W czerwcową noc 1976 roku we
Wrocławiu spłonął kościół pod wezwaniem św. Elżbiety. To fakt historyczny.
Kilka dni później do mieszczącego się w ratuszu muzeum przychodzi anonim z
pogróżkami. By cenny zabytek uchronić od puszczenia z dymem, pracownicy pełnią
po nocach dyżury. Podczas jednego z nich Matylda, młodziutka i wścibska
asystentka zatrudniona w muzeum, przypadkowo odnajduje tajną skrytkę, a w niej
listę obrazów wywiezionych pod koniec wojny z Wrocławia przez gauleitera
Dolnego Śląska Karla Hankego i ukrytych nie wiadomo gdzie. Idąc tropem obrazów,
wpada na ślad szajki handlującej kradzionymi dziełami sztuki. Bardzo szybko
przekonuje się, że na pomoc milicji w tej sprawie nie może liczyć, wręcz
przeciwnie.
Czy uda się odnaleźć
najcenniejszy obraz z kolekcji Czartoryskich zaginiony w 1945? Jest rok 1989.
Rozpoczynają się obrady Okrągłego Stołu. Wrocławski dziennikarz Wiktor Wolański
spodziewa się większej swobody i wolności, aby nie tylko pisać o interesujących
go sprawach, ale przede wszystkim rozpocząć rzetelne poszukiwania Portretu
młodzieńca, cennego obrazu zaginionego podczas wojny.
Inspiracją do napisania tej
powieści stało się zagadkowe znikniecie z kaplicy arcybiskupa wrocławskiego
renesansowego dzieła Łukasza Cranacha Starszego Madonna pod
jodłami zwanego Wrocławską Madonną. Przez dziesięciolecia wydawało
się, że ten cenny obraz jest dla Polski bezpowrotnie stracony. Mamy późną
jesień 1970 roku. Wrocławski historyk sztuki, Marek Wolski, dzięki chytrej
intrydze uknutej przez Kościół, opuszcza Polskę i wkrótce wpada na ślad
zaginionego obrazu. Ma przeciwko sobie enerdowskie służby specjalne Stasi, obce
społeczeństwo, wrogo nastawione do Polaka oraz agentów polskich służb
specjalnych działających poza prawem. Może liczyć jedynie na siebie, swój
spryt, inteligencję i urok osobisty. Nawet Wiedeń, gdzie zawiodły go kolejne
tropy, okazuje się miastem równie pięknym co niebezpiecznym. Jest i piękna
kobieta, emigrantka z Polski, malarka mieszkająca w Wiedniu. To w jej pracowni
przetną się drogi głównych bohaterów, a spotkanie to wywrze piętno na ich
dalszym życiu i zmusi do zrewidowania swoich planów.
Jaką cenę trzeba zapłacić, by
ocalić honor i odzyskać miłość? Jest rok 1758. Do Petersburga, na dwór
wielkiej księżnej Katarzyny i wielkiego księcia Piotra ze świtą Karola
Krystiana Wettyna, jako jego adiutant, przyjeżdża pułkownik Seweryn
Jaxa-Rawecki. Jednak nie chęć zrobienia kariery zawiodła go w szeregi gwardii
polskiego królewicza, lecz tajemnica rodzinna i złożona ojcu na łożu śmierci
przysięga, którą od lat stara się wypełnić. Nie wie, że wkrótce nadejdzie czas,
kiedy będzie musiał wybrać, czy dochować wierności danemu słowu, czy poświęcić
życie w walce o wiele ważniejszą sprawę.
W tym samym czasie dwór w
rodzinnych Koszutach opuszcza młodziutka starościanka Konstancja Niemirska i
przyjeżdża do Warszawy wraz z ciotką, która wprowadza bratanicę na najlepsze
salony stolicy, by znaleźć dla niej odpowiedniego kandydata na męża. Cieniem na
życiu panny kładzie się nie tylko despotyzm jej ojca, lecz także wielka
polityka. Los sprawi, że ścieżki życia Konstancji i Seweryna się
przetną, a wielka miłość, która ich połączy, zostanie poddana ciężkiej próbie.
Czy blask złota każdego potrafi
oślepić, a może są rzeczy od niego ważniejsze? Zbliża się koniec II wojny
światowej. W Festung Breslau, przygotowującej się do odparcia ataku Armii
Czerwonej, niewielka grupa oficerów Abwehry i SS organizuje tajną akcję
wywiezienia i ukrycia skrzyń zawierających siedem ton złota.
Styczeń 1945 r. Wojska Armii
Czerwonej nieuchronnie zbliżają się w kierunku Odry. Niemcy przestają wierzyć w
możliwość odwrócenia losów wojny. Zdają sobie sprawę, że radziecka ofensywa
wkrótce zetrze w pył stworzoną przez ich wodza Adolfa Hitlera potęgę III
Rzeszy. Breslau zostaje ogłoszone twierdzą. Wysoko postawieni niemieccy
oficerowie otrzymują zadanie ukrycia 23 skrzyń zawierających złoto należące do
Banku Breslau. Nie mogą dopuścić aby transport z cennym ładunkiem dostał się w
ręce Rosjan. Mają nadzieję, że za jakiś czas, już po zakończeniu działań
wojennych, powrócą i odnajdą miejsce w którym spoczywają depozyty.
