Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CM. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2018

„Pociąg w nieznane”



Adam Nasielski „Pociąg w nieznane”


17 lipca 1935 r. z dworca centralnego w Warszawie odjeżdża pociąg. Miejsca w pierwszym wagonie zostają wykupione przez uczestników wycieczki „pociąg w nieznane” organizowanej przez biuro podróży Orbis. Wśród amatorów mocnych wrażeń jest kilku mężczyzn oraz piękna dziewczyna. Niewiastą interesuje się Leonard Borowiecki, młody lecz znudzony życiem romantyk. Po dwóch dniach od pędzącego pociągu odłączają się niemal wszystkie wagony. Za parowozem pozostaje jedynie wagon z węglem oraz wagon pierwszej klasy, którym podróżują wycieczkowicze Orbisu. Niektórzy pasażerowie uważają, że jest to zaplanowany przez organizatorów, mający uatrakcyjnić podroż element programu.

Z takiego obrotu sprawy zadowolony jest także Borowiecki. Młodzieniec cieszy się, że nareszcie coś zaczyna się dziać i nadarza się sposobność do przeżycia prawdziwej, wielkiej przygody. Po pewnym czasie w serca podróżujących wkrada się jednak zaniepokojenie. Pociąg zatrzymuje się w odludnym miejscu. Uszkodzone tory uniemożliwiają dalszą jazdę. Pasażerowie wraz z obsługą lokomotywy podejmują decyzję, aby udać się w kierunku widocznego w oddali punktu świetlnego. Nie zdają sobie sprawy, że napisany przez życie scenariusz jest znacznie bardziej emocjonujący niż program biura podróży.




Nasielski stworzył powieść, którą trudno porównać z jego znanym cyklem kryminalnym „Wielkie gry Bernarda Żbika”. Raczej bliżej jej jest do sensacyjnych utworów pisarza, takich jak „Fort grozy”, „Mamba”, czy „Strzał”[1].  Zagadka kryminalna schodzi tu na dalszy plan, najważniejsza zaś jest wartka, wypełniona niebezpiecznymi przygodami akcja. Nie brakuje  zaskakujących zwrotów akcji a bohaterowie muszą cały czas mieć się na baczności i uważać aby nie zrobić ani jednego fałszywego kroku. Nawet najmniejszy bowiem błąd może bowiem kosztować ich utratę życia.

Już po przeczytaniu kilkunastu stron czytelnik spodziewający się, że akcja powieści rozegra się w zamkniętej przestrzeni wagonu zostaje zaskoczony przez autora. Nic bardziej błędnego. W żadnym z przedziałów nie ma trupa, żaden też z bohaterów nie przeistacza się w detektywa usiłującego wytropić sprawcę zbrodni. Wydany po raz pierwszy w 1935 r. „Pociąg w nieznane” należy do najbardziej poszukiwanych powieści Adama Nasielskiego. Książka czekała na wznowienie aż do 2017 r. Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-65499-74-5
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 192



[1] Recenzje innych powieści Adama Nasielskiego: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/search/label/Adam%20Nasielski

niedziela, 11 lutego 2018

„Danie główne”




Marcin Radwański „Danie główne”


Zielona Góra, pierwsze miesiące 2016 r. W jednej z francuskich restauracji zostają znalezione rozczłonkowane zwłoki młodej kobiety. Lokal w którym doszło do zbrodni należy do pochodzącego z Francji Michaela Giroud i jego małżonki. Podejrzane zachowanie właścicieli sprawia, że zaczynają się nimi interesować prowadząca śledztwo inspektor Agnieszka Wiertelak oraz jej podwładna starsza aspirant Anna Włodarczyk. Niestety, nie jest łatwo znaleźć jakiekolwiek dowody świadczące przeciwko Francuzowi. Policjanci nie są wstanie nawet ustalić tożsamości zamordowanej kobiety.




W Wydziale Kryminalnym Komendy Miejskiej w Zielonej Górze panuje kompletny rozkład. Szefowa i jej podkomendni nie radzą sobie z prowadzeniem śledztw. Akta wielu nieukończonych spraw pokrywa w archiwach kurz a łamanie procedur jest na porządku dziennym. Funkcjonariusze płci męskiej snują się bez celu po korytarzach, jedynie od czasu do czasu któryś z nich zasiądzie przy komputerze i poszuka czegoś w bazach danych. Niemal każdy z pracowników komendy przeżywa mniejsze lub większe problemy w życiu osobistym, co odbija się niestety niekorzystnie na jakości pracy. Nic dziwnego, że widząc brak postępów w śledztwie inspektor Wiertelak decyduje się na skorzystanie z nieformalnej pomocy urlopowanego komisarza Piotra Tondera.

Powieść, której akcja rozgrywa się głównie na terenie Zielonej Góry, ma trzech głównych bohaterów, wspomnianych wcześniej oficerów śledczych. Niestety rzuca się w oczy brak ściślejszego związania fabuły z charakterystycznymi obiektami tego miasta, stąd też równie dobrze Zieloną Górę mogłyby zastąpić Rzeszów, Olsztyn czy Białystok. Marcin Radwański wykazał się nie lada odwagą decydując się na przedstawienie w tak niekorzystnym świetle funkcjonowania  zielonogórskiej policji. Wypada mieć tylko nadzieję, że prawdziwi tamtejsi stróże prawa nie mają zbyt wiele wspólnego z postaciami policjantów wykreowanych przez autora. „Danie główne” Marcina Radwańskiego jest jedną z pierwszych pozycji w serii „Nowy polski kryminał” wydawnictwa CM.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Nowy polski kryminał
ISBN: 978-83-65499-92-9
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 257



sobota, 3 lutego 2018

„Lista sześciu”



Wojciech Kulawski „Lista sześciu”


W mieszczącej się na warszawskim Wawrze japońskiej restauracji Honsiu policja znajduje zwłoki prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Eugeniusza Tadli. Po przeprowadzeniu pierwszych czynności, funkcjonariusze dochodzą do wniosku, że mężczyzna został zamordowany, a ktoś upozorował jego samobójstwo. Niebawem policjanci otrzymują zgłoszenia o tajemniczych zgonach następnych prominentnych polityków. Śledztwo prowadzą komisarz Rafał Trygar i starszy aspirant Tymon Foltański. Pomaga im młoda i seksowna policjantka Marzena Gibała a nad sprawą czuwa skrupulatny i nieprzekupny prokurator Marian Suski. Policjanci szukają jakichkolwiek poszlak mogących łączyć zamordowanych mężczyzn. W trakcie działań śledczych w ręce stróżów prawa trafia kartka z tekstem mogącym sugerować, że tajemniczy zabójca zaplanował zgładzenie aż sześciu prominentów.

