Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 maja 2018

„Złote lata polskiej chuliganerii. 1950-1960”



Piotr Ambroziewicz „Złote lata polskiej chuliganerii. 1950-1960”


Jaki jest rodowód chuligana? Dlaczego chuligan stał się problemem politycznym? Jak mucha zwalczała chuliganerię? Co wspólnego z polskim chuliganem miał bagnet w brzuchu Koreanki? Czy chuligan i bikiniarz byli przyrodnimi braćmi? To tylko niektóre z wielu ciekawych pytań, które autor stawia w zakrojonej na szeroką skalę opowieści o pladze, jaka nawiedziła Polskę Ludową w latach pięćdziesiątych minionego stulecia – chuligaństwie. Szeroką, bo przedstawiającą rozmaite aspekty tego zjawiska w okresie jego złotych lat, gdy chuligaństwo kwitło na potęgę – wskutek niemocy władz, nieudolności fatalnie wyszkolonej milicji, braku narzędzi prawnych, a także z powodu powiększania się rzeszy młodych ludzi znudzonych socjalistyczną „mową-trawą”. Wszystko w formach też rozmaitych, ale zawsze atrakcyjnych dla odbiorcy, zwłaszcza gdy nie jest pozbawiony poczucia humoru. Autor nie stroni od anegdot i historii barwnych, choć przecież wyłuskanych z ponurej, wszechogarniającej szarzyzny tamtej dekady. W paru momentach sięga i do własnych wspomnień, ale – w tych kluczowych – ponad „opis własnymi słowami” przedkłada pełnokrwisty, najlepiej oddający istotę rzeczy oraz atmosferę cytat.

Wielu czytelników lektura może zaszokować. Mniej nawet łobuzerskimi lub zgoła bandyckimi poczynaniami chuligańskich paczek, bardziej emanującym z licznych stron antyamerykanizmem, w treści i formie graniczącym z paranoją. Nie autora, lecz ważnych, choć drugoplanowych, bohaterów jego książki: polityków, dziennikarzy na usługach władzy, tzw. działaczy, prawników. Z kolei miłośników literatury i filmu zainteresują chuligańskie fascynacje autorów dzieł papierowych i celuloidowych. Jest jeszcze coś, co wyróżnia tę książkę – to ważny dla każdego rozdziału i dla wielu sytuacji opis tła, na jakim rozgrywają się przedstawione wypadki. Tła politycznego, społecznego, obyczajowego. Z kolei dołączone do każdego rozdziału „Niezbędniki” wyjaśnią (młodszemu lub po prostu mniej w historii zorientowanemu) czytelnikowi: kto, co i dlaczego.

---


Piotr Ambroziewicz, warszawiak lewobrzeżny, absolwent Wydziału Prawa i Administracji UW. Dzięki studenckim praktykom w sądach i prokuraturze poznał ten „najstarszy teatr świata” i zrezygnował z pracy w todze na rzecz dziennikarstwa sądowego i okołosądowego. Najdłużej (27 lat) pracował w „Prawie i Życiu” oraz w „Gazecie Sądowej” (12 lat). Współpracował m.in. z „Aneksem”, magazynem kryminalnym „Reporter” i literacko-kryminalnym „Pocisk”. W „Skarpie Warszawskiej” wydał książkę Widziałem. Słyszałem. Spisałem. Wspomnienia reportera sądowego PRL (2016), a w KiK (obecnie Wolters Kluwer Polska) zbiór felietonów Moja Wysokość Podatnik, drukowanych w „Przeglądzie Podatkowym” w latach 1998–2003.

Źródło:


Wydawca: PWN
ISBN: 978-83-01-19852-7
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 238



czwartek, 17 maja 2018

„PeeReL zza krat”



Helena Kowalik „PeeReL zza krat”
Głośne sprawy sądowe z lat 1945-1989


Jak obywatel Śliwa został fałszywym konsulem generalnym Austrii? Czym zajmowali się po godzinach biesiadnicy z „czerwonej oberży”? Jak to się stało, że większość kobiet w Rejowie nagle zaczęła ubierać się w najnowsze płaszcze Mody Polskiej? W jaki sposób Kalibabce udało się uwieść setki kobiet? Jak skończyła się błyskotliwa kariera Krwawego Maćka?

Skazany wyszedł z sali rozpraw pilnowany przez konwojentów. Na widok kogoś mu bliskiego, stojącego na korytarzu, ułożył palce w kwadracik, tak jak kadruje obraz reżyser filmowy, żeby nic nie rozpraszało widoku. „Okienko” miało znaczyć pójście za kraty. Ta książka jest właśnie takim okienkiem, soczewką w oglądzie PRL z perspektywy więziennej kraty. Przedstawione przestępstwa i czas procesów zostały tak dobrane, aby pokazać historie skazanych także w kontekście sytuacji politycznej, gospodarczej czy przemian obyczajowych. Sprawy dotyczą różnych rodzajów przestępstw i mają różne tło, łączy je z pewnością to, że wzbudzały ogromne zainteresowanie nie tylko środowiska prawniczego i rodzin oskarżonych, lecz także opinii publicznej.

Autorka przez pryzmat spraw sądowych przedstawia nam nie tylko przestępców, lecz także cały peerelowski świat wymiaru sprawiedliwości oraz życie codzienne w Polsce Ludowej. Niektórzy oskarżeni, którzy zostali uznani za winnych w rozumieniu ówczesnych kodeksów karnych, z dzisiejszej perspektywy nie złamali prawa, a zarzuty wobec nich wydają się absurdalne. Ciekawym elementem tego świata są ingerencje cenzury w relacje z rozpraw – dobrze było wtedy wiadomo, o czym i jak należy pisać.

Bazą materiałową dla książki były relacje prasowe z sal sądowych, zamieszczone w kilkunastu gazetach wychodzących w tamtym okresie, akta śledcze i sądowe, wspomnienia obrońców oskarżonych oraz reporterskie śledztwa autorki, niektóre prowadzone nawet wiele lat po zamknięciu sprawy. Informacje o tym, co zdarzyło się u skazanych, gdy wyszli na wolność, często przynoszą zaskakujące zwroty akcji. Teksty w pierwotnej wersji były publikowane jako artykuły w tygodniku „Wprost” i tygodniku „Detektyw” (jeden reportaż), teraz w wersji rozbudowanej i uzupełnionej, jako szeroka panorama sądowych dziejów PRL, oddawane są w ręce Czytelnika.

Wykadrowany więzienną kratą pejzaż Polski, z głębią ostrości od stalinizmu do upadku komunizmu. W tych reportażach z najgłośniejszych procesów sądowych spotykamy „wyklętych” i kułaków, łapówkarzy i hochsztaplerów, szlachetność i draństwo, grozę i śmieszność. Po latach Autorka odnajduje dawnych więźniów i pyta, jak potoczyło się ich życie. Przejmujący dialog z historią. (Magdalena Grochowska)

---


Helena Kowalik, dziennikarka, pisarka, wieloletnia korespondentka prasowa z sal sądowych. Zna świat polskiego wymiaru sprawiedliwości od podszewki, a sprawy kryminalne nie mają przed nią tajemnic. Z zacięciem dziennikarza śledczego tropi różne historie, by wyjaśnić je swoim czytelnikom. Pracowała m.in. w „Życiu Warszawy”, „Przeglądzie Tygodniowym” „Przeglądzie” oraz „Prawie i Życiu”.