Legendy o ukrytych przez
hitlerowców skarbach przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnię wielu
poszukiwaczy. Dla niektórych, np. dla majora Tadeusza Niezgody z wrocławskiej
Służby Bezpieczeństwa odnalezienie skrzyń ze złotem staje się niemal obsesją.
Esbek jest gotowy na wszystko aby natrafić na trop prowadzący do schowków ze
złotem. Choć mijają lata żyją jeszcze niemieccy oficerowie, którzy
uczestniczyli w tajnej misji. Mimo iż siwizna przyprószyła im skronie nie
wyrzekli się nigdy marzeń o zdobyciu zawartości skrzyń, ukrytych pewnej mroźnej
styczniowej nocy gdzieś w okolicach największego miasta nad Odrą. Były major SS
Kurt Ritter przyjeżdża w tym celu do Polski i usiłuje odtworzyć drogę jaką
pokonały ciężarówki przewożące skrzynie. Niemiec wpada na ślad innego oficera
biorącego udział w nocnym transporcie skrzyń. Co prawda Georg Sorn nie żyje,
ale Ritter jest przekonany, że przed śmiercią zdążył powierzył tajemnicę
swojemu synowi. Rozpoczyna się niebezpieczna gra o niezwykle wysoką stawkę.
W miarę rozwoju fabuły powieści
na jaw wychodzą mroczne rodzinne tajemnice sięgające schyłkowych lat istnienia
hitlerowskich Niemiec. Tłem wartkiej akcji, jak to zwykle bywa w przypadku
twórczości Jolanty Marii Kalety, są malownicze plenery Dolnego Śląska. Tam
właśnie krzyżują się liczne wątki a także drogi bohaterów powieści. Poprzez
uwypuklenie kontrastów - beznadziejnej egzystencji zwykłego człowieka i
uprzywilejowania wybranych grup zawodowych, autorce jak zwykle udało się
doskonale odtworzyć szarą rzeczywistość i realia życia w latach PRL-u. Trudno
także nie dostrzec iż pisarka opracowała do perfekcji sztukę tworzenia
wyrazistych portretów funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Polecam.
Jaką tajemnicę skrywa zaginiony
przed wiekami, przypadkiem odnaleziony, fragment Księgi henrykowskiej? Rok
1307. Z miasta Troyes we Francji ucieka garstka templariuszy, aby uniknąć
aresztowań zarządzonych przez króla Filipa Pięknego. Zmierzają na wschód, do
niewielkiej komandorii Klein Öls, zagubionej pośród rozległych puszcz. Choć są
wśród nich doświadczeni rycerze, zaprawieni w bojach w Ziemi Świętej, po pełnej
dramatycznych wydarzeń podróży tylko niektórzy z nich będą mieli szansę
zrealizować misję, której się podjęli. Misję, od której zależy przyszłość zakonu.
Po śmierci Bolesława Krzywoustego
na tronie senioralnym zasiada pierworodny Włodzisław, a młodsi synowie
otrzymują własne dzielnice. Jednak ta ustanowiona przez ojca zasada nie
zadowala żadnego z nich. Za pomocą spisków, intryg i kościelnej
klątwy książęta usiłują ją zmienić. Nie wahają się sięgać nawet po bardziej
radykalne środki.
Los nie oszczędza również
starzejącego się Sambora. Stojąc u boku seniora, musi podjąć dramatyczną
decyzję: czy dochować przysięgi złożonej na krzyż. Jego córka Berenika ze
złamanym sercem wstępuje do klasztoru, a przybrany syn Jacza, chcąc
zapomnieć o grzesznej miłości, wyrusza do Ziemi Świętej. Co gorsza, dawne
przepowiednie i klątwy z wolna zaczynają się spełniać…
Przenieś się do czasów, gdy
własne grzechy zmywano cudzą krwią, a tron był bogiem.
Przed kłamstwem nie uchroni nawet
przysięga, a przed demonami i siłami nieczystymi nie ocali nowy Bóg…
Po śmierci Zbigniewa Bolesław
Krzywousty przejmuje pełnię władzy. Szybko przekonuje się, że rządzenie krajem
nie jest takie proste, jak sądził. Kościół grozi klątwą, sąsiedzi ingerują
w wewnętrzne sprawy Polski, wojna goni wojnę...
