Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lipca 2018

„Na wskroś piękna. Historia Heleny Modrzejewskiej”



Arael Zurli „Na wskroś piękna. Historia Heleny Modrzejewskiej”


Legendarna już za życia. Inteligentna i wrażliwa artystka, niekwestionowana królowa polskich desek teatralnych. Debiutowała na prowincjonalnych galicyjskich scenach, by pełnię swego talentu zaprezentować przed publicznością za Oceanem. Helena Modrzejewska do dziś w równym stopniu zachwyca, co intryguje: czy była nieślubną córką księcia Władysława Sanguszki? Jej fascynujące życie, rozpięte pomiędzy dwa kontynenty, Europę i Amerykę, pełne jest zagadek, domysłów i mitów. Na wskroś piękna, na wskroś tajemnicza.



Zdjęcie prywatne, 1878 


Źródło:

Recenzje książki:




Wydawca: Iskry
ISBN: 978-83-244-0502-2
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 244



środa, 23 marca 2016

„Notatki starego aktora”




Władysław Krogulski „Notatki starego aktora”
Przewodnik po teatrze warszawskim XIX wieku.


Władysław Krogulski pracował na scenie warszawskiej przez ponad sześćdziesiąt lat (1863-1930). Nie był gwiazdą. Był skromnym aktorem, występującym w małych rolach i kompozytorem teatralnych melodii. Przez całe życie gromadził materiały i źródła do dziejów sceny narodowej. Był także kolekcjonerem anegdot aktorskich i mistrzowskim podglądaczem sztuki scenicznej. Jego zapiski, świadectwo żywej tradycji teatralnej, tworzą niezwykle barwny przewodnik po teatrze warszawskim XIX wieku. Notatki starego aktora po blisko stu latach doczekały się publikacji.



Gmach Teatru Wielkiego w latach 1870-1890, Źródło: „Notatki starego aktora” s. 633.


Fascynująca lektura, skreślona z wewnątrz teatru, spoza kulis, co nieczęsto się zdarza. Sporządzona w dodatku przez profesjonalnego aktora, który starał się, co warto podkreślić,   w równym stopniu stworzyć wizerunek artysty, jak osobowości człowieka. (z recenzji prof. dr hab. Jana Michalika)

Nie byłbym „człowiekiem teatru” i nie byłbym entuzjastą tradycji, gdybym nie rozkoszował się tymi pełnymi prostoty, a tak plastycznymi wspomnieniami. (Adam Grzymała-Siedlecki)

Dla takich jak on nie ma właściwie rubryki w dziejach sceny. Nazwałem go artystą użytecznym, gdy powinienem nazwać go – d u s z ą   s c e n y. (Wincenty Rapacki)

Nie masz sumienniejszego człowieka teatru nad starego Krogułę. Na pół godziny przed przedstawieniem zjawia się czerstwy staruszek za kulisami. (…) Boże! Ileż to burz natury, przyrody, teatralnych, życiowych i zakulisowych przetrwało jego krzepkie ciało. Ile ofiar pochłonęło życie i teatr za jego pamięci. Ilu ludzi w kostiumach przewinęło się przed jego oczami, ile gwiazd błyszczało i zgasło, ilu młodzieńców i dziewcząt zmieniało się w jego oczach w mężczyzn i w kobiety, w starców i staruszki – ilu ich brak – on trwa spokojny… (Juliusz Osterwa)

Źródło:

Wydawca: Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS
Rok wydania: 2015
ISBN: 97883-242-2720-4
Liczba stron: 696



piątek, 6 marca 2015

„Sąd nad Antychrystem”



Aleksander Błażejowski „Sąd nad Antychrystem”


W latach dwudziestych ubiegłego wieku, w pewnej warszawskiej kamienicy przy ulicy Chmielnej, w nędznym, zaniedbanym pokoiku zostają znalezione zakrwawione zwłoki mężczyzny. Przybyli na miejsce zbrodni policjanci ustalają, że ofiarą jest Rosjanin, niejaki Gałkin. Tył głowy ofiary zmiażdżono uderzeniem jakiegoś twardego przedmiotu. Denat w dłoni ściska papiery pokryte zaszyfrowanym tekstem oraz połowę banknotu studolarowego. Podczas późniejszej rewizji, w domu ofiary zostają wykryte liczne schowki, a w nich kilkanaście tysięcy dolarów. Dlaczego Gałkin nie korzystał z tych środków, lecz prowadził ascetyczny tryb życia? Policja podejrzewa, że zabójstwo może mieć podkład polityczny. Jednocześnie zbliża się termin premiery sztuki „Sąd nad Antychrystem” uznanego dramaturga Ludwika Karnickiego. Czy jej autor ma jakiś związek ze zbrodnią w kamienicy na Chmielnej?

Podobnie jak w powieści „Czerwony Błazen” Błażejowskiego, również śledztwo w sprawie zabójstwa Gałkina prowadzi niezbyt błyskotliwy komisarz Borewicz. Prawdę mówiąc, jego postać nie pojawia się zbyt często na kartach książki, a o poczynaniach detektywa dowiadujemy się zazwyczaj z ust innych postaci zaangażowanych w czynności śledcze. Nie mają zresztą również i oni dobrego zdania o metodach stosowanych przez swego kolegę. Zarzucają mu chaos i jednokierunkowość w prowadzonych sprawach. Jest w tym nie mało racji, bo zarówno w „Czerwonym Błaźnie” jak i w niniejszej powieści wkład Borewicza w rozwikłanie zagadek kryminalnych jest marginalny i gdyby nie koleżeńska pomoc oraz przypadek, żadne ze śledztw nie zostałyby zapewne doprowadzone do szczęśliwego końca.

Trudno jednoznacznie określić, kto jest głównym bohaterem książki. Na jej kartach przewija się bowiem bardzo wiele postaci, z których każda ma do odegrania istotną rolę, i gdyby jej zabrakło, szkielet fabuły posypałby się niczym domek  kart. Pobyt w Rosji odcisnął piętno na kolejnej już powieści Błażejowskiego. Mamy tu bowiem nie tylko wątek zabójstwa bolszewickiego szpiega, pojawiają się także piękne białogłowy zza wschodniej granicy. Autor znacznie większy nacisk położył na ukazanie nocnego życia oraz klimatu warszawskich lokali, oraz na nieco melodramatyczny wątek romansowy niż na konstruowanie zawiłej kryminalnej intrygi. Bez trudu można więc można dostrzec w „Sądzie nad Antychrystem” pierwiastki zapowiadające znakomitą powieść napisaną przez Błażejowskiego cztery lata później – „Korytarz podziemny B.”[1] Polecam.


Wydawca: CM
Seria wydawnicza: Kryminały przedwojennej Warszawy
ISBN: 978-83-63424-11-4
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 156