Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lipca 2017

„Niezwykłe wakacje A.B.C.”



Stanisława Platówna „Niezwykłe wakacje A.B.C.”


Rodzina Ciekońskich nie jest tak zupełnie zwyczajna. Imiona i nazwisko każdego z jej członków rozpoczynają się trzema pierwszymi literami alfabetu. I tak: głowa rodziny to Andrzej Bronisław, mama – Anna Barbara, syn - Artur Bogdan, a dwie córki noszą imiona Agnieszka Beata oraz Alicja Bożena. Ale to nie wszystko, ulubieniec rodziny – pies zwie się Ali Baba. Rodzina A.B.C. mieszka w domku z ogródkiem we Wrocławiu, w dzielnicy Sępólno. Pan Andrzej pracuje w biurze konserwacji zabytków, pani Anna jest absolwentką historii sztuki specjalizującą się w malarstwie ściennym. To właśnie za jej sprawą wakacje 1967 r. na długo zapisały się w pamięci tej niezwykłej familii.




W celu przeprowadzenia badań fresków pani Ciekońska ma udać się do ruin starego zamczyska w Czarnym Stoku. W pracy ma pomagać jej oczywiście mąż. Rodzice korzystając z faktu, że rok szkolny dobiegł końca i za pasem wakacje postanawiają zabrać ze sobą także trójkę latorośli. Przed wyjazdem, do domu rodziny A.B.C. ktoś dokonuje włamania. Dzieci ukrywają to wydarzenie przed rodzicami, obawiając się opóźnienia wakacyjnego wyjazdu.

Po przyjeździe do Czarnego Stoku, Ciekońscy rozbijają namioty u stóp zamkowych ruin. Z zamkiem wiąże się romantyczna i tragiczna legenda o okrutnym rycerzu Arnoldzie von Schwarzenberg oraz jego małżonce Bercie. Młodzież oczywiście zaczyna podejrzewać, że gdzieś w podziemiach zrujnowanego zabytku znajduje się ukryty skarb. Wkrótce w pobliże obozowiska przybywa dwóch tajemniczych osobników. Artur oraz dziewczynki są przekonani, że włamanie do ich domu nie było tak zupełnie przypadkowe…




Choć „Niezwykłe wakacje A.B.C.” to znakomita wakacyjna lektura, znajdziemy w niej też nieco poważniejszy wątek poświęcony trudnościom piętrzącym się przed marzącym o dalszej nauce w liceum i studiach medycznych kilkunastoletnim chłopcem Adasiem.  W bibliografii zmarłej w 1975 r. Stanisławy Platówny nie brakuje zresztą powieści poruszających problemy nastolatków. W książce wydanej ponad 40 lat temu nie mogło oczywiście zabraknąć inteligentnego przedstawiciela milicji obywatelskiej. Autorka, unikając nadmiernego moralizowania, skoncentrowała się na stworzeniu historii przygodowej dla młodego czytelnika. Udało się jej to wyśmienicie. Szkoda, że powieść ta została już niemal zupełnie zapomniana.
           
Pierwsze wydanie „Niezwykłych wakacji A.B.C.” ukazało się w 1968 r., a więc dwa lata po bardziej znanej powieści Jerzego Broszkiewicza „Długi deszczowy tydzień.” Obydwie książki cechuje bardzo zbliżony, wakacyjny klimat. Również bohaterowie: garstka dzieciaków, rodzice, stróż prawa oraz zagadka historyczna z wątkiem sensacyjnym sprawiają, że książki te  można postawić obok siebie na bibliotecznej półce. Polecam.


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1973
Liczba stron: 230


wtorek, 25 kwietnia 2017

„Talizmany”



Dominik W. Rettinger „Talizmany”


Ewa Modlińska, historyk sztuki z wyboru i dziennikarka z przypadku, traci równocześnie faceta i pracę. W życiu jednak zawsze jest coś za coś – wskutek zbiegu okoliczności odkrywa w sobie dawno zapomnianą pasję do renesansu. Wpada na trop jednej z największych tajemnic historii. Czy siedemnastowieczne przekazy o fantastycznym skarbie okażą się prawdą? Czy Ewie wystarczy wiedzy i energii, by rozwiązać zagadkę? Kto jeszcze, oprócz niej, porwie się na tę próbę? Ślady prowadzą od Bizancjum przez Wenecję do Polski, a ściślej do potężnej XVII-wiecznej fortecy-pałacu Krzyżtopór. Splątane wątki, zaskakujące zwroty sytuacji, intrygi rodzinne, niebezpieczni rywale, gorące uczucia… Czy w odkryciu sekretu pomoże miłość?

Polski Kod Leonarda da Vinci: sensacja, humor i romantyzm.


Dominik W. Rettinger – uznany polski scenarzysta. Jego dorobek stanowią filmy pełnometrażowe m.in. „Milion dolarów” Janusza Kondratiuka i „Kamienie na szaniec” Roberta Glińskiego, a także seriale telewizyjne: „Ekipa” Agnieszki Holland, „Układ Warszawski” Kasi Adamik czy „Głęboka woda” Magdaleny Łazarkiewicz. Jest autorem powieści: Brainman, Klasa, Elita, Sokół, Wiara i tron.

Źródło:


Wydawca: Edipresse
ISBN: 978-83-7945-744-1
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 464


niedziela, 5 czerwca 2016

„Testament Eleonory”



Artur Daniel Grabowski „Testament Eleonory”


Dobiega końca Gorące lato w Görlitz. Nic nie zapowiada, że niebawem ustabilizowane, spokojne życie młodego i zdolnego dziennikarza Thomasa Michela zmieni się w pełną niespodzianek i niebezpieczeństw przygodę. Pewnej sobotniej nocy Thomas odbiera telefon z kancelarii adwokackiej z Frankfurtu nad Menem. Pracująca w niej mecenas Kathy Brück informuje go o śmierci przyjaciółki hrabiny Eleonory von Albertstein. Arystokratka przed śmiercią  napisała do niego ważny list.

