Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 grudnia 2017

„W cieniu olbrzyma”



Jolanta Maria Kaleta „W cieniu olbrzyma”


Wiosna 1946 r. Do leżącego na Dolnym Śląsku miasteczka Jedlina Zdrój przybywa Antonina Poselt. Młoda kobieta ma za sobą szereg traumatycznych przeżyć. Jest przekonana, że w czasie wojny straciła męża. Ciągle jednak wierzy, że nadal żyje jej ojciec, który był wykorzystywany przez Niemców do prac przy budowie tajemniczego kompleksu w Górach Sowich. Po przejeździe do Jedliny kobieta usiłuje natrafić na ślad osób mogących udzielić jej jakichkolwiek wskazówek dotyczących losów ojca. Na Ziemiach Odzyskanych powoli kształtują się zręby nowej, polskiej administracji.  Mimo to nie jest tu jeszcze bezpiecznie. W okolicznych lasach ukrywają się niedobitki Wherwolfu, co sprawia zapuszczanie się w Góry Sowie obarczone jest olbrzymim ryzykiem. Antonina obejmuje stanowisko dyrektorki tworzonego od podstaw domu dziecka. Placówka zostaje ulokowana w opuszczonym przez dawnych niemieckich właścicieli okazałym pałacu. Już wkrótce kobieta boleśnie może się przekonać, że nie tylko okolice lecz także pałac skrywają wiele tajemnic sięgających czasów niedawno zakończonej II wojny światowej.




„W cieniu olbrzyma” jest kolejną sensacyjno-przygodową pozycją w bibliografii Jolanty Marii Kalety, w której autorka przenosi czytelnika na tereny Dolnego Śląska. To tu na obszarze naznaczonym cierpieniem tysięcy więźniów wznosiły się obiekty, o których przeznaczeniu przez dziesięciolecia krążyło wiele legend i opowieści. Kolejne pokolenia poszukiwaczy przemierzały lasy, penetrowały sztolnie i podziemne korytarze wydrążone w malowniczych wzgórzach. Jedni mieli nadzieję na odnalezienie bajecznych skarbów zrabowanych przez hitlerowców, inni z kolei liczyli na rozwiązanie zagadki tajemniczego kompleksu zbudowanego przez nazistów. Nic w tym zatem dziwnego, że potencjał drzemiący w tym regionie dostrzegła również wrocławska pisarka.




Świetne oddany klimat pierwszych lat po „wyzwoleniu”, dynamiczna akcja, wyraziści bohaterowie, mroczne rodzinne tajemnice odkrywane w miarę rozwoju fabuły oraz spajający całość wątek miłosny sprawiają, że czas poświęcony na lekturę powieści trudno uznać za stracony. Czytelnikom, którym niniejsza książka przypadnie do gustu sugeruję sięgniecie po dwie inne powieści J.M. Kalety „Lawina”[1] oraz „RIESE. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”[2]. Ich akcja rozgrywa się w tych samych okolicach a pasjonujących zagadek historycznych zawierają jeszcze więcej. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-933996-6-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 225


niedziela, 3 grudnia 2017

„Złoto Wrocławia”



Jolanta Maria Kaleta „Złoto Wrocławia”


Styczeń 1945 r. Wojska Armii Czerwonej nieuchronnie zbliżają się w kierunku Odry. Niemcy przestają wierzyć w możliwość odwrócenia losów wojny. Zdają sobie sprawę, że radziecka ofensywa wkrótce zetrze w pył stworzoną przez ich wodza Adolfa Hitlera potęgę III Rzeszy. Breslau zostaje ogłoszone twierdzą. Wysoko postawieni niemieccy oficerowie otrzymują zadanie ukrycia 23 skrzyń zawierających złoto należące do Banku Breslau. Nie mogą dopuścić aby transport z cennym ładunkiem dostał się w ręce Rosjan. Mają nadzieję, że za jakiś czas, już po zakończeniu działań wojennych, powrócą i odnajdą miejsce w którym spoczywają depozyty.




Legendy o ukrytych przez hitlerowców skarbach przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnię wielu poszukiwaczy. Dla niektórych, np. dla majora Tadeusza Niezgody z wrocławskiej Służby Bezpieczeństwa odnalezienie skrzyń ze złotem staje się niemal obsesją. Esbek jest gotowy na wszystko aby natrafić na trop prowadzący do schowków ze złotem. Choć mijają lata żyją jeszcze niemieccy oficerowie, którzy uczestniczyli w tajnej misji. Mimo iż siwizna przyprószyła im skronie nie wyrzekli się nigdy marzeń o zdobyciu zawartości skrzyń, ukrytych pewnej mroźnej styczniowej nocy gdzieś w okolicach największego miasta nad Odrą. Były major SS Kurt Ritter przyjeżdża w tym celu do Polski i usiłuje odtworzyć drogę jaką pokonały ciężarówki przewożące skrzynie. Niemiec wpada na ślad innego oficera biorącego udział w nocnym transporcie skrzyń. Co prawda Georg Sorn nie żyje, ale Ritter jest przekonany, że przed śmiercią zdążył powierzył tajemnicę swojemu synowi. Rozpoczyna się niebezpieczna gra o niezwykle wysoką stawkę.

W miarę rozwoju fabuły powieści na jaw wychodzą mroczne rodzinne tajemnice sięgające schyłkowych lat istnienia hitlerowskich Niemiec. Tłem wartkiej akcji, jak to zwykle bywa w przypadku twórczości Jolanty Marii Kalety, są malownicze plenery Dolnego Śląska. Tam właśnie krzyżują się liczne wątki a także drogi bohaterów powieści. Poprzez uwypuklenie kontrastów - beznadziejnej egzystencji zwykłego człowieka i uprzywilejowania wybranych grup zawodowych, autorce jak zwykle udało się doskonale odtworzyć szarą rzeczywistość i realia życia w latach PRL-u. Trudno także nie dostrzec iż pisarka opracowała do perfekcji sztukę tworzenia wyrazistych portretów funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-7900-131-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 442


wtorek, 21 listopada 2017

„Bezpańskie niebo”



Elwira Krupp „Bezpańskie niebo”

Bezpańskie niebo to książka unikalna. Jest to bowiem zbeletryzowany, ciekawy literacko opis autentycznej kilkumiesięcznej wędrówki od połowy lutego 1945 r., początkowo pieszej, później furmanką, byłych więźniów Gross-Rosen – ojca i trójki dzieci, których esesmani nie zdążyli rozstrzelać przed opuszczeniem obozu. Autentyczni ludzie, autentyczne wydarzenia w czasie pełnego niebezpieczeństw powrotu przez „bezpańskie” wówczas, zasiedlone jeszcze przez Niemców ziemie, nazywane później odzyskanymi (m.in. przez wyzwolony kilka dni później Breslau) i dalej przez Poznań do Warszawy. Mimo docierających do nich pogłosek, bohaterowie opowieści nie dopuszczają myśli, że stolica jest zniszczona, że ich dom nie istnieje...