Tymczasem Sambor zaczyna układać
sobie życie. Dzięki odwadze i poświęceniu na polu bitwy zyskuje większe
uznanie księcia – z czym nie może pogodzić się Radomir. Drogi trojga
przyjaciół ostatecznie się rozchodzą, gdy na dworze pojawia się nowa wybranka
Bolesława: Salomea. Nikt i nic nie powstrzyma jej przed osiągnięciem celu,
jakim jest zapewnienie tronu swoim synom, nawet kosztem pasierba. Na domiar
złego tajemnica skrywana przez Górę Milczenia po raz kolejny kładzie się
cieniem na życiu Sambora.
Oto opowieść o intrygach na
najwyższych szczeblach władzy, o ambicjach, które prowadzą do najbardziej
nikczemnych czynów.
Po wygnaniu Bolesława Szczodrego
na tronie zasiada Władysław Herman. Jego władzę pomaga wzmacniać Sieciech,
jednak ambicje wojewody wzbudzają niechęć możnowładców, w wyniku której
wybucha bunt. Na jego czele staje Zbigniew, starszy syn Władysława uznany za
pochodzącego z nieprawego łoża. Wspiera go Bolesław – następca tronu.
Bracia podejmą drastyczne kroki, by zyskać to, na czym im zależy. Zwrócą się
nawet przeciwko własnemu ojcu. Czas poznać historię, w której wszystko
może być grą pozorów.
Jolanta Maria Kaleta „Wojna i
miłość. Wiktor i Hanka”
Trzeci tom cyklu "Wojna
i miłość". Na fali odwilży po śmierci Stalina Andrzej Kaledin
wychodzi z więzienia. Wraca do pracy w klinice. Po kilku latach
dostają z Haliną mieszkanie, na świat przychodzi Szymon, a starszy
syn Wiktor rozpoczyna studia na politechnice. Któregoś dnia w drodze na
trening judo Wiktor poznaje Hankę, studentkę historii sztuki, dziewczynę
o czarnych włosach i oczach ciemnych jak noc. Oboje wpadają
w wir młodzieńczej miłości podbijanej rytmem skandowanych haseł
o wolność słowa i demokratyczne prawo. Kiedy w marcu ’68 Hanka
i Wiktor wychodzą na wrocławskie ulice pełni wiary, że siłą protestu są
w stanie zmienić istniejącą rzeczywistość, na własnej skórze przekonują
się, jak bardzo byli naiwni. Ucierpi również ich świeża miłość…
Trzecia i ostatnia część
cyklu "Wojna i miłość" to love story w realiach Polski
Ludowej, kiedy władza decydowała o losie jednostki, za nic mając jej plany
i pragnienia.
Jolanta Maria Kaleta „Wojna i
miłość. Andrzej i Halina”
Jeszcze na dobre nie przebrzmiały
echa poprzedniej wojny, gdy świat stanął na krawędzi kolejnej katastrofy. Katarzyna
nie sądziła, że będzie musiała drżeć o życie synów, Andrzeja i Piotra, bo
ludzkość nie wyciągnie z przeszłości żadnych wniosków. Zmienia to wrzesień 1939
roku. Gdy na Wawelu powiewa flaga ze swastyką, a z Wieży Mariackiej nie słychać
hejnału, wielu krakowian ratuje się ucieczką na Wschód. Andrzej, do niedawna
student medycyny, zgadza się zawieźć długo niewidzianą sąsiadkę Halinę do
rodziny w Przemyślu. Pamięta ją jako podlotka, lecz kiedy staje przed nim
studentka klasy fortepianu i spogląda na niego szarymi jak pochmurne niebo
oczyma, Andrzej z miejsca w nich tonie...
Uczucie młodych będzie rodziło
się w czasie apokalipsy. Wśród codziennych bombardowań, łapanek i egzekucji. W
czasie szybkich ślubów i obrączek zrobionych z karabinowych łusek. Piękna,
inspirowana rodzinną historią powieść o miłości skażonej wojną i o bohaterstwie
dwudziestolatków, którzy w czasie okupacji walczyli do samego końca.
„Wojna i miłość” - trailer
powieści
Jolanta Maria
Kaleta (ur. 22 sierpnia 1951 r. we Wrocławiu) –
polska historyk i politolog, były pracownik Muzeum
Historycznego i Muzeum Sztuki Medalierskiej,
emerytowana nauczycielka historii i wiedzy o społeczeństwie,
autorka powieści sensacyjno-przygodowo-kryminalnych.
Poznali się na balu z okazji
imienin carowej Aleksandry. To był pierwszy bal polskiej szlachcianki Katarzyny
Jaxa-Raweckiej. Miała zaledwie siedemnaście lat, burzę niesfornych loków,
a wieczorowa suknia uszyta z kremowej delikatnej tkaniny podkreślała
jej smukłe kształty. Przetańczyła cały wieczór z carskim dragonem,
porucznikiem Igorem Kaledinem. Gdy usłyszała od niego: „Cały mój świat to ty”,
nie przypuszczała, że będzie musiała zdusić w zarodku kiełkującą
w jej sercu miłość.Nad Europę nadciągały bowiem ciemne chmury. Słychać
było pierwsze pomruki Wielkiej Wojny...