Dziennikarz poruszony tajemniczym zgonem hrabiny wyrusza do Frankfurtu. Rezydencja zmarłej mieści się w olbrzymim, wiekowym i ponurym zamku. Po dotarciu na miejsce Thomas dowiaduje się, że jego przyjaciółka rozstała się z życiem w wypełnionej cennym księgozbiorem zamkowej bibliotece. Wszystko wskazuje na to, że niezwykle bogatej kobiecie ktoś pomógł w przeprowadzce na tamten świat.

Z informacji zamieszczonej na ostatniej stronie okładki dowiadujemy się, że urodzony w Lubaniu Artur Daniel Grabowski „już jako nastolatek poznał niezwykły świat przygód Pana Samochodzika, by potem samemu odkrywać zagadki przeszłości”. Nic więc dziwnego, że akcja jego powieści nie mogła być tajemnic sprzed lat pozbawiona. Trochę szkoda, że dla czytelników lubujących się w kryminałach rozwiązanie owych zagadek nie będzie stanowić zbyt wielkiego wyzwania. Warto natomiast podkreślić, że pewne niedostatki fabularne autor starał się zamaskować niezwykle plastycznymi opisami mrocznej siedziby rodu von Albertstein. Plus należy się także za warstwę historyczną powieści i wplecioną w nią rodzinną legendę. Nie powinno być to zaskoczeniem, gdyż autor studiował właśnie historię i teologię a jego pasją są dzieje regionu oraz religioznawstwo.

W opublikowanych na końcowych stronach podziękowaniach Artur Daniel Grabowski zdradza, że niektóre z przedstawionych wydarzeń, choć nieco przekształcone na potrzeby powieści miały miejsce na Dolnym Śląsku w schyłkowym okresie II wojny światowej.

Wydawca: Oficynka
ISBN: 978-83-62465-86-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 259


poniedziałek, 14 grudnia 2015

„Czy w tym zamku straszy?"




Elżbieta Śnieżkowska-Bielak „Czy w tym zamku straszy? 
Legendy o zamkach polskich”


Na ziemiach polskich zachowało się wiele prastarych zamków, należących przed wiekami do królów, książąt, magnatów i rycerzy. Upływ czasu sprawił, że wiele z nich przetrwało do dnia dzisiejszego jedynie w postaci malowniczych ruin. Wiele budowli udało się odrestaurować lub zrekonstruować. Każdy jednak zamek, nawet taki z którego pozostały zaledwie pokryte krzewami i drzewami sterty gruzów, skrywa w sobie jakąś tajemnicę sprzed setek lat.

Z książką Elżbiety Śnieżkowskiej-Bielak odwiedzimy najbardziej znane zamki w naszym kraju, m. in: Wawel, Książ, Bolków, Czorsztyn, Kórnik, Bobolice, Golub-Dobrzyń, Niedzicę, Łęczycę czy Pieskową Skałę. W tym miejscu muszę się przyznać, że choć większość historycznych budowli miałem okazję odwiedzić, niektóre wielokrotnie, znałem zaledwie trzy zamkowe legendy z dwudziestu opublikowanych w niniejszym tomie: O szewczyku Skubie, który pokonał smoka wawelskiego, o księżniczce Uminie i skarbie Inków ukrytym na gdzieś na zamku w Niedzicy oraz o diable Borucie z Łęczycy. Pozostałe opowieści miałem przyjemność przeczytać po raz pierwszy.

Z pewnością także młodsi czytelnicy, a do takich jest przede wszystkim adresowana książka, również po raz pierwszy, z wypiekami na twarzy, zapoznają się z legendami o skarbach, rycerzach, białych damach, czarownicach i smokach. Elżbieta Śnieżkowska-Bielak w celu umożliwienia czytelnikowi przeniesienia się do dawnych czasów zastosowała stylizację językową. Dlatego też znacznym ułatwieniem jest zamieszczenie po zakończeniu każdej z legend słowniczka trudnych wyrazów i wyrażeń. Dzięki temu młody człowiek może w łatwy sposób dowiedzieć się czym były podpłomyki, bombardy, ukontentowanie lub kasztel, wzbogacając tym samym swoje słownictwo.

Pod każdym ze słowniczków znajdziemy kilka lub kilkanaście pytań sprawdzających zrozumienie przeczytanej przed chwilą legendy. W książce przedstawione zostały również skrócone dzieje każdego z zamków. Celem autorki, który niewątpliwie udało się jej w pełni zrealizować, było zainteresowanie młodego pokolenia barwnymi, częstokroć burzliwymi, dziejami naszego kraju. Lektura książki może przyczynić się ponadto do rozbudzenia w dzieciach pasji poszukiwawczej, krajoznawczej i poznawczej. Może także zachęcić je do odwiedzenia opisanych zamków i sprawdzenia, czy w którejś z legend ukryte jest choć ziarenko prawdy. Polecam.


Wydawca: Harmonia
ISBN: 978-83-7134-808-2
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 160


poniedziałek, 5 października 2015

Świętokrzyskie regionalia (cz. 4)



„Szydłów przez stulecia. Monografia Gminy Szydłów”


Pod koniec 2011 r. została wydana książka Szydłów przez stulecia - monografia Gminy Szydłów. Jest to pierwsze w historii dzieło o charakterze monografii, tak szeroko opisujące tematykę Szydłowa i gminnych miejscowości. Monografia ma charakter pracy zbiorowej, pod naukową redakcją dr Cezarego Jastrzębskiego.

