czwartek, 11 stycznia 2018

„Zamek na wzgórzu”



K.M. Bakow „Zamek na wzgórzu”


W nowej powieści autora znanego z cyklu „Komisarz Orłowska” czytelnik znajdzie dawkę sensacji, miłości i sekretów, których wytłumaczenie łamie racjonalne przekonania o otaczającym nas świecie. Rutynowe z pozoru dochodzenie, prowadzone przez debiutantkę, podkomisarz Annę Celinowicz z bielsko-bialskiej komendy policji wprowadza młodą dziewczynę w świat śmierci, zagadek z przeszłości i tajemnicy, którą skrywa zamkowe wzgórze już od czasów średniowiecza. To pozycja obowiązkowa dla wielbicieli literatury z dreszczykiem okraszonej odrobiną humoru.

Krzysztof Marek Bąk - Bielszczanin, grafik, zajmuje się przede wszystkim ekslibrisem oraz małą formą. Absolwent wrocławskiej ASP, doktor habilitowany sztuki. Zawodowo związany z Uniwersytetem Śląskim, gdzie pełni funkcję prodziekana  Wydziału Artystycznego w Cieszynie, jest również Kierownikiem Zakładu Grafiki w Instytucie Sztuki UŚ. Poza pracą w zakresie plastyki zajmuje się pisarstwem. Pod pseudonimem K.M. Bakow opublikował cykl kryminałów o komisarz Edycie Orłowskiej oraz Zamek na wzgórzu, którego akcja rozgrywa się w murach bielskiego Muzeum Historycznego.


Źródło:


Wydawca: Muzeum Historyczne w Bielsku-Białej
ISBN: 978-83-881055-0-0
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 352


wtorek, 9 stycznia 2018

„Babciu, dziadku… Jak to wtedy było?”



„Babciu, dziadku… Jak to wtedy było?”
Planszowa gra familijna


Niemal każdy z nas z sentymentem powraca do wspomnień z lat dzieciństwa. Ten beztroski czas często spędzaliśmy pod opieką babci lub dziadka. To dzięki nim poznawaliśmy historie rodzinne, słuchaliśmy opowieści o przodkach, dowiadywaliśmy się jak żyli ludzie kilkadziesiąt lat wcześniej. Dziadkowie budzili w wielu z nas zainteresowanie historią. Dziś niestety taki model wychowania powoli zanika. Dziadków coraz częściej zastępują Internet, telewizja, smartfony, konsole i cały szereg innych bezdusznych gadżetów. Dzieci coraz rzadziej rozmawiają z dorosłymi, coraz mniej wiedzą o historii swego kraju, miasta, czy rodziny. O wielu sprawach, o których kiedyś opowiadali rodzice lub dziadkowie, współczesne młode pokolenie dowiaduje się z mediów.




Czas mija bezpowrotnie. Po ulicach jeżdżą nowoczesne samochody i tramwaje, coraz trudniej spotkać popularnego przed laty malucha, czy syrenkę. Nie stoimy już długich kolejkach przed sklepami, zmieniła się moda, inaczej spędzamy wolne chwile. Gra planszowa „Jak to wtedy było?” jest znakomitym sposobem na przywołanie w pamięci wydarzeń, które już dawno zostały pokryte patyną czasu. To jednocześnie znakomita rozrywka nie tylko dla dziadków lecz w równym stopniu dla rodziców i dzieci. Po otwarciu pudełka i rozłożeniu na stole kolorowej planszy, na której podobnie jak na kartach znajdziemy rysunki przedmiotów z którymi przedstawiciele najmłodszego pokolenia nie mają już wiele wspólnego, możemy przystąpić do gry. Niezbędne do tego celu będą wspomniane kilkadziesiąt kart ze zdjęciami retro i pytaniami oraz dwanaście kolorowych drewnianych pionków. W pudełku znajdziemy oczywiście szczegółową instrukcję.




Zwycięzcą rozgrywki zostaje zawodnik, który jako pierwszy doprowadzi swój pionek do pola w centrum planszy. Niezbędne do tego jest oczywiście jak najlepsze zapamiętanie historii rodzinnych opowiadanych przez innych uczestników gry. W grze może wciąć udział nawet dwanaście osób, a średni czas rozgrywki wynosi od 45 do 90 minut. Nie zwycięstwo jest jednak w tej grze najważniejsze. Znacznie istotniejsze od niego są spędzone w rodzinnym gronie popołudnia bądź wieczory. W trakcie gry na pewno nie zabraknie wzruszeń i uśmiechów. Choć za kilkanaście dni swoje święto będą obchodzić babcie i dziadkowie,  gra planszowa „Jak to wtedy było?” stanowić będzie wspaniały prezent nie tylko dla nich, lecz również dla naszych milusińskich. Polecam.