Polski romans historyczny, jakiego jeszcze nie było! Wystawiona na ciężką próbę
miłość Katarzyny i Igora splata się z dramatycznymi losami rodziny
Jaxa-Raweckich, których wojenny czas rozdzielił i ubrał w mundury
wrogich armii.
Wrocław 2013 r. W niewyjaśnionych
okolicznościach umiera stryj młodego nauczyciela Maksa Radwana. Mężczyzna
dziedziczy po krewnym usytuowany przy wrocławskim rynku antykwariat „Pod złotą
gwiazdą”. W tym samym czasie we Wrocławiu ląduje statek kosmiczny. Polska
Brygada Radiolokacyjna w porozumieniu z Brygadą Powietrzną Sił Zbrojnych Stanów
Zjednoczonych usiłuje pochwycić załogę pozaziemskiego pojazdu. Wkrótce przejęty
przez Radwana antykwariat zaczynają odwiedzać podejrzani klienci. Radwan
zatrudnia pracownicę, której zadaniem jest stworzenie strony internetowej
prezentującej ofertę firmy. Pomiędzy Maksem a Adą zaczyna kiełkować uczucie.
Niestety, wkrótce następuje cały szereg trudnych do wytłumaczenia wydarzeń, w których
centrum znajduje się młody filolog klasyczny oraz dziewczyna, na której punkcie
stracił głowę.
„Kosmiczny” tytuł może sugerować,
że „Obcy w antykwariacie” będzie trudny do strawienia przez czytelników, znających
inne książki autorki. Okazuje się jednak, że nie jest tak źle. Tym razem Jolanta
Maria Kaleta stworzyła pełną humoru powieść będącą mieszanką sensacji, historii
i fantastyki. Całość okrasiła odrobiną wątków erotycznych. Fabuła osnuta
została wokół wydarzeń jakie „rozegrały się” we Wrocławiu przed i w czasie II
wojny światowej. Ich reperkusje dotykają oczywiście Maksa i Adę. Radwan zmienia
czasoprzestrzenie jak rękawiczki. Przenosząc się z teraźniejszości o
kilkadziesiąt lat wstecz wielokrotnie ryzykuje życie.
Akcja większości powieści
wrocławskiej pisarki Jolanty Marii Kalety rozgrywa się na Górnym Śląsku. Tak
jest i tym razem. Choć główny bohater w poszukiwaniu przygód wyrusza na Mazury
a nawet wylatuje do Peru, to jednak Wrocław jest miejscem, w którym fabuła
zawiązuje się i dojrzewa. Niewątpliwą ciekawostką jest również pojawienie się
na kartach powieści wzmianek o detektywie Eberhardzie Mocku, postaci wykreowanej
przez innego wrocławskiego pisarza Marka Krajewskiego, twórcy cyklu kryminałów
retro, których akcja toczy się w pierwszej połowie XX stulecia w Breslau.
W latach 2012-2017 ukazało się
dwanaście powieści sensacyjno-przygodowych Jolanty Marii Kalety. Od dziś
recenzje wszystkich znajdziecie na stronach Zapomnianej Biblioteki[1].
Zapraszam do lektury.
Dzień 9 czerwca 1976 r. zapisał
się tragicznymi zgłoskami w historii wrocławskiego kościoła garnizonowego. Znajdująca
się w północno-zachodnim narożniku rynku gotycka świątynia pw. św. Elżbiety ucierpiała
wówczas w wyniku pożaru, który strawił cenne wyposażenie, w tym barokowe organy.
Mieszkająca w pobliżu rynku młoda pracownica wrocławskiego muzeum Matylda
Harycka z przerażeniem obserwuje płonącą wieżę kościoła. Nie zdaje sobie
jeszcze sprawy, że już wkrótce jej monotonna praca za biurkiem zmieni się w
pasjonującą, pełną niebezpieczeństw przygodę.
Niebawem do sekretariatu muzeum
dociera anonimowy list. Jego nadawca zapowiada podpalenie zabytkowego budynku
muzeum. Aby zapobiec nieszczęściu dyrektorka placówki zarządza nocne dyżury. W trakcie
obchodu obiektu Matylda schodzi do podziemi budynku i przypadkowo znajduje
skrytkę, z której wyjmuje niewielki pakunek. Wewnątrz znajduje się lista
obrazów sporządzona w czasie II wojny światowej. Kobieta ze zdumieniem
stwierdza, że wymienione są na niej obrazy, które wyszły spod pędzla Michaela
Willmanna. Twórczość tego zwanego śląskim Rafaelem niemieckiego artysty jest
Haryckiej szczególnie bliska. Po pewnym czasie Matylda natrafia na trop grupy
trudniącej się kradzieżami i handlem obrazami. Z pewnych względów nie może się
zwrócić o pomoc w sprawie do funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Rozpoczyna
się pasjonująca rozgrywka, której stawką jest nie tylko odnalezienie obrazów
Willmanna lecz również życie głównej bohaterki.