Autorka współpracowała z pracownią archiwistyczną, weryfikującą opisywane fakty i zdarzenia. Książka Elwiry Krupp momentami zaskakuje, momentami wzrusza, często przeraża...

Źródło:


Wydawca: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
ISBN: 978-83-205-5663-6
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 213


wtorek, 14 listopada 2017

„Niebieski płaszczyk”



Anita Smuga-Otto i Staszek Smuga-Otto „Niebieski płaszczyk”


Niebieski płaszczyk! Skąd taki tytuł?... Otóż Autorka pierwszych dwóch części, narratorka, a jednocześnie główna postać tej książki, gdy studiowała tuż przed wojną w warszawskiej Wyższej Szkole Nauk Politycznych, nosiła często swój ulubiony niebieski płaszczyk i takiż – z zawiniętym rondkiem – kapelusik. A był to rok 1938, czas, kiedy w Polsce narastała fala skrajnego nacjonalizmu, narodowo-prawicowa młodzież dominowała w studenckich korporacjach, organizowała uniwersyteckie getta ławkowe...

Studentka ta w niebieskim płaszczyku starała się temu czynnie przeciwstawić, więc faszyzujący „koledzy-pałkarze” krzyczeli za nią: „niebieski płaszczyk, czerwona dusza!”. Studentka przeżyła wojnę, jej niebieski płaszczyk spłonął w powstańczej Warszawie, ale wrażliwość na ludzkie losy przetrwała! Anitka – bo o niej tu mowa – wzrastała w rodzinie nauczycielskiej, gdzie silne były tradycje niepodległościowe (Legiony Piłsudskiego, wojna z bolszewikami, powstania śląskie i plebiscyt), gdzie wyznawano zasadę pełnej tolerancji religijnej, narodowościowej i społecznej, gdzie wartość człowieka oceniano na podstawie osobistych cech, a nie jego pochodzenia czy wyznawanej religii. Wychowana w takiej atmosferze, zachowała ten sposób widzenia świata do końca swoich dni. I może właśnie dlatego rodzimi faszyści widzieli w niej „czerwoną duszę”.

Urodziła się i wczesną młodość spędziła w czarnym od dymów, robotniczym Sosnowcu lat 20-tych. Była dzieckiem uzdolnionym muzycznie. Chętnie siadała do pianina, grając z pamięci zasłyszane melodie, więc rodzice wysłali ją do katowickiego konserwatorium, gdzie odnosiła sukcesy na szkolnych koncertach już w wieku 12 lat. Z początkiem lat 30-tych rodzice Anitki przenieśli się do Żyrardowa, gdzie jej ojciec został dyrektorem gimnazjum. Anitka robi tam maturę, ale zamiast kontynuować karierę wirtuoza fortepianu, wybiera... studia ekonomiczne w Szkole Nauk Politycznych w Warszawie. Jej idealizm wziął górę nad muzycznym talentem!

W czasie wakacji spędzanych w różnych podkarpackich wioskach, widziała na własne oczy co to znaczy „galicyjska nędza”, poznała trochę Kresy,  ich żyzność, ale i skrajną biedę. Postanowiła, jak ongiś literacki Judym, poświęcić się pracy nad unowocześnieniem struktury rolnej tych ziem. Na uczelni poznała podobnie czujących i myślących „pozytywistów”, a także słynnego polskiego historyka, Marcelego Handelsmana, z którymi razem tworzyła Kluby Demokratyczne – jako przeciwwagę panoszącemu się wówczas nacjonalizmowi.

Nadszedł wrzesień ’39 roku – wojna, okupacja! Anita (jak również jej najbliżsi: ojciec, mąż, siostra) włączyła się do działalności podziemnej. Oprócz współpracy z wywiadem Tajnej Armii Polskiej, a później AK, wróciła do idei „pracy organicznej po wojnie”, włączając się do organizacji „Syndykalistów”, gdzie spotkała się ponownie z profesorem Handelsmanem i przyjaciółmi z dawnych Klubów Demokratycznych. W tym czasie przychodziły na świat dzieci. Anita dzielnie łączyła ze sobą obowiązki matki, studia i działalność w podziemiu!

Potem czas warszawskiego Powstania: dwa miesiące spędzone w podziemiach Mokotowa, wypełnione opieką nad malutkimi synkami i starszymi mieszkańcami piwnicznego schronu. Wreszcie wypędzenie z płonącej Warszawy, obóz w Pruszkowie, tułaczka – cały czas z dwuletnim dzieckiem na ręku i czterolatkiem prowadzonym za rękę... Kolejne etapy: udana ucieczka z kolumny wygnańców pędzonej przez Niemców (dokąd?), przystanek u krewnych w Łowiczu, kolejny w Częstochowie u przyjaciela rodziny, księdza Ufniarskiego, w końcu rodzinny Sosnowiec! Wreszcie koniec wojny: poszukiwanie nowego życia na Ziemiach Odzyskanych. Zmienne koleje losu, dyktowane przez nową władzę, nieufnie patrzącą na nią i męża, byłego AK-owca. W najgorszym okresie stalinowskim, w latach 49–56, Anita wraz z mężem leśnikiem musiała „gospodarzyć na roli” (była to część wynagrodzenia za pracę nadleśniczego), orząc, siejąc, kosząc i grabiąc siano, dojąc krowy...

Wieczorami jednak Anita wciąż miała siły siąść do pianina i zagrać preludia czy nokturny Chopina! Mało tego – podjęła korespondencyjne studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, ucząc się do egzaminów i chodząc czasem z książką w ręku za pasącymi się krowami. Ukończyła studia magisterskie pisząc i broniąc ciekawą pracę o warszawskich podziemnych wydawnictwach, a to pozwoliło jej podjąć pracę nauczycielki, idąc w ten sposób w ślady swych przodków. Wreszcie powrót do Warszawy, gdzie aż do emerytury uczyła historii literatury polskiej w liceum im. Struga na Ochocie. Przez cały ten czas oboje – Anita i jej mąż, Jurek, wyznawali zasadę przejętą od pozytywistów końca XIX wieku, a tak trafnie ujętą przez Wojtka Młynarskiego w piosence: „Róbmy swoje!” W latach groźnego, a później siermiężnego peerelu nie dali się otumanić żadną propagandą i chociaż przez całe swe życie byli konsekwentnie lewicowi – to jednak nigdy nie poszli na lep kłamliwej, oszukańczej „komuszej” ideologii.

