Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2020

„Zdrajca”



Anna Kłodzińska „Zdrajca”


Czytelnicy kryminałów Anny Kłodzińskiej przywykli do tego, że akcja jej powieści rozgrywa się zazwyczaj w socjalistycznej ojczyźnie. Zdarzały się oczywiście od czasu wzmianki lub krótkie rozdziały, w których bohater, najczęściej czarny charakter, starał się przekroczyć zachodnią granicę. Na ogół zamiary takie przejawiali osobnicy, którzy mieli na sumieniu najcięższe zbrodnie oraz zdrajcy, którzy wysługiwali się służbom wywiadowczym krajów kapitalistycznych. Takim zdrajcą był również Leopold Owiczak, absolwent Szkoły Głównej Służby Zagranicznej i pracownik centrali handlowej „Pantex”. Pan Leopold to główny bohater niniejszej powieści i jednocześnie ów wspomniany wcześniej czarny charakter.




Anna Kłodzińska już na pierwszych stronach powieści przenosi czytelnika do dusznego Bangkoku. Jest początek lat 80. ubiegłego wieku. Owiczak od kilku miesięcy pracuje w wielomilionowej azjatyckiej metropolii. Nie narzeka na wynagrodzenie, lecz nie miałby nic przeciwko temu, aby do jego portfela wpływały dodatkowe fundusze. Najchętniej dolary. Od czasu do czasu mężczyzna odwiedza piękną Tajkę Amarę. Niebawem przekonuje się boleśnie, że dziewczyna została podstawiona przez agentów CIA. Szantażowany ujawnieniem fotografii wykonanych w czasie intymnych schadzek, Owiczak decyduje się na współpracę z obcym wywiadem. Po pewnym czasie wszelkie skrupuły i moralne dylematy odchodzą na plan dalszy. Zostają zasłonięte zieloną barwą banknotów dolarowych. Pracownik „Pantexu” udziela agentom wszelkich informacji jakich ci od niego zażądają. Staje się tak chciwy, gorliwy i pewny siebie, że przekazuje Amerykanom dodatkowe materiały, nawet takie o jakie nie był wcześniej proszony.




„Zdrajca” to powieść sensacyjna z wartką akcją. Egzotyczne miejsca i brak majora Szczęsnego na kartach książki sprawiają, że od czasu do czasu możemy zapomnieć o tym, kto jest jej autorem. Co prawda pojawia się tu także trup, lecz śledztwo odbywa się gdzieś w tle. Tym razem to Służby Bezpieczeństwa a nie oficerowie MO grają pierwsze skrzypce. Od poświęcenia i zaangażowania funkcjonariuszy SB zależy jak długo Leopold Owiczak będzie się wysługiwał imperialistom i sprzedawał im bezcenne dla rozwoju socjalistycznej gospodarki informacje. Anna Kłodzińska oczywiście krytykuje postawę moralną urzędnika „Pantexu”. Co pewien czas wyraźnie przestrzega także ewentualnych naśladowców Owiczaka, przed pójściem jego śladem. Kto raz ulegnie pokusie zdrady ojczyzny, zostanie za swój czyn przykładnie i surowo ukarany. Powieść ukazała się w 1984 r. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-32-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 199



niedziela, 12 stycznia 2020

„Malwina przegrała milion”



Anna Kłodzińska „Malwina przegrała milion”


Wiosna, lato 1983 r. W niewielkiej miejscowości Golewice powstaje zakład produkujący nawozy sztuczne. Ważny rolę w budowie przedsiębiorstwa odgrywa pomoc strony francuskiej. Niestety, na ostatniej prostej, partnerzy znad Sekwany wycofują się z dalszej współpracy. W okresie głębokiego kryzysu gospodarczego rodzime kombinaty nie nadążają z produkcją nawozów, dlatego tak istotne jest uruchomienie produkcji w Golewicach. Trzech zdolnych miejscowych chemików podejmuje nadludzkie wysiłki aby wyprodukować katalizator niezbędny do wytworzenia nawozów. Jest jednak ktoś, kto za wszelką cenę pragnie nie dopuścić aby ambitne próby pracowitych naukowców zostały uwieńczone sukcesem. Życie chemików staje się poważnie zagrożone. Jeden z nich zostaje pobity, w mieszkaniu drugiego ktoś odkręca gaz, a trzeci cudem unika śmierci w wypadku samochodowym. Mężczyźni zdają sobie sprawę, że w nadchodzących tygodniach muszą zdwoić czujność. Po pewnym czasie informują o sytuacji kapitana Jerzego Skierkę z miejscowej komendy MO. Funkcjonariusze nie wiedzą jeszcze, że za utrudnianie pracy w zakładzie odpowiedzialni są członkowie grupy terrorystycznej GET.




Wydana w 1984 r. książka jest pierwszym kryminałem Anny Kłodzińskiej, w którym nie pojawia się nawet na chwilę dotychczasowy bohater wszystkich jej powieści kryminalnych, kapitan (a później) major Szczęsny. Być może zaawansowany już wiekowo jasnowłosy as służby śledczej, po występie w poprzednim, naszpikowanym propagandą kryminale („W pogardzie prawa”) postanowił udać się na zasłużony dłuższy urlop. Nieco mniejsza dawka polityki wyszła książce Kłodzińskiej na dobre. Mamy na jej kartach sporo sensacyjnych scen, napadów, nocnych schadzek i zasadzek. Jak zawsze są też migawki z dyrektorskich gabinetów. Funkcjonariusze milicji łamią sobie głowy jakby tu nie dopuścić, by cele wrogów ustroju nie zostały przez nich zrealizowane.