Pierwsze wydanie zostało wydrukowane na cele promocyjne w ramach projektu Szydłów - polskie Carcassonne - kampania promocyjna współfinansowanym z środków UE. Książka jest formatu B5 (16 x 24 cm), liczy 552 strony, zawiera około 250 zdjęć (kolor) i jest w twardej oprawie. Składa się z czterech części: Badania naukowe, Źródła, Wspomnienia, Varia. Spis treści, wstęp oraz kilka przykładowych stron prezentujemy w poniższych pdf-ach.




Źródło:

Wydawca: Gmina Szydłów
ISBN: 978-83-922366-9-6
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 552



wtorek, 18 sierpnia 2015

Iłża w literaturze




Sebastian Piątkowski "Miasto w nowej odsłonie. Monografia Iłży"


Kompendium najbardziej aktualnej wiedzy historycznej o Iłży i okolicach zebrane i opisane w przystępny sposób. Jest to jak do tej pory jedyna tego typu pozycja książkowa przedstawiająca historię, fakty i zdarzenia dotyczące Iłży oraz jej okolic w tak szczegółowym i obszernym wydaniu.

Publikacja pt. „Miasto w nowej odsłonie - monografia Iłży" pod redakcją Sebastiana Piątkowskiego powstała dzięki środkom Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich w ramach działania 413 Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju dla małych projektów.

Wydano na zlecenie Gminy Iłża
Iłża 2014

Więcej o książce:

oraz:




Paweł Nowakowski „Heraldyka iłżecka”


„Heraldyka iłżecka” autorstwa Pawła Nowakowskiego jest nowym opracowaniem popularnonaukowym, dotyczącym historii Iłży. Jak sam tytuł wskazuje, tematem książki są zagadnienia związane z herbami jakie znajdują się w przestrzeni miasta a także tymi znakami, które już nie istnieją lecz ich bytność została utrwalona przez dokumenty źródłowe. Opracowanie rozpoczyna się wstępem wprowadzającym czytelnika w ciekawy świat heraldyki. Wyjaśnia w przystępny sposób  jak  narodziła się, rozwijała i jakie wykształciła reguły. Zasadnicza część książki zawiera wizerunki iłżeckich herbów i ich opisy oraz informacje o ich właścicielach. W zakończeniu publikacji zostały umieszczone bibliografia i podręczny słowniczek wyjaśniający specjalistyczne terminy. „Heraldyka iłżecka” choć  skromna objętością,  wprowadza jednak znaczny ładunek świeżych informacji  do ogólnej wiedzy o  przeszłości miasta. 

Wydawca: Inter…Test
Iłża 2014

Więcej o książce:

oraz:




Dariusz Kalina, Radosław Kubicki 
 „Z dziejów budownictwa rezydencjonalno-obronnego na ziemi iłżeckiej”

Publikacja zawiera materiały z sesji popularno-naukowej „Przeszłość w służbie przyszłości” poświęconej dziejom regionu iłżeckiego, która się odbyła w Iłży w dniu 22.10.2010 roku.


Wydawca: Urząd Gminy Iłża
Iłża 2011

Więcej o książce:

oraz:




Łukasz Babula „Kapliczki, figury i krzyże przydrożne Gminy Iłża”


Wydawca: Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Iłży
Iłża 2014 r.

Więcej o książce:



wtorek, 12 maja 2015

„Skarb w starym zamku”



Tadeusz Kraszewski „Skarb w starym zamku”


Trzynastoletni Henio oraz jego młodsze rodzeństwo:  Hanka, Zdziś i Janek wyjeżdżają na wakacje do Szlachcina. W tej niewielkiej miejscowości, odległej o kilka kilometrów od pewnego powiatowego miasta znajduje się parafia zarządzana przez ich wuja, prałata Zarembę. Zaproszenie dobrodusznego i wesołego księdza wzbudza ogromne zadowolenie jego siostrzeńców. Po dotarciu na plebanię dzieci zaprzyjaźniają się z mieszkającymi nieopodal rówieśnikami.

Zakochani w powieściach Coopera, Maine-Reida i Karola Maya młodzi bohaterowie marzą, że kiedy dorosną wyjadą do Ameryki i będą tam prowadzić traperskie życie. Postanawiają się do tego solidnie przygotować. Rozbijają w pobliskim lesie obozowisko, budują szałasy i pewnie spędzili by całe wakacje w podobny sposób, gdyby nie naturalna dziecięca ciekawość oraz położone kilkaset metrów od obozu ruiny krzyżackiego zamku. W zamku tym, jak głosiła romantyczna legenda zostały przed wiekami ukryte wielkie skarby. Miejscowi mieszkańcy opowiadali, że można je odnaleźć jedynie o dwunastej w nocy. Niestety o północy w zamku straszą duchy.

Łatwo możemy się domyślić, że młodzieńcy zdecydowali się sprawdzić ile prawdy jest zawarte w wiekowej legendzie. Kiedy jednak udali się późną nocą w stronę ruin nie spodziewali się, że eskapada zamieni się w pełną emocji przygodę, którą będą jeszcze wielokrotnie wspominać. Przechodząc w pobliżu kościoła chłopcom wydaje się, że widzą światło w jego oknach a nieco dalej zauważają podejrzanych osobników. Rano okazuje się, że do świątyni dokonano włamania. Widząc, że przybyli na miejsce przestępstwa policjanci mają problem z wytropieniem przestępcy, Henio i spółka postanawiają rozpocząć własne śledztwo. Tu muszę dodać, że barwny, plastyczny opis nocnej wyprawy do zamku jest jednym z najmocniejszych punktów powieści.