W czasie kiedy w Warszawie giną politycy z pierwszych stron gazet, do stolicy przyjeżdża Adam Zaręba. Młody mężczyzna jest programistą szukającym dobrze płatnego zajęcia. Nieco zagubionym przybyszem opiekuje się spotkany przypadkowo kolega ze szkolnej ławy Piotr Cynarski. Dzięki jego cennym wskazówkom Adamowi udaje się znaleźć pracę w korporacji. Piotr udziela też koledze szeregu rad, dzięki którym nieśmiały i zakompleksiony programista z prowincji zmienia się w pewnego siebie uwodziciela. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ma nic za darmo. Na domiar złego, niefrasobliwe postępowanie Piotra powoduje, że koledzy wplątują się w samo centrum niebezpiecznych wydarzeń związanych ze sprawą prowadzoną przez komisarza Trygara.




Rafał Trygar jest modelowym przykładem gliniarza z klasycznych powieści kryminalnych, czyli rozwiedzionym, często zaglądającym do kieliszka mężczyzną w średnim wieku. Jego podwładny, aspirat Foltański stara się, aby komisarz nie stoczył się w odmęty choroby alkoholowej. Natomiast Marzena Gibała przydział do policji kryminalnej zawdzięcza wpływom wysoko postawionego ojca.

„Lista sześciu” to powieść z wartką akcją i nieźle skonstruowaną intryga kryminalną. Książkę czyta się szybko. W pierwszej części czytelnika może nieco irytować nadmiar „rozmów instruktażowych” jakie przeprowadza ze sobą dwójka młodych bohaterów. Większość z nich dotyczy tajników uwodzenia. Na szczęście z każdą kolejną stroną proporcje się zmieniają a na plan pierwszy wysuwa się zagadka kryminalna i związane z nią perypetie Adama i Piotra. Wojciech Kulawski debiutował dwa lata temu. W swoim dorobku ma kilka opowiadań opublikowanych w antologiach kryminalnych i fantastycznych. „Lista sześciu” jest jego pierwszą powieścią kryminalną. Jest to także jeden z pierwszych tytułów serii „Nowy polski kryminał”.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Nowy polski kryminał
ISBN: 978-83-65499-83-7
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 285


środa, 31 stycznia 2018

„Bardzo niecierpliwy morderca”



Zuza Śliwa „Bardzo niecierpliwy morderca”


Warszawa, lata 70. Tuż obok domu przy ul. Niegłośnej znaleziono zwłoki Sławomira Zwardonia. Poprzedniego dnia, z Wisły nieopodal Kazimierza zostaje wyłowione ciało młodej kobiety Niny Kalickiej. Ofiary to zaprzyjaźnieni ze sobą stołeczni dziennikarze. Śledztwem kieruje sympatyczny kapitan MO Jacek Dydowski. W przypadkową śmierć dwójki osób nie wierzy Zbyszek Skubalik, reporter czasopisma „Wiadomości Dnia”. Sceptycznie podchodzący do działań milicji Skubalik zamierza na własną rękę odkryć z jakiego powodu zginęli Zwardoń i Kalicka. Wkrótce Zbyszek zaczyna zdawać sobie sprawę, że sam jest również narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tajemniczy morderca dziennikarzy „krąży” bowiem wokół redakcji jego gazety. Nie można także wykluczyć, że za zabójstwami stoi z ktoś zespołu redakcyjnego. Zarówno dziennikarz jak i kapitan zaczynają podejrzewać, że Skubalik mógł nieświadomie wejść w posiadanie jakiejś wiadomości i przez to naraził się nieuchwytnemu prześladowcy.




Akcja powieści „Bardzo niecierpliwy morderca” rozgrywa się głównie w warszawskich mieszkaniach należących do bohaterów oraz w siedzibie redakcji, w której zatrudniony jest Zbyszek. W poszukiwaniu śladów mających związek z zabójstwem Niny Kalickiej, Skubalik wyrusza do Kazimierza nad Wisłą. Odwiedza również niewielką, położoną na Mazurach wioskę. Podstawowym środkiem lokomocji warszawskiego dziennikarza jest popularny wówczas na dziurawych polskich drogach enerdowski trabant. Mimo to akcja dynamicznie przenosi się z miejsca na miejsce. Śledztwo prowadzone jest w czasie sezonu urlopowego, stąd też nie dziwi słoneczny, sielankowy klimat powieści.

Pod względem stylistycznym książka Zuzanny Śliwy nie odbiega od innych kryminałów milicyjnych. Jej zarys powstał prawdopodobnie jeszcze w latach PRL-u. Z informacji zamieszczonych na stronie wydawcy możemy się dowiedzieć, że autorka rozwijała fabułę przez kilka lat. Nie wiem niestety kiedy prace nad książką zostały zakończone, ale przypuszczam, że całkiem niedawno. Główny bohater pozwala sobie bowiem od czasu do czasu na ironiczne komentarze pod adresem oficera prowadzącego śledztwo, co w czasie rządów Gomułki czy Gierka nie było często praktykowane przez autorów kryminałów milicyjnych. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 70
ISBN: 978-83-65499-77-6
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 201


czwartek, 25 stycznia 2018

„Kryptonim Proszek do prania”



Jacek Wołowski „Kryptonim Proszek do prania”


Kraków, lata 50. ubiegłego stulecia. Na terenie podwawelskiego grodu zostają dokonane dwa zabójstwa. Jedna z ofiar to niezbyt zamożna pani w średnim wieku, drugą jest kierownik sklepu MHD. Niebawem funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej milicji natrafiają na ślad tajemniczej kobiety, która okazuje się być morfinistką. Podejrzewają, że narkomanka może mieć jakiś związek z zabójstwami. Niestety nie jest łatwo wydobyć z niej wskazówki, które mogłyby być przydatne w wyjaśnieniu zagadkowych zbrodni. Teczka z aktami sprawy, nosząca kryptonim „Proszek do prania” pęcznieje z każdym dniem. Wkrótce zostaje zamordowany jeden z oficerów zaangażowanych w prowadzenie śledztwa. Okazuje się, że w sprawę może być zamieszanych wiele prominentnych osób. Milicjanci muszą działać z wyczuciem, gdyż po drugiej stronie barykady czai się niebezpieczny i gotowy na wszystko przeciwnik.





Na kartach książki pojawiają się sylwetki wielu funkcjonariuszy MO. Co ciekawe, nie znamy imienia ani nazwiska żadnego z milicjantów, lecz identyfikujemy ich na podstawie stopni. Podobnie jest w przypadku innych bohaterów, szczególnie przedstawicieli półświatka. Tym razem autor uznał, że wystarczy aby posiadali jedynie imiona. Oszczędny, precyzyjny styl sprawia, że czytelnik od czasu do czasu może odnieść wrażenie, że sięgnął po pitaval lub zbiór reporterskich relacji zamieszczonych na łamach ówczesnej prasy. Wołowski skoncentrował się na ukazaniu pracy śledczej, oraz podobnie jak w książce „Walther 45771”, naszkicował kilka scen z życia osób prowadzących nie zawsze legalne interesy.