Bohaterami powieści „Malwina przegrała milion” są krystalicznie uczciwi milicjanci i oczywiście przedstawiciele świata przestępczego. Ci ostatni zostali tu jednak dość interesująco przedstawieni. Jest pośród nich nawet pewien pirotechnik-piroman. Każdy wrogów ustroju marzy tylko o tym, aby po wykonaniu zadania zleconego przez zachodnich mocodawców, zgarnąć pokaźną sumkę dolarów i przy pomocy organizacji uciec do USA, RFN lub Francji. Młody kapitan Skierko i jego ludzie muszą wznieść się na wyżyny swoich umiejętności aby przekreślić plany i marzenia przestępczej szajki. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-21-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 202



sobota, 4 stycznia 2020

„W pogardzie prawa”



Anna Kłodzińska „W pogardzie prawa”


Rok 1981. Przez Polskę przetacza się fala strajków i niepokojów społecznych. Wnętrza lodówek świecą pustkami. Aby cokolwiek kupić trzeba swoje odstać w długiej kolejce. Funkcjonariusze Milicji martwią się wzrostem przestępczości i brakiem zrozumienia dla swych działań ze strony zwykłych obywateli. Wszyscy w tej trudnej rzeczywistości starają się jakoś wiązać koniec z końcem. Są nawet i tacy, którzy pragną aby chaos na ulicach trwał jak najdłużej. Zdają sobie sprawę, że im więcej czasu milicjanci będą poświęcać innym sprawom, tym mniej będą mogli przyglądać się ich nie zawsze legalnym postępkom. Pośród takich osobników jest także jeden z głównych bohaterów powieści Anny Kłodzińskiej. To paser mieszkający w obskurnej kamienicy niedaleko ulicy Targowej w Warszawie. Do drzwi jego lokum co pewien czas pukają osobnicy z półświatka i spieniężają zrabowane kosztowności.




Fabuła powieści osnuta została wokół romansu pewnej mężatki, Moniki Kropińskiej z Kazimierzem Pasowskim. Pewnego dnia pani Monika otwiera list. Z rozdartej koperty wysypują się zdjęcia przedstawiającą kobietę i jej kochanka w intymnej sytuacji. Tajemniczy szantażysta domaga się pokaźnej sumy pieniędzy. W przypadku odmowy, grozi przekazaniem fotografii małżonkowi kobiety. List o podobnej treści otrzymuje również pan Kazimierz. W tym samym czasie w Warszawie dochodzi do kilku napadów na sklepy jubilerskie. Fanty zdobyte w ten sposób trafiają do wspomnianego wcześniej pasera. Milicja ma problem z natrafieniem na jakikolwiek ślad. Przełom następuje dopiero w momencie odkrycia w jeziorze zwłok młodego mężczyzny. Do akcji wkracza etatowy bohater powieści kryminalnych Anny Kłodzińskiej, major Szczęsny.




„W pogardzie prawa” to książka usiana akcentami propagandowymi na niespotykaną dotąd w twórczości tej autorki skalę. Co kilkanaście stron Kłodzińska nawiązuje do tego, że funkcjonariusze MO „ślubowali przestrzegać praworządności socjalistycznej, chronić życie, zdrowie i mienie obywateli. Także tych nienawidzących. I tych ogłupiałych[1].” Bo w mniemaniu pisarki, która debiutowała w roku śmierci Józefa Stalina, w okresie którym rozgrywa się akcja powieści „atakuje się władzę za wszystko, co robi. Z zasady. Za to, że w ogóle istnieje[2].” Pisarka niemalże porównuje głównego aktora stanu wojennego, generała Wojciecha Jaruzelskiego do zwycięzcy spod Wiednia, króla Jana III Sobieskiego. Według niej, po drugiej stronie barykady stoją jedynie złodzieje, gwałciciele, awanturnicy i wszelkiej maści element przestępczy. Kłodzińska głęboko wierzy w słuszność tego co pisze. Podobnie jak major Szczęsny i umundurowani bohaterowie jej książek jest przekonana, że tylko jedna droga może doprowadzić socjalistyczną ojczyznę do wyjścia z głębokiej zapaści.

Jak zawsze w powieściach tej autorki znajdziemy wiele obrazków z życia codziennego. Kłodzińska opisuje życie zwykłych obywateli, również tych potrafiących odnaleźć się w realiach kryzysu gospodarczego, na kartach książki pojawia się także wielu przedstawicieli ówczesnego przestępczego półświatka. Pierwsze wydanie powieści ukazało się w 1983 r. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-23-1
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 194




[1] Anna Kłodzińska „W pogardzie prawa”, s. 25.
[2] Tamże, s. 65.

sobota, 28 grudnia 2019

„Grzęzawisko”



Anna Kłodzińska „Grzęzawisko”


Warszawa, początek lat 80. W gabinecie dyrektora przedsiębiorstwa FIREX odbywa się ważne zebranie. Jego uczestnicy mają podjąć decyzję o wyborze nowego dyrektora filii w Gniewczycach. Dyrektor naczelny firmy forsuje kandydaturę swojego człowieka. To starszy referent w wydziale organizacyjnym Zdzisław Barański. Naczelnemu zależy, aby filią kierowała osoba, którą będzie mógł łatwo manipulować. Ma nadzieje, że kosztem FIREX-u nadal będzie mógł prowadzić nie do końca legalne interesy, dzięki którym przez lata znacznie się wzbogacił. Barański jest zaskoczony informacją o tak znacznym awansie. Ma obawy czy sprosta licznym obowiązkom czekającym na niego na nowym stanowisku. Dyrektor naczelny, o wiele mówiącym nazwisku – Zdzierski, uspokaja go jednak i zapewnia, że zawsze może liczyć na jego życzliwą pomoc i wskazówki.




Po pewnym czasie dyrektor Zdzierski zaczyna odsłaniać przed swoim protegowanym uroki dyrektorskiego życia. Barański otrzymuje nowe lokum, talon na mieszkanie, meble. Wraz z żoną coraz bardziej zaczyna się przyzwyczajać do nowego, życia. Szybko odsuwa na dalszy plan etyczne dylematy związane z racjonalnym zarządzaniem i gospodarką majątkiem powierzonej mu filii zakładu. Wraz ze Zdzierskim angażuje się kolejne przedsięwzięcia powodujące straty firmy FIREX, ale przynoszące mu krociowe zyski. Mijają kolejne miesiące, Barański w niczym już nie przypomina niepewnego siebie, skromnego urzędnika. Wszystko rozwija się po jego myśli do dnia, w którym dyrektor naczelny przedsiębiorstwa FIREX zostaje zamordowany. Policja uważa, że mord miał charakter rabunkowy. Innego zdania jest tylko major Szczęsny z wydziału kryminalnego Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej.