Autorka kilkunastu książek, głownie zbiorów reportaży: Wyjście z lasu (1977), Wiesz pan, skąd ja jestem? (1978), Chleb, który nie bodzie (1978), Mielizna (1981), Mali ludzie Gierka (1990), Opolski exodus (1990), Wysoka Izbo (jako współautorka) 1991, Warszawa Kryminalna (tom I – 2010, tom II – 2012), Hipokrates przed sądem (2013), Miłość, zbrodnia i kara (2015). Publikowała swoje literackie reportaże w seriach „Ekspres reporterów” wydawnictwa KAW oraz „Białe Plamy” Oficyny Literatów Rój. Laureatka wielu konkursów, jest współautorką w kilkunastu antologiach literatury faktu. Wydała także dwie powieści: Człenio o środowisku warszawskich dziennikarzy (2008) oraz Córka Kaina (2009).

Jej dorobek był wielokrotnie doceniany. Zdobyła I Nagrodę im. Ksawerego Pruszyńskiego za osiągnięcia reporterskie, III nagrodę im. B. Prusa za całokształt pracy w dziennikarstwie. W Ogólnopolskim Radiowym Konkursie „Melchiory” nagrodzona w kategorii „Inspiracje roku 2010” za „uporczywe i konsekwentne dążenie do prawdy w reportażach sądowych”. W 2016 roku za całokształt twórczości otrzymała Nagrodę Specjalną Krajowego Klubu Reportażu.

Źródło:


Wydawca: PWN
ISBN: 978-83-0119853-4
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 318


środa, 25 kwietnia 2018

„Ziemie Odzyskane 1945–1956”



Hubert Mordawski „Ziemie Odzyskane 1945–1956”


Na zachodnich i północnych obszarach Rzeczypospolitej urodziło się i wychowało już kilka pokoleń Polaków, dla których są to po prostu strony ojczyste. Trzeba podkreślić, że już bez obaw i zahamowań Polacy sięgają do dawnej historii tych ziem. W książce autor przedstawił zasadnicze elementy procesu dochodzenia do porozumienia przywódców trzech wielkich mocarstw: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i ZSRR w sprawie granic Polski po II wojnie światowej, w tym wiodącą rolę Stalina. Pokazał trudny i bolesny proces przejmowania od Armii Czerwonej przez pierwsze struktury polskiej administracji cywilnej władzy na tzw. Ziemiach Odzyskanych, tj. obszarach włączonych do państwa polskiego na mocy decyzji konferencji poczdamskiej.

Opisał stan tych obszarów po zniszczeniach wojennych i wywiezieniu przez władze sowieckie znacznej części wyposażenia ze zdemontowanych zakładów przemysłowych. Przedstawił genezę, uwarunkowania, przebieg i zakres zasadniczych procesów administracyjnych, ludnościowych i gospodarczych zachodzących w latach 1945–1956. Pokazał błędy popełnione przez władze komunistyczne w wielu obszarach, w tym w polityce uwłaszczeniowej, przymusowej kolektywizacji wsi i przyspieszonej industrializacji. Bez tej wiedzy niekiedy trudno młodym pokoleniom zrozumieć przeszłość, a bywa że i współczesność naszych województw zachodnich i północnych.

Doktor nauk humanistycznych Hubert Mordawski jest historykiem i publicystą. Opublikował kilka książek o tematyce lotniczej oraz kilkadziesiąt artykułów o problematyce historycznej i współczesnej.

Źródło:


Wydawca: Poligraf
ISBN: 978-83-7856-357-0
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 624



niedziela, 15 kwietnia 2018

„Szyfr zbrodni”



Jerzy M. Mech „Szyfr zbrodni”


Lata 70. ubiegłego wieku. W niewielkiej kamienicy w centrum Zawiercia mieszka rodzina Sobieszków. Liczący sobie pięćdziesiąt kilka lat pan Sobieszko lubi spędzać wolny czas pijając piwo i przeglądając codzienne gazety. Budzi to niezadowolenie małżonki, która swym gderaniem często irytuje męża. Wydawać by się mogło, że właśnie wokół konfliktu w tej rodzinie zogniskuje się fabuła powieści Jerzego Mariana Mecha. Nic bardziej błędnego.  Pewnego dnia, po powrocie do domu, panią Sobieszko niepokoi podejrzana cisza panująca u sąsiadów z góry, Zankiewiczów.

Zankiewiczowie, mimo że cieszą się ogólną sympatią sąsiadów, niemal codziennie się kłócą i awanturują. Sobieszkowa przekonana, że ten spokój nie zwiastuje niczego dobrego, decyduje się na powiadomienie milicji. Zgłoszenie zostaje przyjęte. Niestety funkcjonariusze MO nie potrafią ustalić co dzieje się z rodziną Zankiewiczów. Poszukiwania zaginionych utknęły w martwym punkcie. Na szczęście w szeregach milicji nie brakuje specjalistów od spraw beznadziejnych. Jednym z nich jest kapitan Halny. Oficer, o którym krążą opowieści, że potrafi przewidzieć nawet to co dopiero ma się wydarzyć odkrywa, że poszukiwani małżonkowie zostali zamordowani. Rozpoczyna się mozolne śledztwo mające doprowadzić do ustalenia sprawcy.

Akcja powieści rozgrywa się głównie w Zawierciu i Katowicach. Błyskotliwemu kapitanowi asystuje, młoda i piękna porucznik Paulina Sielicka z Komendy Wojewódzkiej MO. Halny ma do niej wyraźną słabość. Oficer pragnąłby zapewne aby znajomość przerodziła się w coś więcej niż tylko wspólne rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Niestety, Halny jest równie nieporadny w sprawach damsko-męskich jak jego bardziej znany kolega po fachu kapitan Szczęsny, bohater licznych kryminałów jakie wyszły spod pióra Anny Kłodzińskiej[1].

„Szyfr zbrodni” to klimatyczna powieść milicyjna, w której nie trudno zauważyć zapożyczenia z klasycznych zachodnich kryminałów. Milicjanci dość często pozwalają sobie na niekonwencjonalne metody śledcze. Przełożeni przymykają oko na poczynania kapitana Halnego. Cieszący się bezgranicznym zaufaniem zwierzchników funkcjonariusz stara się zrobić wszystko aby ich nie zawieść. Akcja powieści dynamicznie przenosi się z miejsca na miejsce. Autor niemal do ostatniej strony podsuwa czytelnikowi fałszywe tropy mające sprawić, by rozwiązanie zagadki kryminalnej stanowiło dla niego duże zaskoczenie. W skromnym dorobku literackim Jerzego Mariana Mecha (ur. w 1934 r.) „Szyfr zbrodni” jest prawdopodobnie jedyną powieścią kryminalną. Bardzo udaną. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 70
ISBN: 978-83-65499-97-4
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 164


środa, 4 kwietnia 2018

„Nowy lepszy morderca”



Tadeusz Cegielski „Nowy lepszy morderca”


Trzeci kryminał z majorem Ryszardem Wirskim! Tadeusz Cegielski w swojej powieści Nowy lepszy morderca zabiera nas w lata sześćdziesiąte X X wieku. Głównym bohaterem pisarz uczynił — znanego już czytelnikom — Ryszarda Marię Wirskiego. Tym razem Wirski, major w stanie spoczynku, niespodziewanie rozpoczyna prywatne dochodzenie.




