, tęskni za tym, by widzieć siebie piękniejszą, powabniejszą, bardziej urokliwą. Muter malowała to, co widziała, wręcz wydobywała więcej – wnętrze człowieka. Dlatego wzbudzała w kobietach niepokój”. Częściej za sztalugą gościła mężczyzn. Ojciec malarki Fabian Klingsland był mecenasem sztuki, wspierał między innymi pisarza Władysława Reymonta, który z czasem stał się bliskim przyjacielem domu i angażującej się całym sercem w relacje międzyludzkie Meli. Nigdy jednak nie mogła w pełni celebrować z przyjacielem wyróżnienia go przez Kapitułę Nagrody Nobla – zbiegło się ono w czasie z tragiczną, wciąż niewyjaśnioną, śmiercią syna Muter – Andrzeja.

Mela Muter niestrudzenie dążyła do obranego celu. Pomimo licznych strat – nastoletniego brata Juliana, syna Andrzeja, niedoszłego męża Raymonda – nie rezygnowała z malarstwa, z wyrażania siebie w ten sposób. Artystka nie próbowała ukrywać swoich doświadczeń. Zdaniem Karoliny Prewęckiej właśnie dzięki temu obrazy jej robią tak duże wrażenie i wywołują emocje. „Kiedy maluje się szczerze, a nie po to, by się komuś przypodobać, dzieło musi zwrócić uwagę. Ma siłę” wyjaśnia.

Życie z prawdą w tle
„Mela chciała po swojemu mówić o ludziach. Twierdziła, że swoich bohaterów przedstawia tak, jak ich widzi. Do prawdy o postaci, dokładała prawdę o sobie, o swojej osobowości, która wykraczała poza ramy przeciętności”. Jej ulubieni bohaterowie to ludzie prości, którzy nikogo nie udają, nie robią min, nie stroją się do portretów. Ci, którzy nie przeszli do historii, ale opowiadali o sobie, przekazywali swoją prawdę życia. „Muter malowała to, co widziała – chłopów z Bretanii, przechodniów z warszawskich i paryskich ulic, starych Żydów i Polaków” wylicza Prewęcka. W życiu często stawała na drugim planie, pozwalała błyszczeć swoim przyjaciołom. W malarstwie również przykładała wielką wagę do tego, co dzieje się za postacią. Dopuszczała ingerencję w dzieło już dawno po jego zakończeniu. Po śmierci matki zamalowała płomień, który do tej pory tlił się na portrecie, stworzonym jeszcze za życia Zuzanny Klingslandowej. Pod koniec życia przemalowała wiele dzieł, niektóre zniszczyła.

Dzięki książce Karoliny Prewęckiej „Mela Muter. Gorączka życia” malarka ma szansę na wyjście z cienia. Czytelnicy natomiast, mogą zapoznać się z sylwetką fascynującej postaci, a przy tym poznać nieznane dotąd tajemnice z życia koegzystujących z nią artystów.


Karolina Prewęcka – dziennikarka i współautorka książek o ludziach kultury, m.in. aktorach Stanisławie Celińskiej i Bohdanie Łazuce, śpiewaczkach operetkowych: Wandzie Polańskiej i Elżbiecie Ryl-Górskiej. Interesuje się zwłaszcza losami Polaków na tle XIX i XX wieku, w co wpisuje się niedawno wydana książka „Mag” o przedwojennym jasnowidzu Stefanie Ossowieckim. Skończyła etnografię na Uniwersytecie Warszawskim. Pochodzi z Lubrańca na Kujawach.

Źródło:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-654-1143-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 240




poniedziałek, 4 listopada 2019

„Znak woli i mocy”



Dariusz Balcerzyk „Znak woli i mocy”


Początek 1000 roku. Z gnieźnieńskiego kościoła – przyszłej katedry – zostają skradzione szczątki świętego Wojciecha. Kto i dlaczego zabrał ciało biskupa? Mnich Bogusza, niegdysiejszy uczestnik misyjnych wypraw Wojciecha, i młody woj Valgard próbują rozwikłać zagadkę.

Tymczasem do granic Bolesławowego władztwa zbliża się orszak Ottona III, pielgrzymującego do grobu męczennika. Otton jest nie tylko pielgrzymem, przede wszystkim jest politykiem – i równie polityczna jest ta wyprawa. Zresztą nie tylko on ma swój ukryty cel. Biskupi, książęta, wojowie – niemal każdy, kto wraz z Ottonem wyruszył do Gniezna, chce podczas tej pielgrzymki coś zyskać. Swoje polityczne plany ma również Bolesław, wspierany przez księżną Emnildę. Co tak naprawdę zamierza Otton? Jakie znaczenie ma dla niego ta wyprawa? Kto postawi na swoim, cesarz czy książę?