Rozpoczyna się żmudne śledztwo. Funkcjonariusze MO muszą działać niezwykle delikatnie, po drugiej stronie barykady stoją bowiem wysoko postawieni urzędnicy. Pośród nich jest m.in. wicewojewoda i kilku dyrektorów ważnych przedsiębiorstw. Wszystkich łączy jedno: znacznie pomnożyli swój majątek wykorzystując do tego celu państwowe pieniądze. Powieść Anny Kłodzińskiej powstała w okresie kiedy polska gospodarka pogrążona była w kryzysie gospodarczym. Autorka pisze o wystawnym stylu życia dygnitarzy, ukazuje ich okazałe wille, których ściany zdobią cenne obrazy, domy letniskowe i auta zachodnich marek. Opisuje wizyty w najdroższych restauracjach i hotelach, wystawne bankiety, w których uczestniczą prominenci. Zestawia świat luksusu ze skromnym mieszkaniem oficera milicji z długoletnim stażem. Zerkamy do niemal pustej lodówki i widzimy jak major Szczęsny częstuje odwiedzającego go kolegę, również funkcjonariusza MO chlebem z pomidorem.

W miarę rozwoju śledztwa Szczęsny odkrywa coraz więcej przekrętów, w które uwikłani byli zdemoralizowani do cna dyrektorzy FIIREX-u. Major badaje sobie pytanie, jak długo jeszcze w socjalistycznej ojczyźnie będzie przyzwolenie na to, aby garstka uprzywilejowanych osób za nic mając sprawiedliwość społeczną żyła ponad stan, podczas gdy inni z trudem wiążą koniec z końcem. Postanawia za wszelką cenę dołożyć swoją cegiełkę do tego, aby przy okazji wyjaśniania sprawy zabójstwa Zdziarskiego, wyszły na jaw wszystkie nieprawidłowości w firmie, z którą związany był zamordowany dyrektor. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66371-20-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 184


środa, 18 grudnia 2019

„Rzeźnik z Niebuszewa”



Jarosław Molenda „Rzeźnik z Niebuszewa”
Seryjny morderca i kanibal czy kozioł ofiarny władz PRL-u?


TEJ PRZERAŻAJĄCEJ HISTORII NIKT NIE WYMYŚLIŁ! 11 września 1952 roku, godzina 22:30. Wezwani do mieszkania cieszącego się w okolicy złą sławą Józefa Cyppka milicjanci napotykają makabryczny widok – poćwiartowane i bezgłowe zwłoki kobiety. Denatką okazuje się jego sąsiadka, 20-letnia Irena Jarosz, mężatka i matka kilkumiesięcznego dziecka.

Władza ludowa w obawie przed wybuchem niepokojów sprawę załatwiła szybko. Proces rozpoczął się 17 września 1952 r. i zakończył tego samego dnia. Cyppkowi udowodniono tylko jedną zbrodnię, ale okrzyknięto go pierwszym seryjnym mordercą w powojennej Polsce. Został skazany na karę śmierci. Pochowano go potajemnie na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. 




Z przecieków ze śledztwa narodziła się legenda o psychopacie i kanibalu, według której zabił kilkadziesiąt osób, a ludzkie ciała po przemieleniu sprzedawał niemieckim handlarzom na bigos. Swoje tajemnice zabrał do grobu. Do dziś nie wiadomo, ile jest prawdy w opowieściach o serii przypisywanych mu zabójstw.

Książka jest opartą na aktach sprawy rekonstrukcją najpotworniejszej zbrodni w powojennej historii Szczecina. Na podstawie historii Rzeźnika z Niebuszewa został nakręcony film w reżyserii Pawła Lewandowskiego Miasto nocą, którego premiera planowana jest na rok 2020.

Źródło:

Recenzja książki:


Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-66217-92-8
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 400


sobota, 7 grudnia 2019

„Złocisty przegrywa”



Anna Kłodzińska „Złocisty przegrywa”


Warszawa, koniec lat 70. Funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej otrzymują anonimową informację o zamordowaniu niejakiego Adolfa Brodzkiego. Zwłoki mężczyzny mają być zakopane gdzieś na rozległych łąkach nieopodal miejscowości Czarnków. Odnalezienie ciała na tak olbrzymim obszarze nie jest proste. Doświadczony major Szczęsny wpada na pomysł wykorzystania do poszukiwań termowizora AGA-680. Wypożyczone z Instytutu Kryminalistyki nowoczesne urządzenie spełnia swoje zadanie i  ekipa poszukiwawcza odnajduje zwłoki. Kilka miesięcy w ziemi zrobiło swoje i śledczy mają olbrzymie trudności aby ze stuprocentową pewnością zidentyfikować ofiarę.




Kiedy milicjanci udają się do siostry zamordowanego, ta twierdzi z przekonaniem, że znalezione ciało nie należy do jej brata. Kobieta upiera się, że Brodzki żyje i widziała się z nim poprzedniego dnia. To nie koniec niespodzianek jakie czekają na oficerów milicji. Niebawem okaże się, że nie tylko ustalenie prawdziwych personaliów ofiary jest poważnym wyzwaniem. Funkcjonariusze natrafiają na wątłą nić, która może łączyć sprawę zabójstwa mężczyzny z gangiem niebezpiecznych przestępców, kierowanym przez tajemniczego szefa noszącego pseudonim „Złocisty”. Rozpoczyna się zakrojona na szeroką skale penetracja środowisk przestępczych skupionych wokół warszawskich bazarów.




Schyłek lat 70. to okres kryzysu gospodarczego. Kłodzińska na kartach powieści znakomicie przedstawiła jak braki w zaopatrzeniu w podstawowe artykuły były wykorzystywane przez sprytnych i bezwzględnych aferzystów. W krytycznym świetle ukazani są także przedstawiciele prywatnej inicjatywy. Dokładne odwzorowanie realiów PRL-u, to obok umiejętności tworzenia interesujących wątków obyczajowo-kryminalnych jedna z największych zalet powieści tej pracującej przez wiele lat w redakcji "Życia Warszawy” autorki. Oczywiście nie można zapominać o akcentach propagandowych, bez których nie mógł się obejść chyba żaden z popularnych kryminałów milicyjnych. Kłodzińska również nie skąpi ich czytelnikom. Powieść „Złocisty przegrywa” była podstawą scenariusza jednego z odcinków kultowego serialu kryminalnego „07 zgłoś się”. Polecam.

