środa, 5 marca 2014

"Wakacje"


Jerzy Putrament "Wakacje"


Rok szkolny 1953/1954 dobiega końca. Czterej licealiści Andrzej, Kucyk, Zdzisio i Wojtek postanawiają wybrać się na Mazury. Daleki krewny jednego z chłopców ma udostępnić im jacht. Chłopcy nieco obawiają się, czy poradzą sobie na wodzie, gdyż dotychczas nie mieli żadnych doświadczeń związanych z żeglowaniem. Kucyk przekonuje pozostałą trójkę, że w ciągu kilku dni nabędą koniecznych umiejętności.

W pierwszych dniach lipca wsiadają więc do zatłoczonego pociągu i po uciążliwej podróży docierają do stacji Stobiec. Po noclegu w leśnej głuszy udają się nad jezioro, gdzie czeka na nich wspaniały jacht. Jak było do przewidzenia, mają olbrzymie problemy z okiełznaniem lin i żagli. W końcu udaje im się jednak odbić od brzegu. Po kilku dniach okraszonych szeregiem zabawnych przygód, młodzieńcy docierają do tajemniczej miejscowości Gorzyjałki. Wszystkie spotkane po drodze osoby nazywają wieś przeklętym miejscem.

I tam właśnie rozpoczyna się najbardziej smakowita dla mnie część powieści. Chłopcy zostają zakwaterowani w wieży starego pałacu. W okolicy dochodzi do wielu tajemniczych, trudnych do wyjaśnienia wydarzeń. Pojawia się cały szereg nowych postaci. Niektóre z nich dość dwuznacznie się zachowują. Akcja dramatycznie przyspiesza. Mamy do rozwiązania historyczną zagadkę. Mimo, że pierwsza część powieści również jest atrakcyjna dla czytelnika trochę żałowałem, że do deseru musiałem żeglować aż przez trzysta stron.

Na „Wakacje” z Jerzym Putramentem wybrałem się po raz pierwszy ponad 25 lat temu. Pamiętam, że wówczas książka wywarła na mnie dość duże wrażenie. Po latach ocena ta nie obniżyła się znacząco. Powieść wytrzymała próbę czasu. Kontrowersyjny autor stworzył bardzo plastyczną, wakacyjną opowieść. Nie ma tu nadmiernej propagandy politycznej, która położyła na łopatki tak wiele książek dla młodzieży w tamtych czasach. Powieść Putramenta, co dziwne, jest owinięta w znacznie cieńszą warstwę ideologiczną niż przedstawiona nie tak dawno na Blogu ZAPOMNIANA BIBLIOTEKA „Zatoka Żarłocznego Szczupaka.” Książka Eugeniusza Paukszty niewątpliwie jest znacznie bardziej wykwintna literacko, ale mimo wszystko „Wakacje” zasługują na miejsce na tej samej półce.

W powieści odnajdziemy oczywiście echa wojny, te zresztą obecne są w większości utworów powstałych w latach 50-tych i 60-tych. Młodzi bohaterowie powieści borykają się z problemami finansowymi i starają się dorobić przy sianokosach w miejscowym PGR. Ale możemy też dostrzec pierwsze, nieśmiałe jeszcze próby krytyki lokalnej biurokracji. Ciekawostką jest epizodyczny udział w powieści początkującego wtedy literata Tadeusza Konwickiego. Przede wszystkim jednak „Wakacje” Putramenta to kawał dobrej literatury przygodowej, która choć powstała ponad 60 lat temu nadal wciąga tajemniczością, humorem i klimatem. Polecam.