Jacek Wołowski (prawdziwe nazwisko Stanisław Sachnowski), to żyjący w latach 1905-1978 dziennikarz, który pisząc powieści kryminalne zapewne dość często inspirował się przestępstwami i zbrodniami, jakie gościły na pierwszych stronach krakowskich gazet. Tak było w przypadku powieści „Walther 45771”, której głównym bohaterem był Władysław Mazurkiewicz, morderca któremu udało się udowodnić sześć zabójstw dokonanych w latach 40. i 50. ubiegłego wieku. Z duża dozą prawdopodobieństwa można również przyjąć, że w podobny sposób powstała niniejsza książka.

Powieść „Kryptonim Proszek do prania” ukazała się po raz pierwszy w 1959 r. W serii „Najlepsze kryminały PRL - lata 50.” zostały wydane jeszcze dwie książki tego autora: wspomniana wyżej „Walther 45771” oraz „Oset pleni się w mroku”[1]. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 50
ISBN: 978-83-65499-84-4
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 132


sobota, 20 stycznia 2018

„Potem przychodzi ktoś inny”



Anna Kłodzińska „Potem przychodzi ktoś inny”


Warszawa, przełom lat 60. i 70. Patrolujący Wisłę milicjanci znajdują w wodzie zwłoki mężczyzny. Okazuje się, że ofiara to niedawno zaginiony zdolny chemik Adam Zieliński. Naukowiec kończył właśnie pracę nad ważnym wynalazkiem. Działalnością Zielińskiego zainteresowany był potężny niemiecki koncern chemiczny „Camilla”. Niemcy proponowali chemikowi współpracę, ten jednak wykazał się patriotyzmem. Nie skusiły go olbrzymie pieniądze i odrzucił lukratywną propozycję. Jedną z hipotez przyjętych przez milicjantów jest więc zabójstwo dokonane na zlecenie kogoś z zachodniej firmy chemicznej.




Oficerom MO zależy na rozbiciu całej siatki, stojącej za zamordowaniem polskiego chemika. Pierwsze zadanie to wytropienie tajemniczego egzekutora. Tradycyjne metody śledcze nie przynoszą jednak rezultatów. Kapitan Szczęsny wpada więc na niekonwencjonalny i bardzo ryzykowny pomysł. Wykorzystując swoje podobieństwo do zabitego naukowca, przy pomocy specjalistów od charakteryzacji, postanawia „wcielić się” w Zielińskiego. Liczy na to, że sprowokuje zdezorientowanego zabójcę do ponownego ataku, a to z kolei naprowadzi milicję na właściwy trop. Mimo sceptycyzmu i obaw przełożonych, kapitan realizuje swój karkołomny plan. Do dyspozycji ma nowoczesne gadżety, jakich pozazdrościć by mu mogli  bohaterowie filmów sensacyjnych z Jamesem Bondem na czele. Rozpoczyna się pojedynek Szczęsnego z niewidzialnym przeciwnikiem. Jego stawką jest życie dzielnego kapitana.

W powieści znajdziemy jak zwykle szereg ważnych informacji z życia kapitana Szczęsnego. Poznamy datę urodzenia oficera (1928 r.), dowiemy się m.in., że kiedy był jeszcze dzieckiem stracił oboje rodziców a w wieku młodzieńczym brał udział w powstaniu warszawskim. Szczęsny po zakończeniu działań wojennych uzupełnił wykształcenie. Studiował krótko medycynę, po czym w 1956 r. rozpoczął naukę w szkole milicyjnej. Ojciec kapitana był zapewne dowcipnym człowiekiem. On to bowiem zdecydował, że jego syn będzie nosił imię dokładnie takie samo jak nazwisko - Szczęsny. Poznamy kulisy zawiązania się przyjaźni Szczęsnego i majora Daniłowicza. Okaże się również, że chluba warszawskiej milicji potrafi uronić łzę na przedstawieniu teatralnym inspirowanym życiem partyzanckim, a od czasu do czasu lubi poczytać sobie „Barwy walki” Mieczysława Moczara. Z lektury powieści wynika, że w czasach Gomułki zawód milicjanta nie należał do najlepiej płatnych, i funkcjonariuszom często brakowało do pierwszego. Książka Anny Kłodzińskiej miała premierę w 1970 r. Polecam.

Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-65499-81-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 195


poniedziałek, 15 stycznia 2018

„Nocny gość”



Anna Kłodzińska „Nocny gość”
„Skradziona biżuteria”


Warszawa lata 70. ubiegłego wieku. Do warszawskich zakładów przemysłowych K-12 przylatuje z Holandii inżynier Erich Lombann. Fachowiec z Amsterdamu został wydelegowany przez firmę REALET z zadaniem przeprowadzenia kontroli ustawień holenderskich frezarek. Ma także nadzorować rozruch tych nowoczesnych maszyn. W stołecznych zakładach prowadzone są również prace nad prototypem turbinowego silnika dwuprzepływowego przeznaczonego do montażu w samolotach naddźwiękowych. Do produkcji silników zostaną wykorzystane właśnie holenderskie maszyny. W czasie kiedy w zakładach K-12 inżynier Lobmann wraz z polskimi kolegami usiłuje dopiąć wszystko na ostatni guzik, na terenie przedsiębiorstwa dochodzi do tragicznego wydarzenia. Wkrótce potem w wykopie przy ul. Zabranieckiej w Warszawie milicjanci natrafiają na zwłoki nieznanego mężczyzny. Funkcjonariusze MO głowią się i troją, lecz nie potrafią sobie poradzić z ustaleniem tożsamości ofiary. Już niebawem okaże się, że te dwa wypadki są ze sobą ściśle powiązane.




Do akcji wkracza jeden z najlepszych oficerów sekcji zabójstw Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej - kapitan Szczęsny. Przystojnemu, jasnowłosemu oficerowi sekundują znani z innych powieści kryminalnych Anny Kłodzińskiej umundurowani koledzy po fachu, z przyjacielem - majorem Daniłowiczem na czele. Zawsze kiedy zostaje dokonane zabójstwo, na miejscu zbrodni pojawia się również niezawodny doktor Stern. Okoliczności sprawy szybko zmuszają kapitana do nawiązania współpracy z oficerami polskiego kontrwywiadu wojskowego. Kłodzińska stara się jednak podkreślić pewną niezależność i nieszablonowy sposób działania kapitana Szczęsnego.