Więcej informacji i recenzji poświęconych grze znajdziecie na stronach:







poniedziałek, 8 stycznia 2018

„Przygody chemiczne Sherlocka Holmesa”



Wacław Gołembowicz „Przygody chemiczne Sherlocka Holmesa”


Mieszkający przy Baker Street w Londynie detektyw Sherlock Holmes jest bohaterem czterech powieści i kilkudziesięciu opowiadań sir Arthura Conana Doyle’a, które ukazały się drukiem w latach 1887-1903. Kilkadziesiąt lat później, w 1959 r. drukarnie opuściło pierwsze wydanie zbioru opowiadań polskiego chemika Wacława Gołembowicza, w których autor przywrócił do życia postacie legendarnego londyńskiego detektywa oraz jego nieodłącznego towarzysza i przyjaciela doktora Johna Watsona.

W niniejszym tomie znajdziemy dziewięć opowiadań, w których Sherlock Holmes rozwiązuje szereg skomplikowanych spraw. Wyjaśnia zagadkę kradzieży brylantów z bankowego sejfu i sprawę sabotażu w fabryce kosmetyków, ratuje od śmierci krewnego doktora Watsona oraz wybawia z opresji ukochanego pewnej pięknej, młodej damy. Detektyw wykrywa ponadto oszustwa w nielegalnym kasynie oraz na torze wyścigów konnych, zapobiega zniszczeniu okrętu z ładunkiem amunicji, a także udaje mu się szczęśliwie wykaraskać z pułapek jakie zastawa na niego największy wróg – naukowiec Karol Braunheld. Żadnej z tych spraw detektywowi nie udało by się rozwikłać bez gruntownej znajomości chemii. Stąd też nieco czasu Holmes poświęca na pracę w domowym laboratorium.

Jak pamiętamy z lektury utworów klasyka angielskiej powieści kryminalnej, najniebezpieczniejszym przeciwnikiem genialnego detektywa był profesor James Moriarty. Nie wiele zabrakło do tego, by ten zwany Napoleonem Zbrodni przestępca doprowadził do śmierci Holmesa. Narratorem opowiadań, co nie powinno dziwić nikogo z miłośników twórczości Arthura Conana Doyle’a, jest oczywiście doktor Watson. Nawiązania do oryginalnych utworów z przygodami Holmesa znajdziemy w każdym z opowiadań zmarłego w 1960 roku, a więc krótko po wydaniu książki Wacława Gołembowicza. Holmes toczy walkę z  Karolem Braunheldem, którego postać jest wzorowana właśnie na profesorze. Polski autor starał się oddać klimat panujący w Londynie w pierwszych latach ubiegłego stulecia. Niezwykle interesujące są oryginalne zagadki kryminalne postawione przed nietuzinkowym detektywem. W słowie wstępnym autor wraża nadzieje, że gdyby Arthur Conan Doyle żył, nie potępiłby zbytnio tej próby wskrzeszenia jego bohatera. Myślę, że obawy pana Wacława był bezpodstawne, trudno bowiem nie odczuć, że duch angielskiego pisarza unosi się nad każdym z opowiadań. Polecam.


Wydawca: CM
ISBN: 978-83-65499-78-3
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 221


sobota, 6 stycznia 2018

„Kolekcja Hankego”



Jolanta Maria Kaleta „Kolekcja Hankego”


Dzień 9 czerwca 1976 r. zapisał się tragicznymi zgłoskami w historii wrocławskiego kościoła garnizonowego. Znajdująca się w północno-zachodnim narożniku rynku gotycka świątynia pw. św. Elżbiety ucierpiała wówczas w wyniku pożaru, który strawił cenne wyposażenie, w tym barokowe organy. Mieszkająca w pobliżu rynku młoda pracownica wrocławskiego muzeum Matylda Harycka z przerażeniem obserwuje płonącą wieżę kościoła. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że już wkrótce jej monotonna praca za biurkiem zmieni się w pasjonującą, pełną niebezpieczeństw przygodę.