Kolejny etap Jej życia, to emigracja do Kanady, gdzie spędziła ostatnie swoje lata. Ale to już zupełnie inna historia! Znałem Anitkę „od zawsze”. Pamiętam Ją „jak przez mgłę” oczami malucha z tamtych sosnowieckich lat trzydziestych i z opowiadań mojej Mamy – Muńki, a od jesieni ’44 aż do końca Jej dni – już osobiście, spędzając z Nią, Jurkiem i chłopakami miesiące w ich leśno-górskich samotniach. Anita, moja cioteczna siostra, była człowiekiem niezwykłym. Jej talent, odwaga, przedsiębiorczość, charyzma... Swoim optymistycznym nastawieniem do życia (mimo tak wielu tragicznych przeżyć), swoją postawą, dobrocią – była przykładem, jak należy walczyć z wszelkimi przeciwnościami, nie tracąc jednocześnie wiary w lepszą przyszłość. To, że jestem również obecny na kartach tej księgi (choć jako mały i śmieszny szkrab), że znam przedstawione tam wydarzenia z rodzinnych opowieści, a częściowo i z własnych przeżyć, ośmieliło mnie do napisania tych kilku zdań, aby zachęcić Czytelnika do bliższego zapoznania się z tą wziętą z życia historią! (Słowo wstępne – o Autorce i jej wspomnieniach)

Źródło:


Wydawca: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
ISBN: 978-83-205-5660-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 720


niedziela, 12 listopada 2017

„Lawina”



Jolanta Maria Kaleta „Lawina”


Leżące u podnóża Karkonoszy niewielkie miasteczko Kowary może poszczycić się wielowiekową, burzliwą historią. W 1945 r. Kowary, które szczęśliwie uniknęły wojennych zniszczeń, znalazły się w granicach Polski. Trzy lata później skierowany został do tego miasta bohater powieści Jolanty Marii Kalety „Lawina” doktor Madej. To były akowiec, który po ujawnieniu się został aresztowany przez bezpiekę i spędził kilka lat w więzieniu. Funkcjonariusze SB przyczynili się także do śmierci żony i dziecka Madeja. Po dotarciu do Kowar, mężczyzna próbuje zapomnieć o tragicznych przeżyciach. Choć z trudem odnajduje się w socjalistycznej rzeczywistości, stara się jednak na nowo ułożyć sobie życie. Podejmuje pracę w miejscowym szpitalu, lecz nieustannie odnosi wrażenie, że jest obserwowany. Wkrótce angażuje się w sprawy, które są nie na rękę pewnemu porucznikowi z KBW. Dowiaduje się ponadto o ukrytym przez hitlerowców w okolicznych górach złocie oraz o wydobywanej w pobliskich kopalniach rudzie uranu. 




Chirurg Jędrzej Madej, ps. Lawina ma w sobie coś z Jamesa Bonda. Przystojny, wysportowany mężczyzna podoba się kobietom oraz gra na nosie funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa. Lekarz stara się uświadamiać pracowników kopalni na jakie śmiertelne niebezpieczeństwo narażają się pracując bez żadnych zabezpieczeń przy wydobywaniu promieniotwórczego surowca. Zdając sobie sprawę, że nie może sobie pozwolić na nawet najmniejszy błąd, ryzykuje życie realizując swój plan polegający na niedopuszczeniu aby sowieci weszli w posiadanie dokumentacji umożliwiającej zbudowanie bomby atomowej.

Skarby ukryte przez Niemców na Dolnym Śląsku przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnie wielu poszukiwaczy. Tematyka ta jest niezwykle bliska również wrocławskiej pisarce Jolancie Marii Kalecie. Fabuła większości jej powieści osnuta jest bowiem wokół poszukiwań zrabowanych w końcowej fazie wojny dzieł sztuki. Tłem dynamicznej akcji, która niczym śnieżna lawina porywa bohaterów są malownicze zimowe górskie plenery Dolnego Śląska. Gdzieś pośród bezkresnych lasów można się jeszcze natknąć na niedobitki Wherwolfu. Na przykładzie Kowar i okolicy autorka ukazała życie mieszkańców Ziem Odzyskanych w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. Czytelnikom, którym nieobca jest twórczość Jolanty Marii Kalety klimat „Lawiny” kojarzyć się będzie zapewne z wydaną zimą tego roku znakomitą powieścią „RIESE. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”[1]. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-7900-029-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 340


poniedziałek, 6 listopada 2017

Publikacje Departamentu Edukacji i Wydawnictw NBP



Bankoteka (wydanie specjalne nr 1) grudzień 2013 r.​ 


Wystawa
- Dzieje bankowości centralnej – Polska i USA
- 185-lecie polskiej bankowości centralnej i 100-lecie Systemu Rezerwy Federalnej (FED)

Publikacja dostępna na stronie:




Bankoteka (wydanie specjalne nr 2) maj 2014 r. 


Władysław Grabski, Bank polski SA i stabilizacja ekonomiczna kraju

Publikacja dostępna na stronie:




Bankoteka (wydanie specjalne nr 3) wrzesień 2014 r. 


Wojenne losy polskiego złota

Publikacja dostępna na stronie:

---

Wydawca: Departament Edukacji i Wydawnictw NBP
Rok wydania: 2013, 2014, 2014
Liczba stron: 108 + 93 + 90


wtorek, 31 października 2017

„Tajemnicza broń Hitlera”



Leszek Adamczewski „Tajemnicza broń Hitlera”
Na tropie tajnych badań III Rzeszy


Dokąd wiodą tropy tajnych badań III Rzeszy? W jaką głowicę uzbrojono doświadczalną rakietę V-2, którą późnym wieczorem 16 marca 1945 roku Niemcy wystrzelili z okolic Ichtershausen w Turyngii? Czy była to prymitywna głowica jądrowa, czy może równie groźny ładunek paliwowo-powietrzny? Kilkanaście dni wcześniej, 3 marca, Adolf Hitler błagał zgromadzonych w Bad Freienwalde generałów, by odparli przewidywany atak Armii Czerwonej na Berlin. Chciał w ten sposób zyskać czas na dokończenie budowy straszliwej broni, która przyczyni się do pokonania wrogów Niemiec.