Czytelnik dość szybko zaczyna domyślać się, kto stoi za wydarzeniami w zakładach i śmiercią mężczyzny znalezionego w wykopie. Dlatego też najwięcej emocji wzbudza gra w kotka i myszkę jaką prowadzi główny podejrzany z depczącymi mu po piętach milicjantami. Tłem akcji są biura i hale fabryczne, podrzędne spelunki i eleganckie warszawskie hotele. Kłodzińska opanowała umiejętność kreślenia klimatycznych scen z udziałem przedstawicieli przestępczego półświatka. W powieści „Nocny gość” warte zauważenia są dwie takie sceny. Jedna zaraz na początku książki, kiedy to wieczorową porą dwóch pijaczków odnajduje ciało zabitego człowieka, i druga, w podejrzanej knajpie o nazwie „Portowa”, do której lepiej samotnie po zmroku nie zaglądać. Powieść ukazała się w 1973 r. W niniejszym tomiku zostało zamieszczone również mało znane i chyba nigdy wcześniej nie publikowane w formie książkowej opowiadanie kryminalne Anny Kłodzińskiej„Skradziona biżuteria”. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-65499-90-5
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 205


poniedziałek, 8 stycznia 2018

„Przygody chemiczne Sherlocka Holmesa”



Wacław Gołembowicz „Przygody chemiczne Sherlocka Holmesa”


Mieszkający przy Baker Street w Londynie detektyw Sherlock Holmes jest bohaterem czterech powieści i kilkudziesięciu opowiadań sir Arthura Conana Doyle’a, które ukazały się drukiem w latach 1887-1903. Kilkadziesiąt lat później, w 1959 r. drukarnie opuściło pierwsze wydanie zbioru opowiadań polskiego chemika Wacława Gołembowicza, w których autor przywrócił do życia postacie legendarnego londyńskiego detektywa oraz jego nieodłącznego towarzysza i przyjaciela doktora Johna Watsona.

W niniejszym tomie znajdziemy dziewięć opowiadań, w których Sherlock Holmes rozwiązuje szereg skomplikowanych spraw. Wyjaśnia zagadkę kradzieży brylantów z bankowego sejfu i sprawę sabotażu w fabryce kosmetyków, ratuje od śmierci krewnego doktora Watsona oraz wybawia z opresji ukochanego pewnej pięknej, młodej damy. Detektyw wykrywa ponadto oszustwa w nielegalnym kasynie oraz na torze wyścigów konnych, zapobiega zniszczeniu okrętu z ładunkiem amunicji, a także udaje mu się szczęśliwie wykaraskać z pułapek jakie zastawa na niego największy wróg – naukowiec Karol Braunheld. Żadnej z tych spraw detektywowi nie udało by się rozwikłać bez gruntownej znajomości chemii. Stąd też nieco czasu Holmes poświęca na pracę w domowym laboratorium.

Jak pamiętamy z lektury utworów klasyka angielskiej powieści kryminalnej, najniebezpieczniejszym przeciwnikiem genialnego detektywa był profesor James Moriarty. Nie wiele zabrakło do tego, by ten zwany Napoleonem Zbrodni przestępca doprowadził do śmierci Holmesa. Narratorem opowiadań, co nie powinno dziwić nikogo z miłośników twórczości Arthura Conana Doyle’a, jest oczywiście doktor Watson. Nawiązania do oryginalnych utworów z przygodami Holmesa znajdziemy w każdym z opowiadań zmarłego w 1960 roku, a więc krótko po wydaniu książki Wacława Gołembowicza. Holmes toczy walkę z  Karolem Braunheldem, którego postać jest wzorowana właśnie na profesorze. Polski autor starał się oddać klimat panujący w Londynie w pierwszych latach ubiegłego stulecia. Niezwykle interesujące są oryginalne zagadki kryminalne postawione przed nietuzinkowym detektywem. W słowie wstępnym autor wraża nadzieje, że gdyby Arthur Conan Doyle żył, nie potępiłby zbytnio tej próby wskrzeszenia jego bohatera. Myślę, że obawy pana Wacława był bezpodstawne, trudno bowiem nie odczuć, że duch angielskiego pisarza unosi się nad każdym z opowiadań. Polecam.


Wydawca: CM
ISBN: 978-83-65499-78-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 221


wtorek, 2 stycznia 2018

„Rubin wezyrski”



Walery Przyborowski „Rubin wezyrski”


Pierwsza połowa XIX stulecia. Porucznik trzeciego pułku ułanów Kazimierz Kosa otrzymuje rozkaz wyjazdu do leżącej nieopodal Stopnicy wsi Grzymała. Młody oficer z niechęcią udaje się wraz z plutonem ułanów na letnie kwatery do maleńkiej wioski. Jest pewien, że nie będzie mógł tam liczyć na żadne atrakcje, a o pięknych kobietach, balach i zabawach musi na dłuższy czas zapomnieć. Po przyjeździe oficer rozlokowuje swoich żołnierzy we wsi, a sam udaje się do położonego w sąsiedztwie okazałego dworu. Tu poznaje właściciela, starego sympatycznego pana regimentarza, a także jego krewne. Jedna z nich, urocza panna Julia, od pierwszej chwili zdobywa serce przystojnego młodzieńca. Zagadkową rolę pełni we dworze zaufany regimentarza, pewien hiszpański markiz Diego Cantalacillo Fontiveras. Jego podejrzane zachowanie wzbudza w poruczniku nieufność.




W wiekowym dworze nie brakuje komnat skrywających zagadki sprzed wieków. W jednej z nich, zwanej sułtańską, rodzina regimentarza przechowuje drogocenny rubin. Z klejnotem tym, zdobytym w bitwie pod Wiedniem, wiąże się tragiczna historia rodzinna. Obok mieszczącej się na piętrze komnaty sułtańskiej, ulokowany zostaje nasz porucznik. Z okien dworu widać jak na dłoni otoczone zapomnianym cmentarzem ruiny kościółka. One także stanowią ważny element zagadkowej układanki, którą oficer postara się ułożyć.




Walery Przyborowski umiejętnie tworzy atmosferę tajemniczości. Wiele scen rozgrywa się w mrokach nocy. Deszcz, błyskawice, bicie zegara, komnaty, do których od lat nikt nie zaglądał i kluczowy dla rozwoju fabuły wątek związany z familijnymi sekretami… Wszystko to sugeruje, że autorowi nieobca była twórczość francuskich i angielskich mistrzów powieści grozy. Warto tu nadmienić, że jedna z bohaterek powieści „Rubin wezyrski” czytuje namiętnie dzieła Ann Radcliffe. Akcja powieści przenosi się po pewnym czasie do Warszawy. Tu również autor dba o to, aby nie utracić nic z klimatu wykreowanego w pierwszej części książki. Choć młody porucznik ułanów Księstwa Warszawskiego przybywając do świętokrzyskiej wioski nie liczył na żadne atrakcje, los sprawił że przez cały okres pobytu w dworze nie nudził się ani przez chwilę, a dramatyczne wydarzenia, w centrum których tak niespodziewanie się znalazł, odcisnęły piętno na jego dalszym życiu, honorze oraz na karierze wojskowej. Powieść Walerego Przyborowskiego ukazała się drukiem w 1880 r. i po zakończeniu II wojny światowej nie była wznawiana. Polecam.