Wirski składa wizytę pani du Bois-Sołtyk w podwarszawskim Skolimowie. Mieszkańcy willi na ulicy Łąkowej, wraz z przybyłymi gośćmi — w tym Maximem Lieberem, wydawcą kryminałów z Nowego Jorku — zostają wciągnięci w grę, której zasady zmieniają się, gdy Wirski usiłuje wyjaśnić zagadkowe włamanie do gabinetu doktora Anatola Kierszmana, swojego serdecznego przyjaciela. Gdy trwa skolimowskie śledztwo, rozpoczynają się zakrojone na szeroką skalę działania operacyjne milicji na terenie Warszawy i okolic, i dlatego major nie może liczyć na pomoc byłych współpracowników…

Źródło:


Wydawca: WAB
Seria wydawnicza: Mroczna seria
ISBN: 978-83-280-3705-2
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 434


niedziela, 25 marca 2018

„Świetlista igła”



Anna Kłodzińska „Świetlista igła”
‘Tajemniczy pasażer”


Warszawa, lata 60. ubiegłego wieku. Z pracowni Instytutu Chemii tajemniczy włamywacz kradnie ważną pracę naukową docenta Straszewskiego. Zdumienie pracowników instytutu oraz przybyłych na miejsce zdarzenia milicjantów budzi sposób w jaki przestępca dostał się do pomieszczenia, w którym przechowywano dokumentację. Wszystko wskazuje na to, że zamek szafy pancernej  został błyskawicznie stopiony laserem o potężnej mocy. Naukowcy są jednak zdania, że skonstruowanie urządzenia o takich parametrach w Polsce nie jest jeszcze możliwe.




Niebawem w trudny do wyjaśnienia sposób zostaje zamordowany pewien naukowiec. Funkcjonariusze MO zaczynają podejrzewać, że sprawy mają ze sobą jakiś związek, a to co wydawało się zupełnie nieprawdopodobne, może okazać się faktem. Śledztwo komplikuje się jeszcze bardziej, do akcji wkracza więc jeden z najskuteczniejszych oficerów Komendy Stołecznej - kapitan Szczęsny. Milicjanci nie mogą sobie pozwolić na nawet najmniejsze potknięcie, wiedzą bowiem, że posiadający śmiercionośną broń nieuchwytny przeciwnik jest gotowy na wszystko.

Tym razem pisarka i dziennikarka „Życia Warszawy” zaserwowała czytelnikom nieco mniej smaczków związanych z życiem w stolicy za czasów Józefa Cyrankiewicza. Pojawia się oczywiście kilka miejsc, które mogą pamiętać przedstawiciele starszego pokolenia mieszkańców Warszawy. Kłodzińska skoncentrowała się natomiast na ukazaniu działań organów ścigania oraz poczynań sprytnego przestępcy. Funkcjonariusze MO, z kapitanem Szczęsnym na czele, nie po raz pierwszy zmuszeni są do sięgnięcia po niestandardowe środki. Tylko tak bowiem mają szansę na schwytanie mordercy i na udowodnienie mu licznych przestępstw. W niniejszym tomie zamieszczone zostało również mało znane, krótkie opowiadanie Anny Kłodzińskiej „Tajemniczy pasażer” z 1961 r. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-65499-69-1
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 224



niedziela, 11 marca 2018

„Królowa nocy”



Anna Kłodzińska „Królowa nocy”


Warszawa przełom lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Dyrektor administracyjno-handlowy jednego z dużych przedsiębiorstw wikła się w romans z przygodnie poznaną młodą kobietą. Poznana w restauracji dziewczyna przedstawia się jako Liz Wight, Polka mieszkająca na stale w Londynie. Już kilka dni po krótkim miłosnym tête-à-tête mężczyzna zapomina o skoku w bok. Jest przekonany, że przebywająca w tym czasie na wakacjach żona nigdy nie dowie się o zdradzie. Jednak wkrótce okazuje się, że ten niezbyt chwalebny postępek stanowi początek całego szeregu przykrych i tragicznych w skutkach wydarzeń, prowadzących do zniszczenia szczęścia rodzinnego i kariery zawodowej dyrektora. Mężczyzna wiele dał by za to, aby jego erotyczna przygoda nigdy się nie miała miejsca. Niestety musi ponieść konsekwencje swej nieprzemyślanej decyzji. Pewnego dnia do gabinetu dyrektora puka mężczyzna i składa mu trudną do odrzucenia propozycję.




„Królowa nocy” jest kolejną z powieści Anny Kłodzińskiej, której znaczna część akcji rozgrywa się na terenie zakładu przemysłowego. W tym przypadku jest to głównie gabinet dyrektora. Bohaterowie odwiedzają także jedną z bardziej znanych warszawskich restauracji oraz oczywiście siedzibę Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Funkcjonariusze podejmując czynności śledcze penetrują podejrzane mieszkania w starych warszawskich kamienicach. Kreślenie sylwetek przedstawicieli stołecznego półświatka przychodzi Kłodzińskiej równie łatwo jak tworzenie portretów milicjantów przesłuchujących podejrzanych typków w zaciszu gabinetów Pałacu Mostowskich.

Etatowym bohaterem książek Anny Kłodzińskiej jest błyskotliwy i przystojny kapitan Szczęsny[1]. Podobnie jest i tym razem. Jasnowłosy kapitan wkracza do akcji kiedy autorka decyduje się na uśmiercenie jednej z postaci. Nie spotkamy się jednak z długoletnim przyjacielem Szczęsnego i jego bezpośrednim zwierzchnikiem, majorem Daniłowiczem. Powieść Anny Kłodzińskiej ukazała się po raz pierwszy w 1971 r. na łamach „Dziennika Zachodniego”. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-66022-01-0
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 95



czwartek, 15 lutego 2018

„Arystokracja. Powojenne losy polskich rodów”



Agnieszka Lewandowska-Kąkol 
„Arystokracja. Powojenne losy polskich rodów”


Rody, które na trwałe zapisały się w historii Polski. Nazwiska, które znamy z podręczników; wielcy bohaterowie, wodzowie, kanclerze. Zawsze – w pierwszych szeregach, kiedy nadciągały dziejowe zawieruchy. Nadszedł jednak czas, gdy kataklizm zmiótł polskie rody arystokratyczne z areny dziejów chyba bezpowrotnie.

Jak wielkie rody przetrwały czasy komuny? Pozbawieni majątków, wyrzucani z pałaców, zamykani w więzieniach, upokarzani, nękani za pochodzenie, często musieli pożyczać pieniądze, żeby „przeżyć do pierwszego”. Czy udało się im pozostać wiernymi narodowym dewizom widniejącym na herbach i moralnym zasadom kultywowanym przez przodków?