Książka Tadeusza Kraszewskiego ukazała się tuż przed wybuchem II wojny światowej, po której nie doczekała się niestety żadnego wznowienia. Nie jest to powieść dla współczesnej młodzieży. Nie ma w niej szybkiego tempa, przeskoków akcji, nowinek i gadżetów technicznych. Urzeka jednak ciepły, czasem tajemniczy klimat, bijący z każdej, pożółkłej już strony ksiązki. 70 lat temu powieść zapewne rozpalała wyobraźnię wielu młodych chłopców marzących o poszukiwaniu ukrytych kosztowności w ruinach starych zamczysk. Na okładce mojego, mocno nadgryzionego zębem czasu egzemplarza zachowało się jeszcze kilka plam wosku. Młody człowiek, który w blasku świecy, z wypiekami na twarzy pochłaniał przygody dzieciaków w Szlachcinie teraz pewnie sam jest dziadkiem. Ciekaw jestem, co czytają jego wnuki. Czy cokolwiek czytają? A może młody czytelnik tej książki nie przeżył wojny, a wakacje w 1939 r. były ostatnimi w jego życiu?

Zmarły w 1973 r. w Poznaniu Tadeusz Kraszewski mimo, że pozostawił po sobie pokaźny dorobek literacki, jest dziś pisarzem zupełnie zapomnianym. Muszę przyznać, że i ja choć „Skarbu w starym zamku” poszukiwałem od dłuższego czasu, nigdy wcześniej nie miałem przyjemności czytać książek przygodowych i sensacyjnych tego autora. Na pewno jednak przyjrzę się dokładniej jego twórczości i być może uda mi się wyłowić jeszcze jakąś perełkę literacką.

Do sięgania po ulubione lektury naszych dziadków i pradziadków zachęcam wszystkich miłośników starych, dobrych książek przygodowych. Wszak nie tylko powieści Kornela Makuszyńskiego wypełniały półki przedwojennych szkolnych bibliotek.


Projekt okładki oraz ilustracje: Wacław Świerczyński
Wydawca: Księgarnia Świętego Wojciecha. Poznań-Warszawa-Lublin-Wilno
Rok wydania: 1939
Liczba stron: 185


piątek, 31 października 2014

„Profesor i pierwsza tajemnica zakonu”




Renata Warchoł „Profesor i pierwsza tajemnica zakonu”


Anka, Julka, Igor oraz Max rozpoczynają naukę w krakowskim gimnazjum. Spośród nowych nauczycieli największe wrażenie na czternastolatkach wywiera pan od historii. Niekonwencjonalne zajęcia z profesorem sprawiają, że uczniowie z utęsknieniem wyczekują na kolejne lekcje z tego przedmiotu. Ich fascynacja nauczycielem wzrasta, kiedy dowiadują się, że profesor organizuje coroczne wyprawy w różne interesujące miejsca świata. Uczniowie biorący w nich udział wybierani są według klucza znanego tylko profesorowi. Bohaterowie książki postanawiają zrobić wszystko, aby zostać zauważonymi przez nauczyciela i zasłużyć na udział w kolejnej atrakcyjnej wakacyjnej wycieczce. Zgłaszają się do niego z propozycją założenia Koła Miłośników Tajemnic Historii. Profesor akceptuje pomysł i wyznacza uczniom pierwsze zadanie. Mają wziąć udział w wyjaśnieniu zagadki testamentu hrabiego Ignacego Wiąza. Udają się w tym celu do zamku w Węgrowie. A kiedy nauczyciel wpada w tarapaty związane z wizytą tajemniczych osobników, młodzież nie zważając na grożące niebezpieczeństwa spieszy mu z pomocą.

Na pierwszy rzut oka w powieści wiele się dzieje. Uczniowie zaglądają do antykwariatów, zamku, jaskini, spacerują krakowskimi uliczkami. Niestety, wszystkie te miejsca są bardzo pobieżnie ukazane, przez co czytelnik nie ma możliwości wtopienia się w ich klimat.

„Profesor i pierwsza tajemnica zakonu” to powieść adresowana wyłącznie do rówieśników głównych bohaterów. Przyznam, że wymagało ode mnie sporo samozaparcia przeczytanie tej książki. Przebrnięcie przez niebyt frapujące, dość nudne szkolne epizody jest dla dorosłego czytelnika nie lada wyzwaniem. Tytułowy profesor, który wg. opisu zamieszczonego na ostatniej stronie okładki powinien być skrzyżowaniem Pana Samochodzika z Indianą Jonesem, w rzeczywistości jest dosyć słabo nakreśloną postacią, a ze słynnymi poprzednikami nie ma zbyt wielu wspólnych cech. Całą robotę wykonują za niego uczniowie, a on skrywa się gdzieś w tle. I to głównie Anka, Julka, Igor i Max rozwiązują zagadkę, która zresztą jest mocno wydumana i ociera się o science-fiction.

Gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że być może gdybym o napisanie recenzji poprosił ucznia gimnazjum, mogłaby się ona diametralnie różnić od niezbyt pochlebnej mojej opinii. Niestety, u większości starszych czytelników, którzy wychowali się na książkach Zbigniewa Nienackiego powieść „Profesor i pierwsza tajemnica zakonu” wzbudzi duże rozczarowanie.


Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 978-83-7722-756-5
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 296


niedziela, 6 lipca 2014

"Duchy Inków"


Jolanta Maria Kaleta "Duchy Inków"


Burzliwe były dzieje malowniczo położonego na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego zamku w Niedzicy. Na przestrzeni kilku stuleci swego istnienia wielokrotnie zmieniał właścicieli. W latach siedemdziesiątych XX wieku średniowieczna warownia była tłem kultowego serialu dla młodzieży „Wakacje z duchami,” zrealizowanego przez Stanisława Jędrykę na podstawie książki Adama Bahdaja. Dlatego też bardzo chętnie sięgnąłem po powieść „Duchy Inków,” której akcja rozgrywa się w tym właśnie miejscu.