Książka zwyciężyła w konkursie literackim „Na osi czasu” 
na najlepszą powieść historyczną.


Źródło:


Wydawca: Wydawnictwo Święty Wojciech
ISBN: 978-83-8065-331-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 656




środa, 30 października 2019

„Gienek. Pilot z Lublina”



Eugeniusz Kasprzak „Gienek. Pilot z Lublina”
Prawdziwa historia wojenna
Opracował: Zbigniew Kasprzak


Książka powstała z inicjatywy Zbigniewa Kasprzaka – brata tytułowego Gienka, opatrzona wstępem historycznym autorstwa Piotra Flisiaka, zawiera dziennik i korespondencję tragicznie zmarłego lubelskiego pilota Eugeniusza Kasprzaka (1922-1943). Eugeniusz Kasprzak uczęszczał do Szkoły Pilotów w Świdniku, którą w sierpniu 1939 roku przeniesiono do Łucka. Po zbombardowaniu szkoły przez Niemców Kasprzak ucieka samolotem do Rumunii, gdzie zostaje schwytany i trafia do obozu „dyscyplinarnego” na zamku w Fogarasz (Făgăraş). 




Prezentowany Czytelnikom dziennik zawiera sugestywny opis przeżyć młodego pilota z tego okresu. W 1940 roku Kasprzak dociera wreszcie do Anglii, gdzie rozpoczyna loty z 304 dywizjonem bojowym, a następnie w 301 Eskadrze przy 138 Dywizjonie RAF m.in. ze zrzutami i skoczkami do Polski. 17 września 1939 r. młody pilot Eugeniusz Kasprzak wyruszył w kierunku granicy polsko-rumuńskiej z nadzieją podjęcia dalszej walki z wrogiem. Spotkanie z nocnym myśliwcem niemieckim stało się jego ostatnim czynem bojowym…

Źródło:


Wydawca: Episteme
ISBN: 978-83-62495-96-2
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 200



niedziela, 27 października 2019

Świętokrzyskie regionalia (cz. 71)



Cezary Jastrzębski (tekst), Andrzej Borys (zdjęcia) 
„Skarby Ziemi Świętokrzyskiej”


Ziemia Świętokrzyska należy do regionów najchętniej odwiedzanych przez turystów z innych zakątków naszego kraju. Co roku przybywa tu kilka milionów osób spragnionych widoku malowniczych krajobrazów prastarych Gór Świętokrzyskich i Ponidzia. Przybywają tu amatorzy spacerów szlakiem budowli obronnych czy licznych na tych terenach zabytków techniki. W pięknie wydanym albumie „Skarby Ziemi Świętokrzyskiej” znajdziemy kilkaset barwnych fotografii przedstawiających nie tylko najpopularniejsze, stanowiące ważne punkty na mapach turystycznych obiekty, lecz również mniej znane budowle oraz atrakcje przyrodnicze, które grzechem byłoby pominąć w czasie urlopowych bądź wakacyjnych wędrówek.

Twórcą urokliwych zdjęć jest znany kielecki fotografik, uczestnik licznych wystaw indywidualnych i zbiorowych, członek ZPAF z ponad czterdziestoletnim stażem, Andrzej Borys. W publikacji zamieszczono również mnóstwo informacji poświęconych miejscom ukazanym na fotografiach. Ich autor, Cezary Jastrzębski stara się odpowiedzieć na mogące się pojawiać w trakcie oglądania zdjęć pytania. Autor szczodrze raczy czytelników ciekawostkami związanymi z przedstawionymi obiektami. Nie znajdziemy więc w albumie suchych, sztampowych opisów powielanych w dziesiątkach innych publikacji o zbliżonym charakterze.




I tak np. w rozdziale „Piękno zakute w kamieniu” znajdziemy m.in. fotografie zabytków Pińczowa. Stają się one pretekstem do przypomnienia jak ważny dla dawnych budowniczych był wydobywany w okolicy miasta wapień. Wymienione zostały oczywiście najważniejsze budowle, do wzniesienia których użyty został ten cenny surowiec. Kiedy z kolei przejdziemy do marmurów chęcińskich, zobaczymy także fotografie ukazujące wykonane z nich fragmenty pierwotnego trzonu Kolumny Zygmunta III Wazy, spoczywające w pobliżu Zamku Królewskiego w Warszawie.