Wydawca: CM
ISBN: 978-83-65499-66-0
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 193


piątek, 22 grudnia 2017

Świętokrzyskie regionalia (cz. 48)



Walery Przyborowski „Krwawa noc”


Pochodzący z podkieleckich Domaszowic pisarz i historyk Walery Przyborowski może się poszczycić udziałem w powstaniu styczniowym. Nic więc dziwnego, że w jego bogatej twórczości nie mogło zabraknąć nawiązań do zrywu narodowowyzwoleńczego, którego tak wiele przełomowych, często bardzo krwawych epizodów rozegrało się w regionie świętokrzyskim. Jednym z takich utworów jest powieść „Krwawa noc”, akcja której rozgrywa się jesienią 1863 r.




Właśnie na Ziemi Świętokrzyskiej stacjonuje oddział powstańców pod dowództwem pułkownika Chmielińskiego. Do oddziału przybywa emisariusz, oficer Stefan Góra. Przywozi rozkaz, zgodnie z którym Chmieliński ma udzielić pomocy wojskom pułkownika Dionizego Czachowskiego. W modrzewiowym dworku, w maleńkiej wiosce Zalesie nieopodal Klimontowa zamieszkuje natomiast piękna i młoda wdowa, pani Adela. Kobieta darzy uczuciem przystojnego oficera, który krążąc od oddziału do oddziału, nie może znaleźć chwili czasu aby odwiedzić ukochaną. Jest i ten trzeci, mieszkający w sąsiedztwie obleśny Niemiec - Springer. Jego marzeniem jest zdobycie ręki i majątku uroczej Adeli. Kobieta zdaje sobie sprawę, że jeśli odrzuci awanse Springera, może narazić się na bardzo poważne niebezpieczeństwo.


Recenzje powieści kryminalnych Walerego Przyborowskiego:

„Czerwona skrzynia”

„Szkielet na Lesznie”

„Widmo na Kanonii”


Istotną rolę dla rozwoju fabuły odgrywa również pewien bohaterski Żyd mieszkający w pobliżu dworku. Gdzieś w tle pojawiają się w wzmianki o kilkunastu miejscowościach leżących w regionie, m.in. o Opatowie, Iwaniskach, czy Jeleniowie. Ta niewielkiej objętości powieść urzeka posępnym, mrocznym klimatem. Wraz z bohaterami przemierzajmy wijące się pośród pół piaszczyste dróżki, odwiedzamy ukryte w leśnej głuszy obozy powstańców, czy też wreszcie zaglądamy do leżącego na odludziu, malowniczego starego dworku. Sygnowana pseudonimem Zygmunt Lucjan Sulima „Krwawa noc” drukowana była na łamach poznańskiego czasopisma „Lech. Tygodnik Ilustrowany” w 1878 r. i nigdy później nie ukazała się w formie książkowej. Polecam.


Wydawca: CM
ISBN: 978-83-65499-89-9
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 70


sobota, 16 grudnia 2017

„Musiałem zabić”



Otto Stemin „Musiałem zabić”


Lata trzydzieste ubiegłego wieku. Przez południowe granice Polski wiodą szlaki chętnie wykorzystywane przez handlarzy narkotyków. Wśród licznych grup przestępczych trudniących się przemytem, najgroźniejsza jest banda „Zielonego Promienia”. To organizacja, która posiada swe oddziały w wielu krajach świata. Siedziba centrali bandy mieści się w Warszawie a mózgiem organizacji jest trzech dżentelmenów: właściciel luksusowego lokalu „Oriental” Sasza Rotsztajn-Czerwoński, dyrektor Banku Kolonialnego – Grom-Borski oraz najniebezpieczniejszy z całej trójki, wielokrotnie zmieniający tożsamość, niejaki Wnęcki. Członkowie bandy zajmują się również działalnością szpiegowską oraz wywiadem gospodarczym. Są doskonale wyszkoleni i zakonspirowani, stąd też funkcjonariusze polskiej policji nie mogą natrafić na najmniejsze nawet ślady, które mogłyby doprowadzić do rozpracowania i zlikwidowania organizacji.




Otto Stemin (wł. Stefan Minasowcz) mianował bohaterką swej powieści młodą i piękną kobietę-detektyw. Współpracująca z Policją Państwową, wodząca za nos niebezpiecznych przestępców, Sylwia Rańska licząc sobie niewiele ponad 20 wiosen, jest już słynną na cały kraj chlubą centrali śledczej. Od jej zdolności i odrobiny szczęścia zależy, czy członkowie bandy „Zielonego Promienia”, trafią wreszcie tam gdzie jest ich miejsce, a więc za kratki. Sylwię wspomaga dzielny ukochany, obdarzony kryształowym charakterem, inżynier Krzysztof Zasięski.




Akcja powieści rozgrywa się w Warszawie oraz w malowniczej, częstokroć groźnej scenerii Karpat. Pod barem „Oriental” zbudowany został cały system przejść, komnat i schowków dostępnych jedynie dla wtajemniczonych. Banda posiada także liczne kryjówki w jaskiniach górskich. Bohaterowie przemieszczają się więc z miejsca na miejsce, zdając sobie sprawę, że organizacja może w każdej chwili wydać na nich wyrok śmierci. Od czasu do czasu padają strzały, a na kartach powieści pojawia się trup. Sieć powiązań i niedopowiedzeń między przeżywającymi nieprawdopodobne przygody postaciami odgrywającymi główne role ma na celu utrzymanie napięcia czytelnika do kulminacyjnego momentu książki.




Powieść „Musiałem zabić” Otto Stemina została wydana po raz pierwszy od 1935 r. Biorąc pod uwagę jej konstrukcję, w tym rozbicie na dość liczne, krótkie rozdziały oraz wiele akcentów romansowo-melodramatycznych, chyba nie można wykluczyć, że ukazała się wcześniej w odcinkach na łamach prasy. Oprócz fanów przedwojennych kryminałów, lektura powinna zadowolić również miłośników popularnych utworów sensacyjno-awanturniczych. O autorze wiadomo niewiele. Udało mi się jedynie wyszukać informację, że prawdopodobnie był prawnikiem, a w latach trzydziestych mieszkał i pracował we Lwowie. W jego dorobku można znaleźć jeszcze co najmniej trzy powieści, których tytuły także sugerują sensacyjną tematykę. Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-65499-71-4
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 272


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

„Czarny koń zabija nocą”



Jacek Roy „Czarny koń zabija nocą”