Bohaterką książki jest Inka Złotnicka. To młoda, piękna kobieta po przejściach, matka 10-letniego chłopca, zdolna i ambitna doktor archeologii. Trudno uwierzyć, ale żyły niegdyś takie kobiety na ziemiach polskich. Złotnicka odwiedza niedzicki zamek, zamierza bowiem rozwikłać zagadkę rodzinną. Pragnie sprawdzić ile prawdy jest w opowieściach jej ojca i dziadka, mówiących o tym, iż ich ród wywodzi się od inkaskiej księżniczki Uminy, której trumna ma się znajdować w podziemiach niedzickiego zamku. 




Zadania nie ułatwiają ją oficer służb bezpieczeństwa kapitan Sobol oraz peruwiański rewolucjonista Komandante Eduardo, których zadaniem jest odnalezienie w Niedzicy legendarnego skarbu. Szukając wskazówek, które mogłyby ich do niego doprowadzić, usiłują porwać syna Inki. Esbek i jego fajtłapowaty, lubiący zaglądać do kieliszka towarzysz nie przepadają za sobą. Za to ich zabawne perypetie i przekomarzania się z pewnością wywołają uśmiech na twarzy niejednego czytelnika.




Z lewej strony: zamek w Niedzicy w jesiennej odsłonie,
 po prawej: okno przez które kapitan Sobol włamał się do zamku. Fot. Autor Bloga.

Powieść zawiera niemal wszystkie składniki, jakich poszukują miłośnicy literatury przygodowej: nocne wędrówki po zamkowych kryptach, komnatach i korytarzach, wycieczki na stary cmentarz czy też tajemnicze teksty będące zaszyfrowaną wskazówką niezbędną do odnalezienia skarbu. Trzeba też wspomnieć o wątku miłosnym umiejętnie wplecionym w fabułę powieści, oraz o pierwiastkach fantastycznych, dzięki którym można tu znaleźć pewne dalekie analogie z powieścią Zbigniewa Nienackiego „Pan Samochodzik i człowiek z UFO.” Bez uszczerbku dla fabuły mogłaby jednak Autorka pominąć opisy miłosnych uniesień oraz usunąć kilka zbyt soczystych przekleństw, które raczej  nie powinny znaleźć się w powieści przygodowej, po którą może sięgnąć duża grupa młodych czytelników. Trudno też uwierzyć, aby chłop na schwał, jakim był Sobol po wypiciu trzech kieliszków wódki czuł mdłości a „cały świat latał mu przed oczyma.”[1] Dla pewności wykonałem podobny eksperyment i po wypiciu zbliżonej ilości alkoholu nie stwierdziłem u siebie wyżej wymienionych objawów.

„Duchy Inków” to druga po „Wrocławskiej Madonnie”[2] powieść Jolanty Marii Kalety, którą miałem okazję przeczytać. Muszę podkreślić, że Autorka potrafi przenieść czytelnika w czasy PRL-u. Akcja powieści rozgrywa się pomiędzy 1986 a 1989 rokiem. Łatwo to ustalić na podstawie „muzycznych wskazówek” zamieszczonych w książce. Inka przebywając w Niedzicy nuciła pod nosem przebój Madonny „Papa Don`t Preach” a agent służby bezpieczeństwa śledzący główną bohaterkę, siedząc w Polonezie rozmarzył się słuchając Beaty Kozidrak śpiewającej hit Bajmu „Dwa serca, dwa smutki.”

Jolanta Maria Kaleta sięgnęła po legendę o odnalezieniu po II wojnie światowej inkaskiego kipu, rzekomo zawierającego informację o ukrytym skarbie i zbudowała wokół niej historię, którą trudno porównać z dziełem Adama Bahdaja, ale możemy spędzić przy niej kilka całkiem udanych, pełnych przygód wakacyjnych wieczorów.



Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-7900-186-6
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 383




[1] Jolanta Maria Kaleta „Duchy Inków,” s. 286.

niedziela, 15 czerwca 2014

"Więźniowie Skalnego Grodu"


Stanisław Pagaczewski "Więźniowie Skalnego Grodu"


Tydzień temu minęła trzydziesta rocznica śmierci autora trylogii uwielbianej przez kilka pokoleń młodych czytelników. 7 czerwca 1984 r. zmarł w Krakowie Stanisław Pagaczewski, spod którego pióra wyszły trzy książki poświęcone przygodom profesora Baltazara Gąbki. Ja jednak chciałem przedstawić inne, nieco mniej znane dzieło klasyka literatury dziecięcej.  Powieścią „Więźniowie Skalnego Grodu” zaczytywałem się w dzieciństwie zapewne nie tyko ja ale i wielu gości ZAPOMNIANEJ BIBLIOTEKI.

Do małego miasteczka Skalny Gród przyjeżdża z Krakowa na wakacje dwunastoletni Tomek. Szybko zaprzyjaźnia się z równolatkiem Zbyszkiem. Chłopcy bawią się, pływają. Tomek poznaje malowniczą okolicę. Pewnego dnia odwiedzają mieszkającego na skraju miasteczka staruszka zwanego Kasztelanem. Opowiada on im legendę o znajdującym niegdyś się w Skalnym Grodzie potężnym zamczysku. Zamkiem władał rozbójnik, który napadał na przejeżdżających w pobliżu kupców. Zamykał ich w lochu, gdzie wielu zmarło z głodu i wycieńczenia. Zamek zapadł się pod ziemię a drogę do niego można odnaleźć tylko raz w roku, cztery dni przed lipcową pełnią księżyca.