Ziemia Świętokrzyska skrywa niezwykle różnorodne skarby. Nie brak tu kopalin, surowców mineralnych oraz co oczywiste bajkowych krajobrazów. Ale skarby to także neolityczne kopalnie w Krzemionkach koło Ostrowca Świętokrzyskiego, Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach, zamki w Chęcinach, Szydłowie, Ujeździe czy Sandomierzu, klasztory na Świętym Krzyżu, Karczówce, w Rytwianach czy w Koprzywnicy oraz setki jeśli nie tysiące innych zabytkowych budowli, leżących często w pewnym oddaleniu od uczęszczanych szlaków turystycznych.

„Skarby Ziemi Świętokrzyskiej” to nie tylko okazały album, który może sprawić wiele estetycznych wrażeń obdarowanemu nim miłośnikowi regionu, lecz także swoisty przewodnik ułatwiający podjęcie decyzji, które z miejsc należy koniecznie podczas po bytu w województwie położonym w widłach rzek Wisły i Pilicy. Polecam.

Album na stronie wydawcy:


Wydawca: Jedność
ISBN: 978-83-7971-311-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 221




piątek, 25 października 2019

„Wojna i miłość. Andrzej i Halina”



Jolanta Maria Kaleta „Wojna i miłość. Andrzej i Halina”


Jeszcze na dobre nie przebrzmiały echa poprzedniej wojny, gdy świat stanął na krawędzi kolejnej katastrofy. Katarzyna nie sądziła, że będzie musiała drżeć o życie synów, Andrzeja i Piotra, bo ludzkość nie wyciągnie z przeszłości żadnych wniosków. Zmienia to wrzesień 1939 roku. Gdy na Wawelu powiewa flaga ze swastyką, a z Wieży Mariackiej nie słychać hejnału, wielu krakowian ratuje się ucieczką na Wschód. Andrzej, do niedawna student medycyny, zgadza się zawieźć długo niewidzianą sąsiadkę Halinę do rodziny w Przemyślu. Pamięta ją jako podlotka, lecz kiedy staje przed nim studentka klasy fortepianu i spogląda na niego szarymi jak pochmurne niebo oczyma, Andrzej z miejsca w nich tonie...




Uczucie młodych będzie rodziło się w czasie apokalipsy. Wśród codziennych bombardowań, łapanek i egzekucji. W czasie szybkich ślubów i obrączek zrobionych z karabinowych łusek. Piękna, inspirowana rodzinną historią powieść o miłości skażonej wojną i o bohaterstwie dwudziestolatków, którzy w czasie okupacji walczyli do samego końca.


„Wojna i miłość” - trailer powieści


Jolanta Maria Kaleta (ur. 22 sierpnia 1951 r. we Wrocławiu) – polska historyk i politolog, były pracownik Muzeum Historycznego i Muzeum Sztuki Medalierskiej, emerytowana nauczycielka historii i wiedzy o społeczeństwie, autorka powieści sensacyjno-przygodowo-kryminalnych.


Źródło:

Recenzje powieści:


Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
ISBN: 978-83-8135-009-9
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 717



środa, 23 października 2019

„Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach”



Andrzej Fedorowicz „Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach”


II Rzeczpospolita trwała zaledwie 20 lat, ale wciąż budzi fascynację. Nic dziwnego – w historii Polski niewiele było okresów tak wielkiej kreatywności i mobilizacji we wszystkich możliwych dziedzinach. Pozbawiony państwa naród po 123 latach musiał wymyślić je na nowo. I zrobił to, począwszy od państwowej symboliki, publicznych gmachów, szkolnych podręczników i masowych organizacji poprzez mundury i broń dla wojska aż po najdrobniejsze przedmioty codziennego użytku.

Polacy w dwudziestoleciu żyli, kochali, bawili się i pracowali jak inni ludzie tej epoki, ale robili to we własnym, niepowtarzalnym i niespotykanym gdzie indziej stylu. Świadectwem tego okresu w dziejach Polski są towarzyszące im przedmioty. Zwyczajne i niezwyczajne zarazem. Każdy z nich opowiada bowiem historię, którą trudno zrozumieć bez właściwego kontekstu. Dlatego książka ta nie jest zwykłym albumem ze zdjęciami. To nowy sposób opowiedzenia dziejów społecznych, politycznych, wojskowych, technicznych i kulturalnych II Rzeczypospolitej poprzez przedmioty, które identyfikują ją jako odrodzone, niepodległe i pełne młodzieńczej energii państwo.