Do widocznego na zdjęciu budynku dyrekcji raciborskiej fabryki trafiły zamówienia uczonych niemieckich 
na bloki ultraczystego grafitu. (Fot. Leszek Adamczewski)


Książką Tajemnicza broń Hitlera Leszek Adamczewski powraca do tematu prac i eksperymentów prowadzonych w III Rzeszy nad bombą atomową. Prowadzi czytelnika do miejsc, gdzie Niemcy mieli pracować nad bronią masowej zagłady, stawiając przy tym dziesiątki ważnych pytań. Przy okazji oddziela także nieliczne fakty od wielu mitów.



Podziemia Góry kościelnej już po zaadoptowaniu na trasę turystyczną 
i nazwaniu całego kompleksu Arado Flugzeugwerke GmbH. (Fot. Leszek Adamczewski)


Leszek Adamczewski – poznański pisarz i dziennikarz. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Autor ponad dwudziestu książek. Zadebiutował w 1992 roku Złowieszczymi górami i poruszonej w tej książce tematyce zagadkowych i tajemniczych wydarzeń z lat drugiej wojny światowej, w tym losów skarbów kultury, pozostaje wierny do dziś. Od 2009 roku współpracuje z Wydawnictwem Replika. Jego książki Zmierzch bogów w Posen, Łuny nad jeziorami i Klęska gauleitera zyskały nominacje do prestiżowych nagród regionalnych w Poznaniu i Olsztynie.

Źródło:

Rozmowa z Leszkiem Adamczewskim, dziennikarzem i pisarzem poznańskim 
o jego książce „Tajemnicza broń Hitlera. Na tropach tajnych badań III Rzeszy”:


Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-7674-628-9
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 464



poniedziałek, 30 października 2017

„Operacja KUSTOSZ”



Jolanta Maria Kaleta „Operacja KUSTOSZ”


Schyłkowy okres PRL-u. Wkrótce rozpoczną się obrady Okrągłego Stołu. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa obawiają się, że przemiany ustrojowe położą kres ich licznym przywilejom. Wielu z nich stawia wszystko na jedną kartę i nie przebierając w środkach robi co tylko możliwe aby zapewnić sobie miękkie lądowanie kiedy ich mocodawcy znajdą się na marginesie życia politycznego. Pośród esbeków obawiających się utraty wpływów jest mieszkający we Wrocławiu major Zbigniew Kwieciński. Oficer wykorzystuje możliwość dostępu do archiwalnych materiałów związanych z operacją „Kustosz” i postanawia zabezpieczyć sobie byt eksplorując skrytki pełne kosztowności i dzieł sztuki zrabowanych przez hitlerowców w 1945 r.




Kwieciński marzy o odnalezieniu legendarnego „Portretu Młodzieńca” pędzla Rafaela Santi. Wraz z dwójką pomocników wyrusza na pełne niebezpieczeństw poszukiwania. Na wyjaśnieniu losów zaginionego działa Rafaela zależy także dziennikarzowi Wiktorowi Wolańskiemu oraz zatrudnionej we wrocławskim archiwum Marinie - żonie zaprzyjaźnionego z Kwiecińskim Kuby Borowskiego. Pomiędzy Borowskimi od dłuższego czasu nie układa się najlepiej.

Jak powszechnie wiadomo, nic tak nie ożywia fabuły tak jak trup. A tam gdzie istnieje możliwość zdobycia wartego fortunę dzieła sztuki i w pobliżu kręcą się funkcjonariusze SB, niejeden amator szybkiego zarobku musi rozstać się z życiem. Tym razem bohaterowie powieści Jolanty Marii Kalety eksplorują tajemnicze bunkry i grożące zawaleniem podziemia opuszczonych, poniemieckich pałaców na terenie Dolnego Śląska. Szukają szczęścia w jaskiniach a nawet wyruszają za Odrę, gdzie w magazynach jednego z ministerstw spoczywają dzieła sztuki, których władze NRD nie kwapią się zwrócić prawowitym właścicielom. Wszyscy bohaterowie muszą stale uważać i mieć oczy dookoła głowy. Pisarka wplotła w fabułę wątek romansowy, dzięki temu czytelnik choć przez chwilę może odetchnąć od zmieniających się jak w kalejdoskopie dramatycznych wydarzeń. Podobnie jak w wielu innych powieściach autorki, także na kartach niniejszej nie brakuje smaczków nawiązujących do życia Polaków w czasach PRL-u[1]. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-63548-39-1
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 339



[1] Recenzje innych powieści Jolanty Marii Kalety: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/search?q=Jolanta+Maria+Kaleta

środa, 25 października 2017

„Droga do Rio”



Aleksandra Pluta „Droga do Rio”
Historie polskich emigrantów


Emigracja, pamięć, historia i tożsamość – to wokół tych tematów osnute są opowieści polskich imigrantów w Rio de Janeiro, z którymi rozmawiała Aleksandra Pluta. Co łączy ze sobą bohaterów tej książki? Większość z nich przybyła do Brazylii podczas II wojny światowej lub niedługo po jej zakończeniu. Jedni nie mogli odnaleźć dla siebie miejsca w Polsce, która znalazła się pod okupacją sowiecką. Innym trudno było zapomnieć koszmar Holocaustu. Wszyscy zaczęli nowe życie w odległym kraju, którego język, klimat i zwyczaje daleko odbiegały od tych rodzimych. Emigracja, będąc utratą tego, co znane i swojskie, okazała się jednak dla większości bohaterów wyzwaniem i szansą na nowe, często lepsze, życie.




Wspomnienia bohaterów tej książki, których tłem są jedne z najbardziej tragicznych wydarzeń XX wieku, stanowią dziś cenne źródło historyczne. A ich publikacja w Polsce niech będzie dla nich symbolicznym powrotem do kraju.


Źródło:


Wydawca: PWN
ISBN: 978-83-01-19349-2
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 256


wtorek, 24 października 2017

Publikacje Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK



Maria Anna Potocka (red.) „Wilhelm Brasse. Fotograf. 3444. Auschwitz 1940–1945”


Inspiracją dla projektu Wilhelm Brasse. Fotograf. 3444. Auschwitz 1940–1945 była wystawa Obok. Polska – Niemcy. 1000 lat historii w sztuce zorganizowana przez Zamek Królewski w Warszawie wspólnie z Martin-Gropius-Bau z okazji pierwszej polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Anda Rottenberg, kurator wystawy, zaprosiła Marię Annę Potocką, dyrektor MOCAK-u, do udziału w tym niezwykłym wydarzeniu.