I właśnie wtedy chłopcy w tajemnicy przed dorosłymi udają się wraz z psem Radarem na wyprawę między pobliskie skały. Po długiej wędrówce kamiennymi korytarzami docierają do tajemniczej jaskini. Po krótkiej chwili wahania postanawiają iść dalej aż docierają do wyjścia. Kiedy znaleźli się na łące porośniętej trawą i kwiatami zaskoczył ich niespodziewany, zapierający dech w piersiach widok. Ponad lasem ujrzeli wzgórze, na którym wznosił się zamek o trzech wysokich basztach. Nim chłopcy zdążyli się zorientować w nowej rzeczywistości zostali schwytani przez zbójców i przewiezieniu poza zamkowe mury. Tam mają okazję poznać jednego z bohaterów opowieści staruszka – złego grafa Aldersteina. Przeżywają wiele zabawnych przygód. Prezentując zbójcom szereg sztuczek z użyciem przedmiotów, które zabrali „ze swoich czasów” zyskują sobie podziw herszta i jego kompanów. Uważani są za potężnych czarowników.

Pierwsze wydanie powieści „Więźniowie Skalnego Grodu” ukazało się na początku lat 60-tych ubiegłego wieku. Fantastyczna fabuła, humor, minimum moralizatorstwa oraz brak naleciałości ideologicznych sprawiają, że powieść stanowi i dziś doskonałą lekturą dla młodych czytelników. Warto o tym pamiętać zanim wybierzemy się do księgarni po prezent dla swoich pociech. Zamiast kolejnego tomu „Harry'ego Pottera” sięgnijmy na półkę z klasyką polskiej literatury dziecięcej, na której czekają profesorowie Ambroży Kleks i Baltazar Gąbka.

Książka przeczytana w mroźny, styczniowy wieczór 2014 r.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 83-08-01427-5
Rok wydania: 1986
Liczba stron: 126


sobota, 14 czerwca 2014

"Perła Będzina"


Emilia Nowak "Perła Będzina"


Bohaterami „Perły Będzina” są Bobek i Maciek, dwaj studenci marzący o poszukiwaniu pamiątek przeszłości. Wchodzą oni w posiadanie starej mapy, która wg jednego z nich może doprowadzić do odnalezienia skarbu rodu Mieroszewskich. Wyruszają więc na tereny Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego, gdzie ów ród przed wielu laty miał swoje posiadłości. Okazuje się, że znalezienie skarbu nie jest prostą sprawą. Ważną wskazówką jest tajemniczy wiersz zamieszczony na odwrocie mapy. Młodzieńcom podczas poszukiwań służy pomocą Klaudia, sprytna dziewczyna, której ciocia jest dyrektorem miejscowego muzeum. Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, chrapkę na odnalezienie skarbu mają także inne osoby, z którymi muszą zmierzyć się młodzi ludzie.

Niestety lektura „Perły Będzina” mocno mnie rozczarowała. Powieść jest przewidywalna, fabuła nieskomplikowana, momentami naiwna, napięcie jednostajne a postacie bohaterów niewyraźnie zarysowane.  Dopracowania, a może nawet przeredagowania wymagają rażące nienaturalnością dialogi, które warto przy okazji przyprawić choć szczyptą humoru. Zbyt skrótowo i mało emocjonująco przedstawione są również wędrówki bohaterów po tak interesujących niewątpliwie obiektach jak zamek, dworki czy podziemne korytarze.

Powieść będzie z pewnością atrakcją dla mieszkańców Będzina i okolic. Urodzona w tym mieście Autorka doskonale orientuje się detalach topograficznych regionu.  Znajomość tę wykorzystuje na kartach książki prowadząc czytelnika między „strategicznymi punktami” powieści. Warto zaznaczyć, że nie wszystkie miejscowości, których nazwy znajdziemy w książce rzeczywiście istnieją. Na uznanie zasługuje szata graficzna „Perły Będzina.” Autorką ilustracji w powieści jest również Emilia Nowak.

Pierwotnie powieść miała wejść w skład serii kontynuacji przygód Pana Samochodzika. Jak pisze Autorka: „losy jednak potoczyły się inaczej, książka przeszła transformację i w końcu ukazała się drukiem jako odrębna powieść przygodowa."[1] Emilia Nowak zapowiada wydanie kolejnych powieści o przygodach Klaudii, Maćka i Bobka.



Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 978-83-7722-908-8
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 208

środa, 19 lutego 2014

"Tajemnica podziemnego lochu"


Ryszard Doroba "Tajemnica podziemnego lochu"


Kilkunastoletni Marek przyjeżdża do swoich kuzynów na wakacje. W niewielkim miasteczku nie ma zbyt wielu atrakcji. Chłopiec pasjonuje się historią. Stąd też jego uwagę przykuwają ruiny zamku znajdujące się na niewielkim wzgórzu. Marek próbuje wyobrazić sobie jak wyglądała budowla w czasach swojej świetności. Zaciekawia go także informacja o tym, że zamek połączony był podziemnym korytarzem z położoną w odległości kilkuset metrów kolegiatą. W czasie zagrożenia korytarzem tym przenoszono kosztowności ze skarbca kolegiaty za zamkowe mury, które dobrze chroniły kościelne precjoza przed żołdakami łupiącymi co jakiś czas miasteczko.

Chłopcy postanawiają odnaleźć wejście do tunelu i przedostać się nim do kolegiaty. Obawiają się jednak, że podziemne przejście może być częściowo zasypane. Marek dowiaduje się od kuzynów, że mieszkający w pobliżu stary nauczyciel historii może udzielić wielu cennych wiadomości niezbędnych do przygotowania wyprawy. W trójkę udają się więc do niego i z wypiekami na twarzy wsłuchują się w bogatą historię czternastowiecznego zamku, który przez długi okres czasu był siedzibą biskupów a podczas wielu wojen został zniszczony przez obce wojska.

Tuż przed planowanymi poszukiwaniami młodzieńcy spostrzegają błękitny namiot rozbity miedzy kolegiatą a zamkiem. Okazuje się, że nie tylko oni zamierzają zejść do podziemnego korytarza, lecz muszą zmierzyć się z dwoma podejrzanymi typami. Chłopcy podejrzewają przybyszów o niecne zamiary i chęć ograbienia skarbca kolegiaty. Postanawiają do tego nie dopuścić, a że odwagi i pomysłowości im nie brakuje możemy być pewni, iż nielegalnym amatorom dóbr kultury problemów nie zabraknie. Do akcji włączą się również dzielni i błyskotliwi funkcjonariusze z miejscowego posterunku Milicji Obywatelskiej.