Lalka szrajerka “Shirley Temple “ i odbiornik radiowy Detefon
Koziołek Matołek i inne polskie komiksy
Bombowiec Łoś , myśliwiec p-11c, pistolet vis i pojazdy pancerne z peryskopem odwracalnym Rudolfa Gundlacha
Reklamy; „Cukier krzepi”, Polskiego Fiata 508 i Olla Gum
Wieżowiec Prudential i obrotowy parkiet restauracji Adria
Port w Gdyni i transatlantyk Batory
Podkładka pod kufel z reklamą piwa Haberbusch i Schiele , opakowanie papierosów Egipskie
Sławojka – toi-toika wszechczasów
Luxtorpeda – polskie pendolino lat 30. i Piękna Helena Pm 36-1
Płyta wytwórni Syrena-Electro z nagraniem orkiestry Golda i Petersburskiego
Motocykl Sokół , kamper na podróż dookoła świata i walcarka Tadeusza Sędzimira
Meble w stylu art déco i naczynia z cukierni Ziemiańska
Dworzec Główny w Warszawie i Sala Sejmu Śląskiego




Polscy projektanci z czasów dwudziestolecia przebojem wdarli się do światowej elity. Jak nikt potrafili łączyć modne wówczas trendy modernizmu czy art deco z motywami oddającymi wielokulturowy charakter młodego państwa. Dlatego przedstawione w tej książce przedmioty są nie tylko „kamieniami milowymi” historii II Rzeczypospolitej – potrafią zachwycać do dziś.

Źródło:


Wydawca: Fronda
ISBN: 978-83-8079-482-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 400



wtorek, 22 października 2019

„Residentiae tempore belli et pacis”



Piotr Lasek, Piotr Sypczuk (red.) „Residentiae tempore belli et pacis”
Materiały do badań i ochrony założeń rezydencjonalnych i obronnych


Publikacja stanowi drugi tom serii wydawniczej „Materiały do badań i ochrony założeń rezydencjonalnych i obronnych”, zainaugurowanej w 2015 roku („Renovatio et restitutio”, Instytut Sztuki PAN, Warszawa). Prezentowany tom poświęcono pamięci prof. Leszka Kajzera, mentora, nauczyciela, głównego twórcy polskiej kastellologi. Zamysłem redaktorów serii było stworzenie przestrzeni porozumienia między przedstawicielami różnych dyscyplin humanistyki, a także innych dziedzin nauki, zajmujących się obiektami o charakterze rezydencjonalnym lub rezydencjonalno-obronnym, przede wszystkim zamkami i pałacami. Książka ma przybliżyć wielorakie spektrum funkcji podobnych założeń w okresie między XV a końcem XVIII stulecia. Zawarte niej artykuły podnoszą problematykę związaną z rolą rezydencji w różnorodnych realiach. W przypadku obiektów o metryce późnośredniowiecznej funkcje mieszkalne, reprezentacyjne i administracyjne zazwyczaj szły w parze z obronnością.

Murowany zamek w niepowołanych rękach z bezpiecznej siedziby pana feudalnego mógł zmienić się w gniazdo rozbójników lub ośrodek działalności fałszerskiej. Wymagałoby to interwencji panującego władcy. W innych wypadkach umocniona siedziba zapewniała bezpieczeństwo w razie napaści. Wraz z rozwojem broni palnej możliwości te stawały się coraz bardziej iluzoryczne, o czym przekonali się na własnej skórze obrońcy zamku w Gołańczy. Częstokroć zanik funkcji obronnych wiązał się ze stopniowym rozwojem części mieszkalnej i reprezentacyjnej danej budowli. Tak stało się np. w przypadku zamku płockiego. Jednak w większości omawianych tu założeń o metryce późnośredniowiecznej lub wczesnonowożytnej, wyraźną cezurą są zniszczenia wojenne II wojny północnej, zwanej „potopem szwedzkim”.

Pojęcie rezydencjonalności nie łączy się jedynie z samymi murami siedziby. To także jej wyposażenie w meble, rzeźby, obrazy, książki i inne przedmioty, nie tylko upiększające czy ułatwiające życie, ale stanowiące dowód gustu i statusu społecznego właścicieli. To także otoczenie budowli mieszkalnej  - ogrody (później zaś także parki), zwierzyńce, wodotryski, wreszcie zaś cała infrastruktura pomocnicza, bez której nie sposób rozpatrywać funkcji rezydencji w okresie jej tryumfu i rozkwitu – w czasach pokoju.

Strona wydawcy:


Wydawca: Instytut Sztuki PAN
ISBN: 978-83-65630-80-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 327




sobota, 19 października 2019

„Pilny na tropie. Skarb getta”



Adam Michejda „Pilny na tropie. Skarb getta”


Wojenna historia Dawida, chłopca z warszawskiego getta, niespodziewanie staje się początkiem największej przygody w życiu jego wnuka – Davida, ucznia 6. klasy szkoły podstawowej w nowojorskim Brooklynie. Wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, Maxem i jego tatą Rafałem, rozwiązują zagadkę “Skarbu Getta” – niezwykłej pamiątki po wychowankach Domu Sierot Janusza Korczaka.