Jak odnaleźli się w nowej rzeczywistości po roku 1989? Czy wolna wreszcie Polska czekała na powrót swoich historycznych liderów? Jak wygląda współczesność polskiej arystokracji? Osiem rozdziałów o wielkich polskich rodach arystokratycznych: Braniccy, Czartoryscy, Czetwertyńscy, Dzieduszyccy, Krasiccy, Potoccy, Tarnowscy, Zamoyscy.

„Błękitna krew” w czasie „czerwonej zarazy” i III RP.

Źródło:

Recenzja książki:


Wydawnictwo: Zona Zero
ISBN: 978-83-948743-9-1
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 376


środa, 31 stycznia 2018

„Bardzo niecierpliwy morderca”



Zuza Śliwa „Bardzo niecierpliwy morderca”


Warszawa, lata 70. Tuż obok domu przy ul. Niegłośnej znaleziono zwłoki Sławomira Zwardonia. Poprzedniego dnia, z Wisły nieopodal Kazimierza zostaje wyłowione ciało młodej kobiety Niny Kalickiej. Ofiary to zaprzyjaźnieni ze sobą stołeczni dziennikarze. Śledztwem kieruje sympatyczny kapitan MO Jacek Dydowski. W przypadkową śmierć dwójki osób nie wierzy Zbyszek Skubalik, reporter czasopisma „Wiadomości Dnia”. Sceptycznie podchodzący do działań milicji Skubalik zamierza na własną rękę odkryć z jakiego powodu zginęli Zwardoń i Kalicka. Wkrótce Zbyszek zaczyna zdawać sobie sprawę, że sam jest również narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tajemniczy morderca dziennikarzy „krąży” bowiem wokół redakcji jego gazety. Nie można także wykluczyć, że za zabójstwami stoi z ktoś zespołu redakcyjnego. Zarówno dziennikarz jak i kapitan zaczynają podejrzewać, że Skubalik mógł nieświadomie wejść w posiadanie jakiejś wiadomości i przez to naraził się nieuchwytnemu prześladowcy.




Akcja powieści „Bardzo niecierpliwy morderca” rozgrywa się głównie w warszawskich mieszkaniach należących do bohaterów oraz w siedzibie redakcji, w której zatrudniony jest Zbyszek. W poszukiwaniu śladów mających związek z zabójstwem Niny Kalickiej, Skubalik wyrusza do Kazimierza nad Wisłą. Odwiedza również niewielką, położoną na Mazurach wioskę. Podstawowym środkiem lokomocji warszawskiego dziennikarza jest popularny wówczas na dziurawych polskich drogach enerdowski trabant. Mimo to akcja dynamicznie przenosi się z miejsca na miejsce. Śledztwo prowadzone jest w czasie sezonu urlopowego, stąd też nie dziwi słoneczny, sielankowy klimat powieści.

Pod względem stylistycznym książka Zuzanny Śliwy nie odbiega od innych kryminałów milicyjnych. Jej zarys powstał prawdopodobnie jeszcze w latach PRL-u. Z informacji zamieszczonych na stronie wydawcy możemy się dowiedzieć, że autorka rozwijała fabułę przez kilka lat. Nie wiem niestety kiedy prace nad książką zostały zakończone, ale przypuszczam, że całkiem niedawno. Główny bohater pozwala sobie bowiem od czasu do czasu na ironiczne komentarze pod adresem oficera prowadzącego śledztwo, co w czasie rządów Gomułki czy Gierka nie było często praktykowane przez autorów kryminałów milicyjnych. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 70
ISBN: 978-83-65499-77-6
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 201


piątek, 26 stycznia 2018

„Bestie Zbrodnie i kary”



Janusz Maciej Jastrzębski „Bestie Zbrodnie i kary”
Polscy seryjni mordercy


„Bestie. Zbrodnie i Kary” Janusza Macieja Jastrzębskiego to książka o największych zbrodniarzach w powojennej Polsce, ujmująca temat w sposób ciekawy i bezpardonowy, bez zbędnych upiększeń czy eufemistycznych półsłówek. Wśród okrytych złą sławą bohaterów publikacji odnajdziemy największych seryjnych morderców tamtych czasów, takich jak: Leszek Pękalski (który – nomen omen – wkrótce wyjdzie na wolność po odbyciu zasądzonej kary); Karol Kot, będący przestępczym ewenementem na skalę światową, czy też Władysław Mazurkiewicz – nietypowy w swojej kategorii przestępca działający w okresie II wojny światowej oraz wielu innych, nieszablonowych przedstawicieli świata przestępczego.

Pracę Janusza Jastrzębskiego wyróżnia bardzo dokładna prezentacja danych dotyczących opisywanych spraw. Niezbędne informacje Autor zaczerpnął bezpośrednio z akt i protokołów sądowych oraz notatek funkcjonariuszy milicji. Niewątpliwą zaletą publikacji jest także interesująca forma przekazu opisywanych wydarzeń oraz pogłębiona analiza czynności dochodzeniowych i późniejszych procesów sądowych. Za przykład może posłużyć rozprawa Leszka Pękalskiego, określanego „wampirem stulecia”. Autor książki wskazuje na liczne komplikacje, jakie zaistniały w toku prowadzonego śledztwa. Wykrycie zabójcy utrudniał fakt, iż w tym samym czasie i dodatkowo na tym samym obszarze grasował inny notoryczny gwałciciel. Autor mistrzowsko ujął i połączył modus operandi obu sprawców, angażując czytelnika w przedstawione fakty i trzymając go do końca w napięciu. Dopiero po pewnym czasie śledczym udaje się ustalić, że za przestępczymi czynami kryje się nie jeden sprawca.

Mnogość ujawnionych faktów dotyczących każdego sprawcy, sposób ujęcia działania przestępców, a także wybór zabójców o atypowych skłonnościach sprawiają, że książkę tę czyta się jednym tchem, niczym dobrą powieść sensacyjno-kryminalną. Nie możemy jednak zapominać, że jest ona także swego rodzaju dziełem historycznym, swoistym dokumentem, traktującym o realiach PRL-u i głośnych przestępstwach tamtych czasów. Osobiście bardzo żałuję, że nie miałem okazji zapoznać się z „Bestiami” w czasie, gdy pracowałem nad własnymi książkami o seryjnych zabójcach. Dzieło to z pewnością wzbogaciłoby wiele moich wniosków i uzupełniło przedstawione fakty o cenne i interesujące szczegóły. (Jarosław Stukan, Autor książki „Seryjni mordercy”)

Źródło:


Wydawnictwo: Aktywa
ISBN: 978-83-946528-0-7
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 671


czwartek, 25 stycznia 2018

„Kryptonim Proszek do prania”



Jacek Wołowski „Kryptonim Proszek do prania”


Kraków, lata 50. ubiegłego stulecia. Na terenie podwawelskiego grodu zostają dokonane dwa zabójstwa. Jedna z ofiar to niezbyt zamożna pani w średnim wieku, drugą jest kierownik sklepu MHD. Niebawem funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej milicji natrafiają na ślad tajemniczej kobiety, która okazuje się być morfinistką. Podejrzewają, że narkomanka może mieć jakiś związek z zabójstwami. Niestety nie jest łatwo wydobyć z niej wskazówki, które mogłyby być przydatne w wyjaśnieniu zagadkowych zbrodni. Teczka z aktami sprawy, nosząca kryptonim „Proszek do prania” pęcznieje z każdym dniem. Wkrótce zostaje zamordowany jeden z oficerów zaangażowanych w prowadzenie śledztwa. Okazuje się, że w sprawę może być zamieszanych wiele prominentnych osób. Milicjanci muszą działać z wyczuciem, gdyż po drugiej stronie barykady czai się niebezpieczny i gotowy na wszystko przeciwnik.