Książka na stronie wydawcy:


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66022-93-5
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 190



wtorek, 3 grudnia 2019

Nowości wydawnictwa Fabuła Fraza



Karolina Prawęcka „Mela Muter. Gorączka życia”


Niezależna, konkretna, uparta. Kochanka Leopolda Staffa, przyjaciółka Władysława Reymonta, niedoszła żona młodszego o kilkanaście lat Raymonda Lefebvre’a. „Burzliwe życie osobiste malarki było usłane tragediami, ale to ono było gwarantem, źródłem inspiracji, postawy twórczej” uważa Karolina Prewęcka, która przez ostatnie dwa lata „przyglądała się” niewątpliwie elektryzującej egzystencji Meli Muter. Opisała ją w książce „Mela Muter. Gorączka życia”. Pierwsza biografia malarki przełomu XIX i XX wieku trafiła na rynek 17 października nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza.

Źródło:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-654-1143-3
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 240




Tomasz M. Lerski „Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza”
Portret miasta w zwierciadle literatury


„Nie mogę myśleć o tym, że Warszawy już nie ma. Taki olbrzymi rozdział odchodzi z nią razem, taka masa przeżyć!” pisał Jarosław Iwaszkiewicz w Notatkach poświęconych Powstaniu Warszawskiemu w listopadzie 1944 roku. Przez ponad 80 lat bacznie śledził zmiany zachodzące w stolicy, krytykował ją, ale również angażował się w jej odbudowę. W roku 125. rocznicy urodzin pisarza, varsavianista dr Tomasz M. Lerski w książce Warszawa Jarosława Iwaszkiewicza bierze pod lupę teksty jego autorstwa.

Źródło:



Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-28-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 472 (w tym 126 zdjęć)




Stanisław Sątowicz „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”


Jak żona zwracała się do Gomułki i kto nosił po nim ubrania? Co lubił jadać Władysław Gomułka, a co Edward Gierek? Jakie relacje pierwsi sekretarze KC PZPR mieli ze swoimi dziećmi? Odpowiedzi na te pytania (oraz wiele innych ciekawostek!) zdradza Stanisław Sątowicz w książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”. Publikacja, która trafi na rynek 27 września nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza, przedstawia prywatne oblicze najważniejszych polityków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, między innymi pierwszych sekretarzy KC PZPR Władysława Gomułki i Edwarda Gierka oraz premiera Józefa Cyrankiewicza.

Źródło:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-32-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 206



niedziela, 24 listopada 2019

„Dzieci milionerów”



Anna Kłodzińska „Dzieci milionerów”


Schyłek lat 70. ubiegłego wieku. W domu należącym do rodziny Suwalskich odbywa się suto zakrapiana impreza. Ojciec Jacka Suwalskiego, będący kiedyś dyrektorem przedsiębiorstwa państwowego, po odejściu na emeryturę prowadzi nie zawsze legalne interesy. Przynoszą mu one oczywiście kolosalne dochody. Od czasu do czasu przy szemranych transakcjach korzysta z pomocy nigdzie nie pracującego syna Jacka. Jacek utrzymuje się z kieszonkowego, które wynosi wielokrotność przeciętnej miesięcznej pensji. Niczego mu nie brakuje, posiada własne auto i mieszkanie w Warszawie. Z podobnego środowiska „bananowej młodzieży” wywodzą się wszyscy uczestnicy przyjęcia.

O trzeciej nad ranem, kiedy impreza powoli zaczyna dobiegać końca, trzech mających już mocno w czubie młodzieńców, w tym gospodarz przyjęcia Jacek Suwalski, zawiera przerażający zakład. Suwalski oświadcza, że w ciągu trzech miesięcy popełni zbrodnię doskonałą. Stawką zakładu jest należący do niego ford mustang. Jacek wpada na pomysł, że kluczem do wygrania zakładu, i zapewnienia sobie późniejszej bezkarności jest właściwe wytypowanie ofiary. Zdaje sobie sprawę, że milicja rozpocznie poszukiwanie zabójcy od ustalenia motywu zbrodni, dlatego też postanawia wybrać ofiarę na chybił trafił. Wykorzystuje do tego celu książkę telefoniczną. Los sprawia, że z życiem pożegna się Bogu ducha winny mężczyzna w średnim wieku, samotnie wychowujący syna.




Na kartach książki pojawiają się także funkcjonariusze MO, wśród których jak to u Kłodzińskiej bywa pierwszoplanową rolę odgrywa major Szczęsny. Milicjanci mają problem z uchwyceniem jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Nikomu z mundurowych nie przychodzi do głowy, że można zabić ot tak, bez żadnego powodu. Suwalski nabiera pewności, że zostanie zwycięzcą zakładu, a organa ścigania nigdy nie wpadną na jego trop. Nie czuje jednak z tego powodu ulgi. Zaczyna coraz częściej zaglądać do kieliszka, a stąd już tylko krok do popełnienia błędu.

„Dzieci milionerów” to nietypowa powieść w dorobku Anny Kłodzińskiej, i trzeba to przyznać - jedna z najlepszych[1]. Wątki kryminalne są tu tłem dla moralnych rozterek niektórych z bohaterów. Tylko niektórych, bo główny bohater to osobnik wyzuty z wszelkich norm moralnych. Kto wie czy, jeśli pamiętnej nocy nie doszłoby do zawarcia zakładu, drzemiące w Suwalskim mroczne instynkty zostałyby kiedykolwiek obudzone. Niestety jest już za późno, Jacek nie jest skłonny aby wycofać się ze swojego postanowienia i krok po kroku zaczyna wprowadzać w życie diabelski plan. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66022-85-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 194


czwartek, 21 listopada 2019

„Byłem gorylem Gomułki i Gierka”



Stanisław Sątowicz „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”


Gomułka i Gierek z perspektywy „cienia”
Jak żona zwracała się do Gomułki i kto nosił po nim ubrania? Co lubił jadać Władysław Gomułka, a co Edward Gierek? Jakie relacje pierwsi sekretarze KC PZPR mieli ze swoimi dziećmi? Odpowiedzi na te pytania (oraz wiele innych ciekawostek!) zdradza Stanisław Sątowicz w książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka”. Publikacja, która trafi na rynek 27 września nakładem wydawnictwa Fabuła Fraza, przedstawia prywatne oblicze najważniejszych polityków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, między innymi pierwszych sekretarzy KC PZPR Władysława Gomułki i Edwarda Gierka oraz premiera Józefa Cyrankiewicza.