Wilhelm Brasse w bramie obozu, lipiec 2010 r.


W marcu 2010 roku Maria Anna Potocka przeprowadziła z Wilhelmem Brassem wywiad. Jego efektem jest książka, którą stanowią zredagowane opowieści więźnia i głównego fotografa Auschwitz, oraz film zawierający fragmenty wywiadu. Książka została opatrzona między innymi wstępem historyka Teresy Wontor-Cichy z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, która również opracowała tekst naukowo. Publikacja jest bogato ilustrowana zdjęciami z archiwum Wilhelma Brassego, Archiwum Fotograficznego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Yad Vashem.

Książka wraz z filmem zostały opublikowane również w języku niemieckim i angielskim. Wilhelm Brasse urodził się w Żywcu w roku 1917. Jego ojciec był Austriakiem, a matka Polką. Przed wojną pracował jako portrecista w zakładzie fotograficznym w Katowicach. Za odmowę wstąpienia do Wehrmachtu został uwięziony w Oświęcimiu, gdzie od 1941 do 1945 roku pracował w Służbie Rozpoznawczej jako fotograf. Wykonał kilkadziesiąt tysięcy zdjęć więźniów, kilkaset portretów esesmanów i dokumentację kilku eksperymentów pseudomedycznych. Po wojnie wrócił do Żywca, gdzie mieszka do dzisiaj.

Publikacji towarzyszy 43-minutowy film na płycie DVD.

Źródło:


Wydawca: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK
ISBN: 978-83-62435-04-3
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 128




Delfina Jałowik (red.) „Polska – Izrael – Niemcy. Doświadczenie Auschwitz dzisiaj”


W lipcu 2015 nakładem MOCAK-u ukazało się tłumaczenie książki Jürgena Kaumköttera Śmierć nie ma ostatniego słowa poświęconej twórczości artystów, którzy w okresie istnienia III Rzeszy znaleźli się w gettach i obozach koncentracyjnych. Natomiast najnowsza publikacja Muzeum stanowi refleksję na temat sposobów interpretowania problemu Auschwitz przez współczesnych artystów. Wystawa kuratorowana przez Delfinę Jałowik oraz Jürgena Kaumköttera analizuje różne sposoby przepracowywania tematu bolesnej pamięci przez 24 artystów z Polski, Izraela i Niemiec.

Wystawa w MOCAK-u, zorganizowana we współpracy z Zentrum für verfolgte Künste w Solingen w 70. rocznicę wyzwolenia obozu KL Auschwitz, podkreśla istotną obecność tematu Auschwitz w dyskursie historyczno-społeczno-kulturowym. Pokazuje, w jaki sposób współcześni artyści z Polski, Izraela i Niemiec interpretują przeszłe wydarzenia. Główną intencją prezentacji jest postawienie pytania o to, co stanie się po śmierci ostatnich bezpośrednich świadków tragedii. Czy drugie i trzecie pokolenie po Auschwitz czuje odpowiedzialność pamiętania o tych wydarzeniach?
Artyści z Polski, Izraela i Niemiec w różny sposób odnoszą się do Zagłady. Polscy twórcy często odwołują swoje prace do obozu jako miejsca. Wykorzystują głęboko zakorzenione postrzeganie Auschwitz, pokazując ich obecność w obiegu kultury konsumpcyjnej i komercjalizację tematu. Niejednokrotnie prowokują do myślenia, wykraczając poza przyjęty model mówienia o zagładzie. 



Michel Kichka, Drugie pokolenie. Czego nie powiedziałem mojemu ojcu, Paryż 2012 r.


Izraelscy artyści w centrum zainteresowania stawiają pytanie: co to znaczy być dzieckiem, wnukiem i prawnukiem ofiary, pokazują, jak bardzo pobyt w Auschwitz odcisnął się na świadomości i sposobie funkcjonowania rodzin. O tych, którzy nie przeżyli, mówią instalacje i obiekty złożone z osobistych przedmiotów, przywołujące indywidualne historie. U artystów niemieckich widoczne jest zainteresowanie oprawcą — nazistami lub Hitlerem. Sam temat obozu pojawia się rzadko i to jedynie w tle, zazwyczaj jako lustro dokumentujące winę bądź refleksja na temat własnej obciążonej tożsamości. Pomimo tych różnic tematycznych twórcy reprezentujący drugą i trzecią generację po Auschwitz są świadomi spoczywającego na wszystkich obowiązku pamiętania o tych tragicznych wydarzeniach.

Trójjęzyczną, polsko-angielsko-niemiecką publikację uzupełnia płyta z zapisem performansu rysunkowego Michela Kichki i krótkim filmem o wystawie. MOCAK planuje również wydanie publikacji poświęconej sposobom opisywania i interpretowania Holokaustu. Ekspertów z różnych dziedzin — kuratorów, historyków i krytyków sztuki, artystów, pisarzy i filozofów zapytamy między innymi o to, czy istnieje jedyna akceptowalna konwencja mówienia o Zagładzie i w jaki sposób można obrazić pamięć Holokaustu.

Źródło:


Wydawca: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK
ISBN: 978-83-62435-90-6
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 88


piątek, 20 października 2017

„Wąwóz Ośmiornicy”



Monika Warneńska „Wąwóz Ośmiornicy”


Wąwóz Ośmiornicy stanowi w bogatej twórczości autorki „Eleksiru Papy Hemingwaya” pewne novum. Jest to bowiem współczesna powieść sensacyjna, osadzona w polskich realiach, w pięknym krajobrazie Kazimierza Dolnego nad Wisłą. Rozbudowana anegdota sięga okresu wojny,  w czasie której w jednym z okolicznych wąwozów ukryto wspaniałe zabytki judaistyczne - przedmiot pożądania międzynarodowej grupy przestępczej.