Na kartach książki pojawiają się sylwetki wielu funkcjonariuszy MO. Co ciekawe, nie znamy imienia ani nazwiska żadnego z milicjantów, lecz identyfikujemy ich na podstawie stopni. Podobnie jest w przypadku innych bohaterów, szczególnie przedstawicieli półświatka. Tym razem autor uznał, że wystarczy aby posiadali jedynie imiona. Oszczędny, precyzyjny styl sprawia, że czytelnik od czasu do czasu może odnieść wrażenie, że sięgnął po pitaval lub zbiór reporterskich relacji zamieszczonych na łamach ówczesnej prasy. Wołowski skoncentrował się na ukazaniu pracy śledczej, oraz podobnie jak w książce „Walther 45771”, naszkicował kilka scen z życia osób prowadzących nie zawsze legalne interesy.




Jacek Wołowski (prawdziwe nazwisko Stanisław Sachnowski), to żyjący w latach 1905-1978 dziennikarz, który pisząc powieści kryminalne zapewne dość często inspirował się przestępstwami i zbrodniami, jakie gościły na pierwszych stronach krakowskich gazet. Tak było w przypadku powieści „Walther 45771”, której głównym bohaterem był Władysław Mazurkiewicz, morderca któremu udało się udowodnić sześć zabójstw dokonanych w latach 40. i 50. ubiegłego wieku. Z duża dozą prawdopodobieństwa można również przyjąć, że w podobny sposób powstała niniejsza książka.

Powieść „Kryptonim Proszek do prania” ukazała się po raz pierwszy w 1959 r. W serii „Najlepsze kryminały PRL - lata 50.” zostały wydane jeszcze dwie książki tego autora: wspomniana wyżej „Walther 45771” oraz „Oset pleni się w mroku”[1]. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL. Lata 50
ISBN: 978-83-65499-84-4
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 132


sobota, 20 stycznia 2018

„Potem przychodzi ktoś inny”



Anna Kłodzińska „Potem przychodzi ktoś inny”


Warszawa, przełom lat 60. i 70. Patrolujący Wisłę milicjanci znajdują w wodzie zwłoki mężczyzny. Okazuje się, że ofiara to niedawno zaginiony zdolny chemik Adam Zieliński. Naukowiec kończył właśnie pracę nad ważnym wynalazkiem. Działalnością Zielińskiego zainteresowany był potężny niemiecki koncern chemiczny „Camilla”. Niemcy proponowali chemikowi współpracę, ten jednak wykazał się patriotyzmem. Nie skusiły go olbrzymie pieniądze i odrzucił lukratywną propozycję. Jedną z hipotez przyjętych przez milicjantów jest więc zabójstwo dokonane na zlecenie kogoś z zachodniej firmy chemicznej.




Oficerom MO zależy na rozbiciu całej siatki, stojącej za zamordowaniem polskiego chemika. Pierwsze zadanie to wytropienie tajemniczego egzekutora. Tradycyjne metody śledcze nie przynoszą jednak rezultatów. Kapitan Szczęsny wpada więc na niekonwencjonalny i bardzo ryzykowny pomysł. Wykorzystując swoje podobieństwo do zabitego naukowca, przy pomocy specjalistów od charakteryzacji, postanawia „wcielić się” w Zielińskiego. Liczy na to, że sprowokuje zdezorientowanego zabójcę do ponownego ataku, a to z kolei naprowadzi milicję na właściwy trop. Mimo sceptycyzmu i obaw przełożonych, kapitan realizuje swój karkołomny plan. Do dyspozycji ma nowoczesne gadżety, jakich pozazdrościć by mu mogli  bohaterowie filmów sensacyjnych z Jamesem Bondem na czele. Rozpoczyna się pojedynek Szczęsnego z niewidzialnym przeciwnikiem. Jego stawką jest życie dzielnego kapitana.

W powieści znajdziemy jak zwykle szereg ważnych informacji z życia kapitana Szczęsnego. Poznamy datę urodzenia oficera (1928 r.), dowiemy się m.in., że kiedy był jeszcze dzieckiem stracił oboje rodziców a w wieku młodzieńczym brał udział w powstaniu warszawskim. Szczęsny po zakończeniu działań wojennych uzupełnił wykształcenie. Studiował krótko medycynę, po czym w 1956 r. rozpoczął naukę w szkole milicyjnej. Ojciec kapitana był zapewne dowcipnym człowiekiem. On to bowiem zdecydował, że jego syn będzie nosił imię dokładnie takie samo jak nazwisko - Szczęsny. Poznamy kulisy zawiązania się przyjaźni Szczęsnego i majora Daniłowicza. Okaże się również, że chluba warszawskiej milicji potrafi uronić łzę na przedstawieniu teatralnym inspirowanym życiem partyzanckim, a od czasu do czasu lubi poczytać sobie „Barwy walki” Mieczysława Moczara. Z lektury powieści wynika, że w czasach Gomułki zawód milicjanta nie należał do najlepiej płatnych, i funkcjonariuszom często brakowało do pierwszego. Książka Anny Kłodzińskiej miała premierę w 1970 r. Polecam.

Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-65499-81-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 195


wtorek, 16 stycznia 2018

„Bilety do sklepu”



Andrzej Zawistowski „Bilety do sklepu”
Handel reglamentowany w PRL


„Bilety” do sklepu – kartki żywnościowe, bony, bilety towarowe, karty zaopatrzenia czy wkładki zaopatrzeniowe – w XX w. towarzyszyły niemal każdemu pokoleniu Polaków. Po raz pierwszy pojawiły się w czasie I wojny światowej i były używane aż do zakończenia wojny polsko-bolszewickiej. Po raz drugi reglamentacja kartkowa została wprowadzona w czasie II wojny światowej. Tym razem kartki gościły na rynku znacznie dłużej – z krótką przerwą aż do 1953 r. Wreszcie w 1976 r. rozpoczął się kolejny okres reglamentacji artykułów pierwszej potrzeby. Od tego czasu „bilety” były codziennością Polaków aż do upadku komunizmu w 1989 r.

Jakie towary podlegały reglamentacji? Wszystkie, które były deficytowe. W latach powojennych na kartki sprzedawano m.in. chleb, mąkę, kaszę, ziemniaki, warzywa, mięso, masło, cukier, słodycze, mleko, kawę, herbatę, sól, ocet, opał, naftę, zapałki, przyprawy, a nawet pończochy, mydło i środki piorące. W latach 70. pojawiły się bilety towarowe na cukier, ale prawdziwy wysyp kartek nastąpił w 1981 r. Wówczas, żeby kupić w sklepie mięso, masło, olej, kaszę, mąkę, płatki zbożowe, ryż, cukier, czekoladę, cukierki, alkohol czy papierosy, trzeba było mieć specjalną kartkę. „Bilet” potrzebny był też do zakupu proszku do prania, artykułów dla niemowląt, mydła czy benzyny. Lokalnie reglamentacja obejmowała także takie towary, jak ubrania zimowe, obuwie, dywany, artykuły szkolne czy obrączki ślubne. Przydziały były uzależnione od wykonywanej pracy, miejsca zamieszkania, ale także wieku, a czasem nawet wyznania.