Stanisław Sątowicz, osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, rysuje „prywatne” portrety pierwszych sekretarzy oraz innych istotnych polityków, za bezpieczeństwo których odpowiadał. Pisze o tym, co lubili, czego nie lubili, co było dla nich ważne, czym się różnili. „Człowiek z cienia”, przywołując grad anegdot ze spotkań na najwyższym szczeblu, rzuca nowe światło na Polską Rzeczpospolitą Ludową. Przedstawia przy tym realia rzeczywistości, z którą przyszło mu się zmierzyć w młodości, wady i zalety minionego systemu. Do tych pierwszych zalicza niewątpliwie „szczerość PRL-u”. „PRL był pozbawiony hipokryzji. Uczciwy w swojej nieuczciwości” twierdzi Sątowicz, który z równą szczerością opowiada o swoim życiu zawodowym.

Wiesław, nawet dla żony
Gomułka zawsze był „towarzyszem”. Bez względu, czy przebywał akurat w domu, w siedzibie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej czy na wakacjach. „Wiesław” był nie tylko jego pseudonimem, była to też treść jego tożsamości. „Nikt nie używał jego prawdziwego imienia. Nawet żona zwracała się do niego Wiesław. Nie słyszałem, by kiedykolwiek zwróciła się do niego inaczej” – wspomina Sątowicz, częsty gość mieszkania Gomułków. „Miałem wrażenie, że Pani Zofia albo Wiesław zwrócą się w końcu do swoich wnucząt towarzyszko wnuczko, a one odpowiedzą słuchamy, towarzyszko babciu” opowiada „Goryl”.

Mieszkanie przy ulicy Na Skarpie było bardzo oszczędnie wyposażone, można by rzecz minimalistyczne. „Miało się wrażenie, że gospodarzom zależy, by było skromnie. Jeden pokój z telewizorem, dwie sypialnie (spali oddzielnie), kuchnia, mała łazienka. Na półkach z książkami tylko polityka i historia, żadnej beletrystyki. Tylko Marks, Lenin i Kultura Paryska” opowiada Sątowicz.

Ze swojej skromności Gomułka wręcz słynął – nie lubił, gdy podawano mu coś, co nie było dostępne dla zwykłych obywateli. Jego przeciwieństwem był premier Józef Cyrankiewicz, który wręcz uwielbiał pławić się w luksusie. „Kiedyś w Łańsku przy kolacji Cyrankiewicz dostał informację, że ma przyjechać Gomułka. Na stole wystawny posiłek – kawiory, przepiórki. Natychmiast kazał to zdjąć i postawić chleb, dżem oraz twaróg” przywołuje Sątowicz.

Wigilia (nie) przy stole
W mieszkaniu Gomułków „Goryl” spędził nie jedną Wigilię, jednak nigdy nie został zaproszony do świątecznego stołu, u Gierków było inaczej. „Ryba, pierogi, kompot z suszu, ciasto, ale bez opłatka. Jedzenie przywiózł ktoś rano. Siedzimy przy stole trochę skrępowani, bo Gomułka nigdy nas do stołu nie zaprosił, tym bardziej w Wigilię. Jest wódka, wino. Gierek pyta nas o rodziny, zachęca do jedzenia” wspomina kapitan Sątowicz.

Ochroniarz miał też okazję poznać synów Edwarda Gierka. Starszy – Adam – małomówny, typ naukowca. Jurek, młodszy, zupełnie inny – narwaniec. „Mimo że byli zupełnie inni, to byli sobie bardzo bliscy – do tego stopnia, że ożenili się z rodzonymi siostrami” zdradza Sątowicz. „Kiedyś Jurek wyciągnął mnie na motorówkę. O mały włos go wtedy nie zabiłem! Nauczył się diabeł jeździć na nartach wodnych. Założyłem deski, Jurek mnie pociągnął, ja niechcący puściłem hol, który z dużą siłą walnął w burtę, tuż obok głowy Jurka. Młodszy syn Gierka specjalnie się tym nie przejął, wręcz przeciwnie. Bardzo go ta sytuacja rozbawiła” mówi Sątowicz.

Takie buty
„Goryl” obserwował polityków i ich rodziny w wielu codziennych, niedostępnych dla publiki sytuacjach. Ciepło wspomina między innymi żonę Gomułki, która nadawała ubraniom „Wiesława” drugie życie, przekazując je innym. Choć Gomułka, zdaniem Sątowicza, był pozbawiony empatii i stronił od innych ludzi, Pani Zofia lubiła pomagać. „Tadzio Mikuła, kapitan starszy ode mnie, nosił po Gomułce spodnie i marynarki, czasem nawet koszule. Pani Zofia sama mu zaproponowała, żeby brał po mężu. Gdy Tadzio miał wesele w rodzinie, zaproponowała Wiesławowi, by oddał mu stary garnitur” przywołuje autor.

Choć Gomułka nie przywiązywał uwagi do ubrań i żył skromnie, buty robił mu szewc. Natomiast premier Józef Cyrankiewicz wolał za to, zaopatrywać się w obuwie „tam, gdzie inni obywatele noszący numer 43”. Podczas jednych z obrad, dotyczących zaopatrzenia w obuwie, zapytał raportującego ministra: „A kiedy w Płońsku będą buty o numerze 43? Wczoraj przejeżdżałem przez miasto, zatrzymałem się przy sklepie obuwniczym, okazało się, że tego rozmiaru już nie ma, zawsze najszybciej schodzi. Problem ten występuje w całej Polsce. Czy mógłby to towarzysz wytłumaczyć” cytuje Sątowicz, który zna tę opowieść „z drugiej ręki”. „Oczywiście Cyrankiewicz, znany z dystansu do siebie i poczucia humoru, żartował. Mógł się przecież zaopatrywać inaczej niż reszta obywateli. Utrzymywał jednak, że reprezentuje nie siebie, ale miliony obywateli, posiadaczy numeru 43. Podobno minister nie do końca był przekonany, co do tego, czy Cyrankiewicz żartuje czy nie” wspomina Sątowicz. Stanisław Sątowicz wielokrotnie odmawiał wypowiedzi dotyczących czasów służby w PRL-owskim Biurze Ochrony Rządu. Dopiero 43 lata po przejściu w stan spoczynku zdecydował podzielić się wspomnieniami. Opowiada, jacy byli politycy, którym towarzyszył zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym – spędzał z nimi i ich rodzinami święta, jeździł na wakacje. W książce „Byłem gorylem Gomułki i Gierka” odkrywa przed czytelnikami to, co do tej pory było pilnie strzeżoną tajemnicą, odsłania kulisy życia Gomułki, Gierka czy Cyrankiewicza.