Bohaterowie powieści weryfikują
ślady prowadzące do miejsc, w których mogły zostać ukryte cenne malowidła. Odwiedzają
zamki i kościoły na terenie Dolnego Śląska (m.in. Gryfów, Zamek Czocha,
Wambierzyce i Karpniki). We wciągającą fabułę Jolanta Maria Kaleta wplotła, co
nie powinno być zdziwieniem dla czytelników znającą jej twórczość, wątek
romansowy. Tym razem jednak, mimo wielu nawiązań do końcowych lat II wojny
światowej, akcja powieści rozgrywa się w czasach PRL-u, w okresie kiedy funkcję
I sekretarza PZPR piastuje Edward Gierek. Na okładce książki wrocławska pisarka
zdradza, że powieść zawiera liczne wątki autobiograficzne. Polecam.
Wiosna 1946 r. Do leżącego na Dolnym
Śląsku miasteczka Jedlina Zdrój przybywa Antonina Poselt. Młoda kobieta ma za
sobą szereg traumatycznych przeżyć. Jest przekonana, że w czasie wojny straciła
męża. Ciągle jednak wierzy, że nadal żyje jej ojciec, który był wykorzystywany przez
Niemców do prac przy budowie tajemniczego kompleksu w Górach Sowich. Po przejeździe
do Jedliny kobieta usiłuje natrafić na ślad osób mogących udzielić jej
jakichkolwiek wskazówek dotyczących losów ojca. Na Ziemiach Odzyskanych powoli
kształtują się zręby nowej, polskiej administracji. Mimo to nie jest tu jeszcze bezpiecznie. W
okolicznych lasach ukrywają się niedobitki Wherwolfu, co sprawia zapuszczanie
się w Góry Sowie obarczone jest olbrzymim ryzykiem. Antonina obejmuje stanowisko dyrektorki
tworzonego od podstaw domu dziecka. Placówka zostaje ulokowana w opuszczonym
przez dawnych niemieckich właścicieli okazałym pałacu. Już wkrótce kobieta
boleśnie może się przekonać, że nie tylko okolice lecz także pałac skrywają
wiele tajemnic sięgających czasów niedawno zakończonej II wojny światowej.
„W cieniu olbrzyma” jest kolejną sensacyjno-przygodową pozycją w bibliografii
Jolanty Marii Kalety, w której autorka przenosi czytelnika na tereny Dolnego
Śląska. To tu na obszarze naznaczonym cierpieniem tysięcy więźniów wznosiły się
obiekty, o których przeznaczeniu przez dziesięciolecia krążyło wiele legend i
opowieści. Kolejne pokolenia poszukiwaczy przemierzały lasy, penetrowały
sztolnie i podziemne korytarze wydrążone w malowniczych wzgórzach. Jedni mieli
nadzieję na odnalezienie bajecznych skarbów zrabowanych przez hitlerowców, inni
z kolei liczyli na rozwiązanie zagadki tajemniczego kompleksu zbudowanego przez
nazistów. Nic w tym zatem dziwnego, że potencjał drzemiący w tym regionie
dostrzegła również wrocławska pisarka.
Świetne oddany klimat pierwszych
lat po „wyzwoleniu”, dynamiczna akcja, wyraziści bohaterowie, mroczne rodzinne
tajemnice odkrywane w miarę rozwoju fabuły oraz spajający całość wątek miłosny
sprawiają, że czas poświęcony na lekturę powieści trudno uznać za stracony.
Czytelnikom, którym niniejsza książka przypadnie do gustu sugeruję sięgniecie
po dwie inne powieści J.M. Kalety „Lawina”[1] oraz „RIESE.
Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”[2]. Ich
akcja rozgrywa się w tych samych okolicach a pasjonujących zagadek
historycznych zawierają jeszcze więcej. Polecam.
Styczeń 1945 r. Wojska Armii
Czerwonej nieuchronnie zbliżają się w kierunku Odry. Niemcy przestają wierzyć w
możliwość odwrócenia losów wojny. Zdają sobie sprawę, że radziecka ofensywa
wkrótce zetrze w pył stworzoną przez ich wodza Adolfa Hitlera potęgę III Rzeszy.
Breslau zostaje ogłoszone twierdzą. Wysoko postawieni niemieccy oficerowie
otrzymują zadanie ukrycia 23 skrzyń zawierających złoto należące do Banku
Breslau. Nie mogą dopuścić aby transport z cennym ładunkiem dostał się w ręce
Rosjan. Mają nadzieję, że za jakiś czas, już po zakończeniu działań wojennych,
powrócą i odnajdą miejsce w którym spoczywają depozyty.
Legendy o ukrytych przez
hitlerowców skarbach przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnię wielu poszukiwaczy.