Źródło:


Wydawca: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Ilustracje: Krystyna Głowniak
ISBN: 83-205-4682-6
Rok wydania: 2003
Liczba stron: 246


niedziela, 15 października 2017

„Pułapka”



Jolanta Maria Kaleta „Pułapka”


Lektura „Pułapki” była już moim siódmym spotkaniem z twórczością Jolanty Marii Kalety. Akcja powieści rozgrywa się w grudniu 2011 r. w Górach Izerskich. Maks Czarnowski wraz bratem Patrykiem oraz żonami Edytą i Dorotą zamierzają spędzić święta Bożego Narodzenia w położonej na odludziu starej, drewnianej gajówce. Pozbawiona prądu i wszelkich wygód wiekowa chata nie przypada do gustu kobietom. Według Maksa ustronne miejsce stanowić będzie jednak doskonały punkt wypadowy. Tu nikt nie będzie im przeszkadzał w prowadzeniu poszukiwań owianej legendami tzw. szczeliny jeleniogórskiej. Trzeba bowiem wspomnieć, że całą czwórkę łączą nie tylko więzy rodzinne. Czarnowscy pasjonują się również poszukiwaniami skarbów ukrytych w schyłkowym okresie II wojny światowej na terenie Dolnego Śląska. W ostatnich latach u Edyty miłość do eksploracji, podobnie jak uczucie do męża, zaczęła powoli wygasać. Maks zresztą swoim zachowaniem skutecznie dopomagał aby uczucie żony ulatniało się niczym ciepło przez szczeliny w ścianach stuletniej gajówki.



Powieści Jolanty Marii Kalety 
w zbiorach Zapomnianej Biblioteki 


Po dotarciu do budynku wszystkim jednak rzedną miny. Cały czas odnoszą nieprzyjemne wrażenie, że są przez kogoś obserwowani. Wkrótce wokół nich zaczyna dochodzić do trudnych do wyjaśnienia, przerażających zdarzeń. Pomiędzy odciętymi od cywilizacji ludźmi dochodzi do napięć i nieporozumień. Ktoś lub coś krąży dookoła gajówki. Drewniany domek zamienia się w pułapkę, z której ucieczka wydaje się niemożliwa. Okazuje się także, że nie są jedynymi osobami zainteresowanymi odkryciem tajemniczego miejsca, w którym mają znajdować się ciężarówki z legendarnymi skarbami zrabowanymi przez hitlerowców. Chrapkę na ich zdobycie ma również dwójka innych poszukiwaczy-wspólników, niejaki Marian Boryczko i Niemiec Justus Schwarz. Do akcji wmiesza się także Jacek Sulima, dziennikarz adresowanego do miłośników niewyjaśnionych zagadek magazynu „Tropiciel”.

Trudno nie zauważyć, że ulubioną porą roku autorki jest zima. Akcja niemal wszystkich jej powieści, które miałem okazję przeczytać (poza „Duchami Inków”) umiejscowiona jest w mroźnej, potęgującej nastrój grozy scenerii Dolnego Śląska[1]. To nie ludzi, lecz ten pełen wciąż nie odkrytych tajemnic region, uważa autorka za najważniejszego bohatera swoich utworów[2]. Związana z Wrocławiem Jolanta Maria Kaleta przyzwyczaiła czytelników, którzy sięgają po książki jej autorstwa do obcowania z zagadkami historycznymi sięgającymi lat czterdziestych ubiegłego stulecia. Częstokroć bohaterowie jej powieści z narażeniem życia usiłują dotrzeć do zrabowanych i ukrytych przez nazistów dzieł sztuki. Akcja zazwyczaj jest dynamiczna, pełna niespodziewanych zwrotów, dramatycznych wydarzeń i konfliktów pomiędzy osobami grającymi główne role. Autorka stara powoływać do życia postacie z krwi i kości, w których ścierają się cechy pozytywne i negatywne. Nie inaczej jest w przypadku „Pułapki”. Tym razem jednak sensacyjno-przygodowa fabuła została wzbogacona o elementy thrillera. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-8119-086-2
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 520

środa, 6 września 2017

„Moje przeżycia w Festung Breslau”



Walter Lassmann „Moje przeżycia w Festung Breslau”
Z zapisków kapłana



"Moje przeżycia w Festung Breslau. Z zapisków kapłana" to nieznane, pierwszy raz publikowane poruszające wspomnienia i dziennik katolickiego księdza Waltera Lassmanna.

Z mało znanej w Polsce niemieckiej literatury diarystyczno-wspomnieniowej poświęconej obronie Festung Breslau trafia do nas nowe świadectwo czasów „wrocławskiej apokalipsy”. W odróżnieniu od znanej nam już „Kroniki dni oblężenia” Paula Peikerta, także katolickiego księdza i przez jakiś czas nawet przełożonego Waltera Laßmanna, jego dzienniki-wspomnienia mają zdecydowanie prywatny charakter. Pisane bez myśli o publikacji, a jedynie dla przekazania jednostkowej pamięci tamtego czasu gronu najbliższych i znajomych, są relacją z przedmiotowej perspektywy ofiary dziejącej się Historii. Laßmann nie byłby oczywiście chrześcijaninem i księdzem, gdyby czuł się jedynie jej igraszką. Apokaliptyczna rzeczywistość dni oblężenia wpisana jest dla niego jednoznacznie w Boski plan wieków. Stąd autora nie interesuje zasadnicze pytanie DLACZEGO, choć przed nim nie ucieka. Ale skupia się przede wszystkim na tym, JAK poddani temu ekstremalnemu doświadczeniu mieszkańcy miasta zdają egzamin jako ludzie i chrześcijanie. Przejmująca to i miejscami wręcz wzruszająca lektura. (…) Walorami książki są jej bardzo dobry przekład, rzetelny komentarz i bogata oprawa ilustracyjna. Nie może jej zabraknąć w biblioteczce żadnego, interesującego się historią swojego miasta wrocławianina. (z recenzji prof. dr hab. Grzegorza Straucholda)



Kolumna wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich 
przechodzi przez wrocławski Rynek


Źródło:


Opracowanie: Marek Zybura, 
Tłumaczenie: Anna Wziątek


Wydawca: Via Nova
ISBN: 978-83-64025-00-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 270




piątek, 1 września 2017

„Baszta Szarej Sowy”



Ryszard Doroba „Baszta Szarej Sowy”


Niemal każdemu z dzisiejszych czterdziesto i pięćdziesięciolatków nieobce są powieści przygodowe, których akcja rozgrywa się w latach II wojny światowej. Do klasyków takiej literatury zaliczani bywają m.in. autor „Kaktusów z Zielonej ulicy” Wiktor Zawada, czy Cezary Leżeński, twórca postaci bohaterskich chłopców Jarka i Marka. Nie można tu pominąć Janusza Przymanowskiego autora zekranizowanego dzieła „Czterej pancerni i pies”. Nowelka „Filip i jego załoga na kółkach” była natomiast przez długie lata lekturą obowiązkową w jednej z pierwszych klas szkoły podstawowej. Przygody dzielnych żołnierzy i konia ciągnącego, o ile dobrze pamiętam, wóz z kuchnią polową poznałem jako kilkuletni chłopiec, mając w nosie ideologiczny sos jakim autorka Janina Broniewska obficie zaprawiła fabułę tego utworu.