Powieść zawiera wiele walorów dydaktycznych. Autor próbuje uświadomić młodym czytelnikom, żeby „tworząc teraźniejszość i przyszłość nie zapominać o przeszłości.”[1] W jednym z serwisów internetowych przeczytałem, że książka ta jest gorszą wersją „Wakacji z duchami.” Niestety, muszę się z tym zgodzić. Przewidywalna akcja a szczególnie wyidealizowane postacie funkcjonariuszy MO, nawet mnie (miłośnikowi kryminałów milicyjnych) niezbyt przypadły do gustu. Do dzieła Adama Bahdaja, powieści tej bardzo dużo brakuje.

Zamek opisany przez Ryszarda Dorobę wybudował arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki. Łatwo można ustalić, że jest to jeden z zamków: w Łowiczu, Uniejowie, Kamieniu Pomorskim lub Opatówku. We wszystkich tych miejscowościach istniały wcześniej drewniane grody, w trzech z nich znajdują się kolegiaty, w jednej kościół. Do którego z tych zamków prowadzi tajemniczy podziemny korytarz? Rozwiązanie tej prostej zagadki pozostawiam Czytelnikom powieści „Tajemnica podziemnego lochu.”


[1] „Tajemnica podziemnego lochu,” s. 17.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie
ISBN: 83-218-0110-2
Rok wydania: 1972
Liczba stron: 130

Moja ocena: 4-/6

wtorek, 15 października 2013

"Pan Samochodzik i Zamek w Chęcinach"


Tomasz Olszakowski "Pan Samochodzik i Zamek w Chęcinach"


Niezbyt często czytuję kontynuacje przygód Pana Samochodzika, które nie wyszły spod pióra Zbigniewa Nienackiego. „Pan Samochodzik i Zamek w Chęcinach” to chyba trzecia pozycja z około stu wydanych przez wydawnictwo Warmia, na którą poświęciłem trochę czasu. Nienacki najczęściej wysyłał swojego bohatera na Pojezierze Mazurskie, kontynuatorzy jego dzieła są bardziej „rozrzutni.” Pan Tomasz lub jego odświeżone wcielenie – Paweł Daniec odwiedzają różne tajemnicze zakamarki naszego kraju. Kilka razy odwiedzili bliski memu sercu region świętokrzyski, w tym położone nieopodal Kielc urokliwe miasteczko – Chęciny.

Z miasteczkiem tym wiąże się wiele legend, m.in. o skarbach z czasów Królowej Bony, które zostały ukryte gdzieś w podziemiach zamku. Wokół wąskich uliczek Chęcin przycupnęły malownicze kamieniczki. W miasteczku znajdują się kościółki, klasztory oraz szkoły. I to właśnie nauczyciel pracujący w jednej z nich, pasjonat latania stracił przytomność po wypadku motolotni. Do jego domu dokonano włamania. Nie wiadomo co zostało skradzione, na miejscu przestępstwa znaleziono jedynie bardzo stary, złoty widelec. Czy to część większego skarbu?

Celem rozwiązania tej sprawy do wiekowych Chęcin zostaje wysłany nasz bohater Paweł Daniec. Odtwarza on ostatnie poczynania nauczyciela, przeszukuje sztolnie wokół górującego nad miejscowością zamku królewskiego z przełomu XIII i XIV wieku. Zapuszcza się także do tajemniczych piwnic chęcińskich kamieniczek. W powieści pojawia się także zagadkowy przybysz z Dagestanu. Również kilku osobników utrudni naszemu bohaterowi rozwiązanie zagadki. Na kartach powieści zagości także mentor Pawła Dańca, a nasz stary znajomy Pan Tomasz.

Mimo dobrze zarysowanej akcji, książka sprawia wrażenie, że Tomasz Olszakowski musiał zmieścić się w ściśle określonej liczbie znaków i nie mógł jej przekroczyć. Szkoda, bo wyszedł nam z tego zalążek dobrej książki a nie gotowa powieść. Odniosłem wrażenie, że ostatnie strony książki były pisane w pośpiechu, a autor nie bardzo wiedząc jak rozwiązać sprawę zakończenia, wprowadził do akcji Pana Samochodzika i wszystkie zagadki niemal od razu zostały rozwikłane. Autor prawdopodobnie odwiedził Chęciny, choć w książce  trafiają się niewielkie nieścisłości natury geograficzno-lokalizacyjnej.  

Mam jeszcze w planach lekturę dwóch powieści o Panu Samochodziku, których akcja toczy się na Ziemi Świętokrzyskiej: „Zamek w Baranowie Sandomierskim” oraz „Święty Graal.” Pewnie ich recenzje pojawią za jakiś czas na blogu.


(Książka przeczytana w marcu 2013 r.)
 
Wydawnictwo: Warmia
Seria wydawnicza: Pan Samochodzik i …
ISBN: 8385875921
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 161

Moja ocena: 3+/6


Ruiny średniowiecznego zamku w Chęcinach skrywają wiele tajemnic. Poniższe zdjęcie wykonałem kilka lat przed przeczytaniem książki.



wtorek, 8 października 2013

Mariusz Jaksa Czoba - komentarz do recenzji "Tajemnicy Starych Dunajczysk"


Mariusz Jaksa Czoba to pierwszy autor, który odwiedził naszego bloga. Na początku września miałem przyjemność zrecenzowania jego debiutu literackiego - książki „Tajemnica Starych Dunajczysk.” Zapytałem również autora o jego dalsze plany pisarskie, w tym o to czy jest w nich ujęta praca nad kontynuacją powieści. A oto co Mariusz napisał w komentarzu do recenzji:

Bardzo dziękuję za tak wysoką ocenę powieści. Cieszy mnie ona straszliwie. Dobre słowo o książce jest dla autora jak kroplówka ratująca życie.