Dla niektórych, np. dla majora Tadeusza Niezgody z wrocławskiej Służby
Bezpieczeństwa odnalezienie skrzyń ze złotem staje się niemal obsesją. Esbek
jest gotowy na wszystko aby natrafić na trop prowadzący do schowków ze złotem. Choć
mijają lata żyją jeszcze niemieccy oficerowie, którzy uczestniczyli w tajnej
misji. Mimo iż siwizna przyprószyła im skronie nie wyrzekli się nigdy marzeń o zdobyciu
zawartości skrzyń, ukrytych pewnej mroźnej styczniowej nocy gdzieś w okolicach
największego miasta nad Odrą. Były major SS Kurt Ritter przyjeżdża w tym celu
do Polski i usiłuje odtworzyć drogę jaką pokonały ciężarówki przewożące
skrzynie. Niemiec wpada na ślad innego oficera biorącego udział w nocnym
transporcie skrzyń. Co prawda Georg Sorn nie żyje, ale Ritter jest przekonany,
że przed śmiercią zdążył powierzył tajemnicę swojemu synowi. Rozpoczyna się niebezpieczna
gra o niezwykle wysoką stawkę.
W miarę rozwoju fabuły powieści
na jaw wychodzą mroczne rodzinne tajemnice sięgające schyłkowych lat istnienia
hitlerowskich Niemiec. Tłem wartkiej akcji, jak to zwykle bywa w przypadku
twórczości Jolanty Marii Kalety, są malownicze plenery Dolnego Śląska. Tam
właśnie krzyżują się liczne wątki a także drogi bohaterów powieści. Poprzez uwypuklenie
kontrastów - beznadziejnej egzystencji zwykłego człowieka i uprzywilejowania
wybranych grup zawodowych, autorce jak zwykle udało się doskonale odtworzyć
szarą rzeczywistość i realia życia w latach PRL-u. Trudno także nie dostrzec iż
pisarka opracowała do perfekcji sztukę tworzenia wyrazistych portretów
funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Polecam.
Leżące u podnóża Karkonoszy niewielkie
miasteczko Kowary może poszczycić się wielowiekową, burzliwą historią. W 1945
r. Kowary, które szczęśliwie uniknęły wojennych zniszczeń, znalazły się w
granicach Polski. Trzy lata później skierowany został do tego miasta bohater
powieści Jolanty Marii Kalety „Lawina” doktor Madej. To były akowiec, który po
ujawnieniu się został aresztowany przez bezpiekę i spędził kilka lat w
więzieniu. Funkcjonariusze SB przyczynili się także do śmierci żony i dziecka
Madeja. Po dotarciu do Kowar, mężczyzna próbuje zapomnieć o tragicznych
przeżyciach. Choć z trudem odnajduje się w socjalistycznej rzeczywistości,
stara się jednak na nowo ułożyć sobie życie. Podejmuje pracę w miejscowym
szpitalu, lecz nieustannie odnosi wrażenie, że jest obserwowany. Wkrótce
angażuje się w sprawy, które są nie na rękę pewnemu porucznikowi z KBW.
Dowiaduje się ponadto o ukrytym przez hitlerowców w okolicznych górach złocie oraz
o wydobywanej w pobliskich kopalniach rudzie uranu.
Chirurg Jędrzej Madej, ps. Lawina
ma w sobie coś z Jamesa Bonda. Przystojny, wysportowany mężczyzna podoba się
kobietom oraz gra na nosie funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa. Lekarz stara
się uświadamiać pracowników kopalni na jakie śmiertelne niebezpieczeństwo
narażają się pracując bez żadnych zabezpieczeń przy wydobywaniu
promieniotwórczego surowca. Zdając sobie sprawę, że nie może sobie pozwolić na
nawet najmniejszy błąd, ryzykuje życie realizując swój plan polegający na
niedopuszczeniu aby sowieci weszli w posiadanie dokumentacji umożliwiającej
zbudowanie bomby atomowej.
Skarby ukryte przez Niemców na
Dolnym Śląsku przez dziesięciolecia rozpalały wyobraźnie wielu poszukiwaczy. Tematyka ta jest
niezwykle bliska również wrocławskiej pisarce Jolancie Marii Kalecie. Fabuła
większości jej powieści osnuta jest bowiem wokół poszukiwań zrabowanych w
końcowej fazie wojny dzieł sztuki. Tłem dynamicznej akcji, która niczym śnieżna
lawina porywa bohaterów są malownicze zimowe górskie plenery Dolnego Śląska.
Gdzieś pośród bezkresnych lasów można się jeszcze natknąć na niedobitki
Wherwolfu. Na przykładzie Kowar i okolicy autorka ukazała życie mieszkańców
Ziem Odzyskanych w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. Czytelnikom,
którym nieobca jest twórczość Jolanty Marii Kalety klimat „Lawiny” kojarzyć się
będzie zapewne z wydaną zimą tego roku znakomitą powieścią „RIESE. Tam gdzie
śmierć ma sowie oczy”[1]. Polecam.