Wakacje 1975 r. Do prywatnego pensjonatu „Rybitwa” w Świnoujściu przybywa detektyw amator Arystoteles Bax. Celem jego wizyty nie jest jednak beztroski odpoczynek. Rok wcześniej w pensjonacie została zamordowana pewna kobieta. Sprawca zbrodni mimo upływu dwunastu miesięcy nadal pozostaje na wolności. Miejscowa milicja nie potrafi poradzić sobie z wyjaśnieniem skomplikowanej sprawy, której akta z wolna zaczyna pokrywać kurz. Bax zjawia się w Świnoujściu na prośbę przyjaciela - majora MO Szymańskiego. Po roku w willi znów gromadzą się te same osoby, które bawiły w niej gdy w niezwykłych okolicznościach została uduszona pani Rożnowska. W trakcie pobytu w „Rybitwie” goście, wśród których są cudzoziemcy, organizują turniej szachowy. Niestety i tym razem w pensjonacie popełniona zostaje zbrodnia…



Tadeusz Starostecki „Plan Wilka”
Najlepsze kryminały PRL/Lata 50


Głównymi bohaterami PRL-owskich kryminałów nie często zostawały takie postacie jak prywatny detektyw współpracujący na specjalnych zasadach z organami ścigania. W socjalistycznej rzeczywistości trudno było nawet między wierszami przemycić aluzje odnośnie nieudolności stróżów prawa, a funkcjonariuszom MO wcześniej czy później, ale jednak zawsze udawało się doprowadzić do wykrycia sprawcy przestępstwa. Bax jest tu ewenementem. Oprócz oryginalnego imienia może poszczycić się bowiem niemałymi sukcesami, ba, w życiorysie ma nawet prowadzenie szkoleń dla funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.

Nie trudno dostrzec, że powieść Jacka Roya inspirowana jest dokonaniami zachodnich klasyków powieści kryminalnej. Bohaterowie stłoczeni są na niewielkiej przestrzeni pensjonatu prowadzonego przez Pana Borowskiego. Pośród nich krąży genialny detektyw, którego zadaniem zdemaskowanie tajemniczego zabójcy. Zachowanie każdego z gości daje Baxowi wiele powodów do domysłów. Detektyw stara się dociec, co oprócz zamiłowania do szachów łączy przebywających w willi gości. Mężczyzna jest przekonany, że wszystkie osoby powróciły do willi w sobie jedynie znanym celu a poznanie prawdziwego powodu ich wizyty mogłoby go znacznie przybliżyć do rozwiązania skomplikowanej zagadki. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 70
ISBN: 978-83-65499-60-8
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 212


niedziela, 13 sierpnia 2017

„Crimen. Zbrodnia w zasięgu ręki” (1/2017)



„Crimen. Zbrodnia w zasięgu ręki” (1/2017) 
Czasopismo kryminalne


W pierwszym numerze czasopisma zamieszczono nieznane opowiadania gazetowe Adama Nasielskiego, Marka Romańskiego i Daniela Bachracha. Opublikowano także zgrabną minipowieść Jana Groma Dom Niespodzianek oraz tajemniczy anonim: Człowiek z obciętym językiem.


Spis treści:

Jan Grom, Dom Niespodzianek 7
Człowiek z obciętym językiem 53
Władysław Nowak, Sensacyjna kradzież brylantów, symulowana rabunkiem 68
Daniel Bachrach, Śladami przestępców 78
Daniel Bachrach, Tajemniczy włamywacz 102
Daniel Bachrach, „Dintojra” 118
Adam Nasielski, Błysk 126
Adam Nasielski, Duch 129
Marek Romański, Krwawa zapałka 132
Marek Romański, Zapomniane słowo 138
Anna Kłodzińska, Nienawiść 142

    
Źródło:


Rok wydania: 2017
Okładka: miękka
Liczba stron: 156
Format: a5


wtorek, 1 sierpnia 2017

„Królewna?!”



Andrzej Piwowarczyk „Królewna?!”


Bielsko, wiosna 1953 r. Z magazynów tekstylnych zrabowana zostaje duża partia poszukiwanych na rynku towarów. Brawurowy napad jest perfekcyjnie przygotowany. Włamywacze niemal nie pozostawili śladów, które mogłyby stanowić punkt zaczepienia dla przybyłych na miejsce przestępstwa funkcjonariuszy milicji. Jedynym tropem jest odcisk kobiecego palca pozostawiony na blaszanym kubku stojącym na stole w pomieszczeniu magazynowym. W półświatku przestępczym krążą legendy o demonicznej kobiecie, zwanej „Królewną”, stojącej na czele bandy, która być może jest odpowiedzialna za włamanie. Ginie człowiek, który naraził się „Królewnie”.

Mimo upływu czasu i zaangażowanych znacznych środków lokalna milicja nie może pochwalić się jakimikolwiek sukcesami w tej sprawie. Nic dziwnego, że do akcji wkraczają asy MO z Warszawy. Mózgiem szeroko zakrojonej operacji zostaje odważny, inteligentny i pomysłowy oficer – kapitan Gleb. Każdy z podejrzanych osobników znajdujących się w orbicie zainteresowań Gleba i jego kolegów, kiedy tylko usłyszy o mitycznej szefowej gangu, drżąc z przerażenia nabiera wody w usta. Czy Glebowi uda się sprawić aby członkowie bandy i nieuchwytna „Królewna” znaleźli się wreszcie za kratkami?



Andrzej Piwowarczyk „Stary zegar”


„Królewna?!” to kolejna opowieść w klimacie noir jaka wyszła spod pióra Andrzeja Piwowarczyka[1]. Nie brakuje w niej mrocznych scen. Kiedy księżyc skryje się za chmurami przestępcy obezwładniają strażników, opróżniają magazyny i urządzają balangi w podejrzanych spelunkach i melinach a niezmordowani stróże prawa naradzają się w zaciszu gabinetów i  próbują zastawiać pułapki. Piwowarczyk starał się unikać wplątywania w fabułę wątków ideologicznych, ukazał za to ciepłą, ludzką twarz funkcjonariuszy MO. Podpułkownik bawi się z dzieciakami swego podwładnego, od czasu do czasu potrafi zażartować, jest wyrozumiały dla oficerów niższych rangą. Nieco przypomina ta postać sympatycznego majora Wołczyka z serialu „07 zgłoś się”.