Nie jest pewne, czy powstanie kontynuacja. Na razie nie powstaje... Po ukończeniu "Dunajczysk", jakby z rozpędu rozpisałem szczegółowy plan drugiej części (rozgrywającej się w innym zakątku Polski), ale pisanie powieści porzuciłem i tak jest do dzisiaj...

Samo pisanie lubię, bo to bardzo przyjemny stan, kiedy jest się "Tam" (np. w Starych Dunajczyskach) i ma się wpływ dosłownie na wszystko, np. czy bohater skręci w prawo, w lewo, czy skręci nogę. Słowem, można tworzyć własne, lepsze (?) światy, do których potem przychodzą inni (czytelnicy).

Ale pisanie książki - jeśli wszystko ma się w niej trzymać kupy - trwa długo, a potem trzeba znaleźć wydawcę, wypromować ją i sprzedać. A to jest dla mnie trudniejsze niż napisanie książki. No i wynik jest taki, że "Tajemnica Starych Dunajczysk" nie ma żadnej reklamy, promocji, patronatów medialnych. O jej istnieniu nie wie prawie nikt, nawet ci, którzy chcieliby przeczytać ciekawą książkę przygodową w dobrym stylu.

Gdyby nie łańcuch informacyjny kolejnych czytelników, którzy polecają książkę następnym, o "TSD" nie wiedziałby zupełnie nikt. Może coś się zmieni dzięki takim miejscom w sieci jak ten blog.

Podobno w sercu afrykańskiej dżungli istnieje fabryka samochodów lepszych od rolls royce. Co z tego, skoro nikt na świecie o niej nie wie... ;D

Twórcy tego bloga gratuluję świetnego pomysłu, życzę wytrwałości i sukcesów w budowaniu projektu. Niech ten adres w sieci stanie się podręcznym kompendium książki przygodowej dla każdego (jeśli nie encyklopedią gatunku). I jeszcze raz dziękuję za sympatyczną i wartościową recenzję.


m.j. czoba

http://ksiazkiprzygodowe.blogspot.com/2013/09/tajemnica-starych-dunajczysk-mariusz.html 


O książce „Tajemnica Starych Dunajczysk” możecie również pogawędzić na forum:

http://pansamochodzik.ok1.pl/viewtopic.php?t=1915





czwartek, 5 września 2013

"Tajemnica Starych Dunajczysk"

 


Mariusz Jaksa Czoba "Tajemnica Starych Dunajczysk"

 

Pojawienie się na rynku czytelniczym debiutanckiej powieści Mariusza Jaksy Czoby to doskonała wiadomość dla wszystkich, którzy przed laty zaczytywali się w książkach Zbigniewa Nienackiego i Adama Bahdaja. Autor w znakomity sposób splótł wątek historyczny z przygodowo-detektywistycznym, dzięki czemu powstała książka niewiele ustępująca dokonaniom powieściowym tych dwóch klasyków.

Bohaterem „Tajemnicy Starych Dunajczysk” jest Łukasz Jaksa, dziennikarz przebywający na wakacjach w malowniczej wiosce na Dolnym Śląsku. Bada on tajemniczą historię niemieckich ciężarówek, których cała kolumna zaginęła pod koniec II wojny światowej. W rozwiązaniu zagadki pomaga nastolatek Marti, mieszkający w wiosce pod opieką uroczej mamy.

W książce znajdziemy to, co miłośnicy przygody cenią najbardziej: zamczysko, stary kościół, cmentarz, tajemnicze miejsca w lesie, pościg, spacery z wykrywaczem, zamek, sztolnie, starą studnię, depozyt i zakończenie w stylu filmów z Jamesem Bondem. W powieści nie ma dłużyzn i zbędnych fragmentów, historia dynamicznie się rozwija. Z każdą stroną książki historia się komplikuje, ciężarówki schodzą na nieco dalszy plan, a coraz ważniejsza staje się tajemnicza rzeźba Pięknej Madonny z Torunia. Wszystko opisane jest bardzo plastycznie, aż chciałoby się pojechać do Dunajczysk i przespacerować śladami bohaterów powieści. Niestety, nigdy nie będzie to możliwe. Wioski nie znajdziemy na żadnej mapie, powstała w wyobraźni Autora.

Lektura „Tajemnicy Starych Dunajczysk” sprawi przyjemność zarówno 40-latkowi przemierzającego pola i lasy w poszukiwaniu pamiątek przeszłości, jego synowi jak i małżonce. Trudno porównać tę książkę do serii kontynuacji przygód Pana Samochodzika. Powieść Mariusza Jaksy Czoby bije większość z nich na głowę. A przynajmniej te kilka, które parę lat temu miałem okazję przeczytać.

Niedomknięty w książce wątek romansowy daje Autorowi pretekst ponownego wysłania bohatera do Dunajczysk lub innego tajemniczego miejsca, a to bardzo dobrze dla czytelnika. Kto wie, może za jakiś będziemy cieszyć się kolejnymi przygodami Łukasza Jaksy. W każdym razie autor w swoich wypowiedziach opublikowanych na forach internetowych tego nie wyklucza.

Tak jak sam Mariusz Jaksa Czoba napisał, to „powieść na jesienne weekendy i zimowe wieczory.” Bardzo przyjemna, wciągająca powieść. Polecam ją nie tylko miłośnikom Pana Samochodzika.


(Książka przeczytana w grudniu 2012 r.)

Wydawnictwo: Novae Res - Wydawnictwo Innowacyjne
ISBN: 978-83-7722-246-1
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 292
Moja ocena: 5/6