Stanisław Sątowicz – rocznik 1939. Warszawiak od urodzenia. Oficer Biura Ochrony rządu w latach 1961-1976, kapitan w stanie spoczynku. Osobisty ochroniarz Władysława Gomułki i Edwarda Gierka, pierwszych sekretarzy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz Stanisława Kowalczyka, ministra spraw wewnętrznych.

Źródło:

Rozmowa z autorem:


Wydawca: Fabuła Fraza
ISBN: 978-83-65411-32-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 206



niedziela, 3 listopada 2019

„Czuwajcie w letnie noce”



Wiesław Jażdżyński „Czuwajcie w letnie noce”


20 lat po zakończeniu II wojny światowej do niewielkiej warmińskiej wsi przybywa szajka sprytnych przestępców. Celem rzezimieszków są ukryte gdzieś w okolicy skarby niemieckiej rodziny von Ritterhorn. Doczesne szczątki dawnych właścicieli tych ziem spoczywają na starym, zaniedbanym cmentarzu. Od dawien dawna w okolicy krążą opowieści, o tym że jednego z von Ritterhornów pochowano w srebrnej trumnie. Kopalnią informacji o dziejach niemieckiego rodu jest niejaki Kramer. Ten starszy już dziś mężczyzna, pomagał przed laty znosić srebrną trumnę do krypty von Ritterhornów. Do niego właśnie kieruje swe kroki szef grupki przestępców. Fundując Kramerowi jedno piwo za drugim, stara się pozyskać jego zaufanie. Staruszek obiecuje zaprowadzić opryszków do rodowej krypty. W zamian za pomoc żąda jedynie, aby oddano mu złoty krzyżyk, który znajduje się w trumnie. Samą trumnę przestępcy mogą zabrać ze sobą. Poczynania szajki są bacznie i dyskretnie obserwowane z oddali przez kilku miejscowych funkcjonariuszy MO z posterunku w Sękajnach. Pewnej księżycowej nocy przestępcy prowadzeni przez Kramera wchodzą do krypty. Wkrótce dochodzi do tragedii…

W okolicy Sekajn  znajduje się także obóz harcerski. Od pewnego czasu narasta konflikt pomiędzy harcerzami a grupką miejscowych chłopaków. Sprawę na szczęście udaje się załagodzić, łobuziaki zaprzyjaźniają się z harcerzami i zaczynają poznawać uroki obozowego życia. Jeden z chłopców informuje harcerzy o odkryciu w pniu wiekowego dębu tajemniczego schowka. Młodzi ludzie przypadkiem podsłuchują krążących w lesie przestępców. Dowiadują się co jest celem pobytu podejrzanych osobników w Sękajnach i postanawiają nie dopuścić do obrabowania grobowców. Chcą sami odnaleźć skarby i przekazać je na odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie.

Nie trudno zauważyć, że w powieści Wiesława Jażdżyńskiego (1920-1998) wykorzystane zostały niemal wszystkie składniki klasycznej powieści przygodowej. Odnajdziemy tu także sporo PRL-owskiego klimatu. Dość nietypowo jak na ówczesne czasy, z dużym przymrużeniem oka, pisarz przedstawił sylwetki funkcjonariuszy MO. Chyba błędem autora było natomiast powołanie do życia aż tylu podobnych do siebie bohaterów, z których żaden nie wybija się w sposób wyraźny na pierwszy plan. Akcja powieści jest dosyć dynamiczna. Autor wykorzystał możliwości jakie dawały mu „okoliczności przyrody” i dość udanie wykreował klimat nocnych wycieczek, krypt, czy cmentarza. Książce Jażdżyńskiego trochę oczywiście brakuje do poziomu powieści „samochodzikowych” Zbigniewa Nienackiego. Prawdopodobnie jednak autor niniejszej książki miał jednak za sobą lekturę kilku pierwszych tomów poświęconych przygodom Tomasza NN, a przynajmniej udało mu się przeczytać „Wyspę złoczyńców” i „Księgę strachów”. Polecam.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie
Rok wydania: 1972
Liczba stron: 229



czwartek, 31 października 2019

„Szukam tego człowieka”



Anna Kłodzińska „Szukam tego człowieka”


Październikowa noc, połowa lat 70. Na zamglonej drodze, kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy czerwony maluch, za którego kierownicą zasiada inżynier Dębkowski, uderza w idącego poboczem człowieka. Wracający do domu inżynier jest przerażony. Wysiada z auta i podchodzi do nie dającego znaku życia mężczyzny. Spogląda na zakrwawioną twarz i nieruchome oczy człowieka. Powoli zaczyna do niego docierać, że stał się sprawcą wypadku śmiertelnego. Spanikowany Dębkowski spycha zwłoki ofiary do przydrożnego rowu, wyciera zderzak i błotniki, po czym rusza w dalszą drogę, do czekającej na niego w Warszawie małżonki. Nie zdaje sobie sprawy, że w pobliżu miejsca tragedii, w kabinie czarnego mercedesa, znajdował się ktoś, kto pilnie obserwował przebieg wypadku.

Po pewnym czasie okazuje się, że zatrudniony w spółdzielni Dębkowski jest szpiegiem pracującym na rzecz jednego z zachodnich krajów. Inżynier zamierza zakończyć swą wywiadowczą działalność. Jego mocodawcy nie pozwalają mu jednak o sobie zapomnieć. Wkrótce kontaktuje się z nim agent o pseudonimie Bolesław, który zleca kolejne zadanie. Wykorzystując częste wyjazdy służbowe, Dębkowski ma zebrać jak najwięcej informacji o wojskowych jednostkach rakietowych stacjonujących na terenie zachodniej Polski. Niebawem na horyzoncie pojawia się jeszcze inny agent, z którym jakiś czas temu skrzyżowały się drogi Dębkowskiego. „Cień”, bo taki jest pseudonim trzeciego ze szpiegów, także zamierza zerwać ze swoją przeszłością. Podejmuje więc samotną walkę z inżynierem oraz jego przełożonymi, którzy pojawiają się w Warszawie.