Co charakteryzowało kolejne okresy reglamentacji kartkowej? W jakich okolicznościach rządzący sięgali po to narzędzie regulowania rynku? Czemu miało ono służyć? Jakie były przydziały i komu przysługiwały? Czy wprowadzanie reglamentacji przynosiło zamierzony skutek? Jakie były reakcje ludności i konsekwencje społeczne takiej polityki gospodarczej? – na te i inne pytania stara się odpowiedzieć autor. Książka stanowi pierwsze całościowe naukowe opracowanie tematu sprzedaży kartkowej w PRL. Jest nie tylko doskonałym studium handlu w dobie gospodarki centralnie sterowanej, lecz także opisuje realia życia codziennego w okresie Polski Ludowej. Polecana jako lektura dla studentów historii, politologii, ekonomii oraz kierunków związanych z zarządzaniem kryzysowym. Chętnie sięgną po nią także wszyscy interesujący się XX-wieczną historią Polski.

Andrzej Zawistowski – historyk, specjalizuje się w najnowszej historii Polski, ze szczególnym uwzględnieniem dziejów gospodarczych i społecznych. Od 1998 r. jest pracownikiem naukowym Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Był także licealnym nauczycielem historii oraz edukatorem w środowiskach polonijnych. Przez ponad dziesięć lat pracował w Instytucie Pamięci Narodowej. W latach 2012–2016 kierował tam Biurem Edukacji Publicznej – największą w Polsce instytucją łączącą działalność naukową, edukacyjną i wydawniczą w zakresie badań nad historią najnowszą. Autor kilkudziesięciu publikacji naukowych i kilkuset popularnonaukowych. W latach 2012–2016 kierował radą programową popularnonaukowego miesięcznika historycznego „pamięć.pl”. Był też autorem merytorycznego opracowania wydanej w kilkunastu państwach świata historycznej gry planszowej „Kolejka” (nagroda „Gra planszowa roku” 2012).

Źródło:


W publikacji zamieszczono kilkadziesiąt reprodukcji kartek, bonów, kuponów, talonów
 i biletów towarowych pochodzących z kolekcji Jana Oleńskiego.


Wydawca: PWN
ISBN: 978-83-01-19668-4
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 584


poniedziałek, 15 stycznia 2018

„Nocny gość”



Anna Kłodzińska „Nocny gość”
„Skradziona biżuteria”


Warszawa lata 70. ubiegłego wieku. Do warszawskich zakładów przemysłowych K-12 przylatuje z Holandii inżynier Erich Lombann. Fachowiec z Amsterdamu został wydelegowany przez firmę REALET z zadaniem przeprowadzenia kontroli ustawień holenderskich frezarek. Ma także nadzorować rozruch tych nowoczesnych maszyn. W stołecznych zakładach prowadzone są również prace nad prototypem turbinowego silnika dwuprzepływowego przeznaczonego do montażu w samolotach naddźwiękowych. Do produkcji silników zostaną wykorzystane właśnie holenderskie maszyny. W czasie kiedy w zakładach K-12 inżynier Lobmann wraz z polskimi kolegami usiłuje dopiąć wszystko na ostatni guzik, na terenie przedsiębiorstwa dochodzi do tragicznego wydarzenia. Wkrótce potem w wykopie przy ul. Zabranieckiej w Warszawie milicjanci natrafiają na zwłoki nieznanego mężczyzny. Funkcjonariusze MO głowią się i troją, lecz nie potrafią sobie poradzić z ustaleniem tożsamości ofiary. Już niebawem okaże się, że te dwa wypadki są ze sobą ściśle powiązane.




Do akcji wkracza jeden z najlepszych oficerów sekcji zabójstw Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej - kapitan Szczęsny. Przystojnemu, jasnowłosemu oficerowi sekundują znani z innych powieści kryminalnych Anny Kłodzińskiej umundurowani koledzy po fachu, z przyjacielem - majorem Daniłowiczem na czele. Zawsze kiedy zostaje dokonane zabójstwo, na miejscu zbrodni pojawia się również niezawodny doktor Stern. Okoliczności sprawy szybko zmuszają kapitana do nawiązania współpracy z oficerami polskiego kontrwywiadu wojskowego. Kłodzińska stara się jednak podkreślić pewną niezależność i nieszablonowy sposób działania kapitana Szczęsnego.

Czytelnik dość szybko zaczyna domyślać się, kto stoi za wydarzeniami w zakładach i śmiercią mężczyzny znalezionego w wykopie. Dlatego też najwięcej emocji wzbudza gra w kotka i myszkę jaką prowadzi główny podejrzany z depczącymi mu po piętach milicjantami. Tłem akcji są biura i hale fabryczne, podrzędne spelunki i eleganckie warszawskie hotele. Kłodzińska opanowała umiejętność kreślenia klimatycznych scen z udziałem przedstawicieli przestępczego półświatka. W powieści „Nocny gość” warte zauważenia są dwie takie sceny. Jedna zaraz na początku książki, kiedy to wieczorową porą dwóch pijaczków odnajduje ciało zabitego człowieka, i druga, w podejrzanej knajpie o nazwie „Portowa”, do której lepiej samotnie po zmroku nie zaglądać. Powieść ukazała się w 1973 r. W niniejszym tomiku zostało zamieszczone również mało znane i chyba nigdy wcześniej nie publikowane w formie książkowej opowiadanie kryminalne Anny Kłodzińskiej„Skradziona biżuteria”. Polecam.


Wydawnictwo: CM
Seria wydawnicza: Najlepsze kryminały PRL
ISBN: 978-83-65499-90-5
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 205


sobota, 6 stycznia 2018

„Kolekcja Hankego”



Jolanta Maria Kaleta „Kolekcja Hankego”


Dzień 9 czerwca 1976 r. zapisał się tragicznymi zgłoskami w historii wrocławskiego kościoła garnizonowego. Znajdująca się w północno-zachodnim narożniku rynku gotycka świątynia pw. św. Elżbiety ucierpiała wówczas w wyniku pożaru, który strawił cenne wyposażenie, w tym barokowe organy. Mieszkająca w pobliżu rynku młoda pracownica wrocławskiego muzeum Matylda Harycka z przerażeniem obserwuje płonącą wieżę kościoła. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że już wkrótce jej monotonna praca za biurkiem zmieni się w pasjonującą, pełną niebezpieczeństw przygodę.