Choć dzieci i ich ukochany Doktor nigdy nie wróciły z ostatniej drogi do obozu zagłady, coś po nich zostało. Piękne wspomnienia Dawida, jednego z uratowanych, ale nie tylko… Czy nasi bohaterowie potrafią odnaleźć ich skarb? Zanim się o tym przekonamy, rozwiążemy wraz z nimi detektywistyczną zagadkę, przeżyjemy poszukiwania, pościgi, zaskakujące zwroty akcji. Zobaczymy piękną, rozgrzaną wakacyjnym słońcem współczesną Warszawę i poznamy prawdziwą historię tego miasta i jego mieszkańców.

Książka Adama Michejdy stara się poruszyć temat Holocaustu tak, by nie wystraszyć współczesnego nastolatka i go nie zanudzić. Tak jak niegdyś seria przygód „Pana Samochodzika” Zbigniewa Nienackiego sprawić, by młody czytelnik chciał poznać naszą historię. Również tę tragiczną – hitlerowskiej okupacji w Polsce; realia tamtego okrutnego świata, skomplikowanych relacji polsko-żydowskich… I robił to z wypiekami na twarzy.


Adam Michejda. Rocznik 1973. Pierwsze teksty zaczął publikować w wieku 17 lat. Pracował jako reporter w „Expressie Wieczornym” i „Życiu Warszawy”. Najdłużej związany był z „Super Expressem”, był m.in. zastępcą redaktora naczelnego. Przez kilka lat mieszkał w Nowym Jorku, gdzie kierował największą gazetą polonijną w Stanach Zjednoczonych – „Super Expressem USA”. Po powrocie do Polski osiadł nad Jeziorem Zegrzyńskim, a zawodowo współtworzy portal Party.pl. „Pilny na tropie. Skarb Getta” to jego debiut książkowy.


Źródło:

Recenzja powieści:


Wydawca: Oficyna 4eM
ISBN: 978-83-66242-15-9
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 304



piątek, 18 października 2019

„Dawne mapy. Podróż w przeszłość”



Kevin J. Brown „Dawne mapy. Podróż w przeszłość”
Przekład: Michał Zagrodzki


Bogato ilustrowane „Dawne mapy" prezentują historię kartografii, począwszy od Tabula Peutingeriana (której oryginał pochodzi z I wieku p.n.e.) aż do XX‑wiecznych map propagandowych. To zapis poznawania świata wielu pokoleń, wyobrażeń o świecie istniejącym, ale i wyobrażonym, którego nigdy nie było. Te mapy pozwolą nam wyruszyć śladami dawnych odkrywców oraz XIX‑wiecznych dżentelmenów podróżników. Umożliwią zrozumienie specyfiki mało znanej kartografii fantazyjnej i tej wciąż popularnej – perswazyjnej.




W tę niezwykłą podróż w czasie zabiera nas Kevin J. Brown, marszand rzadkich map, który sam przemierzył niejeden taki szlak, a dawnej kartografii podporządkował całe swoje życie.

Źródło:


Wydawca: Arkady
ISBN: 978-83-213-5111-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 208



czwartek, 17 października 2019

„Magia i procesy o czary w staropolskim Lublinie"



Magdalena Kowalska-Cichy 
„Magia i procesy o czary w staropolskim Lublinie"
Wydanie II, poprawione i uzupełnione


Magdalena Kowalska-Cichy przedstawia dokumenty dotyczące magii i czarów z jednego tylko miasta – Lublina. Łącząc porozrzucane, trudno osiągalne edycje źródłowe z własną pracą w archiwach, przedstawia kompletny katalog lokalnych procesów o czary i magię. Z tego też względu książka ma duży walor dla studiów historycznych. Jednocześnie skupienie na przekazach źródłowych czyni z książki fascynujący pitaval dawnych przestępstw o „nadprzyrodzonym” charakterze, a zarazem pozwala wniknąć w nieoczywisty świat wyobrażeń mieszkańców Lublina sprzed kilku stuleci, świata, w którym mieściły się zarówno intymne stosunki z diabłem, jak i dekokty z kociego mózgu. Lokalna perspektywa pozwala Autorce na ukazanie różnorodności i powszechności wierzeń magicznych, a znajomość historycznego kontekstu powoduje, że z przedstawionych przypadków wyciąga ich kluczowe cechy charakterystyczne (Prof. Tomasz Wiślicz).