Niebawem do sekretariatu muzeum dociera anonimowy list. Jego nadawca zapowiada podpalenie zabytkowego budynku muzeum. Aby zapobiec nieszczęściu dyrektorka placówki zarządza nocne dyżury. W trakcie obchodu obiektu Matylda schodzi do podziemi budynku i przypadkowo znajduje skrytkę, z której wyjmuje niewielki pakunek. Wewnątrz znajduje się lista obrazów sporządzona w czasie II wojny światowej. Kobieta ze zdumieniem stwierdza, że wymienione są na niej obrazy, które wyszły spod pędzla Michaela Willmanna. Twórczość tego zwanego śląskim Rafaelem niemieckiego artysty jest Haryckiej szczególnie bliska. Po pewnym czasie Matylda natrafia na trop grupy trudniącej się kradzieżami i handlem obrazami. Z pewnych względów nie może się zwrócić o pomoc w sprawie do funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Rozpoczyna się pasjonująca rozgrywka, której stawką jest nie tylko odnalezienie obrazów Willmanna lecz również życie głównej bohaterki.

Bohaterowie powieści weryfikują ślady prowadzące do miejsc, w których mogły zostać ukryte cenne malowidła. Odwiedzają zamki i kościoły na terenie Dolnego Śląska (m.in. Gryfów, Zamek Czocha, Wambierzyce i Karpniki). We wciągającą fabułę Jolanta Maria Kaleta wplotła, co nie powinno być zdziwieniem dla czytelników znającą jej twórczość, wątek romansowy. Tym razem jednak, mimo wielu nawiązań do końcowych lat II wojny światowej, akcja powieści rozgrywa się w czasach PRL-u, w okresie kiedy funkcję I sekretarza PZPR piastuje Edward Gierek. Na okładce książki wrocławska pisarka zdradza, że powieść zawiera liczne wątki autobiograficzne. Polecam.


Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-79000349-5
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 440


czwartek, 4 stycznia 2018

Publikacje Kieleckiego Towarzystwa Naukowego



Jerzy Gapys, Mieczysław B. Markowski (red.) 
„Duchowieństwo polskie w latach niepodległości 1918-1939 
i w okresie II wojny światowej”


„Od wielu lat prowadzone są badania nad szeroko rozumianą problematyką związaną z Kościołem rzymskokatolickim w pierwszej połowie XX wieku. Jednym z ważniejszych aspektów badawczych penetracji historycznej jest ustalenie roli i znaczenia duchowieństwa w życiu politycznym i społeczno-gospodarczym Polski. Jest to o tyle ważne, że pierwsze półwiecze obfitowało w wiele wydarzeń historycznych radosnych, jak i tragicznych dla Polski…” (dr hab. Jerzy Gapys, prof. UJK, prof. dr hab. Mieczysław Bolesław Markowski)


Źródło:

Wydawca: Kieleckie Towarzystwo Naukowe, Akademia Świętokrzyska
ISBN: 978-83-86006-99-2
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 388


Publikacje Kieleckiego Towarzystwa Naukowego można nabyć w biurze Towarzystwa lub zamawiać:
listownie: Kieleckie Towarzystwo Naukowe, ul. Rynek 3, 25 – 303 Kielce
telefonicznie: tel. (41) 344 54 53 lub 798 120 328


środa, 3 stycznia 2018

„Nadleśnictwo Zwoleń. Ziemia Jana Kochanowskiego”



Piotr Kacprzak „Nadleśnictwo Zwoleń”
Ziemia Jana Kochanowskiego
Tom I i II


3 listopada odbył się wieczór autorski Piotra Kacprzaka. Zorganizowany został przez Nadleśnictwo Zwoleń w związku z wydaniem monografii, która jest wyjątkowa wśród wielu jego publikacji, gdyż autor związany jest i był z tym terenem prywatnie i zawodowo. Był to wieczór niezwykły nie tylko dla autora, ale i dla uczestników. Wśród nich byli leśnicy z Nadleśnictwa Zwoleń, RDLP w Radomiu i sąsiednich nadleśnictw, ale też rodzina autora wraz z wnuczkiem Aleksandrem, potomkowie leśników związanych z nadleśnictwem, oraz osoby, które przyczyniły się do powstania monografii pomagając w zgromadzeniu materiałów i przyjaciele autora. Na spotkaniu obecni byli także przedstawiciele lokalnych środowisk, w tym samorządów, służb mundurowych i instytucji kultury. Ważnymi gośćmi byli Andrzej Kamiński wraz z małżonką oraz Elżbieta i Sławomir Luft, którzy są potomkami leśnika, któremu Piotr Kacprzak zadedykował monografię oraz Marek Pięta – wnuczek nadleśniczego Zbigniewa Waltera z czasów okupacji.