Podobnie jak w opowiadaniu „Stary zegar” narratorem niniejszej powieści jest sam kapitan Gleb. Tym razem pewnego ciepłego majowego wieczoru 1955 r. oficer spotyka się z dziennikarzem w winiarni u Fukiera na Rynku Starego Miasta w Warszawie. Racząc się winem w spowitej dymem tytoniowej salce kapitan snuje wspomnienia związane z jedną z najtrudniejszych spraw jakie mu przydzielono w czasie dotychczasowej kariery. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 50
ISBN: 978-83-65499-33-2
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 162




[1] Patrz recenzja książki „Stary zegar”: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/search/label/Stary%20zegar

niedziela, 23 lipca 2017

„Król sutenerów Rozenberg działa”



Daniel Bachrach „Król sutenerów Rozenberg działa”


Nazywany często „warszawskim Sherlockiem Holmesem” inspektor Daniel Bachrach należał do najlepszych oficerów przedwojennej stołecznej policji śledczej. W tomie „Król sutenerów Rozenberg działa”, na niemal dwustu stronach zamieszczono aż 13 opowiadań, w których aspirant przywołuje wspomnienia ze śledztw jakie prowadził na różnych etapach swej policyjnej kariery. Znajdziemy tu więc także przygody Bachracha w Kijowie, gdzie policjant błyskawicznie wykrywa sprawcę kradzieży pieniędzy z kancelarii Sędziego Pokoju, czy opis brawurowej akcji przeprowadzonej na okręcie zmierzającym do Kanady. Bachrach zatrudniony wówczas jako detektyw kontraktowy w londyńskiej policji uniemożliwił ucieczkę parze morderców, doktorowi Crippenowi i jego kochance, którzy mieli na sumieniu śmierć żony naukowca.



„Sprawy kryminalne”


Aspirant specjalizował się w rozpracowywaniu gangów fałszerzy pieniędzy, stąd też i takich historii na kartach książki nie zabraknie. Bachrachowi częstokroć udaje rozwikłać się sprawy, z którymi inni, mniej doświadczeni funkcjonariusze nie mogli sobie poradzić. Rozwiązał m.in. zagadkę śmierci młodej kobiety, której ciało znalezione zostało w kufrze złożonym w przechowalni bagażu na dworcu Gdańskim, wytropił też sprawców zabójstwa pewnego mężczyzny w pokoju hotelowym. Od czasu do czasu zdarzają się policjantowi wyjazdy do Niemiec, gdzie zdarza mu się schwytać poszukujących tam schronienia przestępców znad Wisły.



„Crimen. Zbrodnia w zasięgu ręki” Nr 1/2017


Warto nadmienić, że obdarzony żyłką detektywistyczną Bachrach dysponował lekkim piórem. Pisząc barwnie i ze swadą, odkrywał przed czytelnikami wiele ciekawostek związanych z pracą śledczą. Życiorys Bachracha nie był w stu procentach krystaliczny. Cieniem na jego karierę policyjną rzucają się oskarżenia o szefowanie szajce fałszerzy paszportów. Po aresztowaniu, policjant przyznał się do stawianych mu zarzutów i został skazany na wieloletnie więzienie. W 2014 r. wydawnictwo CM opublikowało dwa tomy wspomnień aspiranta oraz jego przełożonego nadkomisarza Ludwika Kurnatowskiego[1]. Kolejne trzy opowiadania Daniela Bachracha przeczytamy w pierwszym numerze magazynu kryminalnego „Crimen. Zbrodnia w zasięgu ręki”[2]. Polecam.


Spis opowiadań:

Kradzież w kancelarii Sędziego Pokoju
Tajemnica pokoju numer 38
Tajemnica pokoju numer 18
Tajemniczy bagaż
Tajemnica domów schadzek
Król sutenerów Rozenberg działa
„Wesoły Ignaś”
Międzynarodowa szajka fałszerzy
Wykrycie fałszywych 1000-markówek w Żabieńcu
Podjęcie 35 000 złotych w P.K.O. na fałszywy czek
Fałszerze polskich banknotów w Wiesbaden
Ludzie i ludziska
Przez Atlantyk w pogoni za mordercą 


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-65499-56-1
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 187


niedziela, 16 lipca 2017

„Błękitne okulary”



Anna Kłodzińska „Błękitne okulary”


Warszawa, lata 60-te ubiegłego wieku. Z dwóch wagonów stojących na bocznicy kolejowej skradzionych zostaje kilkadziesiąt ton cennych chemikaliów. Z magazynów różnych przedsiębiorstw giną poszukiwane prefabrykaty lub surowce. Mimo zakrojonych na szeroką skalę działań operacyjnych, milicji nie udaje się natrafić na jakikolwiek ślad mogący doprowadzić do rozbicia doskonale zorganizowanej szajki przestępców. W tym samym czasie dwóch pokerzystów popełnia samobójstwo. Milicjanci, w tym kapitan Szczęsny z Komendy Miasta są przekonani, że to nie może być przypadek. Wkrótce as warszawskiej milicji zaczyna podejrzewać, iż zagadkowe zgony i tajemnicze kradzieże mogą być ze sobą w jakiś sposób powiązane. Rozpoczyna się obserwacja środowiska związanego z pokerzystami. Pośród kilku szemranych osobników, milicjanci zwracają uwagę na mężczyznę w błękitnych okularach, tajemniczego doktora Hacena.




Pierwszoplanowe role na kartach książki Kłodzińskiej odgrywają tym razem członkowie przestępczej szajki. Jak na kryminał milicyjny, dość dużo miejsca pisarka poświęciła na stworzenie barwnych charakterystyk postaci, które niemal do ostatnich stron powieści starają się wodzić za nos kapitana Szczęsnego oraz jego towarzyszy. Niemal każdy z członków grupy prowadzi podwójne życie. W domu jest kochającym mężem i ojcem, w zakładzie pracy szanowanym kolegą, często niezastąpionym fachowcem, lecz kiedy tylko przekroczy próg lokalu by spotkać się z kompanami od kart, przeistacza się w bezwzględnego, gotowego na wszystko bandytę.




Kłodzińska ukazując kształtowanie się wzajemnych relacji między przestępcami, piętnuje jednocześnie motywy ich działania. „Błękitne okulary” to mroczny (dosłownie) kryminał. Znaczna część akcji rozgrywa się w ciemnym, zadymionym mieszkaniu. To tam bowiem spotykają się pokerzyści, omawiając jednocześnie swoje „interesy”. Choć socjalistyczna ojczyzna systematycznie się rozwija, nie brak w zdrowej tkance społecznej czarnych charakterów, ludzi którzy gotowi są ją oskubać, kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja. Na szczęście karzące ramię sprawiedliwości dosięga każdego, kto tylko próbuje tego dokonać.  W powieściach Anny Kłodzińskiej tym karzącym ramieniem jest kapitan Szczęsny. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-65499-35-6
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 213


niedziela, 9 lipca 2017

„Kryminały przedwojennej Warszawy”



Ranking „Kryminałów przedwojennej Warszawy”


Seria „Kryminały przedwojennej Warszawy” wydawnictwa CM ukazuje się od maja 2012 r. Wydano w niej już ponad 40 tytułów. Po przedwojenne powieści kryminalne sięgamy nie tylko ze względu na skomplikowane zagadki kryminalne. W trakcie lektury chcemy przenieść się choć na kilka godzin do innego świata. Świata dawnej Warszawy. Klimatu dawnych kabaretów, nocnych lokali, kamienic, ulic, teatrów i melin lepiej od Błażejowskiego, Romańskiego, Wotowskiego czy Nasielskiego nie są w stanie oddać nawet najlepsi współcześni autorzy kryminałów retro.