W czasie kiedy toczą się zmagania pomiędzy agentami, funkcjonariusze MO i SB głowią się nad rozwikłaniem zagadki tajemniczej śmierci majora Andrzeja Saleckiego. Milicjanci nie wierzą, że ich kolega mógł popełnić samobójstwo, lecz są przekonani, iż ktoś przyczynił się do jego śmierci. Salecki pracował nad wykryciem szpiegowskiej radiostacji. Tuż po śmierci majora radio przestało przekazywać meldunki na zachód.

Tym razem na kartach powieści Anny Kłodzińskiej przedstawiciele organów ścigania odgrywają znaczniej mniejszą rolę niż zazwyczaj. Autorka skupiła się na przedstawieniu dramatycznych zmagań agenta „Cienia” z niezwykle niebezpiecznymi przeciwnikami. Przemiana wewnętrzna młodego agenta następuje w momencie, kiedy ten jest świadkiem śmierci oficera milicji. Wstrząs jakiego wtedy doznał „Cień” sprawił, że zdał sobie sprawę z błędu jaki popełnił decydując się na współpracę w obcym wywiadem. Mimo znacznie mniejszego doświadczenia „nawrócony agent” nie należy do przeciwników, których można lekceważyć. Przekonają się o tym boleśnie, pewni siebie jego dawni mocodawcy i współpracownicy.




Jak zawsze w przypadku kryminałów tej autorki wypada wspomnieć o majorze Szczęsnym z Komendy Głównej MO. W późniejszych powieściach Anny Kłodzińskiej rola etatowego bohatera jej książek jest systematycznie ograniczana. Cóż, jasnowłosy kapitan ma już swoje lata, a tropieniem przestępców zajmuje się niemal trzy dekady. W powieści „Szukam tego człowieka” Szczęsny wkracza do akcji dopiero na ostatnich stronach.

Tłem niezwykle dynamicznej akcji jest szara polska rzeczywistość lat 70. To okres w którym ster władzy dzierżył Edward Gierek. Anna Kłodzińska była uważną obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości. Dbała o to aby na kartach jej książek sceny związane bezpośrednio z prowadzonymi śledztwami były obudowane obrazami z codziennego życia. Stąd też w każdej z jej licznych powieści możemy poczytać o brakach w zaopatrzeniu w podstawowe artykuły, pełnej poświęcenia pracy funkcjonariuszy MO, problemach przepracowanych dyrektorów spółdzielni i instytutów czy też nieporozumieniach pomiędzy przedstawicielami młodszego i starszego pokolenia. Nie inaczej jest również w niniejszej powieści. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66022-89-8
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 194



czwartek, 24 października 2019

„Trzeci gang”



Anna Kłodzińska „Trzeci gang”


Warszawa lata 70. Pewnej deszczowej nocy młoda kobieta wysiada z taksówki przy Alei Króla. Przechodzi przez furtkę i puka do drzwi domu nr 28. Po wejściu do środka nawiązuje rozmowę z właścicielami i przekazuje im cenny obraz. To dzieło z końca XIX stulecia, pędzla francuskiego artysty Claude`a Perraulta. Kobieta przyjechała do Warszawy z Gdańska, na zlecenie swojego pracodawcy. Henryk Kapsler nie mógł osobiście dostarczyć malowidła, gdyż zmuszony był wyjechać w interesach do Austrii. Okazuje się się, że dziewczyna mimo najlepszych chęci nie wykonała powierzonego jej zadania. Obraz trafił nie do tych odbiorców co powinien. Magdalena Borek zdaje sobie sprawę z popełnionego błędu. Obawiając się gniewnej reakcji szefa, nie przyznaje się do pomyłki, lecz przedstawia mu inną wersję wydarzeń.




Po pewnym czasie Borkówna zostaje zamordowana. Milicja ustala, że Kapsler jest członkiem gangu handlującego dziełami sztuki, a za zniknięcie obrazu może odpowiadać jakaś konkurencyjna szajka. Pomiędzy gangami rozpoczyna się walka o ustalenie miejsca ukrycia malowidła i sprzedanie go za granicą za bardzo pokaźną kwotę. Kiedy do akcji wkracza major Szczęsny z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej, możemy być pewni, że prawdziwe kłopoty przedstawiciele przestępczego półświatka mają dopiero przed sobą. Na spotkaniu w gabinecie pułkownika, ten niebywale zdolny, potrafiący myśleć nieszablonowo oficer proponuje plan, mający doprowadzić do rozbicia obu grup przestępczych i wykrycia sprawców zabójstwa Magdaleny Borek.




Tym razem na kartach powieści Anny Kłodzińskiej nie pojawiają się agenci obcych służb wywiadowczych. Nie ma szantażowanych dyrektorów i inżynierów ważnych dla gospodarki socjalistycznego państwa przedsiębiorstw czy instytutów. Anna Kłodzińska przedstawia natomiast środowisko handlarzy dzieł sztuki. Bezwzględni przestępcy nie przebierają w środkach aby zrealizować swoje cele. Szefom wydaje się, że trzymają w szachu swoich podwładnych. Ci z kolei bez skrupułów wykorzystują każdą możliwość, aby tylko przeprowadzić jakąś zyskowną transakcję na własną rękę. W tym świecie nikomu nie ufa. Z każdą stroną powieści pomiędzy członkami gangu rośnie bariera nieufności, kłamstw i podejrzeń. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66022-72-0
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 179




wtorek, 25 czerwca 2019

„Otwierać, milicja!”



Dorota Skotarczak „Otwierać, milicja!”
O powieści kryminalnej w PRL


Historia powieści kryminalnej w Polsce Ludowej zdaje się wciągać bardziej niż niejeden kryminał napisany w komunistycznym czterdziestopięcioleciu. Były lata, gdy obowiązywał zakaz publikacji utworów tego gatunku. Były lata, w których jego odrodzenie stanowiło oznakę pozytywnych przemian społeczno-politycznych. Natomiast jego przekształcenie w sztampową powieść milicyjną świadczyło o stagnacji. I chociaż bywały kryminały lepsze i gorsze, zawsze cieszyły się ogromną popularnością wśród szerokich kręgów czytelników. W każdym razie najlepsze – Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, Jerzego Edigeya czy Joanny Chmielewskiej – nie ustępowały klasycznym pozycjom gatunku. Wiedza na ich temat na pewno jest nieodzowna do poznania czasów, w których one powstały. Dlatego warto sięgnąć po tę pierwszą pełną monografię historyczną im poświęconą.