Na wstępie spotkania nadleśniczy Sławomir Okoń podkreślił, że Nadleśnictwo Zwoleń ma to szczęście, że dzieje tutejszych leśników i gospodarki leśnej zostały opisane w formie monografii, a dla wielu z pracowników nadleśnictwa czytanie jej również będzie podróżą sentymentalną. Wspominał: – Moje spotkanie z Piotrem Kacprzakiem zaczęło się w latach 80 w Sudetach, gdzie walczyliśmy z kornikiem drukarzem, a prywatnie jesteśmy obydwaj z ziemi białobrzeskiej. Ponownie spotkaliśmy się w Nadleśnictwie Zwoleń. Nadleśniczy podkreślił, że opisane w monografii dzieje gospodarki leśnej i losy leśników są powodem do dumy dla obecnych pracowników, kontynuujących pracę poprzedników.



Cmentarz – mogiła zbiorowa 1200 żołnierzy I armii austro-węgierskiej 
i 150 żołnierzy polskich poległych 23 i 24 X 1914 r. w bitwie dęblińskiej


Andrzej Matysiak, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu przypomniał historię swojego spotkania z autorem, które miało miejsce na studiach na Wydziale Leśnym SGGW w Warszawie. Pogratulował autorowi tego, że poświęcił się wyjątkowej pasji, która poza działalnością zawodową i rodziną wypełnia jego życie. – Dzięki pasji dotyczącej historii leśnictwa i regionu Piotr zostawia coś dla potomnych. Jest tu opisana nie tylko historia leśnictwa tego terenu, ale są tu opisane osoby, które tu pracowały i obecnie pracują, które znam osobiście i których już nie ma. Dzięki tej monografii zrobił coś bardzo ważnego dla innych osób, dla społeczności leśnej, lokalnej – powiedział dyrektor. Podkreślił wagę poznawania historii leśnictwa. – Takich leśników z pasją historyczną jest w Polsce mało. Piotr Kacprzak to najlepszy historyk wśród leśników i najlepszy leśnik wśród historyków – powiedział dyrektor.

W dalszej głos oddany został autorowi. Piotr Kacprzak opowiedział o najważniejszych wydarzeniach w historii Nadleśnictwa Zwoleń, a także o tym że oprócz historii w publikacji chciał pokazać ludzi związanych z tym terenem, którzy są dopełnieniem całości historii leśnictwa, starając się pokazywać jakie były dzieje tych ludzi i lasów, a nie dokonywać ocen.

Autor odpowiedział na wiele pytań, w których odkrył tajniki swojej pasji. – Zainteresowanie historią leśną rozpoczęło się u mnie 20 lat temu, kiedy to przeglądałem monografię dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, w której znalazły się odniesienia do dyrektora radomskiej dyrekcji – Edmunda Mickiewicza – wtedy to miałem taką refleksję, że wiedzą o tym leśnicy katowiccy, a nie wiadomo, ilu leśników radomskich zna historię leśnictwa regionu. Ale dopiero spotkanie z córkami tego dyrektora i odsłonięcie tablicy mu poświęconej w budynku radomskiej dyrekcji było utwierdzeniem w przekonaniu o potrzebie dokumentowania historii leśnictwa i ludzi związanej z lasami. Do tego doszło spokojne usposobienie Piotra Kacprzaka, któremu towarzyszy przekonanie o tym, żeby w każdym człowieku widzieć, to co dobre. I tak rozwinęła się pasja, której efektem są kolejne publikacje, w których autor dokumentuje leśnictwo regionu.

Piotr Kacprzak materiały do dwutomowej monografii Nadleśnictwa Zwoleń zbierał trzy lata, a pisał ją kolejne dwa. Zdobycie materiałów nie ma dla niego granic, czasem są nagłe podróże związane z pozyskiwaniem unikalnych materiałów: zdjęć, dokumentów i relacji, wywiady z różnymi osobami, rodzinami osób, o których pisze, godziny spędzone w archiwach i relacje zdobyte dzięki życzliwości i pomocy wielu osób.