Niebawem do sekretariatu muzeum dociera anonimowy list. Jego nadawca zapowiada podpalenie zabytkowego budynku muzeum. Aby zapobiec nieszczęściu dyrektorka placówki zarządza nocne dyżury. W trakcie obchodu obiektu Matylda schodzi do podziemi budynku i przypadkowo znajduje skrytkę, z której wyjmuje niewielki pakunek. Wewnątrz znajduje się lista obrazów sporządzona w czasie II wojny światowej. Kobieta ze zdumieniem stwierdza, że wymienione są na niej obrazy, które wyszły spod pędzla Michaela Willmanna. Twórczość tego zwanego śląskim Rafaelem niemieckiego artysty jest Haryckiej szczególnie bliska. Po pewnym czasie Matylda natrafia na trop grupy trudniącej się kradzieżami i handlem obrazami. Z pewnych względów nie może się zwrócić o pomoc w sprawie do funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Rozpoczyna się pasjonująca rozgrywka, której stawką jest nie tylko odnalezienie obrazów Willmanna lecz również życie głównej bohaterki.

Bohaterowie powieści weryfikują ślady prowadzące do miejsc, w których mogły zostać ukryte cenne malowidła. Odwiedzają zamki i kościoły na terenie Dolnego Śląska (m.in. Gryfów, Zamek Czocha, Wambierzyce i Karpniki). We wciągającą fabułę Jolanta Maria Kaleta wplotła, co nie powinno być zdziwieniem dla czytelników znającą jej twórczość, wątek romansowy. Tym razem jednak, mimo wielu nawiązań do końcowych lat II wojny światowej, akcja powieści rozgrywa się w czasach PRL-u, w okresie kiedy funkcję I sekretarza PZPR piastuje Edward Gierek. Na okładce książki wrocławska pisarka zdradza, że powieść zawiera liczne wątki autobiograficzne. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-79000349-5
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 440


niedziela, 10 grudnia 2017

„W cieniu olbrzyma”



Jolanta Maria Kaleta „W cieniu olbrzyma”


Wiosna 1946 r. Do leżącego na Dolnym Śląsku miasteczka Jedlina Zdrój przybywa Antonina Poselt. Młoda kobieta ma za sobą szereg traumatycznych przeżyć. Jest przekonana, że w czasie wojny straciła męża. Ciągle jednak wierzy, że nadal żyje jej ojciec, który był wykorzystywany przez Niemców do prac przy budowie tajemniczego kompleksu w Górach Sowich. Po przejeździe do Jedliny kobieta usiłuje natrafić na ślad osób mogących udzielić jej jakichkolwiek wskazówek dotyczących losów ojca. Na Ziemiach Odzyskanych powoli kształtują się zręby nowej, polskiej administracji.  Mimo to nie jest tu jeszcze bezpiecznie. W okolicznych lasach ukrywają się niedobitki Wherwolfu, co sprawia zapuszczanie się w Góry Sowie obarczone jest olbrzymim ryzykiem. Antonina obejmuje stanowisko dyrektorki tworzonego od podstaw domu dziecka. Placówka zostaje ulokowana w opuszczonym przez dawnych niemieckich właścicieli okazałym pałacu. Już wkrótce kobieta boleśnie może się przekonać, że nie tylko okolice lecz także pałac skrywają wiele tajemnic sięgających czasów niedawno zakończonej II wojny światowej.




„W cieniu olbrzyma” jest kolejną sensacyjno-przygodową pozycją w bibliografii Jolanty Marii Kalety, w której autorka przenosi czytelnika na tereny Dolnego Śląska. To tu na obszarze naznaczonym cierpieniem tysięcy więźniów wznosiły się obiekty, o których przeznaczeniu przez dziesięciolecia krążyło wiele legend i opowieści. Kolejne pokolenia poszukiwaczy przemierzały lasy, penetrowały sztolnie i podziemne korytarze wydrążone w malowniczych wzgórzach. Jedni mieli nadzieję na odnalezienie bajecznych skarbów zrabowanych przez hitlerowców, inni z kolei liczyli na rozwiązanie zagadki tajemniczego kompleksu zbudowanego przez nazistów. Nic w tym zatem dziwnego, że potencjał drzemiący w tym regionie dostrzegła również wrocławska pisarka.




Świetne oddany klimat pierwszych lat po „wyzwoleniu”, dynamiczna akcja, wyraziści bohaterowie, mroczne rodzinne tajemnice odkrywane w miarę rozwoju fabuły oraz spajający całość wątek miłosny sprawiają, że czas poświęcony na lekturę powieści trudno uznać za stracony. Czytelnikom, którym niniejsza książka przypadnie do gustu sugeruję sięgniecie po dwie inne powieści J.M. Kalety „Lawina”[1] oraz „RIESE. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”[2]. Ich akcja rozgrywa się w tych samych okolicach a pasjonujących zagadek historycznych zawierają jeszcze więcej. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-933996-6-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 225


niedziela, 3 grudnia 2017

„Złoto Wrocławia”



Jolanta Maria Kaleta „Złoto Wrocławia”


Styczeń 1945 r. Wojska Armii Czerwonej nieuchronnie zbliżają się w kierunku Odry. Niemcy przestają wierzyć w możliwość odwrócenia losów wojny. Zdają sobie sprawę, że radziecka ofensywa wkrótce zetrze w pył stworzoną przez ich wodza Adolfa Hitlera potęgę III Rzeszy. Breslau zostaje ogłoszone twierdzą. Wysoko postawieni niemieccy oficerowie otrzymują zadanie ukrycia 23 skrzyń zawierających złoto należące do Banku Breslau. Nie mogą dopuścić aby transport z cennym ładunkiem dostał się w ręce Rosjan. Mają nadzieję, że za jakiś czas, już po zakończeniu działań wojennych, powrócą i odnajdą miejsce w którym spoczywają depozyty.




Legendy o ukrytych przez hitlerowców skarbach przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnię wielu poszukiwaczy. Dla niektórych, np. dla majora Tadeusza Niezgody z wrocławskiej Służby Bezpieczeństwa odnalezienie skrzyń ze złotem staje się niemal obsesją. Esbek jest gotowy na wszystko aby natrafić na trop prowadzący do schowków ze złotem. Choć mijają lata żyją jeszcze niemieccy oficerowie, którzy uczestniczyli w tajnej misji. Mimo iż siwizna przyprószyła im skronie nie wyrzekli się nigdy marzeń o zdobyciu zawartości skrzyń, ukrytych pewnej mroźnej styczniowej nocy gdzieś w okolicach największego miasta nad Odrą. Były major SS Kurt Ritter przyjeżdża w tym celu do Polski i usiłuje odtworzyć drogę jaką pokonały ciężarówki przewożące skrzynie. Niemiec wpada na ślad innego oficera biorącego udział w nocnym transporcie skrzyń. Co prawda Georg Sorn nie żyje, ale Ritter jest przekonany, że przed śmiercią zdążył powierzył tajemnicę swojemu synowi. Rozpoczyna się niebezpieczna gra o niezwykle wysoką stawkę.