Ryszard Doroba napisał kilka książek dla młodzieży, z których najbardziej znana jest powieść w wakacyjnych klimatach „Tajemnica podziemnego lochu”[1] (wyd. 1972 r.). Jego kolejna, opublikowana tym razem w 1974 r. książka „Baszta Szarej Sowy” to wojenna opowieść o kilku chłopcach, którzy marzą o tym aby dostać się do partyzantki i wraz z leśnymi ramię w ramię bić się o wyzwolenie ojczyzny spod niemieckiej okupacji. Wzorem dla nich są rówieśnicy walczący kilkadziesiąt kilometrów dalej w Powstaniu Warszawskim. Linia frontu zatrzymała się tuż tuż za Wisłą. Z każdym dniem coraz głośniejsze salwy armatnie zwiastują nieuchronne nadejście przełomowego momentu w wojnie…

Lolek i jego koledzy o przezwiskach Zyga, Tyka oraz Serdel mieszkają w niewielkiej wsi położonej pośród rozległych lasów. Najroztropniejszy z chłopców - Lolek wraz z matką zamieszkuje w dworku, przylegającym do kamiennej baszty stanowiącej jedyną pozostałość po starym zamczysku. Jego matka pracowała tu niegdyś jako kucharka. Przed wybuchem wojny w sąsiedztwie Baszty Szarej Sowy chłopcy lubili bawić się w Indian. Basztę zaś wykorzystywali jako miejsce spotkań i narad.

Chłopcy dowiadują się, że partyzanci nie zamierzają przyjąć ich do swojego oddziału. Uważają, że są zbyt młodzi na walkę z bronią w ręku i powinni się jeszcze uczyć, aby w przyszłości odbudowywać ojczyznę ze zniszczeń wojennych. Nadarza się jednak okazja aby w inny sposób osłabić okupanta. Do dworu przyjeżdża na kwaterę oddział niemieckich żołnierzy. Hitlerowcy magazynują w baszcie skrzynie z amunicją. Czwórka kolegów postanawia wykraść amunicję ze skrzyń i przekazać ją do oddziału partyzanckiego. Drzwi baszty strzeże uzbrojony strażnik. Chłopcy muszą działać niezwykle ostrożnie. Zdają sobie sprawę, że odkrycie ich poczynań może skończyć się dla nich i dla mieszkańców dworku tragicznie. Opracowują jednak dokładny plan działania i przystępują do akcji…

Niewątpliwie dużym minusem powieści jest zredukowanie roli żołnierzy niemieckich do roli statystów, biernie obserwujących kręcących się po okolicy chłopców. Trzeba jednak zrozumieć postępowanie autora, wszak książka adresowana jest do młodych czytelników i niewskazane byłoby w niej epatowanie przemocą i okrucieństwem. Powieść jest sprawnie napisana. Kiedy powoli zbliżałem się do ostatniej strony, ze zdziwieniem zauważyłem, że Ryszardowi Dorobie niemal udało się uniknąć obowiązkowych w latach PRL-u nawiązań do braterstwa broni i wkładu sojuszniczej armii ze wschodu w wyzwolenie naszego kraju. Niestety, w krótkim epilogu pojawia się zdanie przypominające w jakich latach powstała książka: „A już po czterech spokojnych miesiącach we wsi pojawiły się czołgi z czerwonymi gwiazdami na pancerzach – zwiastuny upragnionej, od dawna wyczekiwanej wolności”[2]. Mimo wszystko, polecam.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie
Rok wydania: 1974
Liczba stron: 237




[2] Ryszard Doroba „Baszta Szarej Sowy”, s. 237.

czwartek, 31 sierpnia 2017

„Riese. Przewodnik Dariusza Kwietnia”



Dariusz Kwiecień, Wincenty Jerzy Dróżyński „Riese. Przewodnik Dariusza Kwietnia”


Nowe, uzupełnione i obszerniejsze (prawie 40 stron więcej) wydanie przewodnika Dariusza Kwietnia po Riese. Praca ta nie jest jednak typowym przewodnikiem. Zawarte tu informacje nie zawsze są danymi o wartości historycznej. Publikacja, jak piszą sami autorzy, może jedynie być postrzegana jako przedstawienie zbioru miejsc i opowieści świadków oraz legend z tym związanych. Reszta zawartego tu materiału jest wolną interpretacją autorów i osób z nimi współpracującymi. Pokazują oni kompleks Riese w sposób zupełnie inny niż miało to miejsce w dotychczasowych publikacjach na ten temat. Dzięki temu próbują odpowiedzieć na kluczowe pytania, które budzą kontrowersje wśród badaczy Riese: Co robiono w tym kompleksie i jakie było jego przeznaczenie.




Źródło:

Więcej o przewodniku:

Strona wydawcy:


Wydawca: Studio SWD Sp. z o.o.
ISBN: 978-83-935031-9-3
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 120


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

„Riese przewodnik. Góry Sowie”



Wincenty Jerzy Dróżyński „Riese przewodnik. Góry Sowie”


To nie jest typowy przewodnik. Zawartych tu informacji nie można traktować jako prawdy objawionej. Sensu stricto publikacja ta nie stanowi wartości historycznej. Może być jedynie postrzegana jako przedstawienie zbioru miejsc i opowieści świadków oraz legend z tym związanych. Reszta jest wolną interpretacją autora i osób z nim współpracujących. Pokażemy Kompleks RIESE widziany innymi oczami. Nie zawsze będzie to w zgodzie z obowiązującymi prawdami jakimi jesteśmy karmieni w oficjalnych publikacjach czy okrojonych wypowiedziach etatowych przewodników.