Schyłkowy okres PRL-u. Wkrótce
rozpoczną się obrady Okrągłego Stołu. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa
obawiają się, że przemiany ustrojowe położą kres ich licznym przywilejom. Wielu
z nich stawia wszystko na jedną kartę i nie przebierając w środkach robi co tylko
możliwe aby zapewnić sobie miękkie lądowanie kiedy ich mocodawcy znajdą się na
marginesie życia politycznego. Pośród esbeków obawiających się utraty wpływów
jest mieszkający we Wrocławiu major Zbigniew Kwieciński. Oficer wykorzystuje
możliwość dostępu do archiwalnych materiałów związanych z operacją „Kustosz” i
postanawia zabezpieczyć sobie byt eksplorując skrytki pełne kosztowności i
dzieł sztuki zrabowanych przez hitlerowców w 1945 r.
Kwieciński marzy o odnalezieniu
legendarnego „Portretu Młodzieńca” pędzla Rafaela Santi. Wraz z dwójką
pomocników wyrusza na pełne niebezpieczeństw poszukiwania. Na wyjaśnieniu losów
zaginionego działa Rafaela zależy także dziennikarzowi Wiktorowi Wolańskiemu
oraz zatrudnionej we wrocławskim archiwum Marinie - żonie zaprzyjaźnionego z
Kwiecińskim Kuby Borowskiego. Pomiędzy Borowskimi od dłuższego czasu nie układa
się najlepiej.
Jak powszechnie wiadomo, nic tak
nie ożywia fabuły tak jak trup. A tam gdzie istnieje możliwość zdobycia wartego
fortunę dzieła sztuki i w pobliżu kręcą się funkcjonariusze SB, niejeden amator
szybkiego zarobku musi rozstać się z życiem. Tym razem bohaterowie powieści
Jolanty Marii Kalety eksplorują tajemnicze bunkry i grożące zawaleniem podziemia
opuszczonych, poniemieckich pałaców na terenie Dolnego Śląska. Szukają
szczęścia w jaskiniach a nawet wyruszają za Odrę, gdzie w magazynach jednego z
ministerstw spoczywają dzieła sztuki, których władze NRD nie kwapią się zwrócić
prawowitym właścicielom. Wszyscy bohaterowie muszą stale uważać i mieć oczy
dookoła głowy. Pisarka wplotła w fabułę wątek romansowy, dzięki temu czytelnik choć
przez chwilę może odetchnąć od zmieniających się jak w kalejdoskopie
dramatycznych wydarzeń. Podobnie jak w wielu innych powieściach autorki, także
na kartach niniejszej nie brakuje smaczków nawiązujących do życia Polaków w czasach
PRL-u[1]. Polecam.
Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-63548-39-1
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 339
Lektura „Pułapki” była już moim
siódmym spotkaniem z twórczością Jolanty Marii Kalety. Akcja powieści rozgrywa
się w grudniu 2011 r. w Górach Izerskich. Maks Czarnowski wraz bratem Patrykiem
oraz żonami Edytą i Dorotą zamierzają spędzić święta Bożego Narodzenia w położonej
na odludziu starej, drewnianej gajówce. Pozbawiona prądu i wszelkich wygód wiekowa
chata nie przypada do gustu kobietom. Według Maksa ustronne miejsce stanowić
będzie jednak doskonały punkt wypadowy. Tu nikt nie będzie im przeszkadzał w
prowadzeniu poszukiwań owianej legendami tzw. szczeliny jeleniogórskiej. Trzeba
bowiem wspomnieć, że całą czwórkę łączą nie tylko więzy rodzinne. Czarnowscy pasjonują
się również poszukiwaniami skarbów ukrytych w schyłkowym okresie II wojny
światowej na terenie Dolnego Śląska. W ostatnich latach u Edyty miłość do
eksploracji, podobnie jak uczucie do męża, zaczęła powoli wygasać. Maks zresztą
swoim zachowaniem skutecznie dopomagał aby uczucie żony ulatniało się niczym
ciepło przez szczeliny w ścianach stuletniej gajówki.
Powieści Jolanty Marii Kalety
w
zbiorach Zapomnianej Biblioteki
Po dotarciu do budynku wszystkim
jednak rzedną miny. Cały czas odnoszą nieprzyjemne wrażenie, że są przez kogoś
obserwowani. Wkrótce wokół nich zaczyna dochodzić do trudnych do wyjaśnienia,
przerażających zdarzeń. Pomiędzy odciętymi od cywilizacji ludźmi dochodzi do
napięć i nieporozumień. Ktoś lub coś krąży dookoła gajówki. Drewniany domek
zamienia się w pułapkę, z której ucieczka wydaje się niemożliwa. Okazuje się
także, że nie są jedynymi osobami zainteresowanymi odkryciem tajemniczego
miejsca, w którym mają znajdować się ciężarówki z legendarnymi skarbami zrabowanymi
przez hitlerowców. Chrapkę na ich zdobycie ma również dwójka innych
poszukiwaczy-wspólników, niejaki Marian Boryczko i Niemiec Justus Schwarz. Do
akcji wmiesza się także Jacek Sulima, dziennikarz adresowanego do miłośników
niewyjaśnionych zagadek magazynu „Tropiciel”.