Od Autorki: Przedstawione historie wydarzyły się naprawdę. Procesy dotyczące czarów, guseł czy korzystania z magicznych przedmiotów potwierdzają staropolskie księgi sądowe przechowywane obecnie w lubelskich archiwach oraz rękopiśmienne źródła epoki. Czy są to już wszystkie tego typu sprawy? Zapewne nie. Duża część akt Trybunału Koronnego spłonęła w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie w 1944 roku, a wiele innych ksiąg przez lata zaginęło lub uległo zniszczeniu. Niektóre są nieczytelne, inne w ogóle nie zostały jeszcze przejrzane. Czterdzieści zamieszczonych w tej pracy przypadków stanowi punkt wyjściowy, który zostanie z czasem, mam nadzieję, jeszcze uzupełniony […]

Granica między prawdą a fikcją w sprawach o czary zawsze była niezwykle cienka. Najlepiej widać ją chyba na przykładzie wspomnianej już legendy o Czarciej Łapie, ale można dostrzec ją także w samych protokołach z przesłuchań. I chociaż dziś mamy zdecydowane prawo wątpić w prawdziwość zeznań złożonych podczas tortur, powinniśmy jednak cały czas pamiętać o osobach, które przez te męczarnie przeszły. To dlatego niniejsza książka odwołuje się do mikrohistorii. Po pierwsze, przybliża poglądy i wierzenia zwykłych, żyjących przed wiekami ludzi, a po drugie, oddaje głos osobom dawno przez historię zapomnianym – oskarżonym, często skazanym na śmierć za coś, w co dziś nawet nie wierzymy. Opowieści o ich życiu i przekonaniach przez lata spoczywały w archiwach, w księgach, do których zaglądali tylko nieliczni badacze. Teraz zebrane w jednym miejscu i uzupełnione o inne niepublikowane dotąd materiały stanowić mogą ważny przyczynek do historii procesów o czary w Rzeczpospolitej, jak również dziejów dawnego wymiaru sprawiedliwości oraz losów mieszkańców Lublina.

---


Magdalena Kowalska-Cichy (ur. 1984 r.), historyk i kulturoznawca, absolwentka UMCS w Lublinie. Interesuje się światem przestępczym w Rzeczypospolitej XVI-XVIII wieku oraz dziejami prześladowania czarownic we wczesnonowożytnej Europie. Należy do lubelskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, a także do dwóch stowarzyszeń regionalnych: Radomskiego Towarzystwa Naukowego i Towarzystwa Przyjaciół Nauk im. Kazimierza Marii Osińskiego w Przemyślu. Jest pilotem wycieczek, Przodownikiem Turystyki Pieszej PTTK, a także autorką artykułów prasowych i naukowych oraz jedną z redaktorek polskojęzycznej Wikipedii. Prowadzi blogi Nie tylko genealogia oraz Nie tylko czarownice.


Źródło:


Wydawca: Episteme
ISBN: 978-83-65172-74-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 167



środa, 16 października 2019

Świętokrzyskie regionalia (cz. 70)



Mirek i Magda Osip-Pokrywka 
„Świętokrzyskie od Łysogór po Ponidzie”
Przewodnik


W położonym u stóp prastarych gór regionie świętokrzyskim zachowało się bardzo wiele zabytkowych obiektów. Turysta, który zdecyduje się aby spędzić tu czas nie będzie narzekał na brak emocji i przygód. Co krok zamek, pałac, okazała świątynia, zbór ariański lub skromny drewniany kościółek. Niemal w każdym mieście i miasteczku można podziwiać zabytki techniki, ruiny fabryk, hut, zbudowane z kamienia lub cegły gorzelnie i drewniane młyny. Mimo upływu czasu i dziejowych zawirowań nadal można tu znaleźć otoczone wiekowymi drzewami dworki szlacheckie. Niektóre z tych obiektów przetrwały do dnia dzisiejszego w formie malowniczej ruiny, inne zostały odrestaurowane i nadal cieszą oko spragnionych wrażeń miłośników historii.




Nic więc dziwnego, że znani podróżnicy i dziennikarze,  autorzy kilku przewodników, Mirek i Magda Osip-Pokrywka postanowili zwiedzić ten jeden z najpiękniejszych regionów w Polsce. Owocem ich pracy jest kolejny bogato ilustrowany przewodnik „Świętokrzyskie od Łysogór po Ponidzie”. Autorzy dotarli do około stu miejscowości, a na kartach niniejszego przewodnika przedstawili dzieje pięciuset zabytkowych obiektów. Przemierzyli Góry Świętokrzyskie, Wzgórza Koneckie, Płaskowyż Jędrzejowski, Wyżynę Sandomierską, Pogórze Szydłowieckie oraz Ponidzie. Odwiedzili niewielkie miasteczka, które dopiero od niedawna mogą cieszyć się prawami miejskimi oraz miasta, które od stuleci odgrywają istotną rolę w historii regionu.

