Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tyniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tyniec. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

„Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich”



Małgorzata Borkowska OSB 
„Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII–XVIII wieku”


W XVII i XVIII wieku istniały w Polsce klasztory należące do dwunastu klauzurowych zakonów żeńskich. Niektóre z tych zakonów były u nas od dawna zasiedziałe, inne dopiero co przybyły wraz z potrydencką odnową Kościoła. Mimo różnic reguły i obediencji, czyli zależności prawnej, wszystkie one prowadziły podobny tryb życia, oparty na przestrzeganiu ustaw, tak zaplanowanych, aby służyły osobistemu i wspólnotowemu rozwojowi miłości Bożej. Ustawy te częściowo dziedziczone były wraz z tradycją zakonu po dawnych założycielach, częściowo zaś były nowe, dostosowane do mentalności epoki tak, by odpowiadały pojęciom konkretnych ludzi i pokoleń o świętości. Jak poszczególne jednostki albo zgromadzenia wykorzystują lub marnują taką szansę, to inny problem; nie zajmując się nim, chcę tu po prostu pokazać świat klasztorny w jego codziennym bytowaniu, a więc ludzi, miejsca, układy i zwyczaje, sposób myślenia. Może przyda się to tym zwłaszcza, którzy, badając np. sztukę, architekturę lub dzieje klasztorów, a nie znając wewnętrznego mechanizmu ich życia, narażeni są na liczne pomyłki. Może także złoży się z tego jedna z kart dziejów kobiety w Polsce – mało u nas badana, a konieczna do całości obrazu.

Epoka, o której mówię, zamyka się w granicach od eksplozji zreformowanego życia zakonnego w końcu XVI wieku do rozbiorów. Jest dość jednolita pod względem religijnym, kulturowym i politycznym. Okres bezpośrednio ją poprzedzający był dla klasztorów czasem wewnętrznej dezorganizacji i upadku; późniejszy – czasem kasat i represji, klęski zadanej z zewnątrz. Epoka jednak, którą w skrócie zwykliśmy nazywać „staropolską”, to czas tak bogatego rozwoju życia zakonnego, że przyjdzie tu zaledwie skrótowo i pobieżnie dotknąć poszczególnych jego dziedzin. Źródeł też zachowało się mnóstwo.

Materiały, które zebrałam, dotyczą przede wszystkim mojego własnego zakonu, a więc wszelkiego rodzaju benedyktynek. Archiwa nasze udało mi się poznać dość dobrze podczas ćwierćwiecznej już kwerendy. Archiwalia pozostałe po klauzurowych brygidkach, po cysterkach i karmelitankach dawnej obserwancji, a więc zakonach, których już obecnie w Polsce nie ma, zbieram również od dawna. Wreszcie w ostatnich latach udostępniono mi także zbiory norbertanek w Imbramowicach; w Krakowie – augustianek, bernardynek, dominikanek, klarysek i norbertanek; w Warszawie – wizytek. Co do pozostałych klasztorów, musiałam korzystać z innych zbiorów państwowych i kościelnych; szczególnie z archiwów ojców bernardynów i karmelitów w Krakowie oraz karmelitów bosych w Czernej. Do wielu informacji mimo to nie dotarłam; ufam, że ten niedostatek wyjdzie na korzyść historiografii zakonnej, gdyż pobudzi do pracy te siostry, które uznają, że o ich zakonie należałoby napisać więcej i z lepszym zrozumieniem.


Źródło:


Wydawca: Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec 
ISBN: 9788373547155
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 560


poniedziałek, 8 maja 2017

Opactwo benedyktynów w Tyńcu



Paweł Sczaniecki OSB „Tyniec”


Tyniec Ojca Pawła jest jedyną monografią całej historii Tyńca. Autor barwnym językiem opowiada o historii opactwa, jego architekturze, mieszkającym w nich mnichach a także o osadzie przyklasztornej. Całość wzbogacona licznymi ilustracjami. Słowo „Tyniec” ma kilka znaczeń. W obecnym wypadku odnosi się do podkrakowskiej miejscowości z opactwem benedyktynów. W średniowieczu „tyńcem” nazywano przede wszystkim ufortyfikowane wzgórze klasztorne. Dzisiaj w mowie potocznej Tyniec identyfikuje się z klasztorem benedyktynów. I tak będzie w tej książce: Tyniec to przede wszystkim benedyktyni, ich opactwo, dalej – wzgórze klasztorne, cała wieś, a nawet dawne ich władztwo w bliższej i dalszej okolicy.

Osobliwością, która wyróżnia Tyniec, jest jego historia. Ciągnie się od wielu stuleci, pozostawiając rozmaite pamiątki, na poły zrujnowane budynki klasztoru, ale także stary tytuł kościoła, tradycje, legendy, nazwy miejscowe i rozplanowanie wsi. Historia Tyńca stanowi ciekawostkę dla zwiedzających, dla stałych mieszkańców ma jednak szersze znaczenie, bo ich uczy i wyjaśnia wiele zagadek. Historię tę wtajemniczeni znają tylko po części, lecz nikt jeszcze nie opowiedział jej od początku do końca. Dlatego książka ta omawia przede wszystkim historię benedyktynów tynieckich.

