Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Templariusze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Templariusze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2019

„Atlantycka konspiracja”



Maciej Makarewicz „Atlantycka konspiracja”


Czy powinniśmy napisać od nowa historię świata? Rory Fallon, specjalista w dziedzinie starodawnej kartografii, odkrywa na swojej poczcie głosowej niespodziewaną wiadomość. Zarejestrował ją dom João, spotkany przed laty profesor z lizbońskiego Archiwum Narodowego. Zagadkowe nagranie wprowadzi Fallona do świata starych portugalskich map, odkryje przed nim dawną polityczno-religijną intrygę związaną z pewną starożytną relikwią oraz podaruje mu klucz do rozwiązania tajemnicy legendarnego zakonu templariuszy. Jej ujawnienie może całkowicie odmienić oblicze historii zapisanej w podręcznikach…

Atlantycka konspiracja to thriller łączący trzymającą w napięciu wartką akcję z wątkami historycznymi. Sięga czasów narodzin i wzrostu potęgi Imperium Portugalskiego, czyli wydarzeń, które w epoce konkwisty oceanów sprawiły, że obraz Ziemi trzeba było wyrysować od nowa. Stawia także niepokojące pytania, na które wciąż trudno znaleźć odpowiedzi.

Atlantycka konspiracja w tej edycji odkrywa swe sekrety na nowo. Pierwotne wydanie powieści została znacząco zmienione. Dzięki temu przygody Rory’ego Fallona, jego kompanów i przeciwników, smakują teraz zupełnie inaczej!


Maciej Makarewicz przyszedł na świat w grudniu 1988 roku. Dorastał na Warmii i Mazurach. Studiował nauki geograficzne i turystykę w Poznaniu i Madrycie. Zawodowo pilot wycieczek, przewodnik i krawiec podróżniczy, szyjący na zamówienie plany bliższych i dalszych wypraw. Hobbystycznie miłośnik starodawnych map, amator wytrawnego wina oraz praktykujący włóczykij, przemierzający Europę i świat w poszukiwaniu inspiracji – zwykle z harmonijką i notesem w kieszeni. Tropiciel zagadek historycznych i autor artykułów dla magazynu „Focus Historia”.

Źródło:

Recenzja powieści:


Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-66217-21-8
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 463



piątek, 28 kwietnia 2017

„Bożek templariuszy”



Anna Borkowska „Bożek templariuszy”


Czy to możliwe, że peryferia średniowiecznej Europy mogą skrywać w sobie tajemnicę dotyczącą pięknej i zarazem tragicznej historii templariuszy? A może właśnie dlatego - że to peryferia - możliwe były na nich nieprawdopodobne wydarzenia? Na te pytania pozwoliłby odpowiedzieć rzekomy bożek templariuszy, tajemniczy obraz, który zawędrował na ziemie Władysława Łokietka w czasach, kiedy we Francji przystąpiono do bezpardonowej likwidacji chluby wypraw krzyżowych. Czy domniemaną siedzibę krzyżowców udało się odnaleźć podczas II Wojny Światowej? Pośród apokryfów dawnych kronik aż roi się od zagadek, których rozwikłanie staje się bliższe, paradoksalnie, właśnie dzięki działaniom wojennym.

Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, co do tego, że opowieści o templariuszach nadal mogą trzymać w napięciu i budzić fantazję – już dziś powinien zacząć czytać tą książkę! Ta znakomicie napisana powieść zadziwia tym, że historia może odbywać się równolegle i w średniowieczu, i w XX wieku!

W roku Pańskim 1928, w klasztorze cystersów w Sulejowie, jakieś licho podkusiło opata Bernarda, żeby oblekanemu właśnie nowicjuszowi nadać swoje własne imię: także Bernard. Że to, po pierwsze, wielki święty Bernard, patron i wzór zakonu, da sobie radę także i z dwoma na raz; po drugie, nikomu w domu i tak się nie pomyli, kto „ojciec opat”, a kto obecnie „brat Bernard”, w przyszłości zaś „ojciec Bernard”. A po trzecie – tu opat zmrużył oczy i mruknął coś po ła­cinie, w czym wyraźnie dało się odróżnić tylko słowo impetus. Ojcowie także mrugnęli na siebie, przemó­wienie na tym się skończyło i ceremonia obłóczyn po­toczyła się dalej.

W rok później, kiedy przyszło głosować na dopusz­czenie brata Bernarda do ślubów, jeszcze przeszedł, ale znikomą większością głosów. Było już całkiem ja­sne, że jednego świętego Bernarda (tego z Clairvaux) trzeba by złożyć z obu sulejowskich Bernardów, bio­rąc uczoność ojca opata i charakterek braciszka. Nie­mniej, jako się rzekło, jeszcze przeszedł, bo głosujący w kapitule ojcowie wzięli pod uwagę jego prawość i dobre chęci. W rok później już by nie mieli siły kie­rować się tak obiektywnymi względami, bo go już wszyscy mieli dosyć; ale klamka zapadła, nie można było wydalić, trzeba było znosić.