Wydawnictwo: Czytelnik
Rok wydania: 1956
Liczba stron: 689

Moja ocena: 6/6

13 komentarzy:

  1. Brzmi naprawdę ciekawie.
    I jakie świetne wydanie - bardzo podoba mi się okładka :)
    Wynajdujesz prawdziwe perły, Protoavisie - niczym ci nie tak dawno wspominani poławiacze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wydanie I. Solidne, z ilustracjami, piękna okładka, duża czcionka, grube kartki, a nie papier gazetowy jak dzisiejszych książkach. To samo wydanie czytałem ćwierć wieku temu. Na okładce jest przedstawiona pewna wyspa na Śniardwach. Pozdrawim :)

      Usuń
  2. Mnie nieco irytowała ciamajdowatość głównego bohatera. ;)
    Ale wakacyjno-żeglarski klimat moich ukochanych Mazur + wątek tajemnicy w drugiej części zdecydowanie się Putramentowi udały. Uważam, że to jeden z lepszych ersatzów PS.
    Pozdrawiam; REB@

    OdpowiedzUsuń
  3. Klimat drugiej części jest rzeczywiście świetny. Dodatkowo potęgowany przez burzę. Znalazłem gdzieś informację, że Putramentowi myliły się trochę terminy żeglarskie. Ciamajdowaty bohater trochę przypomina pewnego pracownika muzeum, znanego z popularnej serii książek dla młodzieży.
    Rok czekały "Wakacje" na półce aż ponownie po nie sięgnąłem. Było warto. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie wydania Czytelnika, osobiście posiadam takich kilka zaledwie w domu.

    OdpowiedzUsuń
  5. To pierwsze wydanie "Wakacji" i jeśli masz zamiar przeczytać tę powieść mogę je polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz przeczytałem "Wakacje" 51 lat temu w IX klasie liceum. Potem jeszcze ze 20 razy.
    To moja kultowa powieść (mimo, że Putramenta), która odkryła dla mnie Mazury. No i oczywiście
    przypomina mi klimaty młodości...
    Czytam ją zawsze o tej porze (przełom czerwca i lipca). Po raz pierwszy czytałem I pełne wydanie (Czytelnik,1956). W wydaniu III (Czytelnik,1970) nie ma rozdziału Utopowie i Rumbaksztagi.
    Na szczęście w wydaniu .pdf jest.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zarówno przed laty jak i teraz czytałem tylko to - pierwsze wydanie Czytelnika. Nie tak dawno kupiłem sobie nawet to wydanie, bo wcześniej wypożyczałem ze szkolnej biblioteki.

    W przeciwieństwie do Pana, tego typu powieści (nie ma ich wiele niestety) zostawiam sobie zazwyczaj na zimowe wieczory.

    Polecam również lekturę (choć pewnie Pan zna) „Zatoki Żarłocznego Szczupaka” Paukszty. Naprawdę warto po nią sięgnąć.
    http://ksiazkiprzygodowe.blogspot.com/2014/01/zatoka-zarocznego-szczupaka-eugeniusz.html

    Bardzo się cieszę, że to co piszę o książkach niemal zapomnianych trafia choć do małej grupki Czytelników.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja dostałam ją w nagrodę za dobre wyniki po ukończeniu 7 klasy jak miałam 14 lat ,było to w 1962 r.byłam nią zachwycona przygodą wakacyjną bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powieść znakomita, ja czytałem ją po raz pierwszy w latach 80-tych i wiosną tego roku.

    Warto sięgnąć jeszcze (o ile nie czytałaś) po "Zatokę Żarłocznego Szczupaka" Eugeniusza Paukszty:
    http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2014/01/zatoka-zarocznego-szczupaka-eugeniusz.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Polecam kilka tomów "Pół Wieku" tegoż autora. W szczególności "Poślizg", "Literaci", "zmierzch", no i "Nataszę". Jak mawiał zszokowany Jerzy Dobrowolski "podręcznik dla kłusowników". Palce lizać i... nie tylko!

    OdpowiedzUsuń
  11. "Wakacje" są świetne, tak to wyglądało w tamtym czasie, sam mam takie wspomnienia. Postsolidarnościowa władza wycofała tę książkę z bibliotek. Mam okrojoną wersję /skróty/z 1980r. Książka i Wiedza.Polecam, zupełny brak "polityki", zero chamstwa tak jak to jest na porządku dziennym w obecnej "twórczości".

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie. W podobnych klimatach jest również świetna "Zatoka Żarłocznego Szczupaka" Eugeniusza Paukszty.

    http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2014/01/zatoka-zarocznego-szczupaka-eugeniusz.html

    OdpowiedzUsuń