Trudno nie zauważyć, że ulubioną
porą roku autorki jest zima. Akcja niemal wszystkich jej powieści, które miałem
okazję przeczytać (poza „Duchami Inków”) umiejscowiona jest w mroźnej,
potęgującej nastrój grozy scenerii Dolnego Śląska[1]. To
nie ludzi, lecz ten pełen wciąż nie odkrytych tajemnic region, uważa autorka za
najważniejszego bohatera swoich utworów[2]. Związana
z Wrocławiem Jolanta Maria Kaleta przyzwyczaiła czytelników, którzy sięgają po książki
jej autorstwa do obcowania z zagadkami historycznymi sięgającymi lat
czterdziestych ubiegłego stulecia. Częstokroć bohaterowie jej powieści z
narażeniem życia usiłują dotrzeć do zrabowanych i ukrytych przez nazistów dzieł
sztuki. Akcja zazwyczaj jest dynamiczna, pełna niespodziewanych zwrotów,
dramatycznych wydarzeń i konfliktów pomiędzy osobami grającymi główne role. Autorka
stara powoływać do życia postacie z krwi i kości, w których ścierają się cechy
pozytywne i negatywne. Nie inaczej jest w przypadku „Pułapki”. Tym razem jednak
sensacyjno-przygodowa fabuła została wzbogacona o elementy thrillera. Polecam.
Wydawnictwo: Psychoskok
ISBN: 978-83-8119-086-2
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 520
Jolanta Maria Kaleta „RIESE. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”
Ponura, mglista jesień 1946 r. W
położonej w Górach Sowich Głuszycy pojawia się tajemniczy osobnik. Mężczyzna
podejmuje pracę w miejscowych zakładach tekstylnych. Prawdziwy cel jego pobytu
w tym odludnym miejscu jest jednak
zupełnie inny. Gustaw Zaremba, pod takim bowiem nazwiskiem oficjalnie występuję
mężczyzna, każdą wolną chwilę wykorzystuje na penetrowanie tunelów wydrążonych
przez Niemców w zalesionym, masywie górskim. Żaden jego krok nie umyka jednak
uwadze pracowników Urzędu Bezpieczeństwa.
Oficjalny trailer nowej powieści Jolanty Marii Kalety,
która
zabiera Czytelników w Góry Sowie.
Wykute przez Niemców w ich wnętrzu sztolnie
skrywają jedną z największych tajemnic II wojny światowej.
Ponad czterdzieści lat później, wiosną
1992 r. pracująca w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi
Polskiego sędzia Laura Szeliga natrafia na akta, których lektura wywraca do
góry nogami całe jej dotychczasowe, spokojne i ustabilizowane życie. Dokumenty z
1947 r., które przegląda kobieta sugerują, że jej nieżyjący od dawna ojciec,
którego nigdy nie poznała, mógł być majorem SS. Laurze trudno się pogodzić z
przerażającymi podejrzeniami. Postanawia jednak za wszelką cenę odkryć prawdę,
bez względu na to, jak bolesna się ona okaże. Rozpoczynając podróż do czasów
kiedy polska administracja na Dolnym Śląsku była jeszcze w powijakach, a prawo
stanowili funkcjonariusze NKWD i UB, kobieta nie zdaje sobie sprawy z
niebezpieczeństw na jakie się naraża. Choć od zakończenia II wojny światowej
upłynęło już niemal 40 lat nadal żyją osoby, którym zależy aby tajemnice
kompleksu Riese nie ujrzały nigdy światła dziennego.
Na każdej stronie powieści
autorka odsłania nowe, mroczne fakty i tragiczne, przerażające historie
związane z losami postaci, których wiatr historii przywiał na Ziemie Zachodnie.
Trudne wybory, wahania, chwile słabości, dramaty i złudzenia pierwszych
polskich mieszkańców, krzyżują się z bezwzględnością i brakiem skrupułów
enkawudzistów i ubeków oraz iluzorycznymi nadziejami hitlerowców liczących na
wybuch nowego konfliktu zbrojnego, którego rezultat mógłby przywrócić porządek
minionego świata.
Najnowsza książka Jolanty Marii
Kalety nie jest dla mnie zaskoczeniem. Po przeczytaniu kilku bardzo udanych poprzednich
powieści autorki spodziewałem się, że także na kartach niniejszej nie zabraknie
wyrazistych bohaterów, solidnej dawki emocjonujących przygód i rozwiązywanej
krok po kroku, pasjonującej zagadki historycznej[1]. Mocną
stroną pisarki jest również umiejętność tworzenia wciągającej fabuły poprzez stopniowania
napięcia i tworzenie charakterystycznego klimatu, dokładnie takiego jaki
panował na ziemiach włączonych w granice naszego kraju po zakończeniu działań
wojennych i po transformacji ustrojowej w 1989 r. Polecam.