Publikacja w ramach Centralnego Projektu Badawczego IPN 
„Władze PRL wobec środowisk twórczych, dziennikarskich i naukowych”.

Źródło:

Wywiad z autorką:

Więcej o publikacji:


Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej
Seria wydawnicza: Dziennikarze – Twórcy – Naukowcy
ISBN: 978-83-8098-582-7
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 232




wtorek, 18 czerwca 2019

Świętokrzyskie regionalia (cz. 67)



Michał Zawisza 
„Robotnicy przemysłowi w województwie kieleckim w latach 1945-1949”


W państwie rządzonym przez komunistów robotnicy mieli odgrywać szczególną rolę. Poprzez poparcie dla programu politycznego i aprobatę kolejnych inicjatyw rządzących mieli legitymizować system władzy tworzony w Polsce w drugiej połowie lat czterdziestych XX w. Kontrolę i bezpośredni wpływ na rzesze zatrudnionych umożliwiła nacjonalizacja znacznej części zakładów przemysłowych, w wyniku której państwo stało się największym pracodawcą. Warto w tym kontekście spróbować odpowiedzieć na pytanie: czy w fabrykach istniała możliwość prezentowania postaw innych niż oczekiwane przez władze? Zawarta w niniejszej książce analiza zachowań pracowników, oprócz sytuacji politycznej, uwzględnia również ówczesne realia ekonomiczne oraz wieloaspektowe skutki zakończonej w 1945 r. wojny.

Źródło i spis treści:


Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej
Seria wydawnicza: Monografie, t. 143
ISBN: 978-83-8098-583-4 
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 312



czwartek, 13 czerwca 2019

„Wspomnienia”



Zbigniew Karpiński „Wspomnienia”


Publikacja zawiera wspomnienia architekta Zbigniewa Karpińskiego, profesora Politechniki Warszawskiej, projektanta budynków biur i urzędów w Warszawie, którego dziełem życia była wzniesiona w l. 1962-1969 Ściana Wschodnia - ostatni wielkomiejski kompleks urbanistyczny, jaki powstał w centrum Warszawy, jedno z najwybitniejszych osiągnięć modernizmu w Polsce. Książkę uzupełnia posłowie Tomasza Markiewicza oraz wspomnienia jego synów Jakuba i Marka.

Biblioteka Kroniki Warszawy to nowa seria varsavianistyczna wydawnicza Domu Spotkań z Historią i Archiwum Państwowego w Warszawie popularyzująca nieznane źródła i świadectwa związane z Warszawą.



Widok na budynek Metalexport od ulicy Pięknej 


Przyszło mi żyć w ciekawych i burzliwych czasach. Dzieciństwo jeszcze w czasie ukształtowanym na swój sposób przez XIX wiek. Potem I wojna, rewolucja, wreszcie niepodległość okresu międzywojennego. Wrzesień, okupacja, zburzenie Warszawy, jej odbudowa po II wojnie światowej. Wiele podróży i przeżyć, dla architekta szczególnie cennych. (Zbigniew Karpiński)
                                                                                            
Zbigniew Karpiński należał do grupy zdolnych absolwentów przedwojennego Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, którzy hołdowali ówczesnej awangardzie architektonicznej spod znaku Le Corbusiera i kongresów CIAM (Congrès international d’architecture moderne, Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej). Wielu przedwojennych nowatorów, podobnie jak Karpiński, włączyło się w wielkie dzieło odbudowy Warszawy, pracowali oni nad projektami wielkich gmachów użyteczności publicznej, lecz unikali zaangażowania w politykę. To na pewno udało się Karpińskiemu. Pozostał w PRL-u cenionym bezpartyjnym fachowcem. Warszawskie budynki profesora Karpińskiego do dziś są ozdobą naszego miasta i przetrwały z powodzeniem próbę czasu, a zwłaszcza Ściana Wschodnia ulicy Marszałkowskiej, która nadal pełni przewidzianą dla niej funkcję komercyjną, handlową, rekreacyjną i mieszkalną. (Z posłowia Tomasza Markiewicza)

Źródło:


Wydawca: Dom Spotkań z Historią
Seria wydawnicza: Biblioteka Kroniki Warszawy 
ISBN: 978-83-62020-95-9
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 150


czwartek, 6 czerwca 2019

„Katastrofy”



Leszek Adamczewski „Katastrofy”
Zapomniane i przemilczane tragedie w powojennej Polsce


Kto, poza mieszkańcami Wapna, wie o zagładzie tej górniczej osady? Dlaczego na komendzie MO w Krośnie Odrzańskim chciano zastrzelić szeregowca Armii Radzieckiej? Dlaczego ZOMO-wiec z Warszawy, który wiele na służbie widział, w Osiecku przeżył szok? Między tragicznym wypadkiem tramwajowym w Wałbrzychu z 1945 roku, o którym wiadomo niewiele, a powodzią tysiąclecia, która 7 lipca 1997 roku zalała Kłodzko, wydarzyło się w Polsce tysiące katastrof lądowych. Były to zarówno wypadki, jak i klęski żywiołowe czy epidemie.

Leszek Adamczewski wybrał i opisał w swej książce kilkadziesiąt z nich. Obok zdarzeń znanych i dobrze pamiętanych przedstawia również te mało znane, całkowicie zapomniane bądź oficjalnie przemilczane, bo swego czasu politycznie bardzo niewygodne.


Leszek Adamczewski – poznański pisarz i dziennikarz. Autor blisko trzydziestu książek. Od 2009 roku współpracuje z Wydawnictwem Replika. Począwszy od debiutanckich Złowieszczych gór, aż do tej pory pozostawał wierny tematyce zagadkowych i tajemniczych wydarzeń z lat drugiej wojny światowej, w tym nieznanych losów skarbów kultury. Katastrofy są pierwszą jego książką poświęconą tematom innym niż wojna. Niemniej są to kwestie nadal bardzo mu bliskie, bowiem podczas pracy w prasie poznańskiej wielokrotnie pisał o największych katastrofach.

Źródło:

Recenzja książki:


Wydawca: Replika
ISBN: 978-83-66217-20-1
Data wydania: 2019
Liczba stron: 336