Na niemal 250 stronach przewodnika znajdziemy również mnóstwo informacji o rezerwatach i pomnikach przyrody oraz rezerwatach geologicznych. Z przewodnikiem w ręku można wybrać się na wycieczkę szlakiem miejsc związanych z życiem i twórczością Mikołaja Reja, Henryka Sienkiewicza i Stefana Żeromskiego. Na uwagę zasługują wykonane przez autorów wysokiej jakości, piękne fotografie. Patrząc na pokryte złocistymi liśćmi drzewa bądź też soczystą zieloną trawę na łąkach bez trudu można zauważyć, że praca nad publikacją zajęła Mirkowi i Magdzie wiele miesięcy, a w regionie świętokrzyskim gościli przy tym niejeden raz.




Mirek i Magda Osip-Pokrywka pamiętali aby zamieścić w przewodniku praktyczne wskazówki ułatwiające zwiedzanie, w tym m.in. informacje o godzinach otwarcia zabytkowych obiektów, muzeów, itp. Autorzy nie zadowolili się przytoczeniem ogólnie znanych wiadomości dotyczących danych budowli, lecz starali się je uzupełnić o niezbyt często publikowane, lub zapomniane ciekawostki. Obok każdego, napisanego ze swadą rozdziału znajdziemy także wzmianki o tym jakie zabytki w okolicy warte są jeszcze odwiedzenia. Wędrówkę po regionie świętokrzyskim ułatwi niewątpliwie kilka kolorowych map zamieszczonych w przewodniku. Polecam.

Przewodnik na stronie wydawcy:


Wydawca: Jedność
ISBN: 978-83-7971-872-6
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 248



wtorek, 15 października 2019

„Szlacheckie gniazdo”



Monika Rzepiela „Szlacheckie gniazdo”


Ostatniego dnia 1776 roku na Pogórzu Karpackim przychodzą na świat dwie dziewczynki. Leontyna rodzi się w dostatnim szlacheckim dworze, a Marysia w ubogiej chłopskiej zagrodzie. Są mlecznymi siostrami. Mąż mamki jest ekonomem na dworze podczaszego. Pomimo różnic pochodzenia splot wydarzeń połączy panny ze sobą. Starszy brat Leontyny, dziedzic majątku, wyrusza w kilkuletnią podróż za granicę. Po powrocie do Pawłówki zakochuje się z wzajemnością w córce zarządcy, natomiast podczaszanka oddaje serce ubogiemu guwernerowi. Jednak złośliwy los rozdziela młodych. Jak mawia jeden z bohaterów powieści: „synogarlica nie dla wróbla, a magnackie córki nie dla drobnego szlachcica”.




Codzienne życie osiemnastowiecznej szlachty i chłopów pańszczyźnianych przeplata się z bolesną historią Polski. Majątek odwiedza Tadeusz Kościuszko. Zbliża się rok 1792. W przygotowaniu część druga Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu.

Źródło:

Recenzje powieści:



Wydawca: Szara Godzina
ISBN: 978-83-66201-25-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 296



poniedziałek, 14 października 2019

„Banita”



Jacek Komuda „Banita”


Jam Jacek Dydyński, kiedyś szlachcic, polski pan.
Teraz banita wyjęty spod prawa!
Tyle znaczyłem, co szabla, którą najmowałem za złoto magnatów.
Dziś nie mam nic!
Dworu, rodziny… Straciłem młodość w zwadach, pojedynkach.
Wzgardzony, wyśmiewany, oddaję szablę, co kiedyś służyła hetmanom - na usługi pięknej kurtyzany.
Stworzenia – jak mówią - bez duszy. Zabić je - ot jak świecę zgasić.
Ja jednak wiem, że to nieprawda…
Bo zamieniłem szlachecką fantazję…
Na miłość ladacznicy.
Dziś zagram o nią w kości z samą panią Śmiercią.




Gdyby Henryk Sienkiewicz żył w XXI wieku, to pisałby tak jak Jacek Komuda. (Jacek Piekara)




Jacek Komuda - zawodowy pisarz i historyk. Specjalizuje się w dziejach Rzeczypospolitej szlacheckiej. Autor siedemnastu książek: dziewięciu powieści historycznych, marynistycznych i siedmiu zbiorów opowiadań, których akcja rozgrywa się w XVII w., na morzach i oceanach oraz w XV-wiecznej Francji, a także zbioru esejów na temat kultury sarmackiej i najsłynniejszych postaci tamtych czasów. Jego dzieła, bez przerwy wznawiane, sprzedały się w łącznym nakładzie pół miliona egzemplarzy i cieszą się ogromną popularnością wśród polskich czytelników. Wierny prawdzie, nie stroni od brutalnych, mocnych kart historii. Inaczej niż Sienkiewicz woli pisać ku przestrodze niż ku pokrzepieniu serc. Wskrzesza dawne obyczaje, postaci, zapomniane miejsca. Bohaterowie to ludzie miotani namiętnościami, a nie papierowe ideały. Najważniejszym celem, jaki stawia sobie autor, jest przybliżenie i spopularyzowanie wśród czytelników historii Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Recenzja powieści:

Źródło:


Wydawca: Fabryka Słów
ISBN: 978-83-7964-142-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 229



niedziela, 13 października 2019

„Fajna Ferajna”



Monika Kowaleczko-Szumowska „Fajna Ferajna


Wzruszające, barwne i niepozbawione humoru wspomnienia dzieci z Powstania Warszawskiego. Przeżyli Powstanie Warszawskie, choć nieraz byli w poważnych opałach. Halinka ratowała psy i koty. „Kazimierz” przekazywał meldunki i roznosił powstańczą prasę. „Hipek” pełnił służbę w warszawskich kanałach. Mirek uciekł z domu, by walczyć na pierwszej linii. Żydowscy bracia Zalman i Perec przyłączyli się do powstańców po upadku getta i tułaczce po ulicach Warszawy. Dziewięcioletni Jureczek był najmłodszym zaprzysiężonym żołnierzem AK i służył na Mokotowie. Basia ukrywała się w nieludzkich warunkach w warszawskich piwnicach. A łączniczka Jaga, już niemal dorosła, podnosiła wszystkich na duchu w najtrudniejszych chwilach.

Wstęp: To wydarzyło się naprawdę. Wszyscy bohaterowie Fajnej Ferajny przeżyli Powstanie Warszawskie jako dzieci. Opowiadania zostały napisane na podstawie ich relacji zachowanych w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego, rozmów, listów, które mi podarowali, i innych materiałów. Bardzo dziękuję moim bohaterom i przyjaciołom: „Kalinie”, Jadze, Jureczkowi, „Hipkowi”, „Kazimierzowi”, Basi, Halusi i Melce za czas i serce, które mi poświęcili. Monika Kowaleczko-Szumowska http://fajnaferajna.pl


Monika Kowaleczko-Szumowska studiowała archeologię na Uniwersytecie Warszawskim i język angielski na Uniwersytecie Stanu Illnois w USA. Pracuje jako tłumacz, między innymi książek dla dzieci i młodzieży.


Źródło:


Wydawca: Bis
Ilustracje: Elżbieta Chojna
ISBN: 978-83-7551-407-0
Film – czas trwania: 30 minut
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 124




piątek, 11 października 2019

„Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych”



Przemysław Słowiński, Teresa Kowalik 
„Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych”


Żołnierz jest najsłabszym ogniwem wojny. Walczy nie tylko z wrogiem ale też z własnym przemęczeniem, stresem i strachem. Jak wzmocnić w nim wojownika? Najlepiej – narkotykami. Cudowną pigułką, która sprawi, że żołnierz stanie się maszyną do zabijania. Nawet przez kilka dni z rzędu nie będzie musiał spać ani jeść. Wyzbędzie się poczucia winy. Zapomni o przygnębieniu i zmęczeniu. Amfetamina, heroina, barbiturany, morfina i inne opiaty, kokaina i różne środki medyczne doskonale sprawdzają się w roli takiego magicznego środka.




Czy mikstura z wina i soku z niedojrzałych makówek stymulowała bohaterów Homera?

Co wdychali niezwyciężeni żołnierze Aleksandra Wielkiego?

Jakimi narkotykami faszerowali się wikingowie a jakimi wojownicy znad rzeki Orinoko?

Na jakim syntetycznym dopingu funkcjonowali żołnierze Wehrmachtu, Luftwaffe
i Kriegsmarine? 

Ile milionów tabletek metaamfetaminy wyprodukowały państwowe laboratoria III Rzeszy?

Jakie „witaminy” stymulowały dzielnych pilotów RAF-u?

Amerykanie w Wietnamie palili marihuanę i wciągali kokę, wojska sowieckie
w Afganistanie – wolały haszysz i heroinę.

Gdzie przebiega granica pomiędzy terapeutycznym zastosowaniem narkotyków,
a stymulowaniem zachowań?

Czy narkotyki w ekstremalnych działaniach wojennych to pomoc dla żołnierzy czy dowód na to, 
że dowództwo traktuje ich jak mięso armatnie?

Źródło:

Recenzja książki:


Wydawca: Fronda
ISBN: 978-838079-466-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 540