Jest to trzeci ranking Kryminałów przedwojennej Warszawy. Mam nadzieję, że w tej znakomitej serii ukaże się jeszcze bardzo wiele tytułów. Ostatnio dodane pozycje zaznaczono pogrubioną czcionką.

Z dodanych ostatnio tytułów szczególnie polecam awanturniczą dwutomową powieść kryminalną Marka Romańskiego i Mirko Borkowicza „Szajka Biedronki” oraz „Akcje ATN”. Warto wyróżnić wydaną także w dwóch tomach, urzekającą klimatem i językiem dawnej Warszawy książkę Walerego Przyborowskiego „Widmo na Kanonii”. Ukazała się również najlepsza wg mnie powieść z przygodami genialnego inspektora Bernarda Żbika „As Pik”.


  1. Aleksander Błażejowski, Korytarz Podziemny B
  2. Henryk Nagiel, Sęp
  3. Ryszard Braun, Manekin nr 6
  4. Henryk Nagiel, Tajemnice Nalewek
  5. Marek Romański, Odwet
  6. Marek Romański, Mirko Borkowicz, Szajka Biedronki
  7. Marek Romański, Mirko Borkowicz, Akcje ATN
  8. Stanisław A. Wotowski, Tajemniczy wróg
  9. Marek Romański, Czarny trójkąt
  10. Marek Romański, Człowiek z Titanica
  11. Adam Nasielski, As Pik (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  12. Józef Jeremski, Tajemnica komisarza policji
  13. Adam Nasielski, Puama E (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  14. Walery Przyborowski, Widmo na Kanonii, t. 1
  15. Walery Przyborowski, Widmo na Kanonii, t. 2
  16. Ludwik Kurnatowski, Tajemnica Belwederu
  17. Leon (Ludwik) Kurnatowski, Zagadkowi milionerzy
  18. Stanisław A. Wotowski, Upiorny dom
  19. Antoni Hram, Upiór podziemi
  20. Adam Nasielski, Dom tajemnic (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  21. Ludwik M. Kurnatowski, Samochodwa banda Kłaka
  22. Adam Nasielski, Człowiek z Kimberley (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  23. Rafał Scherman, Samobójstwo zmarłego
  24. Stanisław A. Wotowski, Człowiek, który zapomniał swego nazwiska
  25. Adam Nasielski, Alibi (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  26. Stanisław A. Wotowski, Czarny Adept
  27. Marek Romański, Żółty szatan
  28. Marek Romański, Ostatnia gra Yoshimury
  29. Adam Nasielski, Opera śmierci (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  30. Adam Nasielski, Skok w otchłań (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  31. Adolf Doliński, Opowiadania kryminalne. Część 1.
  32. Stanisław A. Wotowski, Sekta diabła
  33. Walery Przyborowski, Szkielet na Lesznie
  34. Walery Przyborowski, Czerwona skrzynia
  35. Adolf Doliński, Opowiadania kryminalne 2
  36. Adam Nasielski, Grobowiec Ozyrysa (Wielkie gry Bernarda Żbika)
  37. Aleksander Błażejowski, Czerwony Błazen
  38. Tadeusz Starostecki, Krwawy reporter
  39. Antoni Starzewski, Męty
  40. Aleksander Błażejowski, Sąd nad Antychrystem

Recenzje wszystkich tomów znajdziecie w ZAPOMNIANEJ BIBLIOTECE:

Kryminały przedwojennej Warszawy na Facebooku:


sobota, 8 lipca 2017

„Krwawy reporter”



Tadeusz Starostecki „Krwawy reporter”


Międzywojenna Warszawa. Maks Frenkiel, właściciel poczytnej gazety nie radzi sobie z prowadzeniem pisma, które pozostawił mu niedawno zmarły ojciec. Jego wizja pracy dziennikarskiej znacząco odbiega od tego, czego oczekują żądni sensacji czytelnicy oraz zatrudnieni w redakcji reporterzy. W konsekwencji nakład „Gońca” wynoszący do niedawna około dwustu tysięcy egzemplarzy powoli lecz systematycznie topnieje. W tym trudnym okresie do redakcji trafia anonim, którego treść może postawić pismo na nogi. Jego nadawca twierdzi, że gotów jest dostarczać systematycznie sensacyjne materiały. Redakcja decyduje się na nawiązanie współpracy z tajemniczym donosicielem. Okazuje się, że teksty przez niego nadsyłane odsłaniają nie zawsze zgodne z prawem poczynania osób ze świata przemysłu i finansjery. Po samobójczej śmierci pewnego skompromitowanego w ten sposób bankiera, warszawska opinia publiczna ochrzciła autora artykułów mianem krwawego reportera.



Marek Romański, Mirko Borkowicz „Szajka Biedronki” oraz „Akcje ATN” 
– jedne z najlepszych Kryminałów przedwojennej Warszawy.


Klimat książki Tadeusza Starosteckiego przypomina nieco słynną powieść kryminalną Aleksandra Błażejowskiego „Czerwony Błazen”. Trzeba bowiem wyjaśnić, że wspomniane wyżej samobójstwo finansisty, to nie jedyna tragiczna śmierć z jaką mamy do czynienia na kartach niniejszej powieści. W pokoiku za kulisami pewnego stołecznego teatru rewiowego zostaje zamordowany sekretarz popularnej tancerki Reny Nels. O zabójstwo zostaje oskarżona piękna kobieta, której zmysłowy taniec nie raz rozgrzewał do czerwoności zmysły zasiadających na widowni mężczyzn…

W przeciwieństwie do Błażejowskiego, który w swych książkach starał się wiernie oddać klimat warszawskich ulic lub kabaretów, Starostecki skupił się na wartkiej akcji oraz na relacjonowaniu przebiegu nieformalnego śledztwa prowadzonego przez głównych bohaterów. Konstrukcja powieści oraz umiejscowienie kilku epizodów w teatrze czy na Cmentarzu Powązkowskim umożliwiały natomiast rozwinięcie niektórych wątków i wzbogacenie fabuły o smaczki z życia artystek lub akcenty grozy i tajemniczości.

Kim był Tadeusz Starostecki? Na forach internetowych można znaleźć spekulacje, że być może jest to jeden z pseudonimów znanego twórcy kryminałów Tadeusza Kosteckiego. Trudno to potwierdzić z całkowitą pewnością. Faktem jest, że styl i język „Krwawego reportera” bardziej przypominają powstałe po 1945 r. powieści zaliczane do nurtu „kryminału milicyjnego” niż kryminały z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-65499-34-9
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 99