W miarę rozwoju fabuły powieści na jaw wychodzą mroczne rodzinne tajemnice sięgające schyłkowych lat istnienia hitlerowskich Niemiec. Tłem wartkiej akcji, jak to zwykle bywa w przypadku twórczości Jolanty Marii Kalety, są malownicze plenery Dolnego Śląska. Tam właśnie krzyżują się liczne wątki a także drogi bohaterów powieści. Poprzez uwypuklenie kontrastów - beznadziejnej egzystencji zwykłego człowieka i uprzywilejowania wybranych grup zawodowych, autorce jak zwykle udało się doskonale odtworzyć szarą rzeczywistość i realia życia w latach PRL-u. Trudno także nie dostrzec iż pisarka opracowała do perfekcji sztukę tworzenia wyrazistych portretów funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-7900-131-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 442


niedziela, 12 listopada 2017

„Lawina”



Jolanta Maria Kaleta „Lawina”


Leżące u podnóża Karkonoszy niewielkie miasteczko Kowary może poszczycić się wielowiekową, burzliwą historią. W 1945 r. Kowary, które szczęśliwie uniknęły wojennych zniszczeń, znalazły się w granicach Polski. Trzy lata później skierowany został do tego miasta bohater powieści Jolanty Marii Kalety „Lawina” doktor Madej. To były akowiec, który po ujawnieniu się został aresztowany przez bezpiekę i spędził kilka lat w więzieniu. Funkcjonariusze SB przyczynili się także do śmierci żony i dziecka Madeja. Po dotarciu do Kowar, mężczyzna próbuje zapomnieć o tragicznych przeżyciach. Choć z trudem odnajduje się w socjalistycznej rzeczywistości, stara się jednak na nowo ułożyć sobie życie. Podejmuje pracę w miejscowym szpitalu, lecz nieustannie odnosi wrażenie, że jest obserwowany. Wkrótce angażuje się w sprawy, które są nie na rękę pewnemu porucznikowi z KBW. Dowiaduje się ponadto o ukrytym przez hitlerowców w okolicznych górach złocie oraz o wydobywanej w pobliskich kopalniach rudzie uranu. 




Chirurg Jędrzej Madej, ps. Lawina ma w sobie coś z Jamesa Bonda. Przystojny, wysportowany mężczyzna podoba się kobietom oraz gra na nosie funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa. Lekarz stara się uświadamiać pracowników kopalni na jakie śmiertelne niebezpieczeństwo narażają się pracując bez żadnych zabezpieczeń przy wydobywaniu promieniotwórczego surowca. Zdając sobie sprawę, że nie może sobie pozwolić na nawet najmniejszy błąd, ryzykuje życie realizując swój plan polegający na niedopuszczeniu aby sowieci weszli w posiadanie dokumentacji umożliwiającej zbudowanie bomby atomowej.

Skarby ukryte przez Niemców na Dolnym Śląsku przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnie wielu poszukiwaczy. Tematyka ta jest niezwykle bliska również wrocławskiej pisarce Jolancie Marii Kalecie. Fabuła większości jej powieści osnuta jest bowiem wokół poszukiwań zrabowanych w końcowej fazie wojny dzieł sztuki. Tłem dynamicznej akcji, która niczym śnieżna lawina porywa bohaterów są malownicze zimowe górskie plenery Dolnego Śląska. Gdzieś pośród bezkresnych lasów można się jeszcze natknąć na niedobitki Wherwolfu. Na przykładzie Kowar i okolicy autorka ukazała życie mieszkańców Ziem Odzyskanych w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. Czytelnikom, którym nieobca jest twórczość Jolanty Marii Kalety klimat „Lawiny” kojarzyć się będzie zapewne z wydaną zimą tego roku znakomitą powieścią „RIESE. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”[1]. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-7900-029-6
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 340


poniedziałek, 30 października 2017

„Operacja KUSTOSZ”



Jolanta Maria Kaleta „Operacja KUSTOSZ”


Schyłkowy okres PRL-u. Wkrótce rozpoczną się obrady Okrągłego Stołu. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa obawiają się, że przemiany ustrojowe położą kres ich licznym przywilejom. Wielu z nich stawia wszystko na jedną kartę i nie przebierając w środkach robi co tylko możliwe aby zapewnić sobie miękkie lądowanie kiedy ich mocodawcy znajdą się na marginesie życia politycznego. Pośród esbeków obawiających się utraty wpływów jest mieszkający we Wrocławiu major Zbigniew Kwieciński. Oficer wykorzystuje możliwość dostępu do archiwalnych materiałów związanych z operacją „Kustosz” i postanawia zabezpieczyć sobie byt eksplorując skrytki pełne kosztowności i dzieł sztuki zrabowanych przez hitlerowców w 1945 r.




Kwieciński marzy o odnalezieniu legendarnego „Portretu Młodzieńca” pędzla Rafaela Santi. Wraz z dwójką pomocników wyrusza na pełne niebezpieczeństw poszukiwania. Na wyjaśnieniu losów zaginionego działa Rafaela zależy także dziennikarzowi Wiktorowi Wolańskiemu oraz zatrudnionej we wrocławskim archiwum Marinie - żonie zaprzyjaźnionego z Kwiecińskim Kuby Borowskiego. Pomiędzy Borowskimi od dłuższego czasu nie układa się najlepiej.

Jak powszechnie wiadomo, nic tak nie ożywia fabuły tak jak trup. A tam gdzie istnieje możliwość zdobycia wartego fortunę dzieła sztuki i w pobliżu kręcą się funkcjonariusze SB, niejeden amator szybkiego zarobku musi rozstać się z życiem. Tym razem bohaterowie powieści Jolanty Marii Kalety eksplorują tajemnicze bunkry i grożące zawaleniem podziemia opuszczonych, poniemieckich pałaców na terenie Dolnego Śląska. Szukają szczęścia w jaskiniach a nawet wyruszają za Odrę, gdzie w magazynach jednego z ministerstw spoczywają dzieła sztuki, których władze NRD nie kwapią się zwrócić prawowitym właścicielom. Wszyscy bohaterowie muszą stale uważać i mieć oczy dookoła głowy. Pisarka wplotła w fabułę wątek romansowy, dzięki temu czytelnik choć przez chwilę może odetchnąć od zmieniających się jak w kalejdoskopie dramatycznych wydarzeń. Podobnie jak w wielu innych powieściach autorki, także na kartach niniejszej nie brakuje smaczków nawiązujących do życia Polaków w czasach PRL-u[1]. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-63548-39-1
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 339



[1] Recenzje innych powieści Jolanty Marii Kalety: http://www.zapomnianabiblioteka.pl/search?q=Jolanta+Maria+Kaleta

środa, 20 września 2017

„Wilda w czasach PRL”



Magdalena Mrugalska-Banaszak 
„Poprawiajmy stosunki międzyludzkie. Wilda w czasach PRL”


Procesje, spotkania, prace budowlane, handel, wydarzenia ważne dla miasta i dzielnicy oraz prywatne, codzienne życie mieszkańców Wildy w latach 1945‒1989. Książka to interesująca opowieść o powojennych losach najbardziej „poznańskiej” dzielnicy Poznania zilustrowana fotografiami z domowych archiwów i uzupełniona wspomnieniami ludzi zamieszkujących Wildę. Publikacja powstała także dzięki wsparciu mieszkańców dzielnicy i jest efektem projektu społecznego, realizowanego przez wildecką Fundację SPOT. Nakład książki został zrealizowany przez Fundację SPOT. i Wydawnictwo Miejskie Posnania.

Źródło:




Więcej o publikacji:


Wydawca: Wydawnictwo Miejskie Posnania
ISBN: 978-83-7768-174-9
Rok wydania: 2017
Liczba stron:  192