Powszechnie wiadomo, że do dnia dzisiejszego niektóre aspekty II Wojny Światowej okrywa mrok tajemnicy. Dotyczy to także Kompleksu RIESE. Kto go zbudował, to wiemy. Co tu robiono i jakie było jego przeznaczenie - ilu"uczonych" tyle różnych teorii. My damy Wam tylko materiał do przemyślenia. To czego nie zobaczy jedna para oczu, zobaczy któraś z tysięcy innych. Może dzięki temu tajemnica Riese ujrzy światło dzienne.
(ze wstępu)

Strona wydawcy:


Wydawca: Dróżyński W. J. Studio SWD
ISBN: 978-83-935031-2-4
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 145 z kolorową wkładką


piątek, 11 sierpnia 2017

„Poszukiwacze tajemnic III Rzeszy”



Wincenty Jerzy Dróżyński
„Poszukiwacze tajemnic III Rzeszy”
 Tom I. Złoto


Czy tylko bohaterowie Ludlluma i Forsytha mają monopol na ratowanie  świata przed zagładą w obliczu wszech organizującego się spisku albo na rozwiązanie zagadek III Rzeszy, rozwalając przy okazji pół świata? Można to robić w sposób niekonwencjonalny, ale równie skuteczny - w ciszy i spokoju. Tak jak to robi Marek Dąbrowski i jego przyjaciele. Złoto wywiezione z Pragi pod koniec II wojny światowej, tajemnicze niemieckie laboratorium ukryte pod ziemią, kontakty ze starożytną wiedzą mnichów tybetańskich i nie tylko, to wszystko zagadki oczekujące  na wyjaśnienie. 

Źródło:






Wydawca: Dróżyński W. J. Studio SWD
ISBN: 978-83-935031-0-0
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 438


niedziela, 11 czerwca 2017

„Zielony volkswagen”



Andrzej Kobar „Zielony volkswagen”


Po zakończeniu II wojny światowej przebieg zachodniej granicy Polski został ustalony w oparciu o linię Odry i Nysy Łużyckiej. Wielu niemieckich mieszkańców ziem wcielonych do Polski żywiło przekonanie, że jest to stan przejściowy i kiedyś nadejdzie dzień, w którym będą mogli powrócić do pozostawionych domów. Uciekający przed Armią Czerwoną lub wysiedlani Niemcy często w pośpiechu ukrywali majątek, licząc na jego późniejsze odzyskanie. Wśród osób którzy myśleli podobnie była trójka przyjaciół, których w czasie II wojny światowej połączyła zbrodnicza działalność w szeregach gestapo.

Po kilkunastu latach Kurt, Heinz i Paul postanawiają za wszelką cenę odzyskać zrabowane złoto i kosztowności. Okupiony krwią skarb ma umożliwić im otwarcie nowego wspólnego interesu. Zdając sobie sprawę z podejmowanego ryzyka opracowują plan, zgodnie z którym Kurt  ma przekroczyć niemiecko-polską granicę. Zielonym samochodem marki volkswagen mężczyzna dociera do domu, w którym przed laty ukryty został depozyt, wykorzystuje zaufanie nowego gospodarza, odnajduję paczkę ze złotem i odjeżdża w kierunku niemieckiej granicy. Najtrudniejsze jednak dopiero przed nim. Powrót do polsko-niemieckiego przejścia granicznego okazuje się trudnym, pełnym niespodziewanych przeszkód zadaniem.



Crimen. Zbrodnia w zasięgu ręki. Nr 1/2017
Czasopismo kryminalne


Książce Andrzeja Kobara daleko do typowej powieści kryminalnej (kryminału milicyjnego). Bohaterem nie jest dzielny oficer milicji, krok po kroku rozpracowujący siatkę przestępców, lub depczący po piętach bezwzględnemu mordercy. Fabuła osnuta jest natomiast wokół losów trzech niemieckich zbrodniarzy i ich poczynań związanych z realizacją niecnego zamiaru. Na kartach książki znajdziemy także wiele akcentów propagandowych nawiązujących m.in. do pozytywnych aspektów zagospodarowania ziem zachodnich przez Polskę. Trudno dziś dostępne, pierwsze wydanie książki nie ukazało się zresztą w popularnych seriach „Z jamnikiem”, „Labirynt” czy „Klub Srebrnego Klucza” lecz zostało wydane z logiem mniej znanej i zapomnianej już „Biblioteczki Ziem Zachodnich”.

Przeglądając strony internetowe i inne dostępne mi źródła nie natrafiłem na informacje mogące rzucić jakiekolwiek światło na sylwetkę autora. Nie wykluczone więc, że Andrzej Kobar to jedynie pseudonim literacki, a faktycznym autorem książki, jak to często bywało w tamtych czasach jest ktoś zupełnie inny. Wszak kryminały milicyjne wydane pod pseudonimami posiadają w swoim dorobku tak uznani pisarze jak m.in. Adam Bahdaj, Maciej Słomczyński czy Aleksander Minkowski. Powieść „Zielony volkswagen” ukazała się w 1963 r. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 60
ISBN: 978-83-65499-51-6
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 93


czwartek, 20 kwietnia 2017

„Obrońca skarbów”



Marta Grzywacz „Obrońca skarbów”
Karol Estreicher - w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki


Tuż przed 1 września 1939 roku w kościele Mariackim w Krakowie trwa gorączkowe pakowanie. Karol Estreicher, błyskotliwy historyk sztuki, wraz z grupą naukowców przygotowuje do wywiezienia i ukrycia bezcenny ołtarz Wita Stwosza. Z Wawelu w stronę Rumunii wyrusza konwój z arrasami Zygmunta Augusta. Muzeum Czartoryskich ukrywa Damę z gronostajem i inne dzieła mistrzów. Do wielkiej ewakuacji dzieł sztuki przygotowuje się nie tylko Kraków, lecz niemal cała Europa. Wkrótce do podbitych krajów wkroczy armia wykształconych złodziei – historyków sztuki, architektów i muzealników – na usługach Hitlera. Będą plądrować muzea, kościoły i zbiory prywatne. W największej w historii grabieży zabytków wezmą udział prominentni funkcjonariusze Rzeszy: Hermann Göring i Hans Frank.




Karol Estreicher, pełen wyrzutów sumienia, że tylko ułatwił wrogowi wywózkę zabytku, nie spocznie, dopóki nie odnajdzie ołtarza i nie sprowadzi go z powrotem do Polski. Nie przypuszcza nawet, że zajmie mu to sześć lat, a na swojej drodze spotka niezliczone przeszkody. Przyczyni się jednak do powstania elitarnej międzynarodowej grupy obrońców skarbów – Monuments Men. Po wojnie, razem z ołtarzem Wita Stwosza, obrazami Canaletta, mieczem koronacyjnym królów polskich, Biblią Gutenberga i setkami innych zabytków, Estreicher przywiezie do Krakowa także Damę z gronostajem. Rodzina Czartoryskich nie będzie mu za to wdzięczna, a londyńska emigracja uzna go za zdrajcę.


Źródło:


Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN
ISBN: 978-83-01-19214-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 304