Leśniczy Marian Machalicki na polowaniu


Piotr Kacprzak to leśnik, którego pasją stało się poznawanie i dokumentowanie historii lasów i leśnictwa w zasięgu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu. Na co dzień zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej w radomskiej dyrekcji LP. Interesuje się także ogólną historią regionu. Jest autorem lub współautorem następujących publikacji:

- 125 Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu (2005 r.),
- Lasy Królestwa Polskiego w XIX wieku. Struktura-administracja-gospodarka (2007 r.)
- Dęby Jana Pawła II. Na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu (2007 r.)
- Leśny Kompleks Promocyjny Puszcza Świętokrzyska (2008 r.)
- Leśny Kompleks Promocyjny Puszcza Kozienicka. Lasy Królewskie (2009 r.),
- Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Radomiu (2010 r.),
- Nadleśnictwo Łagów. 200 lat administracji leśnej (2010 r.),
- Nadleśnictwo Marcule. Historia lasów, gospodarki i administracji leśnej (2012 r.),
- Leopold Pac-Pomarnacki - ptasznik i nemrod z Kresów i Radomia (2015 r.),
- 100 lat Ochotniczej Straży Pożarnej w Suchej (2017 r.),
- Nadleśnictwo Zwoleń. Ziemia Jana Kochanowskiego (2017 r.).



Źródło:


Wydawca: PANZET
ISBN: 978-83-65019-22-6 (Tom I)
ISBN: 978-83-65019-23-3 (Tom II)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 304 (Tom I), 336 (Tom II)


wtorek, 2 stycznia 2018

„Rubin wezyrski”



Walery Przyborowski „Rubin wezyrski”


Pierwsza połowa XIX stulecia. Porucznik trzeciego pułku ułanów Kazimierz Kosa otrzymuje rozkaz wyjazdu do leżącej nieopodal Stopnicy wsi Grzymała. Młody oficer z niechęcią udaje się wraz z plutonem ułanów na letnie kwatery do maleńkiej wioski. Jest pewien, że nie będzie mógł tam liczyć na żadne atrakcje, a o pięknych kobietach, balach i zabawach musi na dłuższy czas zapomnieć. Po przyjeździe oficer rozlokowuje swoich żołnierzy we wsi, a sam udaje się do położonego w sąsiedztwie okazałego dworu. Tu poznaje właściciela, starego sympatycznego pana regimentarza, a także jego krewne. Jedna z nich, urocza panna Julia, od pierwszej chwili zdobywa serce przystojnego młodzieńca. Zagadkową rolę pełni we dworze zaufany regimentarza, pewien hiszpański markiz Diego Cantalacillo Fontiveras. Jego podejrzane zachowanie wzbudza w poruczniku nieufność.




W wiekowym dworze nie brakuje komnat skrywających zagadki sprzed wieków. W jednej z nich, zwanej sułtańską, rodzina regimentarza przechowuje drogocenny rubin. Z klejnotem tym, zdobytym w bitwie pod Wiedniem, wiąże się tragiczna historia rodzinna. Obok mieszczącej się na piętrze komnaty sułtańskiej, ulokowany zostaje nasz porucznik. Z okien dworu widać jak na dłoni otoczone zapomnianym cmentarzem ruiny kościółka. One także stanowią ważny element zagadkowej układanki, którą oficer postara się ułożyć.




Walery Przyborowski umiejętnie tworzy atmosferę tajemniczości. Wiele scen rozgrywa się w mrokach nocy. Deszcz, błyskawice, bicie zegara, komnaty, do których od lat nikt nie zaglądał i kluczowy dla rozwoju fabuły wątek związany z familijnymi sekretami… Wszystko to sugeruje, że autorowi nieobca była twórczość francuskich i angielskich mistrzów powieści grozy. Warto tu nadmienić, że jedna z bohaterek powieści „Rubin wezyrski” czytuje namiętnie dzieła Ann Radcliffe. Akcja powieści przenosi się po pewnym czasie do Warszawy. Tu również autor dba o to, aby nie utracić nic z klimatu wykreowanego w pierwszej części książki. Choć młody porucznik ułanów Księstwa Warszawskiego przybywając do świętokrzyskiej wioski nie liczył na żadne atrakcje, los sprawił że przez cały okres pobytu w dworze nie nudził się ani przez chwilę, a dramatyczne wydarzenia, w centrum których tak niespodziewanie się znalazł, odcisnęły piętno na jego dalszym życiu, honorze oraz na karierze wojskowej. Powieść Walerego Przyborowskiego ukazała się drukiem w 1880 r. i po zakończeniu II wojny światowej nie była wznawiana. Polecam.


Wydawca: CM
ISBN: 978-83-65499-66-0
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 193