Źródło:

Recenzja książki:


Wydawca: Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec 
ISBN: 978-83-7354-399-7
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 154


niedziela, 8 listopada 2015

„Testament Templariusza”




Jolanta Maria Kaleta „Testament Templariusza”

Patronat medialny: ZAPOMNIANA BIBLIOTEKA


Dwustuletnie dzieje istniejącego od 1118 lub 1119 r. Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona stanowiły inspirację dla kilku pokoleń pisarzy i filmowców. Nic dziwnego, otaczająca Templariuszy aura tajemniczości oraz opowieści o nieprzebranych bogactwach zgromadzonych przez rycerzy z czerwonymi krzyżami na białych habitach rozpalały wyobraźnię władców ówczesnych królestw a później historyków i poszukiwaczy skarbów. Paradoksalnie to właśnie legendarne złoto było jedną z przyczyn, jakie doprowadziły zakon do upadku, a wielkiego mistrza Jakuba de Molay do męczeńskiej śmierci na stosie.

Co pewien czas pojawiają się dokumenty (np. Pergamin z Chinon) rzucające nowe światło na rożne kontrowersyjne sprawy związane z historią braci zakonnych. Wiele jednak sekretów ukrytych w zakamarkach archiwów watykańskich wciąż czeka na badaczy. Do grona autorów zafascynowanych historią zakonu dołączyła również Jolanta Maria Kaleta. Pisarka, która w swoich wcześniejszych książkach przyzwyczaiła czytelników do opowieści pełnych zagadek historycznych, po złocie Wrocławia, wrocławskiej Madonnie, skarbie Inków i bursztynowej komnacie odkryła przed nimi jedną z tajemnic Templariuszy.

Osoby znające twórczość Pani Jolanty zapewne zdziwione zapytają, czy to możliwe, że autorka, która dotychczas osadzała fabułę swych powieści w czasach PRL-u przeniosła się wstecz o kilka stuleci, porzucając epokę, której realia odtwarzała tak wiarygodnie na kartach wcześniejszych książek? Odpowiedź jest prosta: na szczęście nie. Ucieczka przed aresztowaniem grupki Templariuszy z francuskiego Troyes w październiku 1307 r. i związana z nią tajna misja jest dopiero punktem wyjścia do pasjonującej historii, rozgrywającej się na Dolnym Śląsku: w Opactwie Cystersów w Henrykowie i okolicznych miejscowościach.







Właśnie do jednej z takich wiosek (Świątnik), w grudniu 1981 r. przybywa nauczycielka języka niemieckiego Magda Michalska. Młoda kobieta przeżywa trudne chwile. Nie tak dawno rozstała się z mężem, ponadto za działalność związkową została zmuszona zwolnienia się z pracy. W niewyjaśnionych do końca okolicznościach ginie dziadek Magdy. W spadku po nim Michalska otrzymuje leżący w Świątnikach stary, zrujnowany dom. Zatrudnienie znajduje w pobliskiej szkole. Wkrótce zostaje wprowadzony stan wojenny. Ktoś morduje sąsiadów Michalskiej. Mieszkańcy wsi szepcą między sobą, że zabójstwa mają związek z tajemnicą związaną ze znajdującym się nieopodal klasztorem. Magda zaczyna podejrzewać, że śmierć dziadka nie była przypadkowa i mogła mieć coś wspólnego z odkryciem, jakiego jej przodek dokonał kilkadziesiąt lat temu na terenie opactwa.

O ile król Francji Filip Piękny w 1314 r. paląc na stosie Jakuba de Molay położył kres istnieniu Zakonu Templariuszy, tak kilkaset lat później Wojciechowi Jaruzelskiemu wprowadzenie stanu wojennego nie pomogło w zatrzymaniu przemian zachodzących w Polsce. Czołgi na ulicach, samowole i brutalność milicjantów, internowania działaczy związkowych, puste półki w sklepach to codzienność, którą zapewne pamiętają nieco starsi czytelnicy. W powieści musiała zmierzyć się z nią nauczycielka Magda Michalska.

Mimo, że w książce nie brak odniesień do wydarzeń historycznych, autorce udaje się nie zanudzić nimi czytelnika. Niezwykle plastyczne opisy wnętrz klasztornych sprawiają natomiast, że z łatwością możemy sobie wyobrazić mroczne zakamarki opactwa, kaplice, korytarze czy bibliotekę. Podobnie jak w „Duchach Inków”, także i w niniejszej powieści znajdziemy pierwiastki metafizyczne. Nie mogło zabraknąć także wątku romansowego. Wielowątkowa fabuła, dynamiczna akcja, pełnokrwiści, wielowymiarowi bohaterowie,  wszystko to sprawia, że czytelnik ma ochotę nieco dłużej pozostać w zagubionych w zimowej, mroźnej scenerii Świątnikach i Henrykowie.

„Testament Templariusza” jest już dziesiątą książką wrocławskiej pisarki opublikowaną przez wydawnictwo Psychoskok. Recenzje trzech innych powieści Jolanty Marii Kalety: „Wrocławska Madonna”, „Duchy Inków” oraz „Strażnik bursztynowej komnaty” również znajdziecie na stronach ZAPOMNIANEJ BIBLIOTEKI.[1] Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
Patronat medialny: Zapomniana Biblioteka
ISBN: 978-83-7900-441-6
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 457