O. Paweł Sczaniecki (1917–1998), benedyktyn z opactwa świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tyńcu, proboszcz tyniecki, historyk liturgii, badacz dziejów tynieckiego opactwa. Wyniki jego badań w wielu dziedzinach do dzisiaj pozostają niezastąpione.

Źródło:



Wydawca: Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec 
ISBN: 9788373542464
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 328



Michał T. Gronowski OSB „Tyniec. Opactwo benedyktynów”

Przewodnik.
Wydanie drugie zmienione


W połowie XI w. na nadwiślańskiej skale, opodal Krakowa, osiedlili się czarni mnisi, których od imienia autora Reguły, wedle której żyją, określa się mianem benedyktynów. Roz­po­częli budowę kościoła i klasztoru, które w następnych wiekach rozbudowywane i odbudowywane wciąż miały służyć idei, dla której to miejsce założono. Zwiedzanie tynieckiego wzgórza zaprasza do niezwykłej wędrówki w czasie i przestrzeni: do zagłębienia się w świat dawnych i współczesnych mnichów oraz ich życia. Tutaj bowiem historia i współczesność współistnieją zgodnie, a kolejne generacje gospodarzy wciąż nie przestają zaznaczać własnego wkładu, mamy zatem: romańskie fundamenty, gotyckie mury, barokowy wystrój, romantyczne ruiny, współczesne betony i… nowoczesne komputery.




Przewodnik – kolejny, już siódmy – po Tyńcu, chce objaśnić podstawowe terminy, opowiedzieć o interesujących zabytkach, przypomnieć wydarzenia i postacie ważne lub zapomniane, niekiedy zaproponować odmienną od dotychczasowej interpretację. Jest również próbą kompromisu albo zmagania się z banalnym może, lecz bardzo rzeczywistym stwierdzeniem: wiemy, że dużo jeszcze nie wiemy.




Jeśli zatem pozostawi niedosyt albo wzbudzi inne pytania lub zainspiruje do dalszych poszukiwań, to znaczy, że spełnił swoją rolę. Bogato ilustrowany przewodnik po benedyktyńskim Opactwie śś. Apostołów Piotra i Pawła w Tyńcu. Książka oprowadza czytelnika po Opactwie i jego najbliższym otoczeniu. Dla ludzi wrażliwych, interesujących się sztuką i historią sięgającą aż do początków państwa polskiego, przewodnik będzie okazją do pogłębienia wiedzy i pokusą do odwiedzenia Opactwa.

Źródło:


Wydawca: Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec 
ISBN: 9788373545755
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 168


piątek, 28 kwietnia 2017

„Bożek templariuszy”



Anna Borkowska „Bożek templariuszy”


Czy to możliwe, że peryferia średniowiecznej Europy mogą skrywać w sobie tajemnicę dotyczącą pięknej i zarazem tragicznej historii templariuszy? A może właśnie dlatego - że to peryferia - możliwe były na nich nieprawdopodobne wydarzenia? Na te pytania pozwoliłby odpowiedzieć rzekomy bożek templariuszy, tajemniczy obraz, który zawędrował na ziemie Władysława Łokietka w czasach, kiedy we Francji przystąpiono do bezpardonowej likwidacji chluby wypraw krzyżowych. Czy domniemaną siedzibę krzyżowców udało się odnaleźć podczas II Wojny Światowej? Pośród apokryfów dawnych kronik aż roi się od zagadek, których rozwikłanie staje się bliższe, paradoksalnie, właśnie dzięki działaniom wojennym.

Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, co do tego, że opowieści o templariuszach nadal mogą trzymać w napięciu i budzić fantazję – już dziś powinien zacząć czytać tą książkę! Ta znakomicie napisana powieść zadziwia tym, że historia może odbywać się równolegle i w średniowieczu, i w XX wieku!

W roku Pańskim 1928, w klasztorze cystersów w Sulejowie, jakieś licho podkusiło opata Bernarda, żeby oblekanemu właśnie nowicjuszowi nadać swoje własne imię: także Bernard. Że to, po pierwsze, wielki święty Bernard, patron i wzór zakonu, da sobie radę także i z dwoma na raz; po drugie, nikomu w domu i tak się nie pomyli, kto „ojciec opat”, a kto obecnie „brat Bernard”, w przyszłości zaś „ojciec Bernard”. A po trzecie – tu opat zmrużył oczy i mruknął coś po ła­cinie, w czym wyraźnie dało się odróżnić tylko słowo impetus. Ojcowie także mrugnęli na siebie, przemó­wienie na tym się skończyło i ceremonia obłóczyn po­toczyła się dalej.

W rok później, kiedy przyszło głosować na dopusz­czenie brata Bernarda do ślubów, jeszcze przeszedł, ale znikomą większością głosów. Było już całkiem ja­sne, że jednego świętego Bernarda (tego z Clairvaux) trzeba by złożyć z obu sulejowskich Bernardów, bio­rąc uczoność ojca opata i charakterek braciszka. Nie­mniej, jako się rzekło, jeszcze przeszedł, bo głosujący w kapitule ojcowie wzięli pod uwagę jego prawość i dobre chęci. W rok później już by nie mieli siły kie­rować się tak obiektywnymi względami, bo go już wszyscy mieli dosyć; ale klamka zapadła, nie można było wydalić, trzeba było znosić.


Źródło:

Recenzja książki:


Wydawca: Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec 
ISBN: 978-83-7354-399-7
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 154